Pożegnanie Wielkiego Mistrza
We wtorek 30 kwietnia 2013 r. w kościele p.w. Bożego Ciała w Szklarskiej Porębie odbyła się msza święta za Juliusza Naumowicza. Do pogrążonej w bólu rodziny dołączyli przyjaciele Juliusza, jego współpracownicy, znajomi oraz ci wszyscy, dla których Jego działania coś znaczyły.
Wszyscy obecni na uroczystości, przybywając tutaj, dali wyraz swojego szacunku dla dokonań Juliusza, ale przede wszystkim dla niego samego, dla niego jako człowieka. Każdy bowiem, kto spotkał się z Nim choć raz w życiu, zapamiętał to spotkanie na długo. Jego nastawienie do życia, do innych, było niesłychanie życzliwe. Czuło się bijącą od Niego energię, pozytywną energię.
Juliusz Naumowicz zrealizował wiele przedsięwzięć, które na stałe wrosły w krajobraz Szklarskiej Poręby. Stały się niejako jej wizytówkami. Dzisiaj nikt nie wyobraża sobie, by nie było Muzeum Ziemi zlokalizowanego w Karczmie Głodowej. By nie można było odwiedzić Starej Chaty Walońskiej. Gdy Juliusz tworzył Sudeckie Bractwo Walońskie, dołączyły do niego osoby, które tak jak On, miały odmienne spojrzenie na sposób promocji tego terenu. W rozbudowanej chacie organizowali różne spotkania i obrzędy. Ubrani w długie ciemne płaszcze, z dużym skórzanym kapeluszem na głowie, w blasku płomieni z ogniska wywoływali w widzach takich wydarzeń nieskrywane zaciekawienie i oczekiwanie na to, co wydarzy się za chwilę. To właśnie takie działania Juliusza, wybranego na Wielkiego Mistrza Walońskiego, były prawdziwym magnesem, który przyciągał tu każdego kto usłyszał o tym miejscu.
Zadajmy jednak jedno pytanie. Czy Juliusz spełnił swoje wszystkie marzenia? Czy osiągnął wszystko to, co zamierzał? Zapewne nie. Na pewno nie! Bo ludzie tacy jak Juliusz, gdy urzeczywistnią jakiś pomysł, natychmiast w ich głowie rodzi się coś nowego, coś do czego będą dążyć. Niestety, tym razem nie dane już Mu to będzie.
Żegnaj drogi Juliuszu. Bacz tam z góry i przyglądaj się, jak my, którzy pozostaliśmy tutaj, pracujemy dla naszego regionu, by swoimi czynami dorównać Twoim osiągnięciom, choć w niewielkim stopniu.
Krzysztof Tęcza


Żegnaj Drogi Przyjacielu Juliuszu! Tym Wszystkim Którzy Opłakują Śmierć Juliusza, Rodzinie, Przyjaciołom i Wszystkim Tym, Którym, Brakuje Dzisiaj Juliusza; z Całego Serca Współczuję i Proszę o Przyjęcie Moich Wyrazów Szczerego Współczucia. Żegnaj Juliuszu Niech Ci Ta Ziemia Którą Tak Pokochałeś Za Życia Lekką Będzie. Tadeusz Twój Kolega z reprezentacji wieloboju i strzeleckiej, byłej Łużyckiej Brygady WOP.
Tytuł sam w sobie, „Pożegnanie Wielkiego Mistrza”, jest odzwierciedleniem osoby mojego Przyjaciela Juliusza. Szkoda i to Wielka, że o pogrzebie dowiedziałem się z informacji zawartej w PL. Pragnę w tym miejscu przypomnieć sylwętkę mojego Przyjaciela Julka bo tak się zwracaliśmy do siebie. Julek był reprezentantem LWP w wieloboju na Mistrzostwa Państw Zaprzyjażnionych w Pekinie, były to lata 60-te. Wtedy to służył w Marynarce Wojennej RP.Póżniej była służba w WOP w Łużyckiej Brygadzie WOP a konkretnie w Batalionie WOP w Szklarskiej Porębie.W 1972 roku poznałem Julka i od wtedy rozpoczęły się nasze starty sportowe w jednej drużynie w skali WOP jak też Minieterstwa. Julek był twardym zawodnikiem, raz a może dwa razy udało mi się z Julkiem wygrać. W póżniejszej mojej karierze sportowej wykorzystywałem jego cenne wskazówki. Był to Wielki i Wspaniały Człowiek, marynarz póżniej pogranicznik, człowiek legenda. Póżniej kiedy Julek był już chory kilka razy odwiedziłem swojego Przyjaciela. Ze zwrószeniem piszę te wspomnienia o Człowieku Niezwykłym. Żegnaj Julku, Niech Pamięć Tobie Zawsze Bedzie Żywa. Twój Przyjaciel Tadeusz.Bowiem Ty zawsze tak się do mnie zwracałeś. Spoczywaj w Pokoju Przyjacielu.