Bożkowice. Jedyny taki poród!

Max urodził się 7 lutego 2021 r., ma już prawie 3 miesiące i jest kolejnym nowym mieszkańcem Gminy Olszyna. Nie było by w sumie w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt że mały urodził się we własnym domu. Jego poród przyjęła babcia i tata, ponieważ położna nie zdążyła dojechać.
Mama malucha, pani Katarzyna Baszak z Bożkowic koło Olszyny postanowiła, że ze względu na pandemię COVID-19, mając na uwadze bezpieczeństwo zarówno swoje, ale przede wszystkim mającego przyjść na świat dziecka, urodzi w domu.
–Postanowiłam rodzić w domu, ze względu na obecną sytuację związaną w koronawirusem. Znalazłam położną panią Agnieszkę Karpińską, która zajmuje się porodami domowym. W 37 tygodniu ciąży, odbyłam spotkanie z panią Agnieszką. Ponieważ ciąża przebiegała normalnie, bez żadnych komplikacji dostałam pozwolenie na poród w domu – mówi mama małego Maxa Katarzyna Baszak. – Zapytałam też położną, co mam zrobić w przypadku gdy zacznę rodzić wcześniej a jej nie będzie, ponieważ nie zdąży jeszcze dojechać. Pani Agnieszka uśmiechnęła się i odpowiedziała – pani Kasiu, życzę pani szybkiego porodu, ale przecież pani wie, że to ekspresowo się nie robi – wspomina Katarzyna. – Przez całą ciążę tłumaczyłam mężowi, że to nie jest tak jak na filmach, że poród nie odbywa się w sposób ekspresowy, czyli odchodzą wody i już szybciutko rodzimy. Mówiłam, że poród potrwa zapewne kilka godzin, czyli tak jak w przypadku braci Maxa. A jednak pomyliłam się – mówi szczęśliwa mama.
Najwidoczniej Małemu Maxowi spieszyło się na świat. Postanowił przechytrzyć mamę, tatę i położną. Poród rozpoczął się krótko przed północą 6 lutego.
–Zaczęłam rodzić. Powiadomiliśmy położną. Minęło około 60 minut i o godzinie 00.48, 7 lutego 2021 r. przywitaliśmy malutkiego Maxa na świecie. Gdy rodziłam, pani położna była w połowie drogi do nas. Poród został odebrany przez męża i moja mamę, która z zawodu jest pielęgniarką. Po czym już w komplecie i na spokojnie czekaliśmy na panią Agnieszkę. Muszę również podkreślić, że podczas porodu nasi starsi synowie – David i Alex, dzielnie czekali na swojego brata, w swoim pokoju aż do końca porodu – mówi Kasia.
Po przyjeździe pielęgniarka położna zbadała małego. Miał 10 punktów na 10 w skali Apgar. Max ważył 4 kg i 70g i mierzył 56 cm.
–Nie przypominam sobie by w ciągu ostatnich 30 – 35 lat w Bożkowicach, dziecko urodziło się w domu – mówi Sołtys Bożkowic Anna Gnach.
To prawda. W Bożkowicach nie było takiego przypadku, ale na terenie Gminy Olszyna już tak. W roku 2019 miał miejsce zaplanowany poród domowy z położną w Olszynie.
Co warto wiedzieć o porodzie domowym
Poród domowy nie jest rozwiązaniem dla każdego. Po pierwsze, jest on właściwy jedynie dla kobiety, która czuje się przekonana do takiego rozwiązania i jest gotowa wziąć na siebie odpowiedzialność związaną z takim wyborem. Dom jest tylko wtedy bezpiecznym miejscem do porodu, gdy kobieta sama czuje się tam w czasie porodu bezpiecznie. Również inne osoby, które mają być obecne przy porodzie (położna bądź lekarz, mąż bądź inna osoba mająca wspierać rodzącą) powinny czuć się z tą decyzją pewnie i komfortowo. Brak przekonania o bezpieczeństwie i wiary w możliwość samodzielnego urodzenia dziecka może być przyczyną zahamowania akcji porodowej. Jak donoszą media zajmujące się problematyką medyczną, obecnie coraz więcej kobiet decyduje się na poród w domu. Przede wszystkim dlatego, że w dobie koronawirusa, kobiety rodząc w domu czują się bardziej bezpieczne.
Na zdjęciach poniżej Max sam i ze swoimi braćmi – Davidem i Alexem.


Gratulacje dla dzielnej mamy i zdrówka dla maluszka! Fajny, pozytywny artykuł. Uśmiałem się szczególnie z komentarza Pani sołtys, bo przecież nie może pamiętać, co się działo w Bożkowicach 30-35 lat temu!…jest za młoda…