Kwisa i Lubań – nierozłączne dzieje cz. II
Na naturalnym wyniesieniu w Lubaniu, pomiędzy Potokiem Starolubańskim i Kwisą, a więc w miejscu o strategicznym położeniu, założono we wczesnym średniowieczu grodzisko słowiańskie. Jego lokalizacja jest wciąż dyskutowana, czy było to na szczycie tzw. Mühlberg (Burgberg) przy obecnej ul. Emilii Plater czy też w miejscu późniejszego kościoła Św. Trójcy i klasztoru magdalenek.
Nad Kwisą i Siekierką znajdowały się luźno rozrzucone domostwa słowiańskie. Zapewne dopiero w XII wieku w pobliżu przeprawy przez Kwisę powstało zorganizowane osiedle słowiańskie w formie tzw. okolnicy. Początkowo było nastawione na hodowlę bydła. W związku jednak z dobrą lokalizacją, w pobliżu przeprawy, zaczęło przyciągać także kupców. Osada otrzymała niemieckie prawo lokacyjne, w centrum powstał kościół kupiecki Św. Mikołaja. Prawdopodobnie dopiero w 1264 roku miasto przeniesiono na nowe miejsce, powyżej terenów zalewowych.
Na wspomnianych wyspach również zamieszkiwali ludzie. Był to azyl dla osób szukających z różnych przyczyn odosobnienia oraz zmuszonych do życia w pewnej izolacji. Na jednej z wysp zwanej Błoniami Katowskimi (niem. Schinderaue/Schinderacker) miał swój dom kat miejski. Pełnił on także funkcję rakarza i wraz z pomocnikami zajmował się oprawianiem padłych zwierząt i zakopywaniem nieużytecznych szczątków. Stąd nieprzypadkowa była lokalizacja jego zamieszkiwania w pobliżu pastwisk i pierwszej ubojni. Obecnie znajduje się tam zabudowa ulicy Wyspowej. Najgorsze warunki panowały na wyspie, którą dziś zajmuje stadion. Była ona bardzo zabagniona, najmniej nadająca się do zamieszkania, nawet przez bezdomnych, stąd głównie prowadzono tam moczenie i obróbkę lnu i konopii. Dopiero w końcu lat 20. XX wieku została zamieniona częściowo na park miejski ze stadionem (Volkspark). Również późno była zagospodarowana niewielka wyspa przy obecnej ulicy Różanej 20 (sklep ogrodniczy p. A.Łatki), zwanej od końca XIX wieku – „Insel Alsen”. Jej nazwa wg P.Plűschkego pochodzi od nazwiska właściciela gospody, która powstała tam po wojnie 1866 roku. Moim zdaniem się myli, a nazwa pochodzi od duńskiej wyspy Alsen, zajętej właśnie w 1866 roku przez Prusy. Potężne bagna i pastwiska zajmowały także tereny na lewym brzegu Kwisy aż po dzisiejsze ulice Leśną i Dworcową. Podczas budowy linii kolejowej i dworca w latach 1863-65 musiano te podmokłe tereny dodatkowo zasypać bardzo dużymi ilościami ziemi. Pomimo to i tak jeszcze do początków XX wieku znajdowało się tam malownicze rozlewisko wykorzystywane na cele rekreacyjne.
Sporo zamieszania powoduje określenie „unter den Weiden”. Początkowo odnoszono je do wszystkich pastwisk i łąk nad Kwisą, w zasadzie więc był to równoważnik określenia Błonia Nadkwiskie (Queisaue). Potwierdzeniem tak dużego zasięgu tego określenia, jest wzmianka z 1515 roku, iż za Błoniami Katowskimi (dzisiejsza Wyspowa) mieszkał „nowy młynarz” lub „młynarz pośród pastwisk” (niem. Neuműller lub „Mőller unter den Weiden”). Nazwa drogi pochodziła ponoć od wierzb znajdujących się koło dawnego domu cechowego strzelców miejskich, na wyspie (rejon tzw. dawnego POM). Choć moim zdaniem równie dobrze mogła oznaczać też „pośród pastwisk”. Miejsce to dało nazwę drodze, która zaczynała się od mostku nad Kwisą (dziś młynówka prawobrzeżna), dalej dzisiejszą Warszawską (odcinek przez POM) Kwisę przekraczano na wypłyceniu, gdzie jej dno wyłożono kamieniami (rejon Robotniczej 20-22), dalej przechodziła w dzisiejszą ul. Robotniczą. Piesi natomiast mogli przekroczyć Kwisę tzw. „kładką strzelecką” na wysokości budynku Robotnicza 17 (obecna kładka jest wyżej, na wysokości Robotniczej 20).
Przebieg dawnej drogi unter den Weiden przez Kwisę w rejonie obecnej ul. Robotniczej-Warszawskiej. Fragment mapy z 1857 r. Zbiory AP Oddział Lubań.
Na wyspach zbierali się także najbiedniejsi mieszkańcy miasta, zwłaszcza ci, którzy nie znaleźli miejsca w przytułkach. Byli wśród nich więc żebracy, złodzieje, wyrzutkowie, ladacznice. Już w 1498 roku kroniki miejskie wzmiankowały o „Bettelhäuser auf dem Schinderau” czyli domach żebraczych na Katowskich Błoniach. Rudery żebraków stały się wręcz symbolem brzegów Kwisy. Również przy głównym trakcie do Lwówka Śląskiego (dawniej Nikolai Vorstadt), wzmiankowano w 1551 roku wiele małych biednych domków, które często zmieniały właścicieli. W związku z tym, iż żebrakom przysługiwały pewne przywileje (miejsca w szpitalach, a więc wikt i noclegi) ściśle ich ewidencjonowano. Wiemy z kronik, iż chociażby w 1630 roku było ich 89. Tylko żebracy oznaczeni specjalnym znakiem lub szyldem cynowym mogli żebrać na ulicach Lubania. W ten sposób zapewniano dochód miejscowym nędznikom, a przy okazji także szpitalom (pełniły też funkcje przytułków), gdyż w zamian za miejsce, musieli oni dzielić się dochodami (dotyczyło to również ladacznic) .
W XIX wieku zniknęły już chatki żebracze, zastąpiono je przytułkami, jednakże jeszcze w połowie XIX wieku wzmiankowany był tzw. Zamek Żebraczy (niem. Bettelschloss), stojący być może w rejonie Ogrodu nr 6 „Łużyce” przy ul. Warszawskiej. W połowie XIX wieku jego właścicielem był niejaki Fritsche. Odkupił on od kata prawa do usuwania padłego bydła bez wcześniejszej konsultacji z miastem. Korzystał on w tym celu z drogi unter dem Weiden. Jednak w celu zmiany tej trasy, policja miejska wprowadziła przepis uniemożliwiający korzystanie z niej, wyznaczając nową trasę przez rejon glinianki (Lehmgruben) .
Błonia Nadkwiskie w rejonie tzw. POM-u. Po prawej bielarnia Krausego, po lewej być może tzw. Bettelschloss – Zamek Żebraczy (wysoki budynek z kratownicy po lewej stronie). Fragment ryciny G.Kaderscha z pocz. XIX w. Zbiory AP Oddział Lubań.
Kroniki informują także, iż w XVI wieku na Błoniach Nadkwiskich (niem. Queisaue), pomiędzy pierwszym a drugim mostem, znajdowała się strzelnica z kurem należąca do lubańskiej gildii strzeleckiej . Na Błoniach Nadkwiskich lubańscy strzelcy mieli już trenować od 1570 roku. W 1586 roku miał tam zostać zbudowany dom strzelecki na solidnym kamiennym fundamencie. Strzelnica była przeniesiony z Przedmieścia Brackiego, a właściwie zapewne chodziło o przeniesienie z międzymurza, gdyż w tym samym roku zostały sprzedane Schűtzen-Parchen, a nowego nabywcę i jego następców zobowiązano do utrzymania przyległego do nich muru miejskiego . Dom strzelecki położony był w pobliżu młynówki prawobrzeżnej (dziś ogrody nr 6 „Łużyce” przy ul. Warszawskiej), natomiast strzelnica w rejonie ogrodów działkowych przy Mostowej. Istnieją jednak pewne niejasności w zakresie lokalizacji strzelnicy bractwa kurkowego. W odróżnieniu od J.G.Grűndnera i P.Plűschkego, P.Berkel mylił się twierdząc, iż strzelnica znajdowała się od 1570 roku na Błoniach Nadkwiskich obok Wyspy Ansel, pomiędzy drugim a trzecim mostem .
Plac strzelecki na wyspie wspomniany został także w 1686 roku. Otóż miano wówczas przenieść targ bydłem (Viehmarkt) w miejsce wcześniejszego Schutz-Vogelstange, a więc placu strzeleckiego z kurem. To przeniesienie targu było ponoć jednak nietrafionym pomysłem, gdyż i tak starsi handlarze korzystali z dawnego placu przy Viehwege (Viehbige) . Potwierdzeniem, iż plac ćwiczebny strzelców zajmował znaczny obszar jest informacja z roku 1595. Wówczas na rozkaz cesarza Górne Łużyce musiały wystawić żołnierzy na ćwiczenia, kawalerzyści w liczbie 150 ćwiczyli w Lubaniu obok strzelnicy z kurem (Vogelstange).
Kwisa również była niecodziennym miejscem wykonywania kar śmierci. W kronikach miejskich opisano takie zdarzenie w XVII wieku. W 1623 roku 2 sierpnia na cmentarzu przy kościele Panien grabarz znalazł martwe dziecko. Podejrzenie padło na Helenę, córkę tkacza lnianego Petera Mäuera. Zawieziono ją na przesłuchanie przed ławników w Lipsku, gdzie ich werdyktem została skazana na śmierć. Wyrok na dzieciobójczyni wykonano 11 października. Chcąc dodatkowo pohańbić morderczynię zawiązano ją w worku razem z kogutem, kotem i psem, po czym utopiono w Kwisie obok mostu środkowego (przed zjazdem na Mostową). Później wyciągnięto i pochowano jej ciało obok szubienicy, gdyż osoby takie nie zasługiwały na pochówek na cmentarzu .
Most środkowy nad Kwisą w okresie międzywojennym (obecnie ul. Różana, w prawo zjazd na ul. Mostową). Zbiory J.Kulczyckiego.
Uwaga! Na trzecią część historii rzeki zapraszamy za tydzień.)
(Pierwsza część opowieści KLIKNIJ TUTAJ )

Tomasz Bernacki jest znanym lubańskim regionalistą. Zawodowo pełni funkcję Naczelnika Wydziału Ochrony Środowiska i Gospodarki Przestrzennej Urzędu Miasta Lubań.
Autor: Tomasz Bernacki



