Magdalena Appeler – przeorysza klasztoru Magdalenek w Lubaniu
W ramach naszego cyklu „Weekend z historią”, dzisiaj publikujemy artykuł znanego regionalisty i świetnego aptekarza Zbyszka Madurowicza o przeoryszy klasztoru sióstr Magdalenek od Pokuty w Lubaniu w latach 1554-1558 Magdaleny Appeler, która przywróciła klasztor do dawnej świetności po jego pożarze w roku 1554.
Pokuta wynagradzająca za grzechy świata, a szczególnie za grzechy niewiast moralnie zaniedbanych jest od początku charyzmatem magdalenek od pokuty. Pierwszy klasztor Magdalenek na ziemiach polskich, do którego w 1217 roku przybyło pięć pokutnic z Marsylii, ze wspólnoty założonej przez ojców Jana Tisseranda i Bernarda, został ufundowany w Nowogrodźcu nad Kwisą przez św. Jadwigę Śląską i małżonka Henryka Brodatego. Aby podnieść rangę klasztoru, książę Henryk w 1233 roku zapisał konwentowi dobra ziemskie oraz nadał Nowogrodźcowi prawa miejskie. Już w 1320 roku, dzięki staraniom Henryka, księcia jaworskiego i ziębickiego, powstał konwent w Lubaniu, który w niedługim czasie stał się główną siedzibą sióstr Magdalenek od Pokuty
Na początku swych rządów Magdalena, potwierdzona czternasta z kolei przeorysza, przeżyła wielki miejski pożar, który wybuchł 12 kwietnia 1554 roku w mieszkaniu pisarza miejskiego Fabiana Hänscha i pochłonął 275 domów, w tym zabudowania klasztorne. O wszystkim poinformowany został na piśmie biskup miśnieński Mikołaj II von Karlowitz za pośrednictwem proboszcza klasztoru Wolfganga Hulwecka. Podczas gdy klasztor panien dochodził do siebie, w lubańskim klasztorze franciszkanów na skutek zarazy pozostało tylko dwóch mnichów. Władze Lubania zabezpieczyły kościelne klejnoty, oficjalnie aby uchronić je przed kradzieżą. Była to jednak zwyczajna konfiskata. Przeorysza Magdalena postanowiła przeszukać jeszcze kościelną zakrystię i udało jej się odnaleźć kościelny inwentarz, dwa kielichy z patenami – w tym jeden uszkodzony, trzynaście ornatów na różne okoliczności i kilka mniejszych rzeczy. Całe to dobro przeniesiono do klasztoru panien przy bramie nowogrodzkiej.
W następnym roku umiera w kwietniu biskup Mikołaj II, a 15 maja 1555 roku na jego miejsce zostaje powołany kanonik miśnieński Jan von Haugwitz. 7 października, już jako biskup Jan IX, potwierdził dokumentem Magdalenę Appeler jako lubańską przeoryszę klasztoru panien. Pozostałą część swojego życia poświęciła ona przywróceniu klasztorowi dawnej świetności. Ostatnią korespondencją jaką odebrała był list od arcyksięcia austriackiego Ferdynanda proszący o wykaz przychodów i wydatków, zapewne na skutek prośby o dofinansowanie, jednak najprawdopodobniej nie prowadziła już dalszej korespondencji. Rok 1558 był rokiem jej śmierci, a jak wcześniej wspomniałem w klasztorze lubańskim pozostała jeszcze przez 9 lat jej siostra Katarzyna.
Temat lubańskiego zakonu Magdalenek od Pokuty jest tak poważny, że nie podejmuję się głębszej retrospekcji, ale wcześniejsze akapity przybliżające sylwetkę przeoryszy Magdaleny Appeler, były wstępem do inspiracji spowodowanej zakupieniem w jednym z niemieckich antykwariatów kilku średniowiecznych listów z Lubania, w tym właśnie listu pisanego ręką wspomnianej przeoryszy i opieczętowanego oryginalną pieczęcią opłatkową. W tekście znajduje się zdjęcie oryginału listu, a także powiększenie pieczęci wraz z wzorcem używanym do 1570 roku, co bezspornie potwierdza datowanie. Nawiasem mówiąc stempel ten, wprawdzie bez trzonka, pozostawał w lubańskim klasztorze jeszcze do czasów II wojny.
Poniżej treść dokumentu w tłumaczeniu Łukasza Tekieli, za co serdecznie dziękuję:
„Ja, Magdalena Apelerin, przeorysza klasztoru Dziewicy wraz z całym moim zgromadzeniem, poprzez ten otwarty list potwierdzam i czynię wszystkim wiadomym, że ręczę za moich poddanych z Henrykowa, sędziego Marcina Ludowiga oraz ławników Michała Hoffemana i Kacpra Scholtze. Wszyscy oni na zadane stosowne pytania odpowiedzieli pod przysięgą, że pozostają ze mną i moim zgromadzeniem w duchowej jedności, oraz że Mikołaj Hentzel, okaziciel tego listu, poczęty zgodnie z wolą Boga i chrystusowego Kościoła w prawym łożu przez Marcina Henzela i Dorotę, wiódł dotąd dobry, sprawiedliwy żywot. Tak więc ani ja, ani też oni nie możemy o nim, jego rodzicach oraz jego urodzeniu powiedzieć nic złego. Stąd też w stronę wszystkich i każdego z osobna, kto tylko zetknie się z tym listem, kieruję przyjacielską i pilną prośbę, aby wspomnianemu Mikołajowi Hentzel w trakcie jego uczciwych zajęć rzemieślniczych okazywać przychylność i pozwolić mu czerpać owoce z mojego wstawiennictwa. Czynię to, ponieważ czuję się zobowiązana wspierać duchowo wszystkich razem i każdego z osobna. Aby uwierzytelnić niniejszy dokument, kazałam na jego końcu umieścić klasztorną pieczęć”
(Poniżej na zdjęciu wspomniana pieczęć – przyp. red.).
Treść raczej niezbyt ciekawa, zwykły na owe czasy list polecający, ale fakt iż trzymam w ręku liczący prawie pięć wieków lubański dokument wystarczył jako inspiracja do zaproponowania Państwu tego tematu – myślę ciekawego.

Zbigniew Madurowicz jest pasjonatem historii, publicystą i regionalistą związanym ze Stowarzyszeniem Miłośników Górnych Łużyc w Lubaniu. Z wykształcenia jest cenionym farmaceutą.
Autor: Zbigniew Madurowicz


