Kwisa i Lubań – nierozłączne dzieje cz. I
Wschodnia część Lubania oparta jest o Kwisę, a dokładnie o jej prawobrzeżną odnogę, która od co najmniej XIII wieku stanowiła nie tylko granicę miasta, ale także granicę państwową. Kwisa na całej swojej 127-kilometrowej długości właśnie w Lubaniu posiadała do lat 70-tych ubiegłego wieku najbardziej rozległy i skomplikowany układ łożysk.
Przeplatały się tutaj jej naturalne ramiona, zakola, połączone wieloma kanałami, tworząc tzw. warkoczowy typ rzeki. Tworzy się on w miejscach spowolnienia spływu wody, szerokich zabagnionych dolinach, gdzie rzeka może swobodnie meandrować i zmieniać główne koryto. Trwałe osadnictwo nadkwiskie zapoczątkowali przybyli tutaj w VII wieku Słowianie, od XIII wieku kontynuowali je przybysze zza Łaby
Naturalne odnogi Kwisy naniesione na mapie z początku wieku XX
Nad naturalnymi odnogami Kwisy oraz nad sztucznymi kanałami toczyło się intensywnie życie gospodarcze miasta. Woda dawała energię, pożywienie, a także była surowcem przy obróbce wielu wyrobów. Nad ciekami powstały pierwsze lubańskie „zakłady” – młyny. Było ich wiele rodzajów – zbożowe, garbarskie, olejarskie, kostne, prochowe, folusze, szlifiernia, napędzające piły do cięcia drewna, miechy w kowalstwie czy mieszające glinę. Dlatego też dziś dwie pierwotnie naturalne odnogi Kwisy nazywamy młynówką lewo- i prawobrzeżną. Wodę używano także w innych procesach produkcji. Po pierwsze w rzece moczono len, na brzegu go suszono i międlono, by dalej już w domach przerabiać na przędzę. Nad Kwisą licznie ulokowały się blichy czyli bielarnie płótna lnianego. W maju i czerwcu tkaniny lniane rozkładano na łąkach nadrzecznych na słońcu (wówczas jaśnieją), aby przyśpieszyć ten proces polewano je obficie wodą. Nad rzeką uprawiano także niezwykłą roślinę – marzanę farbiarską (tzw. czerwony korzeń, czerwony gryk, łac. Rubia tinctorum). Rośnie ona wyłącznie wzdłuż wód, a z jej kłączy, po wysuszeniu i przemieleniu wyrabiano czerwony barwnik. Ten, a także inne barwniki (z kory dębu, z kłączy marzanki barwierskiej – łac. Asperula tinctoria; urzetu barwierskiego – łac. Isatis tinctoria, niem.Weid) uzyskiwano poprzez mielenie. Jeden taki młyn (Rőteműhle) znajdował się w rejonie ujścia Siekierki do Kwisy (spłonął w 1555 roku), produkowano w nim barwnik tzw. czerwień turecką, służącą głównie do barwienia wełny (barwnik z marzany mieszano z tlenkami glinu i cyny). Kolejny młyn barwierski (Lohmühle) spłonął w 1558 roku. Obok nich lokowały się garbarnie, gdyż do obróbki skór niezbędna była duża ilość wody.
Bielenie płótna nad Kwisą w Lubaniu w latach 30-tych XX wieku (fot. z Heimat zwischen Gőrlitz und Glatz, 1994).
W połowie XIX wieku Kwisa w Lubaniu tworzyła aż 9 wysp, dodatkowe dwie znajdowały się przy ujściu Siekierki. Liczne odnogi rzeki tworzyły idealne warunki życia dla ryb. Był to najrybniejszy odcinek Kwisy, stąd miasto już w okresie władztwa askańskiego, za Ottona Długiego w 1294 roku, zapewniło sobie wyłączność na połów ryb w odległości „jednej godziny”. Później tą odległość definiowano jako dużą milę od granic miasta. Przywilej ten potwierdził w 1347 roku król czeski Karol IV Luksemburski, wyłączne prawo połowu ryb w Kwisie znalazło się na liście na pierwszym miejscu. Przynależności te zostały jednak ograniczone w XVI wieku. W 1559 roku miał miejsce spór z Joachimem von Uchtritz, właścicielem Kościelnika i Kościelników o prawo połowu ryb na Kwisie powyżej Lubania. Rada miejska twierdziła, iż prawo połowu ryb (Fischerei) obejmuje wielką milę, od „beide Ufer” po „Schieferstein” (prawdopodobnie od rozejścia się Kwisy na dwie odnogi po wzgórza gnejsowe w Kościelniku Średnim). Miasto ten spór przegrało, gdyż prawo połowu ryb ograniczone zostało do rejonu Młyna Piaskowego (niem. Sandműhle), a więc zapewne do Kościelnika . Również w 1598 roku próbowano podważyć prawa miasta do połowów ryb na Kwisie w Nawojowie, jednak bez skutku.
Szeroka dolina Kwisy jest systematycznie zalewana, podmokła, co stwarza idealne warunki rozwoju żyznych łąk. Z tego powodu tereny nadrzeczne były niegdyś głównie wykorzystywane jako pastwiska dla bydła. Bydło znad Kwisy regularnie pędzono na pastwiska na Kamiennej Górze aż po Las Lubański (tzw. Viehweide). Dlatego też w średniowieczu dwie główne drogi na tym kierunku nosiły nazwę Bydlęcej Drogi (niem. Viehweg – Viehbig – Fiebig – Bydlęca Droga, później Kűhgasse lub Kűhblőke – Krowia Droga, obecnie Izerska) oraz Cielęcej Drogi (Kälbergasse – obecna Dąbrowskiego).
Łąki nad Kwisą stanowiły miejsce postojowe dla pędzonego od średniowiecza bydła z Polski na zachód. Zdarzały się też sytuacje odwrotne, jak chociażby 11 maja 1761 roku, gdy pędzono przez Lubań na Śląsk 6 tysięcy sztuk bydła zrabowanego przez Prusaków w Saksonii. Nie bez powodu więc nad Kwisą powstała już w końcu XIII wieku miejska ubojnia (niem. Kűttelhof) przy której znajdowało się także miejsce zakopywania flaków i części zwierząt. Zapewne jej lokalizacja ulegała zmianom W 1483 wprowadzono nowe prawo dla rzeźników mieszkających przed bramami miejskimi. Odtąd bydło miało być zarzynane przez specjalnego mistrza (Mitmeister, Cumban) i w tym celu zbudowano pod miastem Kűttelhof .
Wypasanie bydła na łąkach nadkwiskich (rejon tzw. POM-u ). Fragment ryciny G.Kaderscha z pocz. XIX w. Zbiory AP Oddział Lubań.
O tym, jak ważne było odpowiednie postępowanie z wnętrznościami zwierząt świadczy wydarzenie, jakie miało miejsce podczas wojny 30-letniej. W lipcu 1632 roku dla przebywających w Lubaniu wojsk cesarskich zabito w rejonie młyna (Műhlwerde), a więc zapewne przy dzisiejszej ulicy Rzemieślniczej-Młynarskiej, kilka tysięcy wołów i ponad 6 tysięcy owiec. Pozostawione odpady miały ponoć spowodować zarazę, która do grudnia pochłonęła 1400 mieszkańców miasta. Wobec postępów cywilizacyjnych miasto zakupiło w 1862 roku grunt przy dzisiejszej ulicy Rzemieślniczej (do 1945 r. Messergasse – w tłum. Nożownicza, nazwa chyba wywodząca się od zarzynania zwierząt), na którym w 1882 roku oddano do użytku nowoczesną rzeźnię (niem. Schlachthof). Lokalizacja rzeźni przyciągała także handlarzy bydła. Targ zwierzętami od XIX wieku odbywał się obok rzeźni przy obecnej ul. Rzemieślniczej (w miejscu obecnego budynku Spółdzielni
Mieszkaniowej), a także naprzeciw niej, na łące przy Siekierce (po cichu targi dobijano tam jeszcze w pierwszych latach XXI wieku). Okazjonalnie handlowano także po wojnie na placu przed dawną gospodą „Zum Hecht” (dzisiejszy parking przed cmentarzem komunalnym przy ul. Wrocławskiej). W średniowieczu jednak targ bydłem (Viehmarkt) odbywał się na łąkach gdzieś pomiędzy dzisiejszym rejonem pawilonu Biedronka/kręgielnią a ul. Przemysłową, czyli przy wspomnianej drodze z łąk nad Kwisą na łąki pod Lubańskim Lasem.
Błonia przy ujściu młynówki lewobrzeżnej do Kwisy. Fot. T.Bernacki.
Uwaga! Na drugą część historii rzeki zapraszamy za tydzień

Tomasz Bernacki jest znanym lubańskim regionalistą. Zawodowo pełni funkcję Naczelnika Wydziału Ochrony Środowiska i Gospodarki Przestrzennej Urzędu Miasta Lubań.
Autor: Tomasz Bernacki






