Tęcza stała się taśmą do linczu – dosłownie

Nie zgadzam się z ograniczaniem swobód osobom homoseksualnym. Wspieram dążenie wszystkich do poszanowania ich orientacji seksualnej, religijnej, politycznej i każdej innej, do której człowiek wolny ma prawo.
Prowokacyjne zachowania, nie wnoszące nic do debaty społecznej, reakcja służb i komentarze dziennikarzy na temat, spowodowały, że TĘCZA z piosenki „Tęcza, tęcza, cza cza cza, czarodziejska wstążka ta…”, stała się taśmą do linczu – dosłownie. I tak wpisuje się nieuchronnie w świadomość maluchów, którzy o tęczy wiedzieli, że jest zjawiskiem pozytywnym, że na jej końcu stoi gar ze złotem, a jej kolory oznaczają zapowiedź radości i spokoju.
Pięcioletni chłopczyk na terapii w moim gabinecie:
– proszę pani ja nie noszę tęczy na butach bo od tęczy nie będę miał żony!
Moja dziesięcioletnia córka:
– nie chcę tych leginsów z tęczą, bo będą się wszyscy na mnie gapić!
Dzieciaki znajomych:
– mamusiu czy nasz parawan nie jest za bardzo kolorowy?
Na końcu tęczy nie ma już garnka ze złotem, bo po jednej stronie są kamienujący a po drugiej kamienowani. Symbol radości stał się symbolem walki – zupełnie nierównej i nieuczciwej. Prowokacyjne zachowania nie chronią przypadkowych uczestników (np dzieciaków) przed komentarzami i upraszczającymi etykietami. Jest bodziec – akcja – reakcja.
Tęcza na pomniku – zatrzymania – nagonka medialna.
Czy chcę czy nie chcę, muszę w tym uczestniczyć. Uczestniczą w tym również nasze dzieci. Stają się uczestnikami tematów dla nich nie przeznaczonych i niezrozumiałych są widownią igrzysk eskalujących nienawiść i pogardę. Odbiera się im proste przekazy na korzyść obrzydliwych haseł, wydawałoby się dojrzałego społeczeństwa.
Jeszcze kilka lat temu falująca na pomniku tęczowa flaga miała zupełnie inne konotacje. Przedszkole było rewią tęczowych spodenek i bluzeczek. Jak zawsze my – dorośli – weszliśmy w brudnych od nienawiści buciorach do świata naszych dzieciaków i nie dość, że pobrudziliśmy im puszyste dywany, to jeszcze połamaliśmy im kredki.

Iwona Peczka jest absolwentką lubańskiego „Mickiewicza” oraz Uniwersytetu Wrocławskiego i Akademii Medycznej we Wrocławiu. Od lat pracuje z dziećmi. Jest neurologopedą i logopedą wczesnoklinicznym.
Autor: Iwona Peczka

A jakim poszanowaniu mowa, u nas na wsi 20 lat był super chłopak – gej, wszyscy wiedzieli o tym i nikt nie robił z tego żadnego problemu. A teraz krzyki o poszanowanie tonem narzucającym, może to budzi sprzeciw ludzi takich jak ja. Nie nakazujcie nam zachowywać się po swojemu a wszystko będzie normalne.
A dlaczego nie zostanie opublikowany?
Ma pani rację ..pani Iwono -jest pani dorosła..