Huskowski zamiast Schetyny, otworzy listę PO w okręgu jeleniogórsko-legnickim
Wiceszef resortu administracji i cyfryzacji Stanisław Huskowski, a nie jak planowano Minister Spraw Zagranicznych Grzegorz Schetyna, otworzy listę kandydatów na posłów Platformy Obywatelskiej w okręgu jeleniogórsko-legnickim.
Minister Grzegorz Schetyna zamiast w okręgu, z którego zawsze startował, czyli jeleniogórsko-legnickim, został „Jedynką” w województwie świętokrzyskim. Podczas wczorajszego posiedzenia Zarządu Krajowego Platformy Obywatelskiej, zdecydowano o ostatecznym składzie na listach. Nowy lider listy Stanisław Huskowski w 1977 ukończył studia na Wydziale Matematyczno-Fizyczno-Chemicznym Uniwersytetu Wrocławskiego, uzyskując tytuł zawodowy magistra fizyki. W latach 80. pracował naukowo na Politechnice Wrocławskiej. W latach 1980–1981 pełnił funkcję rzecznika prasowego dolnośląskiej „Solidarności”. W stanie wojennym był poszukiwany listem gończym przez SB razem m.in. z Władysławem Frasyniukiem i Józefem Piniorem w tzw. sprawie 80 milionów zł ze składek dolnośląskiej „Solidarności”, które działacze brawurowo podjęli z banku wyprzedzając bezpiekę, a następnie zdeponowali w kurii wrocławskiej, aby służyły jako pomoc finansowa dla rodzin więźniów politycznych, odsiadujących wyroki za działalność wolnościową w stanie wojennym. W 1982 został aresztowany, a następnie internowany. Po zwolnieniu do 1989 Huskowski pracował w różnych zawodach i miejscach, był m.in. zaopatrzeniowcem w Polskim Stowarzyszeniu Jazzowym. Należał do założycieli Unii Demokratycznej, a następnie Unii Wolności, w której pełnił liczne funkcje (m.in. przewodniczącego regionu wrocławskiego). W 2001 Huskowski przystąpił do Platformy Obywatelskiej.
Stanisław Huskowski po wielkiej powodzi, jaka nawiedziła powiat lubański kilka lat temu, kilkakrotnie odwiedził m.in. najbardziej poszkodowaną przez wielką wodę Olszynę, a następnie uruchomił programy pomocowe dla gmin powiatu lubańskiego dotkniętych klęską.
Ostateczną wersję listy przedstawiamy poniżej:
Kandydat do Senatu RP:
– Jan Michalski
Kandydaci do Sejmu RP:
1. Stanisław Huskowski
2. Ewa Drozd
3. Piotr Miedziński
4. Iwona Krawczyk
5. Zofia Czernow
6. Jacek Kiełb
7. Ryszard Raszkiewicz
8. Robert Kropiwnicki
9. Tadeusz Maćkała
10. Wanda Żuchowska
11. Mirosław Sakowski
12. Artur Bieliński
13. Robert Matkowski
14. Grażyna Musiał
15. Rafał Mazur
16. Mariusz Tureniec
17. Arkadiusz Krzemiński
18. Alicja Grześków
19. Leszek Szklarz
20. Mariola Serdeń
21. Piotr Gniewczyński
22. Alina Wojciechowska
23. Renata Hoffman
24. Wiktor Marconi
Autor: Red.


Do której spółdzielni należy Stanisław Huskowski? Protasiewicza, Schetyny czy Grabarczyka?
Czy te 80 milionów zostało rozliczone? Czy przypadkiem ksiądz kardynał Gulbinowicz nie zostawił czegoś na czarną godzinę diecezji wrocławskiej? Wszelkie źródła milczą na ten temat. Czy redakcja jest zorientowana w tej kwestii?
Od 26 lat Stanisław Huskowski walczy zaŻARCIE o wolną, silną i zamożną Polskę. Czy Redakcja wie, który z tych przymiotników jest zrealizowany zdaniem Huskowskiego. Czy budżet Stanisława Huskowskiegio jest tak samo na minusie, jak budżet „wolnej” Polski?
Jaki program będzie realizował Stanisław Huskowski w kolejnej kadencji Sejmu? Czy to będą kolejne spektakularne zdarzenia napełniające kieszenie tylko niektórym zblatowanym z władzą oligarchom i pomniejszym praktykantom biznesowej kombinatoryki stosowanej, czerpiącej garściami z dziurawego budżetu Polski? Nie słyszałem żeby Stanisław Huskowski protestował w sprawie np. złodziejskiej prywatyzacji CIECH-u?
Co robił Stanisław Huskowski po skończeniu studiów w latach 1977 – 1980? Czy działał politycznie? Dziwne te życiorysy działaczy „opozycji demokratycznej”. Prawie wszystkie mają swój początek w roku 1980. Czy to nie jest zastanawiające? Na koniec tradycyjnie Szczęść Boże, Redaktorzy!
Rozumiem Pana z wyjątkiem jednego. Dlaczego ze swoimi wątpliwościami nie zwróci się Pan bezpośrednio do księdza kardynała, w kwestii jego dotyczącej. Jest bardzo przystępny, ma niezwykłą pamięć i jasność umysłu, choć trochę nie dosłyszy. Po co sugerując, zniesławia Pan Kościół? Czy tego Pan na prawdę chce, czy tylko jest Pan pożytecznym…? – o co, do tej pory, na podstawie tego co Pan wcześniej pisał, bym Pana nie posądzał?
Panie Andrzeju!
Ksiądz kardynał Gulbinowicz jest OPOKĄ polskiego Kościoła, jako instytucji i wspólnoty wiernych. Jest prawdziwym niezwykle charyzmatycznym Księciem Kościoła. Oby był z nami jak najdłużej, czego Panu i sobie mocno życzę. Żałuję, że nie miałem nigdy sposobności poznać księdza kardynała. I prawdopodobnie już nie poznam. Mój czas dobiega powoli końca. Może spotkamy się z księdzem kardynałem na tamtym, lepszym świecie, jeśli moja dusza trafi do Nieba? To wie tylko Bóg.
Pytania o kwestie finansowe w sprawach publicznych zawsze mają sens. I nie dotyczy to tylko kościoła. Interesując się tymi sprawami wcale nie naruszam sfery sacrum. I bynajmniej nie jest to, moim zdaniem, zniesławianie Kościoła. Być może poruszanie tych kwestii da wiernym asumpt do pewnej refleksji, czy wystarczająco wspieramy swój Kościół?
Wracając do kwestii stanu wojennego, to jak wiadomo z autopsji (niestety, nie wiem, czy doświadczył Pan z racji wieku ciężaru życia w tamtym czasie) czasy wtedy były niespokojne i zrozumiałe jest, że Kościół prowadzący wtedy również akcję niesienia pomocy potrzebującym przez swoje różne instytucje, między innymi CARITAS, potrzebował na to środków. I to chyba wyczerpuje, mam nadzieję, ten temat. A czy jestem pożytecznym, czy też skończonym idiotą, to pozostawiam Panu do subiektywnej oceny. Na to pytanie odpowiedź już znam. Od prawie 70 lat. Życzę Panu i Czytelnikom naszej dyskusji dobrej nocy. Szczęść Boże!
To mnie Pan uspokoił, bo bardzo cenię Pana komentarze. W stanie wojennym często stałem w kolejce po leki dla ojca, rozprowadzane z darów przez Kościół, gdzie indziej niedostępne. To jedna z wielu akcji Kościoła która na pewno wielu ludziom pozwoliła przedłużyć, choć nie łatwe, życie doczesne.
W ramach dygresji opowiem ciekawą historyjkę ze stanu wojennego. Tak te 80 milionów jak i ulotki przewożone były popularnym wówczas „maluchem”. Tropiący takie przewozy „funkcjonariusze” używali zazwyczaj dużych Fiatów na cywilnych rejestracjach. Na jednym z osiedli mieszkaniowych pomiędzy blokami ustawiono słupki aby uniemożliwić mieszkańcom przejazd samochodami. Tam właśnie kierowały się często śledzone „maluchy” z przesyłkami. Mały Fiat z trudem, ale mieścił się pomiędzy przeszkodą, duży już nie. Był to jeden ze sposobów na zgubienie „ogona”.
Kolejny spadochron i tyle. Uruchomienie programów dla powodzian to żadna łaska – zrobiłby to każdy inny Zenek, Antek czy Józek, który dysponowałby rządowymi pieniędzmi. Dał bo musiał. To jeszcze nie powód aby o tym pamiętać przy urnie wyborczej. Za 80 milionów pan H. przeszedł do historii, także polskiego filmu i to wystarczy. A gdzie podziały się nasze orły z Platformy lubańskiej? Szykują zlot na Łysej Górze aby pomóc Grzesiowi?