Bezdomni w Lubaniu z wiarą w lepsze jutro
Od ponad miesiąca na nieczynnym lubańskim basenie, przebywa trzyosobowa rodzina – pan Robert, jego żona i ich niepełnosprawny 29-letni syn. Tutaj, w przebieralniach znaleźli swój tymczasowy dom.
Na skutek zdarzeń losowych ojciec rodziny stracił pracę, a w konsekwencji tego chwilę później także mieszkanie. Rodzina musiała szukać miejsca ratunku na terenie powiatu. Znaleźli się w Lubaniu, adaptując na swoje potrzeby jedną z pozostałości po przebieralniach na nieczynnym basenie.
Ze swoją sprawą zgłosili się do burmistrza Arkadiusza Słowińskiego, który zaoferował im pomoc. Na mieszkanie socjalne przyjdzie im poczekać, ale szansa na horyzoncie się pojawia. Tymczasem jednak zapewniono im wyżywienie dowożone przez jeden z lubańskich podmiotów gastronomicznych. W tej chwili prowadzone są rozmowy związane z ulokowaniem rodziny w ośrodku kryzysowym w Smolniku.
– Jestem tokarzem i szukam intensywnie pracy – mówi pan Robert. – Wkrótce może się uda ją podjąć w jednym z zakładów na terenie strefy. Jestem już po rozmowach, dających nadzieję. I wtedy będzie szansa na wynajęcie jakiegoś choćby najmniejszego lokum. Znaleźliśmy się w trudnej sytuacji, za którą nikogo nie obwiniam. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem człowiekiem idealnym i popełniłem w życiu parę błędów i to jest tego skutek. Wiele zrozumiałem, wiele się nauczyłem i mimo wszystko ciągle wierzę, że wyjdziemy na prostą, że uda nam się poukładać życie.
Rodzina nie jest roszczeniowa. Rozumie, że procedury muszą potrwać i cierpliwie czeka na ich finał.
– Ja wiem, że nie można tak od razu wszystkiego załatwić – kontynuuje pan Robert. – Pojawiliśmy się i już natychmiast mamy mieć mieszkanie, pracę. I tak już dużo dostaliśmy, choćby bezpłatne jedzenie, które jest nam tu dowożone. Będziemy czekać cierpliwie, bo czujemy prawdziwe serdeczne zainteresowanie i daleko idącą pomoc ze strony miasta.
Rodzina tymczasem korzysta z letniej, ciepłej pogody, ale takie dni wkrótce się skończą. I tu apel do mieszkańców. Może znajdzie się ktoś, kto mógłby ewentualnie na krótki czas użyczyć im jakiegoś lokum – najlepiej gdyby było czasowo bezczynszowe – a w momencie kiedy pan Robert znajdzie pracę będzie opłacane normalnie. Na razie jedynym dochodem rodziny jest renta żony. Ale wkrótce, gdy pan Robert pójdzie do pracy, ich sytuacja finansowa się poprawi. Spróbujmy tymczasem my, jako społeczność pomóc rodzinie i rozpytujmy wśród znajomych o mieszkanie do wynajęcia za przysłowiową „złotówkę”. Pełni pokory, sympatyczni ludzie z pewnością warci są tego.

Teresa Kraska, jest znaną w regionie dziennikarką i felietonistką. Pełni również mandat radnej Rady Miejskiej Lubania.
Autor: Teresa Kraska
