Olszyna w ostatnich miesiącach II wojny światowej. Część 1

Na zdjęciu niemieccy oficerowie i podoficerowie przed wejściem do restauracji olszyńskiego browaru (obecnie SP nr 1 w Olszynie) marzec, 1945 r.
25 stycznia 1945 roku wojska rosyjskie dotarły do linii Strzelin-Brzeg i nie zatrzymując się
ruszyły dalej na zachód. Kolejne napływające po sobie wieści z frontu były coraz bardziej
zatrważające dla pozostałych mieszkańców Olszyny. III Armia Pancerna Gwardii marszałka
Koniewa szybko minęła Legnicę i zatrzymała się 11 lutego na linii Lwówek-Bolesławiec. 18
lutego zdobyty został Nowogrodziec i oddziały 23 i 56 brygady piechoty, wsparte czołgami,
ruszyły w kierunku Nawojowa Śląskiego, Radostowa i zaczęły zbliżać się do Uniegoszczy. W
ten sposób front stanął u bram Lubania.
Mieszkańcy Olszyny już od pierwszych dni lutego oglądali wieczorami czerwone łuny
palących się miast. Wcześniej, bo już w styczniu, przez wieś zaczęły
przemieszczać się kolumny jeńców rosyjskich i angielskich. Często zatrzymywali się na
nocleg, po czym w konwoju ruszali na zachód. Również w styczniu pojawili się uchodźcy z
terenu Śląska. Spore zainteresowanie wzbudził pochód zakonnic z trzebnickiego klasztoru
Św. Jadwigi, a także długa kolumna autobusów. Do 15 lutego na olszyńskim dworcu
kolejowym zatrzymywały się ostatnie przeładowane pociągi z Festung Breslau (Twierdzy Wrocław). Uchodźcy byli rozdzielani do poszczególnych domów. Średnio na jedną rodzinę przypadało 3-5 osób.
Miejscowy Orstgruppenleiter (naczelnik lokalnej struktury NSDAP) starał się jeszcze wszystkich uspokajać, ale kiedy 13 lutego zawyły syreny fabryki mebli i przez głośniki ogłoszono polecenie, aby kobiety z dziećmi i staruszki zgrupowały się przy drodze wylotowej do Biedrzychowic, stało się jasne, że front jest tuż obok.Na całej długości drogi wyjazdowej, począwszy od Urzędu Gminy (znajdującego się tam gdzie obecnie istnieje Urząd Miejski), stały przygotowane ciężarówki, na których pośpiesznie umieszczano ludzi, jedynie z podręcznym bagażem i przewożono do Giebułtowa, skąd dalej przemieszczali się do Czech. Około 30 osób odleciało samolotem spod Mirska, przez Czechy do bawarskiego Oberpfalz.
Inna grupa mieszkańców Olszyny przemieszczana była wahadłowo w Kraj Sudetów. Ludzi
przewożono ciężarówkami z placu drzewnego fabryki mebli Ruscheweyh. W halach
fabrycznych przygotowano stoły i ławy dla oczekujących na kolejny transport. Pierwszym
etapem był Heinersdorf, gdzie miejscowy nauczyciel Reiche zajmował się kwaterunkiem i
aprowizacją, a także koordynował kolejne transporty.
11 lutego dwanaście traktorów z przyczepami z olszyńskich gospodarstw rolnych
kursowało do Bolesławca i z powrotem, przewożąc ludzi i wywożąc materiały z
bolesławieckich składów. Kiedy 16 lutego kilka rosyjskich czołgów pojawiło się w okolicy
Mściszowa i Radostowa Dolnego, kursy traktorów ustały.
Szpica armii znajdowała się już wówczas około 6 kilometrów od karczmy „Pod Lipami” w OlszynieDolnej. Żaden jednak czołg nie pojawił się na przedpolu Olszyny, gdyż kierunek natarcia
przesunął się na Uniegoszcz i Lubań. Rosjanom chodziło przede wszystkim o opanowanie
dworca kolejowego i odcięcie linii kolejowej Zgorzelec – Lubań – Olszyna – Jelenia Góra –
Kłodzko (niem. Görlitz – Lauban – Langenöls – Hirschberg – Glatz), zaopatrującej wojska niemieckie na Śląsku.
14 lutego przez Olszynę przetoczył się pochód uciekinierów z pobliskiego Radostowa.
Częściowo nocowali w Olszynie, niektórzy próbowali wracać, jednak ostrzał artylerii rosyjskiej
uniemożliwił ten zamiar. Kilku odważnych już nigdy nie wróciło. Tego samego dnia w pałacu
w Olszynie Średniej zakwaterował się oddział marynarzy. W piwnicach złożono kilkaset
kilogramów materiałów wybuchowych i zainstalowano radiostację. Po kilku dniach
wspomniany oddział opuścił Olszynę.
W Olszynie początkowo nie stacjonowało regularne wojsko. Grupą miejscowego Volkssturmudowodził wójt z Radostowa z kilkoma pomocnikami. Do oddziału wcielano miejscowych
mężczyzn, często wyciąganych nocą z łóżek. Dowództwo mieściło się w karczmie Jeschego,
a szturmani kwaterowali w gospodzie „Kaufland”. Dwaj mężczyźni, którzy nie stawili się do
służby zostali skazani na śmierć.
Zadaniem grupy pod dowództwem Gustava Plachty, było zabezpieczenie Olszyny na północ od linii kolejowej, na kierunku Radostów. Nie dochodziło do bezpośrednich starć gdyż oddziały armii czerwonej nie przemieszczały się w kierunku Olszyny. Każdego kolejnego dnia płonęły kolejne zabudowania w Radostowie Dolnym, a także z tego kierunku każdego ranka nadlatywały rosyjskie samoloty.
Ponieważ Rosjanie nie zajmowali Radostowa Górnego, inspektor Douba z kilkoma
chłopami i robotnikami wyprowadził z opuszczonej wsi około 100 krów. Po dołączeniu
kolejnych 20 z Olszyny oraz trzody chlewnej, przepędzono całość przez Grodnicę do
pobliskiego Miłoszowa. Jakież było zdziwienie kiedy rankiem następnego dnia wszystkie
olszyńskie krowy, za wyjątkiem jednej, stały przy swoich obejściach – wróciły z powrotem 15 km nocą! C.d.n.

Zbigniew Madurowicz jest pasjonatem historii, publicystą i regionalistą związanym ze Stowarzyszeniem Miłośników Górnych Łużyc. Z wykształcenia jest cenionym farmaceutą i Wiceprezesem Zarządu Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej. Pełni również funkcję Zastępcy Redaktora Naczelnego Gazety Olszyńskiej.
Autor: Zbigniew Madurowicz
