Olszyna w ostatnich miesiącach II wojny światowej. Część III
Zapraszamy do przeczytania trzeciej części artykułu pt. Olszyna w Ostatnich miesiącach II wojny światowej. Zbigniew Madurowicz opisuje w nim losy mieszkańców niemieckiej Langenöls, która już niebawem miała stać się polską Olszyną. Autochtoni wówczas jeszcze tego nie wiedzieli i po zakończeniu działań wojennych, ci którzy zostali lub powrócili z tułaczki, rozpoczynali nowe życie w powojennej rzeczywistości, pod radzieckim nadzorem.
Ci z mieszkańców Olszyny, którzy nie wyjechali wcześniej, powoli przemieszczali się w kierunku Czech. Fabrykant Richard Hainke wyjechał 7 maja. Wcześniej ostatni raz odwiedził swoją ukochaną Sowią Chatę i pożegnał się z zatrudnionymi polskimi robotnikami. W Leśnej spotkał się ze swoją siostrą i dr Schmuckiem – ostatnim olszyńskim lekarzem, którzy uciekali samochodem. Niestety, po dwóch godzinach stracili środek lokomocji, kiedy rosyjski komisarz odebrał im samochód. Ostatni dyrektor fabryki mebli Ruscheweyh Hauer i prokurent Bahr usiłowali wywieźć dokumenty, jednak po kolejnych rosyjskich rewizjach zaginęły one w Czechach. Dyrektor postanowił ponownie powrócić do Olszyny, ale został zatrzymany i trafił na wschód ZSRR, gdzie ślad po nim zaginął.

Mieszkaniec Olszyny Dolnej, były Starosta Lubański i funkcjonariusz RSHA dr Rudolf Schulz von Dratzig. Popełnił samobójstwo w maju 1945 r. w Berlinie
Również olszyńscy właściciele ziemscy znaleźli podczas ucieczki swój tragiczny koniec. Właściciel Rittergutu w Olszynie Dolnej, były Starosta Lubański dr Rudolf Schulz von Dratzig, będąc w stopniu SS-Obersturmbannführera (podpułkownika) zastrzelił się w Berlinie (na zdj.), gdzie służył w kontrwywiadzie Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy. Theodor von Hagens, właściciel majątku i pałacu w Olszynie Średniej, również uciekał przez Czechy, jednak nie mogąc znieść trudów ewakuacji popełnił samobójstwo wraz z całą rodziną. Radca ministerialny Bock, właściciel Dóbr Dębowych, wraz z bratem Ulrichem, uciekał także przez Czechy na rowerach. Po wielokrotnych rabunkach na zachód dotarł tylko Ulrich. Jego brat załamany popełnił samobójstwo.
6 maja ewakuowały się do Zawidowa władze powiatowe i miejskie Lubania. Podobne zalecenie otrzymali urzędnicy gminni w Powiecie Lubańskim, w tym również pracownicy gminnego magistratu w Olszynie. Tego samego dnia rozwiązały się władze lokalne Olszyny, a część urzędników podążyła w kierunku Zawidowa. Ci z mieszkańców, którzy nie uciekli daleko, byli przez szybko zbliżających się Rosjan zawracani z powrotem.
Miejscowe dowództwo dozbrajało pozostałych żołnierzy Volkssturmu, aby rozpocząć działania partyzanckie. Liczne dezercje żołnierzy i szybki rozwój wypadków na froncie, nie pozwoliły na wprowadzenie tego planu w życie. W dniu kapitulacji Niemiec rozpoczęto wysadzanie wszystkich przejazdów kolejowych, zaminowanych dużo wcześniej. Rano wysadzono też urządzenia nadawczo-odbiorcze olszyńskiej poczty. W poprzedzających tygodniach w składach Konsumverein zgromadzono duże ilości mąki, które niemiecki komendant również postanowił wysadzić. Uległ on jednak presji mieszkańców i wstawiennictwu inspektora Douby i polecił wydać po jednym worku na osobę, co wielu gwarantowało przeżycie przez najbliższe tygodnie.

Dawna gospoda Bauma
W godzinach przedpołudniowych 8 maja przy gospodzie Jeschego oraz w Olszynie Dolnej zostały postawione blokady drogowe, a o godzinie 12.00 Olszynę opuścili ostatni żołnierze niemieccy. W dwie godziny później po godzinie 14.00, od strony Radostowa, pojawiła się kolumna około 150 żołnierzy rosyjskich, posuwających się w szyku ubezpieczonym. Po dojściu do gospody Bauma (na zdj.) i głównej drogi, skierowali się w kierunku Majątku Dębowego, a następnie po minięciu gospodarstwa Menzla dotarli do drogi prowadzącej do Grodnicy. Tam zawrócili w kierunku centrum wsi i zatrzymali się w fabryce mebli Ruscheweyh. Rosyjski komendant Olszyny zajął na swoje potrzeby willę właściciela (obecnie budynek nowego Urzędu Miejskiego). W ten sposób rozpoczęła się radziecka okupacja Olszyny.

Koszary piechoty Wehrmachtu w Lubaniu, zostały przekształcone w obóz jeniecki. To tutaj trafili licznie żołnierze i przedstawiciele administracji lokalnej, schwytani przez Rosjan w Olszynie.
Żołnierze rozpoczęli przeszukiwania domów leżących bezpośrednio przy fabryce mebli. Odbierano mieszkańcom wartościowe przedmioty, rowery i motocykle, szukano też broni. Wkrótce nastąpiły pierwsze aresztowania. Rosjanie poszukiwali żołnierzy, członków SS i SA oraz członków miejscowych władz gminnych a także NSDAP. Zatrzymani byli odstawiani do Lubania, skąd już po miesiącach wracali tylko nieliczni. W Lubaniu na terenie koszar zlokalizowano obóz jeniecki, w którym 13 września dowództwo przejęli Polacy, a dokładnie major Michał Fajgman z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Po likwidacji obozu 17 października, 7 727 jeńców przewieziono na Górny Śląsk do pracy w kopalniach, a 123 przekazano do obozu jenieckiego w Świętoszowie.
Dowództwo rosyjskie organizowało dla pozostałych w Olszynie Niemców obowiązkowe prace porządkowe. Na słupach i w miejscach publicznych rozwieszano plakaty informujące, że jedzenie będzie rozdzielane tylko osobom pracującym. Równocześnie od godziny 20.00 do 6.00 rano wprowadzono godzinę policyjną.
Już pierwszego dnia obsadzono opuszczony Urząd Gminy. Rosyjski komendant mianował na stanowisko tymczasowego Burmistrza Olszyny robotnika fabrycznego Hübla, który do 1933 roku był przewodniczącym olszyńskiej komórki Komunistycznej Partii Niemiec. W pracy pomagał mu jeszcze jeden Niemiec, jednak zakres podejmowanych decyzji był bardzo ograniczony i zależny od rosyjskiego komendanta.
Rosjanie przystąpili do uruchomienia tych zakładów, które nie uległy zniszczeniu lub rozgrabieniu. Warto wspomnieć, że już po zakończeniu wojny na terenie Olszyny przemieszczały się bandy szabrowników, kradnąc i demontując, co się dało. Często dochodziło do potyczek z wojskiem, a później z MO.

Zaraz po zakończeniu działań wojennych uruchomiono szkołę w Olszynie
Zezwolono na otwarcie sklepów, a rolników zobowiązano do przygotowań do żniw. Szybko też przywrócono naukę w szkole. Zajęcia prowadzili nieliczni już miejscowi nauczyciele: pani Werner z córką, kantor Schieb z córką, nauczyciel Valentin i panna Sprenger. Kierownikiem dawnego gospodarstwa rolnego Hainkego na Sowiej Chacie został Polak, wcześniej robotnik przymusowy Który trafił do Olszyny na początku wojny.
Wartościowe meble, fortepiany i wyposażenia mieszkań były wywożone przez Rosjan do ZSRR. Podobnie odbierano gospodarzom inwentarz i bydło. Często błąkające się zwierzęta wylatywały w powietrze na pozostawionych minach. W ten sposób zginęło w Olszynie dwóch listonoszy, a w Biedrzychowicach wyleciał w powietrze samochód.
Dość szybko rosyjskiego komendanta zastąpił rosyjski cywil, Żyd z pochodzenia. Również zamieszkał w willi przy fabryce mebli Ruscheweyh. Cechowała go surowość i okrucieństwo. Być może w ten sposób odgryzał się za holokaust swojego narodu.
Równocześnie z powołaniem władz cywilnych utworzono posterunek Milicji Obywatelskiej. 10 do 15 dobrze uzbrojonych osób, miało swoją siedzibę w willi Bormanna, obok fabryki papy. Następnie przeniesiono ją do środka wsi do domu po bednarzu Hoffmannie, a później do pomieszczeń dawnego sklepu z art. żelaznymi Hermanna. Zajęli również na swoje potrzeby pomieszczenia Rudolfa Sattlera.

Polscy milicjanci zabezpieczali wysiedlenia Niemców i pilnowali osiedlanie się Polaków przybywających z centralnej Polski Kresów Wschodnich (zdjęcie ilustracyjne)
Milicjanci brali czynny udział w wywłaszczaniu niemieckich gospodarzy i zasiedlaniu budynków przez sukcesywnie napływających Polaków. Gospodarstwa rolne otrzymywano na podstawie upoważnień na zajęcie wydawanych przez Inspektorat Osadnictwa Wojskowego w Lubaniu. Im dalej od zakończenia wojny, tym traktowanie pozostałych w Olszynie Niemców stawało się mniej surowe. Jednym z powodów była potrzeba pozyskiwania fachowców do uruchomienia fabryk i drobnych zakładów.
Jeden po drugim pojawiali się kolejni „burmistrzowie” i po zrabowaniu mienia i pieniędzy uciekali na zachód. Pierwszy polski skarbnik gminy, uciekł po 14 dniach urzędowania wraz z całą gminną kasą i depozytami.
Od 22 czerwca zaczęli powracać do Olszyny pierwsi Niemcy, jednak w większości ich zabudowania i mieszkania były już zajęte. Stawali przed dylematem pozostania z niewiadomą perspektywą na przyszłość, czy też decydować się na wyjazd do Niemiec. Wybory były różne, ale o tym i o polskich mieszkańcach Olszyny, którzy od maja 1945 roku zasiedlali gminę, napiszę w następnym odcinku.
Autor: Zbigniew Madurowicz/foto: zbiory własne, heimatarchiv-lauban.de, polska-org.pl

Zbigniew Madurowicz jest pasjonatem historii, publicystą i regionalistą związanym ze Stowarzyszeniem Miłośników Górnych Łużyc. Z wykształcenia jest cenionym farmaceutą i Wiceprezesem Zarządu Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej.
