Czy do Lubania trafi 13 mln ton odpadów poprodukcyjnych z hut?

Eurovia Bazalty S.A. przymierza się do wypełnienia pokopalnianego wyrobiska w Lubaniu – Księginkach pyłami i żużalami. Wniosek spółki o zezwolenie na organizację składowiska jest w trakcie opiniowania przez Urząd Miasta Lubań, Urząd Górniczy i Państwowe Gospodarstwo Leśne „Lasy Państwowe”. Decyzję w tej sprawie ma wydać Starostwo Powiatowe w Lubaniu.
Z dokumentów wynika, że do lubańskiego składowiska, o ile ostatecznie ono powstanie, ma trafić 13 mln ton odpadów, które będą elementem rekultywacji byłego wyrobiska. Będą to odpady poprodukcyjne określane jako inne niż niebezpieczne, takie jak popioły lotne, żużle odlewnicze i pyły gazów odlotowych, czyli takie jak te które obecnie składowane są w kopalni w Rębiszowie w Gminie Mirsk. Uruchomienie składowiska na wyrobisku w dzielnicy Księginki, oznaczałoby, że przez Lubań (i jego ścisłe centrum, w kierunku Księginek) oraz inne miejscowości naszego powiatu, a także powiatów ościennych przejechałoby około pół miliona transportów.
Co ciekawe, dla kopalni Eurovia ustalony został wodno-leśny kierunek rekultywacji i spółka wcześniej go przyjęła, natomiast teraz chce go zmienić na kierunek tylko leśny. Jak zaznacza naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska i Gospodarki Przestrzennej Urzędu Miasta Lubań Tomasz Bernacki, dla samorządu Gminy Miejskiej Lubań, jedynie pierwszy sposób zagospodarowania terenu jest akceptowalny. Inny kierunek rekultywacji nie jest w ogóle brany pod uwagę, co oznacza że miasto wyda w tej sprawie negatywna opinię.
– Wystarczy spojrzeć na Wielki Las Lubański, gdzie w takich miejscach powstały piękne stawy. Przez kilka lat, kiedy lubańska kopalnia była nieczynna, mogliśmy zauważyć w jaki sposób przyroda sama zagospodarowuje teren. Odkrywka naturalnie wypełniła się wodą i pojawiło się tam dużo ptactwa wodnego. Zbiornik bardzo szybko zarybił się, zaś przy odpływie zbiornika bobry zaczęły budować żeremia. Dodatkowo oczy cieszył widok imponujących słupów bazaltowych – wyjaśnia naczelnik Bernacki.
Warto też podkreślić, że spółki wydobywcze które muszą rekultywować tereny pokopalniane, mogą przy budowaniu takich składowisk upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, czyli rozwiązać problem rekultywacji i jeszcze sporo przy tym zarobić. Utylizacja w Polsce 1 tony odpadów poprodukcyjnych z hut, to prawdopodobnie kwota ok 50 euro. Biorąc pod uwagę wspomniane 13 mln ton odpadów które mają trafić do Lubania i 50 Euro za tonę, to kwota pomnożona może przyprawić o zawrót głowy.
Nie wiadomo na razie jaką opinię wydadzą Lasy Państwowe i Urząd Górniczy. Kiedy wszystkie opinię zostaną wydane, wówczas swoje stanowisko w przedmiotowej sprawie zajmie Starostwo Powiatowe w Lubaniu, do którego należy wydanie decyzji.
Autor: AM/foto ilustracyjne

Witamy w Polsce..Lubań jest w niechlubnej czołówce w Polsce jeśli chodzi o jakość powietrza to dołożymy skażenie gleby i wód gruntowych.
Przecież do tego dołu pójdzie wszystko co się da, czego nie wolno albo nie opłaca się utylizować w Europie. To są tak duże pieniądze ze przekopią każdego. Nawet jak nie będzie sie zgadzać to się będzie zgadzać 😉
To kupowanie trucizn , które spłyną do wod gŕuntowych.
Czego nie wydusi covid zeżre rak.
W mieście ruszyła akcja protestacyjna w formie zbierania podpisów pod sprzeciwem. Każdy głos jest na wagę złota. Prowadzą ją wolontariusze. Podpisane listy protestacyjne zostaną przekazane do Starostwa Lubańskiego.
Ktoś na innym portalu napisał, że miasto coś na tym skorzysta. Nie wierzcie w to. Kopalnie płacą podatek za kamień wydobyty. Nie słyszałam, że płacą za coś wrzucane do dziury. Nawet gdyby płacili to będą judaszowe srebrniki. Szczególnie narażeni są mieszkańcy Księginek. Przy zachodnich wiatrach, które przeważają w naszym regionie, tak jak leciał pył z zakładu przeróbczego kopalni i pokrywał wszystko w okolicy, tak będzie też leciał tylko inny pył. Nie łudźmy się. Dla tzw. Warszawy my nie istniejemy. Nasze problemy nie mają znaczenia. Nikt z koncernu nie zamieszka tu na stałe. Dla decydentów nasza ziemia ma wartość, gdy można coś z niej wydrzeć lub wrzucić coś, czego nie chcą inni, a pieniądze zgarnie też ktoś inny, tak jak się dzieje z „bezpańskimi” składowiskami, których utylizację załatwia ogień, a truciznę wdychają mieszkańcy i akcje gaśnicze opłaca państwo. Chyba po ponad 100 latach życia kopalni mieszkańcom należy się wreszcie spokój. Widziałam kiedyś film promocyjny Eurovii. Troska o lokalne społeczeństwo, troska o środowisko i wszystko, co najlepsze. Po zwiezieniu tego, co ma być zwiezione, nieważne ile lat to będzie trwało? Potem za te ileś lat wszystko na wierzchu się zgrabnie przykryje i posadzi las, i będzie cudnie. Nie rozumiecie Państwo zalet takich rekultywacji? Dziwne, przecież to dla Naszego dobra…