Dostęp do informacji publicznej w Lubaniu tylko dla wybranych?
Czy urzędnicy burmistrza Lubania Arkadiusza Słowińskiego mogli naruszyć Ustawę o dostępie do informacji publicznej, wprowadzając w regulaminie korzystania z oficjalnej strony miasta Lubań (www.luban.pl) zapis o zakazie rozpowszechniania i kopiowania zamieszczanych na tej stronie informacji, mimo że ustawa traktuje każdą informację wygenerowaną przez organy władzy publicznej właśnie jako informację publiczną?
Niedawno na oficjalnej stronie miasta Lubań (www.luban.pl), pojawił się w formie rozporządzenia regulamin korzystania z tego portalu, podpisany przez szefową Łużyckiego Centrum Rozwoju, w którym istnieją zapisy o zakazie wykorzystywania informacji, które znajdują się na tym portalu (część rozporządzenia przedstawiamy poniżej). Kolejny zapis mówi o tym, że informacje, owszem mogą być wykorzystywane, ale tylko za zgodą ŁCR. W regulaminie strona nazywana jest Miejskim Portalem Internetowym (MPI).
Jednak Ustawa z dnia 6 września 2001 roku o dostępie do informacji publicznej mówi, że wszystkie informacje które dotyczą spraw publicznych, są w rozumieniu ustawy informacjami publicznymi i podlegają udostępnieniu oraz ponownemu wykorzystaniu przez każdego obywatela (art. 2a Ustawy). Czy wobec tego urzędnicy miejscy mieli prawo wprowadzić zakaz kopiowania i rozpowszechniania informacji publicznych?
Burmistrz Lubania Arkadiusz Słowiński twierdzi że mieli, a taki zapis w rozporządzeniu jest jak najbardziej słuszny, ponieważ, według niego artykuły pisane przez urzędników Łużyckiego Centrum Rozwoju i innych jednostek podlegają prawom autorskim, a ich skopiowanie i wykorzystanie np. w komercyjnym portalu internetowym, gazecie, radiu czy tv bez zgody jest plagiatem.
Idąc tropem burmistrza Słowińskiego, można dojść do następujących wniosków. Informacja publiczna to krótkie info wygenerowane przez urząd lub jednostkę podległą, dotyczące sprawy publicznej i skopiowanie oraz rozpowszechnienie tego nie jest plagiatem. Natomiast szczegółowy artykuł dotyczący tej samej sprawy, jest co prawda informacją publiczną, jednak jego skopiowanie i rozpowszechnienie bez zgody już plagiatem jest.
I wydaje się też być nieważnym to, że redakcje chcą wykorzystywać takie informacje w celu np. promocji Lubania. Nie mogą sami tego zrobić, bo muszą czekać na zgodę urzędników ŁCR lub samego burmistrza Arkadiusza Słowińskiego. Chyba że portale komercyjne, gazety czy tv mają z miastem Lubań umowę na obsługę medialną. Wówczas naturalnie problemu nie ma i mogą sobie kopiować oraz wykorzystywać informację publiczną do woli.
Autor: Sławomir Piguła
Ustawa z dnia 6 września 2001 roku o dostępie do informacji publicznej PDF
Poniżej przedstawiamy część przedmiotowego regulaminu ( cały regulamin TUTAJ)



Prawo swoje, a Słowiński swoje! Typowo pisowska logika. Ręce opadają. Niech Bóg ma w opiece to miasto i jego mieszkańców, kiedy ta osobowość ponownie wygra wybory.Zaraz poplecznicy panującego burmistrza napiszą, że ten art. to kolejna manipulacja. Tak się zastanawiam, czy czytelnicy zauważyli że słowo „manipulacja”, jest ulubionym słowem ludzi pokroju Arkadiusza Słowińskiego? Kiedy coś jest napisane nie po ich myśli, to zawsze jest to „manipulacja”!ŻAŁOSNE!
Po prostu Białoruś nam burmistrz robi. Jeśli to prywatne teksty urzędników to mogą je publikować na komercyjnych stronach, a tak za naszą kasę stworzyli sobie tubę propagandową. Swołocz.
sorry ja wypadam… co to się w tym magistracie porobiło?, to że Burmistrz stracił głowę to od dawna widać (niestety), teraz traci mój szacunek… co za czasy (urzędnicy)spadły na Lubań?
Byłem w ZAIKs -e perę lat i wiem doskonale jak manewruje się z pod-punktami praw autorskich. mam certyfikat.otóż., to co Państwo piszą to reakcja na niezrozumienie .Według prawa autorskiego ,każdy plik graficzny nalężący do właściciela strony int. jest własnością autora strony.Przesyłanie informacji , bez zgody właściciela na inną rzecz . publiczna ,jest zgodą na informację upublicznioną.. już.W związku z tym ,jakakolwiek informacja dotycząca upublicznienia ,podlega prawu już upublicznionej..
to jest zagmatwany temat i co raz bardziej 'HACKOWY’
Zakazy wprowadzane przez różne instytucję, na logoparti swojej obecności ,są niczym w rzeczywistości dzisiejszej.
Wprowadzenie artykułu o którym mowa jest słuszne ponieważ .publiczna informacja działająca na korzyść lokalnej gminy
jako prawo autorskie ma wykorzystanie danych o działalności ,jest prawidłowe.Ot to cale kruczki.Jak chce kto się doszukiwać to .uważam za stracony czas..
Zdaje się dostrzegać pewien paradoks w tym artykule. Redaktor wspomina o zakazie korzystania, zaś opublikowany przez niego punkt 3 wyjaśnia wszelkie wątpliwości. Jeśli ktoś chce robić komerche i nabijać sobie kabzę, nawet kosztem tych co tam się produkują, niech sam ruszy łepkiem i coś napisze. Mamy przecież wolny rynek i każdy pracuje na siebie. Plagiat jest plagiatem wtedy, gdy brakuje źródła, a może redaktor ma inną teorię na ten temat? Proponuję się doszkolić w zagadnieniu http://www.ipcentrum.pl/
http://www.akademiaparp.gov.pl/szkolenie-biznesowe/OWI/informacje.html
Jeśli na portalu http://www.luban.pl finansowanym ze środków publicznych pojawi się informacja w trybie:
„Warunki i sposoby rozpowszechniania komunikatów i sygnałów alarmowych w sytuacjach szczególnych zagrożeń”, a będzie to informacja o nadchodzacej fali powodziowej lub gradobiciu to Przegląd Lubański nie ma prawa przekazać tej „aktualności” na swych łamach.
Punkt 3 Rozdziału III Regulaminu zabrania nam jako wydawnictwu komercyjnemu „korzystania z treści aktualności”.
Punkt 4 Rozdziału III Regulaminu pozwala na „skorzystanie z treści aktualności” po uzyskaniu zgody Redakcji MPI.
Nie wątpię, że nasza Redakcja dzięki życzliwości Redakcji MPI uzyska zgodę o którą wystąpi, tylko, że będzie już po powodzi, gradobiciu, pożarze czy innej klęsce, przed którą należało ostrzec.
Zakładamy, że to jakieś przypadkowe niedopracowanie Regulaminu
Andrzej Ploch
Redaktor Naczelny
Przegląd Lubański
Jeśli informacja o gradobiciu nie dotrze do zainteresowanych w danym momencie a..to to jest inna sprawą – to skopiowanie info. z innej informacji jest jak najbardziej w takim wypadku nakazem.
i tu nie ma odnośników prawa autorskiego. Jednak ,gdyby właściciel pierwowzoru za jakiś czas chciał co nie co .. to można mu ewentualnie podesłać wzmianką moralną.
Jak tacy tworczy to niech tomik napiszą i na straganie sprzedają. Miasto to my, a koszt jego utrzymania to nasze pieniądze. Niech jeszcze kibiel zrobią płatny w urzędzie. Rokita za każdym razem zapyta szefa miasta o pozwolenie na sik w urzędzie.Tego Bareja nie ogarnie
L24 raczej ma zgodą i pytać nie musi więc jest drugie dno tego zakazu…życzę wytrwałości droga redakcjo PL !
Pozdrawiam
Do Soul
Czy Pan dokładnie przeczytał ten artykuł? Mi chodziło o mechanizm jaki zadziałał w magistracie. Dlaczego takich ograniczeń nie stosuje Urząd Gminy Lubań, Starostwo Powiatowe i inne podmioty publiczne?