Pastor Gottlob Adolph z Biedrzychowic koło Olszyny. Śmierć na ambonie

Dawny Kościół Łaski w Jeleniej Górze (obec. Podwyższenia Krzyża Świętego)
Pastor Gottlob Adolph stał na ambonie i grożąc palcem, wymyślał na wszystkich innowierców. Nagle kopułą Kościoła Łaski w Jeleniej Górze (obec. Podwyższenia Krzyża Świętego) wstrząsnął grzmot, a w pastora uderzył piorun, zabijając go na miejscu – tak głosi przekaz z pokolenia na pokolenie. Jest to jednak fakt, opisany zresztą w starych kronikach, który wydarzył się pewnego letniego popołudnia Roku Pańskiego 1745.
Jest istotny związek między dawnym jeleniogórskim kościołem protestanckim Łaski pod Krzyżem Chrystusa, a Biedrzychowicami koło Olszyny i Gryfowem Śląskim. Tym kluczem jest właśnie osoba wymienionego pastora Gottloba Adolpha, natomiast inspiracją do napisania tego artykułu było obejrzane przed kilku laty epitafium duchownego.
Wróćmy jednak do korzeni pastora Gottloba Adolpha, bo w nich jest związek z leżącą pod Gryfowem Dolną Wieżą i niedalekimi Biedrzychowicami. Jego dziadek – Christian Adolph, urodził się w Radomicach (Wünschendorf) 31 maja 1598 roku. Jego ojcem był Gideon Adolph, miejscowy pastor, a matką Sybilla Wehnerin, córka pastora Johanna Wehnera – swoją posługę pełnił on m.in. w Waldau (Wykroty) i w Berthelsdorf (Barcinek). Christian pobierał nauki w Gryfowie Śl., Budziszynie i w Wittenberdze. Przez kolejne 55 lat służył Bogu w różnych parafiach: najpierw przez 1 rok pełnił funkcję pastora w Nowej Wsi Legnickiej (Klein Neudorf), następnie jako diakon przez 4 lata sprawował posługę w Chemnitz. Potem na 29 lat trafił do Gryfowa Śl. W 1654 roku za sprawą decyzji urzędniczych zmuszony został do opuszczenia miasta. Ostatnie dwadzieścia lat swojego życia Christian Adolph spędził w kościele ewangelickim „U Studni Jezusa” (obec. kościół katolicki pw. Św. Antoniego Padewskiego) w Biedrzychwicach koło Olszyny, gdzie zresztą do dnia dzisiejszego znajduje się jego epitafium.
Nagrobna inskrypcja z kościoła w Biedrzychowicach dostarcza również pewnych informacji na temat życia rodzinnego Christiana. Pierwszy wiersz wyryty na epitafium brzmi: „Tutaj spoczywa pierwszy pastor, który służył temu nowemu kościołowi…” Dalej dowiadujemy się, że pierwszy raz ożenił się on z Sarą, córką Tobiasza Pehtzlera, pastora z Chemnitz. Żył z nią przez 47 lat i wychował dwóch synów i dwie córki. Po śmierci pierwszej żony ożenił się 18 czerwca 1669 roku z Rosiną, córką Martina Gebamersa, rajcy gryfowskiego. Doczekał się dwóch wnuków. Zmarł 3 kwietnia 1675 roku przeżywszy 77 lat, 2 tygodnie i 4 dni.
Właśnie z pierwszego małżeństwa, jeden z dwóch synów również o imieniu Christian, idąc w ślady ojca oddał się posłudze w kościele w Dolnej Wieży. Ze związku małżeńskiego diakona Christiana Adolpha z Rosiną Brucknerin 30 października 1685 roku urodził się syn Gottlob. Aż do 12 roku życia pobierał nauki w miejscowej szkole, a w 1697 roku rodzina umieściła go w liceum w Zittau. W wieku 16 lat rozpoczął studia na Uniwersytecie w Lipsku. W 1705 roku, już jako magister, został zatrudniony jako nauczyciel w Reibnitz k/Lauterbach, a od 1720 roku przez 6 lat służył jako pastor w Grosshennersdorf w Saksonii. W międzyczasie, w 1714 roku, ożenił się z Anną Marią Schwendtner, córką znanego gryfowskiego kupca Christiana Schwendtnera, która powiła mu 9 dzieci, z których 4 synów i 2 córki przeżyły ojca. Rok wcześniej rozpoczął współpracę z Kościołem Łaski w Jeleniej Górze pw. Świętego Krzyża. Świątynia powstała jako jeden z sześciu Kościołów Łaski na Dolnym Śląsku i była wynikiem pokoju w Altranstädt (1707 r.), który gwarantował równe prawa protestantów na terenach należących do arcykatolickiej Austrii. Od 1727 roku pełnił funkcję trzeciego diakona, trzy lata później jest już drugim diakonem, aby w 1737 roku objąć funkcję archidiakona i kościelnego bibliotekarza. Ten szybki awans zawdzięczał wrodzonej pracowitości i uporowi, popartych głęboką wiarą. Gottlob Adolph, pod pseudonimem John
Neunhertz pisał też wiersze i pieśni będąc współredaktorem „Hirschberger Hymnbook”.
I wtedy nastał lipiec 1745 roku, jubileuszowy dla świątyni miesiąc, kiedy to ostatnie pociągnięcie pędzlem wieńczyło dzieło wykonania ostatnich fresków. Świątynia 1 sierpnia czekała gotowa na przyjęcie wiernych. Na ten dzień zjechały się do rodzinnego domu wszystkie dzieci Adolphów. Pastor, jak zwykle przed obiadem, odczytał fragmenty Pisma Świętego, synowie opowiadali o wrocławskiej studenckiej codzienności, nic nie wskazywało, że niebawem będą świadkami tragedii.
O godzinie 13.30, pastor przywdział przygotowaną przez żonę czarną togę, nałożył wykrochmaloną befkę, spojrzał do lustra nakładając utrefioną perukę i ruszył w półmrok kościoła. Pół godziny później stał na ambonie i rozpoczynał swoje kazanie. Od początku nabożeństwa nad miastem przechodziła potężna burza. Raptem w kopułę kościoła uderzył piorun, który znajdując drogę poprzez pręt podtrzymujący baldachim wiszący nad amboną. Ten ozdobny element okazał się zabójczy dla duchownego. Grom zabił go na miejscu, a kilka najbliższych osób uległo poparzeniu. Nie było to pierwsze rażenie gromem potężnej kopuły świątyni. Piorun uderzył w nią już w 1730 roku. Złamał kilka belek i podobno wpadł do wnętrza kościoła. Spowodowało to wprowadzenie drobnych zmiany konstrukcyjnych, które jak się okazało były nieskuteczne.
Pastor został pochowany przy wejściu do zakrystii, a wydarzenia upamiętnia na wieki epitafium z płaskorzeźbą przedstawiającą piorun, oko Bożej Opatrzności oraz sylwetkę mówiącego kazanie Gottloba. Inskrypcja na nagrobku rozpoczyna się słowami: „Kto czyta niechaj zapamięta! Pobożny kaznodzieja, który z ambony odszedł do Boga, spoczywa tu w cielesnej powłoce. Jest nim były szacowny i uczony Pan, pan magister Gottlob Adolph, tutejszy zasłużony Arch. Diak.”. Poniżej wyryto przebieg życia pastora, a całość kończą słowa „Z woli Boga 1 sierpnia 1745 r., w siódmą niedzielę po Trójcy Świętej na ambonie, podczas nabożeństwa, o godzinie pół do drugiej trafiony uderzeniem pioruna, odwołany został z urzędu i przyjęty w grono wiecznej wspaniałości, w wieku 69 lat, 9 miesięcy i jednego dnia”.
W jednym z kazań Marcina Lutra znajduje się znamienny cytat: „Ludzie mówią: w środku życia umieramy, a Pan Bóg odpowiada: nie, w samym środku śmierci żyjemy…”. Nie wiadomo, ilu wiernych było świadkami wypadku, ale kościół może pomieścić aż siedem i pół tysiąca osób dzięki dookólnym pojemnym trzykondygnacyjnym emporom. Ich balustrady wypełniają do dzisiaj wypisane gotyckim pismem cytaty z Pisma Świętego. Zapewne spogląda na nie pastor Gottlob, który wciąż, ale w innym wymiarze czasu, głosi swoje kazanie przerwane grzmotem i gromem.

Zbigniew Madurowicz jest pasjonatem historii, publicystą i regionalistą związanym ze Stowarzyszeniem Miłośników Górnych Łużyc i Gazetą Olszyńską. Z wykształcenia jest cenionym farmaceutą i Wiceprezesem Zarządu Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej.
Autor: Zbigniew Madurowicz
