Pierwszy krok do rewitalizacji kamiennogórskiego parku
Sali konferencyjnej lubańskiego Tretu, odbyło się kolejne spotkanie na temat Rewitalizacji Parku na Kamiennej Górze. Specjaliści, samorządowcy, mieszkańcy i przedstawiciele mediów wysłuchali dr. Jerzego Sporka, znanego specjalisty w zakresie dendrologii i rewitalizacji parków, który przedstawił wyczerpującą analizę obecnego stanu Kamiennej Góry.
Jego prezentację wspomnianego poprzedziła niezwykle ciekawa prelekcja historii parku na Kamiennej Górze autorstwa Tomasza Bernackiego. Z dyskusji, która nastąpiła, wynikało jednoznacznie, że konieczne są szybkie zmiany.
– Czas temu na stronie internetowej LKO zamieściłem felieton „Niedoceniona, nieoceniona”. Tych kilkanaście przemyśleń i zdań było swoistym hołdem dla lubańskiej Kamiennej Góry – wzgórza, które w naturalny sposób jest najbliższą strefą wypoczynku mieszkańców naszego miasta. Niestety, co pokazują obserwacje, strefą przez nas niemal niewykorzystywaną – komentuje Arkadiusz Słowiński, burmistrz Lubania. – Dlaczego tak się dzieje? Czy i jak to zmienić? Temu poświęcamy kolejne spotkania ze specjalistami i mieszkańcami. Kamienna Góra, jako park i jako miejsce wyjątkowe na mapie Lubania wymaga szybkiej interwencji. To aksjomat, z którym zgadzają się wszyscy tematem zainteresowani. Dalsze trwanie obecnego stanu rzeczy to droga donikąd. Nic nie robiąc schodzimy na przyrodnicze manowce, ponieważ gros z rosnących w Parku drzew, w tym pomniki przyrody, wymagają pilnych zabiegów pielęgnacyjnych. Nic nie robiąc, schodzimy także na manowce atrakcyjności miejsca. Brak logicznego zagospodarowania Kamiennej Góry, rozbudowy czy budowy infrastruktury lub obiektów małej i dużej architektury nie zachęca do jej odwiedzenia. Zarówno mieszkańców miasta jak i przyjezdnych. Samorządowcy, miłośnicy przyrody czy społecznicy są zgodni, co do konieczności rewalidacji Parku na Kamiennej Górze. Do którego momentu należy się jednak cofnąć? Do lat 30-tych minionego stulecia, kiedy to z grubsza zakończono urządzanie Parku znane nam np. z przedwojennych pocztówek. A może do lat ciut wcześniejszych lub późniejszych? Na to pytanie niebawem musi paść odpowiedź. Po to, aby ruszyć „z kopyta” z pracami! – zapowiada A. Słowiński.
Tymczasem, podczas prezentacji Tomasza Bernackiego Naczelnika Wydziału Gospodarki Przestrzennej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Lubań i znanego lubańskiego pasjonata lokalnej historii, okazało się, że losy Kamiennej Góry to wiele ciekawostek. Wybraliśmy kilka z nich.


CZEGO NIE WIEMY O KAMIENNEJ GÓRZE
- Kamienna Góra bardzo późno stała się parkiem. Prawie do końca XVIII wieku na Kamiennej Górze nie było drzew, jej stoki stanowiły miejsce wypasu zwierząt hodowlanych.
- Powstały przy Kościele „Panien” (dzisiejszy kościół ewangelicki) cmentarz był miejscem, gdzie docelowo składano doczesne szczątki ofiar epidemii, które dotykały miasto.
- Za cmentarzem przy Kościele „Panien” wyznaczone było miejsce dla samobójców. To „ułatwiało” mieszczanom sprawy pochówku. Nieszczęśnika odcinano i chowano „na miejscu” (nie można było go pochować na żadnym z miejskich cmentarzy).
- Sąsiedztwo „epidemicznego” cmentarza i przykre skojarzenia spowodowały, że lubanianie niechętnie osiedlali się w tym miejscu – dopiero w XIX wieku ta mroczna dzielnica stała się modnym miejscem budowy luksusowych willi.
- W 2025 roku minie 200 lat od momentu urządzania Parku na Kamiennej Górze.
- Przed II wojną światową drzewa iglaste stanowiły 10 – 15% drzew zasadzonych w parku. Dziś właściwie w parku ich nie ma.
- Aby latem „złamać” monotonię zieleni drzew w Parku na Kamiennej Górze dokonywano nasadzeń specjalnych gatunków drzew i krzewów, których liście mieniły się różnymi kolorami. To samo dotyczyło okresu zimy, stąd duży procent drzew iglastych, które zielenią ożywiały Park.
- W miejscu, gdzie dziś stoi amfiteatr rosły najpiękniejsze w okolicy Lubania róże. Podziwiać je mogli m.in. klienci Steinbergrestaurant (Dom Górski, dzisiejsza szkoła muzyczna).
- Dom Górski – czyli obecna szkoła muzyczna stoi „tyłem do przodu”. Właściwe wejście znajduje się od strony amfiteatru, a tamtejszy taras, ze wspaniałą panoramą, mieścił chętnie odwiedzaną restaurację. Klienci mogli też podziwiać widoki z wieży, która niestety została zniszczona przez pocisk z radzieckiego czołgu podczas II wojny światowej.
- Park na Kamiennej Górze z założenia był parkiem krajobrazowym. Spacerujący po nim mogli podziwiać panoramę sięgającą Gór Izerskich, Karkonoszy, Landeskrone (Zgorzelec) czy samego miasta Lubań. Dziś podziwianie tych panoram jest niemożliwe.
Autor: ŁCR/Red.


Jaki kościół „Panien”? Ludzie! Ewangelicko-augsburską Frauenkirche tłumaczymy z niemieckiego jako kościół Marii Panny, i tyle. Jeśli ludzie z ŁCR biorą się za historię, to najpierw niech poczytają.
Tu http://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_ewangelicki_Maryi_Panny_w_Lubaniu
albo tu http://www.luban.luteranie.pl/?page_id=3355
Zaś Landeskrone nie leży w Zgorzelcu jeno w Goerlitz.
racja!
Baju baju …
Srali muchy, będzie wiosna! Przysłowiowo to: ręce i cycki opadają!
Czy wyście się za bardzo nie zwąchali z naszym … Arkadiuszem? Ludzie mówią! Więc jak to jest szanowna redakcjo?
Co prawda ktoś, ale na pewno w uzgodnieniu, ogłosił nas, nie tak dawno, wrogiem magistratu, wiec chyba jakieś nieuzasadnione plotki Pan rozsiewa. Nawet jako wrogowie nie ulegamy jednak niskiej pokusie ostracyzmu i dalej staramy się relacjonować co się dzieje po jednej i drugiej stronie.
Was wrogiem? To dziwne, bo ostatnio pana zastępca Sławomir, odbierał w Motelu Łużyckim jakiś medal i dyplom z rąk burmistrza, który wspólnie z prezes Turkiewiczem, dziękowali Sławomirowi za współpracę.
Zgadzam się z Panem i nie wiem co o tym myśleć? Media powinny być postrzegane jako przekaźnik informacji, a nie jako jej kreator. To nie my tworzymy rzeczywistości, my ją opisujemy i komentujemy – stąd może wiele nieporozumień. Władze miasta popełniają wiele błędów, ale to nie nasza wina. Muszę jednak zdecydowanie stwierdzić, że nie przykładamy rąk do tuszowania niezręcznych sytuacji, stąd może jest jak jest. Nawet nauczyciel, wbrew potocznej opinii sam może być też zdolnym uczniem – zatem poobserwujmy tę metamorfozę.
Sławomir to w ogóle ciekawa persona. To taki Hałakuć lubańskiego świata medialnego, czyli szara eminencja lubańskiej prasy i telewizji. Od lat wiadomo że zabezpiecza w tym światku interesy Konrada, marszałka województwa, platformersów w regionie i ponoć nawet samego szefa MSZ, czyli szwagra Konrada (z którym Sławomir robił kiedyś duży wywiad, jak wspomniany był wicepremierem i zawsze S. jest przy nim jak pan minister bywa w Lubaniu). Ale Sławomira podobno uwielbia też lokalne SLD, lubi PiS i wierchuszka PSL. (zresztą to widać w materiałach które publikujecie, tak jak niedawny mat. o wizycie Szmajdzińskiej i wywiad z nią, czy materiały o Dulniku. Redaktora Sławomira podobno nie trawi tylko LKO, z wyłączeniem starosty i kilku innych osób z tej formacji, które twierdzą że Sławomir swój chłop i trzeba się z nim umieć dogadać. Mam nadzieję że moderator opublikuje tę analizę!
Czy pana dziwi, że ktoś chce ze wszystkim stronami dobrze żyć – przecież wydawałoby się, że to normalne.
•Park na Kamiennej Górze z założenia był parkiem krajobrazowym. Spacerujący po nim mogli podziwiać panoramę sięgającą Gór Izerskich, Karkonoszy, Landeskrone (Zgorzelec) czy samego miasta Lubań. Dziś podziwianie tych panoram jest niemożliwe.
czyżby „prelegent” nie wychylił nosa poza parkowe ścieżki, nie wolno pisać takich bzdur, nawet z namaszczeniem UM Lubań, warto weryfikować własne osady z rzeczywistością i stąpać twardo po ziemi niż nad nią bujać!
kolejna rewelacja: •Sąsiedztwo „epidemicznego” cmentarza i przykre skojarzenia spowodowały, że lubanianie niechętnie osiedlali się w tym miejscu – autor sensacji niewiele wie o ówczesnych standardach, szkoda
powodzenia 🙂
A ja wam coś napiszę. Sławomir P, to nie tylko kumpel Rowińskiego i jego szwagra ministra Schetyny. To ponoć także kumpel pana Sobiesiaka (tak, tego od wrocławskich kasyn) bo S. on dla niego pracował w marketingu czy jakoś tak.
Sławek to dobry dziennikarz. Zaczynał chyba w 1995 roku w tygodniku Łużyce o ile dobrze pamietam i miał wyniki.Zrobił kilkaset dobrych materiałów prasowych w Gazecie Wojewódzkiej , Gazecie Wrocławskiej, Gazecie Wyborczej i naszej rodzimej Ziemi Lubańskiej
Sławek Piguła był jednym z najlepszych żołnierzy jakich miałem pod swoim dowództwem w całej, mojej prawie 30 – letniej karierze w armii. To był człowiek, któremu mogłem w pełni zaufać i na którym można było polegać.Karny,zdyscyplinowany,koleżeński i poukładany.Takich już teraz w WP rzadko można spotkać.Jeżeli to przeczytasz,to pozdrawiam Cię Sławku serdecznie!