HomeGospodarkaNie ma praw autorskich w informacji publicznej, ale w Lubaniu są

Komentarze

Nie ma praw autorskich w informacji publicznej, ale w Lubaniu są — 9 komentarzy

  1. ludzie burmistrza są już mocno „zaimpregnowani” więc ich to nie dotyka, wiedza lepiej…

  2. Bardzo dobry przykład.Tak jak pisałem w innym wątku-„upublicznione”
    a w związku z tym podlega już innemu prawu.Natomiast, umieszczenie informacji o kopiowaniu.przenoszeniu itp,. jest dopuszczalne, ponieważ tego nikt nie zabrania a takich informacji i podobnych autor strony może sobie wstawić ile chce,co w praktyce -jak wyżej.
    To taki lekki snobizm.

    Nie bardzo przystającym trendem jest moderowanie wpisów .Hamuje inicjatywę i tu właściciele stron trochę się gubią.

    Pozdrawiam

  3. Szanowni Czytelnicy!
    Kiedy zaatakowano burmistrza za uczestnictwo w spotkaniu z Prezydentem RP stanęłam na stanowisku, że to był jego obowiązek z racji zajmowanej funkcji. Jest naszym reprezentantem i nawet nie wypadało tam nie być.
    W tym przypadku nie zgadzam się jednak co do potrzeby uzyskiwania zgody na udostępnianie informacji ze strony nie tylko publicznej, ale i utrzymywanej przez nas, bo za nasze podatki.
    Urzędnik wnoszący informacje na stronie miasta nie jest „artystą”, a urzędnikiem wykonującym swoją pracę na potrzeby mieszkańców. Zatem każdy z nas może skorzystać ze swojej poniekąd własności.
    Myślę, że zabrakło głębszej analizy co do treści regulaminu i ten wnet zostanie poprawiony.
    Zacznijmy mówić poprawnie. Nie władza i nie miasto, ale decyzja, a nasze pieniądze 🙂

  4. Na stronie są umieszczane informację innych podmiotów nie tylko urzędowych, a te mogą nie mieć ochoty aby ich treści zamieszczały takie portale jak L24 czy PL.

    • Jestem podbudowany, w końcu ktoś to zauważył. Jeśli autor nie będący podmiotem publicznym chce sam decydować o tym, kto będzie go przedrukowywał niech napisze wprost „wszelkie prawa zastrzeżone”.

      Należy jednak pamiętać, że wszelkie materiały wytworzone przez podmioty publiczne, za publiczne pieniądze mają charakter „informacji publicznej”. Ograniczanie dostępu i rozpowszechniania takich informacji jest sprzeczne z Ustawą o dostępie do informacji publicznej. Jedyny wyjątek stanowią informacje utajnione.

      Dla przykładu tekst autorstwa szkoły publicznej, zamieszczony na portalu opłacanym ze środków publicznych nie może być koncesjonowany. Jest to prawnie nieskuteczne.

      Proszę przeanalizować Regulamin MPI. Obejmuje on wszystkie teksty bez rozróżnienia na źródło pochodzenia. Jest to oczywisty błąd autorów opracowania i osób opiniujących jego poprawność. Ktoś wprowadził w błąd Redakcję portalu.

    • Umieszczając wpis na stronie publicznej niestety przekazują swoje prace do publicznego użytku. Inaczej jest w przypadku prywatnych portali jakie wymieniłeś. Tylko informacje publiczne tam zamieszczane są naszą własnością. Czyli te, które przekazują urzędy.

    • Do Grześka
      Czy ja wspominałem w w swoich artykułach o innych podmiotach niż publiczne? Albo Pan nie doczytał tych materiałów, albo po prostu Pan ich nie zrozumiał.
      Pozdrawiam Sławomir Piguła

  5. Tu obijamy się o rezultaty. Jak wspomniała Pani Ewa, „Nie władza i nie miasto, ale decyzja”, sprowadza Nas do uzupełnienia faktu.
    Zatrudniamy ludzi z kosmosu, tu nie wystarczy znajomość obsługi myszki, tu musi być ktoś, kto ogarnia wszelkie niuanse
    i potrafi to wkomponować w rzeczywistość. Lokalnie mamy kilka mediów, które mają za zadanie informowania lokalnej społeczności o faktach i „możliwości zapoznania się z nimi”.
    Nie może być tak, że jakaś twórcza kompetencja zastępuje prawa nabyte przez siebie akceptowanych.