I Międzynarodowe Zawody w Poławianiu Pereł – już w sobotę
Polecamy wszystkim imprezę sobotnią – już 19 lipca od godz. 13:00 w Leśnej, u stóp Zapory Leśniańskiej, w miejscu gdzie mieściła się dawna szlifiernia pereł odbędą się – po raz pierwszy!- I Międzynarodowe Zawody w Poławianiu Pereł w Rzece Kwisie. W miejscu imprezy organizatorzy zapewniają: catering, rozrywkę dla dzieci i dorosłych, stoiska handlowe i wystawowe, pokazy i prezentacje. Zapraszamy! Szczegóły na plakacie.
Redakcja
Wśród uczestników pojawi się nasz redakcyjny kolega, Janusz Skowroński, który będzie opowiadał o tym, jak perłorodną rzeką była przed laty Kwisa. Będzie on również podpisywał swoją książkę „Perły znad Kwisy”. Przeczytaj fragment:
W dziele Rozdzieńskiego „Officina terriaria” najważniejsza jest krótka wierszowana wzmianka, zawarta pod wspólnym tytułem O rudach, kruszczcach i kamieniach drogich w Księstwie Śzląskim. Dowiadujemy się, jakie to bogactwa skrywają śląskie rzeki:
Są kruszce i w niektórych rzekach piaski złote
I kamienie najdują drogie rozmaite:
Safiry, dyjamenty nad miarę ozdobne,
We wszem kształcie i glancu indyjskim podobne.
Jaspidy w Irzkienberku między Sudetami
Osobliwe znajdują znajdują z różnymi farbami,
Hyjacynty, rubiny w Izerze najdują
I w tych zrzodłach, co piasek złoty z nich wyjmują.
W Hirzbrunie, w Kupherbergu i u Elbowego
Zrzodła biorą magnesy od czasu dawnego,
Pod Gryfibergą perły śliczne z rzeki Kwisy
Wyjmują, jak grochowe ziarna, tymi czasy.
Granaty, błyskające z czerwona kamyki,
Najdują w Izerwiesie u Izery rzeki…
Ale Roździeński nie był pierwszy. Znany na Śląsku Kacper Schwenckfeld (1563-1609), lekarz i przyrodnik, równo w 1600 roku, a więc dwanaście lat przed Roździeńskim, ogłosił drukiem rozprawę przyrodniczą, zawierającą katalog drzew i minerałów śląskich Stirpium et fossilium Silesiae Cathalogus. Jako że urodzony w owej Gryfibergii jak chce Rozdzieński, czyli w Gryfowie Śląskim, znał Schwenckfeld swój teren na wylot. W już Katalogu Śląskim zauważa: „w rzece Kwisie spotyka się perły wielkości grochu…”
Siedem lat później (1607) w kolejnym dziele opisującym jeleniogórskie ciepłe źródła „Gründliche Beschreibung des hirschbergischen warmen Bades” Schwenckfeld notuje dokładniej, podając nawet kilka lokalizacji: „W piasku Kwisy łowią niekiedy rybacy perły, różne co do wielkości, kształtu, piękności i klarowności. Jedne są małe, inne wielkie, w niektórych małżach tkwi wiele małych perełek w ciele mięczaków, w innych (i te są częstsze) tylko jedna duża lub dwie luźno pomiędzy ciałem a skorupą. Jedne są podłużne, drugie okrągłe jak groch. Jedne są wcale połyskujące i dojrzałe, niektóre zaś niedoskonałe, albo całkiem czerwone, albo tylko w połowie białe i przejrzyste. Takie muszle znajdują się koło Gryfowa, Czochy lub koło Leśnej.”
Tak, to były czasy! Czasy, kiedy skójka perłorodna żyła w dużych ilościach w bardzo czystych wodach Kwisy i jej dopływach. Przetrzebili je nie tylko kłusownicy ale i miejscowi chłopi, wykorzystując małże rzeczne, w tym i skójki, do karmienia świń. Były to lata wojen i głodu, gdzie kryzys gonił kryzys. Dosłownie więc sprawdzało się powiedzenie o rzucaniu pereł przed wieprze.
Pod koniec XVI wieku pojawia się pierwsze prawodawstwo dotyczące pereł. 8 lipca 1595 roku cesarz Rudolf II Habsburg, maximus admirator et amator gemmarum, udzielił dwóm górnikom – niejakim Janowi Ecksteinowi i Leonhardowi Stadlerowi prawa na przepatrywanie swobodne i bez jakichkolwiek przeszkód gór wszelakich, a zwłaszcza Karkonoszy w poszukiwaniu za perłami. Cena pereł była wówczas ogromna i utrzymywała się przez dziesiątki lat. Znany jest zapis, że w 1689 roku niejaki Samuel Ledel ze Zgorzelca sprzedał 2 sztuki pereł z Kwisy za 5 talarów, a kupiec odsprzedał je dalej za 10 talarów. Przebitka niezła. Wtedy za patent mistrza sukienniczego płaciło się 9 talarów a robotnik za te pieniądze mógł zostać zatrudnionym na blisko 2 miesiące. Za 10 talarów można było kupić 180 litrów krajowego wina! Na dużą skalę perły zaczęto nie tylko poławiać ale i obrabiać. W połowie XVII wieku szlifiernia, idąc w górę rzeki powstała niedaleko odlewni „Baworowo”, miejsca – noszącego dziś nazwę Lechów a kiedyś Hagendorf, w dosyć dziwnym miejscu. Resztki młyna Hagenmühle pochłonęła powódź w 1981 roku (…)
Lechów datowany jest od 1660 roku, kiedy właściciel Czochy, Krzysztof Nostitz sprowadził tu i osiedlił czeskich uchodźców religijnych. Nostitz był znanym poszukiwaczem złota. Zamkowa „studnia niewiernych żon” to nic innego, jak górniczy szyb poszukiwawczy z czasów Krzysztofa. Podobnie górnicze miasteczko Złotniki Lubańskie, efekt złotego snu Krzysztofa. Ale Nostitz – jak widać – szukał nie tylko złota. Dochody mogły przynieść perły a nawet skorupy skójek. Te ostatnie, po zmieleniu, służyły ponoć jako środek leczniczy na oparzenia. Niestety, czy doszło do spektakularnych wyleczeń kroniki nie podają. Choć aqua perlata, słynna woda perłowa, okazywała się środkiem na problemy gastryczne, oczne i gorączkę. Flamandzki lekarz i badacz minerałów, Anzelm de Boodt, który cesarzowi Rudolfowi II udzielał porad medycznych, zalecał rozpuszczenie perły w soku z cytryny lub w occie, osłodzenie, dodanie wody różanej, nalewki truskawkowej, wody z cynamonem lub naparu z melisy. Całość należało wstrząsnąć i wymieszać przed spożyciem.
Poławianie pereł w Saksonii od 1621 roku należało do regaliów, działań zastrzeżonych jedynie dla władcy. Od 1635 roku Kwisa wyznaczała wschodnią granicę Saksonii. Zaś niejaki Maurycy Schmirler mianowany został przez Jana Jerzego I elektorskim poławiaczem pereł. W zamian za to wszystkie pozyskane przez siebie perły obowiązkowo dostarczał na dwór w Dreźnie. Ilekroć jestem w Dreźnie i zaglądam do „Zielonego Sklepienia” (Grünes Gewölbe), królewskiego skarbca, tylekroć wzrokiem szukam pereł. I wciąż nurtuje mnie pytanie: które z nich są perłami z Kwisy?
Janusz Skowroński „Perły znad Kwisy”, Warszawa 2011


Fajna impreza, tylko czy coś w tej wodzie będzie widać 😉
A klo moi zrobi tatu na stopie?