Operacja Lubańska – Zwycięstwo czy Porażka? (WIDEO)

Ferdynanda Schörner składa meldunek Goebelsowi wizytującemu jego oddziały w Lubaniu. Fotografia zrobiona na lubańskim rynku w marcu 1945 r
Właśnie mija 70 rocznica rozpoczęcia Bitwy o Lubań, przez historyków uważanej za ostatnie zwycięstwo sił zbrojnych III Rzeszy. Fakt odniesienia dużego sukcesu militarnego Wehrmachtu w ostatnich dniach wojny, absolutnie nie zmienił jej biegu, przełożył się natomiast na ofiary i potworne zniszczenia. Lubań został zrujnowany ogniem artylerii i bombami z samolotów, a straty w ludziach szacuje się w tysiącach. Czy rzeczywiście było to zwycięstwo?
Kiedy Gauleiter Wrocławia i Śląska Karl Hanke, urodzony i wychowany w Lubaniu, ostatni Reichsführer SS i Dowódca Armii Rezerwowej, 17 lutego 1945 równał z ziemią gęsto zabudowany wówczas, dzisiejszy plac Grunwaldzki w stolicy Dolnego Śląska – Wrocławiu, aby w następstwie tysiące ludzi morderczym wręcz wysiłkiem i w zaskakująco krótkim czasie wybudowało tam polowe lotnisko, obserwatorzy z Hitlerjugend dostrzegli przez lornetki zbliżające się do wsi Radostów pod Lubaniem radzieckie czołgi T-34.
Radziecka artyleria rozpoczynała właśnie ostrzał Lubania. Do miasta powoli zbliżały się kolejne jednostki Armii Czerwonej z kierunku wschodniego i północnego, szykując się do uderzenia. O godzinie ósmej rano 17 lutego z dworca kolejowego odjechał ostatni pociąg ewakuacyjny do Görlitz. Tego samego dnia po południu, oddziały rosyjskie nacierały już na ważny strategicznie wspomniany dworzec i w kierunku wsi Kerzdorf (obecnie dzielnica Księginki). Operacja miała na celu opanowanie linii kolejowych węzła lubańskiego oraz zajęcie mostów na Kwisie. Niestety nie powiodła się. Niemcy wysadzili wszystkie mosty i kładki, a z zapory leśniańskiej wypuszczono ogromne ilości wody co utrudniło Rosjanom sforsowanie rzeki. Niemieckie pociągi wojskowe z sprzętem i amunicją zatrzymywały się na wysokości dzisiejszej ul. Karola Miarki, a sam dworzec był doskonale broniony przez zaprawione w bojach pododdziały Wehrmachtu. W czasie ataku czerwonoarmistom udało się opanować jedynie teren dzisiejszego stadionu, który wówczas był otoczony naturalną fosą rzeczną Kwisy (rzeka dzisiejszym korytem płynie dopiero od lat siedemdziesiątych, a wcześniej tworzyła tam rozlewiska i kanały). Sowieci utrzymali przyczółek, a już 21 lutego zajęli Nicolai Platz (obecnie Plac Śląski) i okolice dzisiejszej obwodnicy.
Niemiecka obrona utrzymywała się na wysokości torów kolejowych w kierunku Węglińca. Bardzo ważnej strategicznie linii w kierunku Jeleniej Góry, broniło zgrupowanie pancerne płk. Heinricha-Georga Haxa. Kompanie czołgów Pantera i Pancer 4 stacjonowały na Księginkach, i z wielką determinacją odpierały ataki Rosjan na ten odcinek. Dlaczego? Otóż ta linia prowadziła wprost i najkrócej do oblężonego Wrocławia, była bezpieczna i przez prawie 200 km kontrolowana przez wojska niemieckie. Właśnie tym szlakiem wg Hitlera, miała iść odsiecz dla wykrwawiającego się Breslau. Inna teoria mówi o tym, że linia miała być broniona, bowiem tym szlakiem na południe Niemiec miało być wywożone słynne złoto Wrocławia.
Od 22 lutego ciężkie walki toczyły się już w okolicach ul. Wrocławskiej, Hutniczej, Rybackiej i Zgorzeleckiej. Kolejne dni to zmagania na ulicach: Izerskiej, Dworcowej oraz na Terenie Kolejowych Warsztatów Remontowych (ZNTK) i Gazowni Miejskiej. 27 lutego w wyniku pożarów i ostrzałów zawaliła się wieża kościoła Świętej Trójcy, a 28 pierwsze rosyjskie czołgi dotarły do parku Kamienna Góra (podobno jeden z nich w czasie natarcia na Zameczek – dzisiejsza szkoła muzyczna, spadł w urwisko krateru i utonął w tamtejszym, niewielkim stawie. Jednak tej legendy nigdy nie potwierdzono).
Rosjanie opanowali także kilka budynków na ulicy Kopernika i częściowo Podkowę od strony dzisiejszej ul. Słowackiego oraz Wojska Polskiego, natomiast fragmentu tej zabudowy, od strony ul. Kopernika nadal bronili zacięcie Niemcy, podobnie zresztą jak koszar. Rosyjscy żołnierze nie docenili należycie niemieckiej obrony. Ich czołgi nie mające odpowiedniego wsparcia piechoty, zostały niszczone przez doskonale znające miasto pododdziały Volkssturmu i Hitlerjugend. Ponadto Rosjanie cierpieli na brak dostatecznego rozpoznania i prowadzili je doraźnie bojem. Nie mogło to się dla nich skończyć dobrze. Tracili czołg po czołgu i wielu ludzi. 1 marca w walkach o opanowany przez czerwonoarmistów Dom Pod Okrętem, poległ m.in dowódca lubańskiego Volkssturmu por. Hubert Gomolka.
Rosjanie jednak nie dawali za wygraną i w końcu zajęli miasto za cenę ogromnych strat w ludziach i sprzęcie. W samym mieście stracili blisko 100 czołgów, kilkanaście dział samobieżnych, armat, wozów pancernych i dział. Poległo lub zostało uznanych za zaginionych ok 500 żołnierzy, było też wielu rannych.
Rosjanie w Lubaniu bronili się 6 dni. Od 2 marca do Lubania, od strony kontrolowanych nadal przez Niemców dróg prowadzących z Zaręby i Przylasku powoli ruszało niemieckie kontruderzenie. Operacją odbicia miasta dowodził gen. Walther Nehring, który siłami 17 Dywizji Pancernej, 6 Dywizji Grenadierów Ludowych, spadochroniarzy i innych jednostek, zdołał opanować Lubań. 6 marca od rana trwała ewakuacja jednostek radzieckich z miasta, a o godzinie szesnastej Lubań ostatecznie opanowały pododdziały niemieckie. Wieczorem Niemcy świętowali zdobycie miasta. W Bitwie o Lubań Wehrmacht stracił prawie 800 ludzi – oficerów, podoficerów i żołnierzy. Rosyjskie straty nie są do końca znane. Źródła mówią o kilkuset zabitych i zaginionych, jednak według historyków są to dane dalece zaniżone. Bowiem po wojnie w Lubaniu i okolicach aż do lat wczesnych lat 90, natrafiono co najmniej kilkadziesiąt mogił zbiorowych żołnierzy radzieckich i kilkadziesiąt pojedynczych. Gdzie jeszcze pochowano dziesiątki, a może setki Rosjan, tego najprawdopodobniej nie dowiemy się nigdy.W czasie bitwy zginęło również blisko 1500 niemieckich cywilów, w tym kobiety i dzieci.
Walki o miasto nagłośniła propaganda III Rzeszy, a 8 marca do Lubania przybył minister propagandy Joseph Goebbels, który w otoczeniu generalicji SS i Wehrmachtu, partyjnych dygnitarzy i dziennikarzy wygłosił do żołnierzy i ocalałych mieszkańców płomienną mowę, a następnie wraz z dowódcą obrony Wału Sudeckiego feldmarszałkiem Ferdynandem Schörnerem, przyjął defiladę zwycięzców i udekorował ich orderami.
Nazistowska III Rzesza przetrwała jeszcze 2 miesiące, a odbudowa pięknego, niegdyś śląsko-łużyckiego Lubania, który w trakcie bitwy został zniszczony w prawie 70 proc. trwa do dziś.
Czy rzeczywiście bitwa lubańska była zwycięstwem? Z czysto wojskowego punktu widzenia tak, jednak z moralnego była ogromną porażką, przypłaconą krwią i życiem wielu, wielu ludzi.
A lubanianin Karl Hanke? No cóż, wzorem innych hitlerowskich władców zwyczajnie uciekł z oblężonego Wrocławia. Wcześniej jednak wydał zakaz opuszczania miasta przez ludność cywilną. Dla większości mieszkańców Breslau był to wyrok śmierci. Samolot z Gauleiterem i ostatnim Reichsführerem SS był jedynym, który wystartował z polowego lotniska przy pl. Grunwaldzkim w czasie oblężenia Wrocławia. Ostatecznie Reichsführer SS Karl Hanke został zastrzelony przez czeski ruch oporu. Stało się to 8 czerwca 1945 w miejscowości Nová Ves nad Popelkou, niedaleko Liberca i niewykluczone, że przed ucieczką do Czech ukrywał się w Lubaniu, w swoim rodzinnym domu, przy dzisiejszej ulicy Warszawskiej.
Archiwalny film nakręcony przez niemiecką kronikę wojenną Deutsche Wochenschau – źródło: portal www.youtube.com
https://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=mZqjeaJxhpo
Autor: Sławomir Piguła
Źródła:
Arkadiusz Wilczyński Lubań 1945, CB Agencja Wydawnicza.
portal www.feldgrau.net
portal dobroni.pl




