Weekend z Historią. Historia otyłości. Część II
Renesans wraz z głębokimi przemianami w sferze nauki, przyniósł również zmiany w zakresie medycznego i społecznego postrzegania otyłości. Strach przed grzechem ustąpił nieco miejsca zdrowemu rozsądkowi.
Wenecjanin Alvise Luigi Cornaro (ok. 1467-1566) w bestsellerowym wówczas dziele „Rozprawy o życiu wstrzemięźliwym”, napisanym pod koniec życia opowiedział, jak cztery dekady obżarstwa wpędziły go w chorobę. Autor zwrócił się o pomoc do medyków, od których usłyszał, że powinien zachować umiar – i potraktował to zalecenie poważnie. Narzucił sobie surowy reżim dietetyczny (początkowo jadł ok. 30 dkg pokarmu na dobę i pił niecałe pół litra wina), który nie tylko pozwolił mu schudnąć i wrócić do zdrowia, ale również pozyskać „niezwykłe przymioty duchowe i intelektualne, jakie płyną wraz z długim życiem”. Tekst Cornaro to podręcznik dobrego życia i dobrej śmierci. Napisany jest szczerze, od serca, bez koloryzowania.

Ówcześni lekarze rodzinni próbowali leczyć otyłych pacjentów
Autor opisuje szczegółowo wszystkie objawy chorobowe, jakie miał jeszcze za młodu, z perspektywy starego, lecz zdrowego i szczupłego człowieka. „Miałem bóle brzucha, ostre kłucia w boku, objawy podagry, a także gorączkę, która trwała niemal ciągle, lecz cierpiałem przede wszystkim na problemy żołądkowe i niezaspokojone pragnienie” – pisał. Podkreślił, że stracił zdolność odrzucania pokus i uległ niemal całkowicie nałogowi jedzenia i picia. Zaznaczył również, że jego przypadłości były typowe dla ludzi jego stanu i epoki, a że była to epoka odkryć geograficznych, to do kuchni wkroczył triumfalnie cukier oraz wymyślne słodkości, przetwory i likiery, ale o tym w następnym odcinku.
Znacznie większy problem niż bogaci możni, którzy traktowali nieumiarkowanie jako
przywilej swojej klasy, mieli z otyłością medycy. Również pochodzący z Wenecji, choć
praktykujący w Padwie Sanctorius (1561-1636) zastanawiał się, jak styl życia wpływa na
gabaryty. W tym celu prowadził obserwację swojej wagi przez bite trzy dekady, by
stwierdzić, że skoro zjadany pokarm ważył więcej niż wydalany, to oznacza, że różnica
została wypocona, co z kolei świadczy o zdrowiu. U progu oświecenia otyłość staje się dla medycyny poważnym problemem. Giovanni Battista Morgagni, jeden z ojców nowoczesnej patologii, w 1761 r. wyraźnie podkreślił związek między otyłością a ryzykiem chorób, którym miał sprzyjać przede wszystkim tłuszcz gromadzący się w okolicach brzucha.

W tamtych czasach niezdrowe odżywianie i będąca jego wynikiem otyłość, prowadziły bardzo często do śmierci
Lekarz króla Prus i twórca terminu „makrobiotyka”, Christoph Wilhelm Hufeland, w
swoim popularnym traktacie pt. „Makrobiotyka – sztuka przedłużania życia ludzkiego” (1796) uznał tłuszcz za rzecz szkodliwą moralnie i zdrowotnie, gdyż nieumiarkowanie w
jedzeniu powoduje otyłość i staje się przyczyną przedwczesnej śmierci. Zalecał prostą dietę i przekonywał, że pojedyncze produkty, które same w sobie nie szkodzą, zmienione
w złożone danie, mogą stać się ciężkostrawne lub tuczące. Kluczem była wg Hufelanda zbilansowana dieta, oparta raczej na warzywach niż mięsie, bez alkoholu. Lekarz wytykał rodzicom, że „w sposób nieopanowany tuczą dzieci, wciskając im jedzenie, kawę, czekoladę, wino, korzenie”, fundując im w ten sposób choroby i przedwczesną śmierć.
Także Benjamin Franklin (1706-90), który lubił zjeść, podkreślał korzyści płynące
z prostych posiłków. Stało to w sprzeczności ze zwyczajami bogaczy. W swoim almanachu
Franklin pisał, by nie jeść do otępienia ani nie pić na umór, ale również by swoją dietę
komponować w oparciu o rodzime produkty, a nie opychać się zamorskimi smakołykami,
a także zaznaczył, że dobre zdrowie wymaga nie tylko właściwej diety, ale także pracy lub
ćwiczeń fizycznych. U schyłku oświecenia otyłość zaczęto traktować jak problem medyczny, nie zaś moralny czy społeczny, a od pacjentów oczekiwano, że aktywnie podejdą do kwestii leczenia i poprzez samokontrolę i liczne ograniczenia, z pomocą lekarzy, wyjdą z choroby.

Otyła kobieta (rycina z końca XVIII w.)
W roku 1757 duński lekarz Malcolm Flemyng (1700-1764) pisał, że otyłość jest problemem natury fizjologicznej, nie moralnej, a ludzie otyli nie są ani leniwsi, ani bardziej grzeszni od szczupłych. Zalecał jak najwcześniejszą aktywność fizyczną pisząc, że … „osoby narażone na otyłość rzadko myślą o chudnięciu aż do momentu, gdy wyraźnie utyją, a później rzadko mogą lub chcą ćwiczyć na tyle, by się to okazało skuteczne”.
Tymczasem w Wielkiej Brytanii medyk i dietetyk George Cheyne (1672-1743), prywatnie przyjaciel Isaaka Newtona, napisał „Esej o zdrowiu i długim życiu” (1724). Rodzice tego uznanego lekarza byli zdrowi, ale niektórzy krewni mieli tendencję do tycia. Jako dziecko był szczupły, lecz gdy przeniósł się do Londynu i zaczął obracać wśród ludzi, którzy lubili zjeść i wypić, tendencje dały o sobie znać i stał się człowiekiem bardzo otyłym, ospałym i cierpiącym na ciągłe zadyszki. Zaczął podupadać na zdrowiu, więc przestał być dobrym kompanem do kielicha i talerza. Zmuszony do powrotu na wieś, postanowił wziąć się za siebie. Gdy tylko ograniczył jedzenie, według własnych słów „ stopniał niczym kula śniegowa latem”. Przeszedł na modny wówczas wegetarianizm i stał się jednym z pierwszym w historii „lekarzy od diet” (obec. dietetyk), ale podkreślał, że udało mu się odzyskać szczupłą sylwetkę dlatego, że odsunął się od zepsutej londyńskiej socjety i
uciech nowoczesnego świata. Podkreślał, że to na wsi, gdzie życie upływa w
sposób bliższy naturze, można powrócić do równowagi, gdy tymczasem miasto jest ogniskiem zepsucia. Konsekwentne przestrzeganie diety (trzymał się jej przez kolejne 20 lat) pozwoliło mu żyć w dobrym zdrowiu, a że zdarzały mu się okresy „oszustwa”, znowu tył. Dziś, jak wspomniałem wyżej, uważany jest za prekursora diety wegetariańskiej.
C.d.n.
Data publikacji 14.12.2024 r.
Część pierwsza historii: KLIKNIJ TUTAJ
Autor opracowania: Zbigniew Madurowicz

Zbigniew Madurowicz jest pasjonatem historii, cenionym publicystą i regionalistą związanym ze Stowarzyszeniem Miłośników Górnych Łużyc. Publikuje w Przeglądzie Lubańskim i Gazecie Olszyńskiej. Z wykształcenia jest farmaceutą. Pełni funkcję Wiceprezesa Zarządu Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej.
.
