Dawny ośrodek wypoczynkowy firmy Gustava Winklera w Uniegoszczy na Krzyżowej Górze. W tle panorama Lubania.
Przedstawiciele rodu von Nostitz z Uniegoszczy byli bardzo znani ze swej pobożności, a ród ten, zarówno na Górnych Łużycach, jak i na Śląsku był znany z utrzymania wiary katolickiej. Przypomnę, iż gdy ród Nostitz objął w posiadanie majątek w Uniegoszczy większość mieszkańców była protestantami.
Właściciele majątku utrzymywali bardzo dobre kontakty z lubańskimi i nowogrodzieckimi Magdalenkami, niejednokrotnie je wspomagając w trudnych chwilach. Przykładem może być przyjęcie ich do zamku, po pożarze klasztoru w Lubaniu w 1648 roku czy po pożarze w 1670 roku. Historia ustawienia krzyża została zanotowana w nowogrodzieckich archiwaliach kościelnych z uwagi na fakt, iż parafia Uniegoszcz od 1738 roku podlegała dziekanowi w Nowogrodźcu. Stąd historia ta została przedstawiona w 1844 roku właśnie przez Franza Micke, który miał do nich dostęp z racji pełnienia od 1836 roku funkcji proboszcza Nowogrodźca (Urkundliche Geschichte der Stadt und des fruheren Klosters Naumburg am Queis, Bunzlau 1844 s.53).
Dość odważna teza profesora Władysława Bochnaka, iż krzyż w Uniegoszczy ustawiono na pamiątkę Odsieczy Wiedeńskiej.
Przedstawiciele rodu von Nostitz z racji swojej pozycji na Górnych Łużycach i Śląsku, a także trwaniu przy wierze katolickiej, dość często byli obsadzani na ważnych stanowiskach państwowych w monarchii Habsburgów.
Melchior von Nostitz miał stać w obronie Wiednia przed Turkami już podczas pierwszego oblężenia, w 1529 roku.
Otto Heinrich, syn Heinricha Otto, właściciela Uniegoszczy (epitafium w kościele w Uniegoszczy), po sprzedaży w 1650 roku młyna w Jałowcu, wyjechał i zginął ponoć w walkach w 1660 roku na Węgrzech.
Herby rodu von Nostitz – po lewej pierwotny, po prawej hrabiowski Nostitz-Rieneck z linii Czocha.
Słynne były działania antyprotestanckie starosty księstwa świdnicko-jaworskiego Otto von Nostitz z linii Czocha (dał początek nowej linii Rokitnitz), urodzony w 1608 roku w Mściszowie, już w 1631 roku podniesiony przez cesarza w poczet wolnej szlachty (Freiherr). W 1542 został starostą wrocławskim, w 1650 zaproszony do Wiednia do cesarza, po czym oddelegowany w 1551 na stanowisko starosty świdnicko-jaworskiego. W 1648 roku zakazano na Śląsku oprawiania protestanckich mszy, a następnie w 1653 roku z ramienia cesarza austriackiego Ferdynanda III wspomniany starosta Otto von Nostitz otrzymał zadanie przejmowania kościołów protestanckich. W Uniegoszczy nastąpiło to w tym samym roku, a kościół został przekazany pod nadzór lubańskich magdalenek.
Młodszy brat wyżej wspomnianego Ottona, Johann Hartwig von Nostitz, też z linii Czocha (dał początek nowej linii Rieneck) był z kolei starostą Wołowa, a w latach 1652-83 najwyższym kanclerzem cesarskim w Wiedniu. Johann zmarł w Wiedniu 23 marca 1683 roku, a więc w czasie gdy Turcja już ogłosiła nową wojnę, a wojska tureckie grupowały się na Bałkanach. Nie doczekał więc bitwy i odsieczy Wiedeńskiej. Przypomnę, że to właśnie on sprawił, iż Johann Georg Otto otrzymał w 1657 roku tytuł szlachecki „von Ottenfeldt”. Przypomnę jeszcze raz, iż Johann Georg od 1667 roku opiekował się wdową i dziećmi Johanna Hartwiga z Radostowa, a od 1673 roku także pomagał wdowie i jej dzieciom po Magnusie, właścicielu Uniegoszczy. Johann Georg Otto był zagorzałym katolikiem i w imieniu cesarza już co najmniej od 1650 roku pracował w Komisji Rekatolizacyjnej w północnych Czechach i zajmował się cofnięciem postępów reformacji w miejscowościach Rumburg, Schluckenau i Hainspach, a więc dziś części Czech przy granicy z Górnymi Łużycami.

Johann Hartwig von Nostitz z linii Czocha, założyciel nowej linii von Rieneck.
Ciekawe, że dwaj bracia Johann Hartwig i Otton, pomimo iż ich ojciec Johann Nikolaus von Nostitz (właściciel Mściszowa, Włosienia i Rokitnic), był protestantem, dokonali konwersji i nawrócili się na katolicyzm (zapewne pod wpływem matki Sophia, która była katoliczką).
Fragment końcowy tekstu nadania szlachectwa przez cesarza Leopolda, a w jego imieniu Johanna Hartwiga – Johannowi Georg Otto „von Ottenfeld”.
Data dzienna dzienna ustawienia krzyża na Jałowcowej Górze podana przez Gründnera – 18 września pasowałaby do uczczenia zwycięstwa nad Turkami, które miało miejsce 12 września 1683 roku. Niestety istnieje 10 lat rozbieżności pomiędzy datą podaną przez lubańskiego pastora, a datą podaną przez dziekana Franza Micke, pomimo iż obie kroniki – Nowogrodźca (1844) i Lubania (1846) powstały prawie w tym samym czasie.
W celu poszukiwania ewentualnych źródeł dodam także, że kościół w Uniegoszczy w 1666 roku podporządkowano parafii w Mściszowie, której proboszczem był ksiądz Augustin Ferdynand Tschappe. W 1679 roku utworzono nową samodzielną parafię w Uniegoszczy, przynależną do dekanatu bolesławieckiego. 21 lipca 1679 roku nowym proboszczem Uniegoszczy został ksiądz Filip Jakub Tirse. Jeżeli krzyż został ustawiony na Harcerskiej Górze przed 1679 rokiem, wówczas poświęcił go wspomniany ksiądz Tschappe.
Summa summarum
Po zebraniu tak podstawowej wiedzy możemy przejść do próby wytypowania prawidłowej daty ustawienia krzyża na Jałowcowej Górze. Daty te podzieliłbym na dwie grupy 1673-1675-1678 oraz osobno 1683. W przypadku tych pierwszych rzuca się w oczy podobieństwo cyfr 3-5-8, stąd wydaje mi się, iż w niektórych publikacjach mogła nastąpić pomyłka piśmienna, gdyż cyfry te graficznie są bardzo podobne do siebie. Z opisu historycznego najbardziej pasuje data podana przez lubańskiego historyka J.G. Gründnera – 1673 rok, gdyż można próbować skojarzyć ją ze śmiercią Magnusa Ernsta. Wówczas dziedziczką, która ufundowała krzyż byłaby Helena Brygida. Czy to było więc owe wotum dziedziczki Uniegoszczy? Byłby to czyn nader rzadki, z jakim się nie spotkałem gdzie indziej, by po śmierci męża stawiać na jego cześć krzyż drewniany na szczycie lokalnego wzniesienia. Rodzina zmarłego przeważnie budowała kamienną płytę nagrobną, kryptę, ofiarowała darowizny na rzecz miejscowego kościoła. Tak zresztą było chociażby w przypadku zmarłego Caspara von Nostitz, który pozostawił środki na fundację (500 marek), z której miano opłacać msze za jego duszę i jego przodków. Również Helena Brygida ufundowała tzw. mały dzwon do kościoła w Uniegoszczy (fundacja jest co prawda z 1678 roku), a także przed śmiercią w 1687 roku pozostawiła środki dla fundacji, z których miano odprawiać msze za jej duszę (100 złotych monet). Niestety nie jest znane miejsce pochówku Magnusa Ernesta, także nie zachowało się jego epitafium.

Górujący nad Lubaniem i Uniegoszczą krzyż (po lewej), na jeszcze będącej pastwiskiem górze. Druga połowa XIX wieku.
Patrząc z kolei na wielkie wydarzenie, jakim była V wojna z Turcją i bądź co bądź losy Europy, obserwując przygotowania Lubania do obrony przed Turkami, dużo bardziej prawdopodobne byłoby powiązanie jego ustawienia wlaśnie z tym wydarzeniem. Przed bitwą byłby to dla mieszkańców Lubania i okolic rodzaj duchowego wsparcia przed zbliżającą się wojną z niewiernymi, a po bitwie symbol zwycięstwa. W roku tym zmarł także Johann Hartwig von Nostitz, który organizował obronę cesarstwa przed najazdem tureckim, a który to przecież podniósł w szeregi szlacheckie Johanna Georga Otto von Ottenfeld, opiekuna małoletnich Nostitzów z Uniegoszczy i Radogoszczy, też więc miałby powody do uczczenia Johanna Hartiwga.
Widok z Krzyżowej Góry na Lubań. 1857 rok. Zbiory AP Bolesławiec.
Osobiście bardzo mi odpowiada przekaz, iż Krzyżowa Góra była miejscem uczczenia zwycięskiej bitwy wojsk chrześcijańskiej Europy (Austria, Bawaria, Polska, Saksonia), a poniekąd i naszego króla Jana III Sobieskiego, nad muzułmańską nawałnicą wlewającą się do Europy. Widzę tu pewne podobieństwo niegdyś „łysej” Krzyżowej Góry z Łysą Górą (Kahlenberg) pod Wiedniem, z której ruszyła polska husaria na wojska tureckie pod dowództwem wezyra Kara Mustafy. I tak, jak na górze pod Wiedniem uczczono to zwycięstwo budową kaplicy (obecnie Jana III Sobieskiego), tak być może na dzisiejszej Harcerskiej Górze stanął wielki krzyż upamiętniający jedną z najważniejszych bitew rozstrzygających losy Europy na kolejne 300 lat.
Fragment XVII-wiecznego obrazu Bitwa pod Wiedniem, włoskiego malarza Marcina Altomonte, nadwornego malarza cesarskiego. Źródło: www.wilanow-palac.pl
Bez analizy źródeł, z których korzystali historycy opisujący akt ustawienia krzyża na Harcerskiej Górze, trudno dociec, która z wersji jego ustawienia jest autentyczna, należałoby poddać dokładnej analizie osiemnastowieczne rękopisy z Lubania oraz być może księgi kościelne z Uniegoszczy (np. Inventarium ks. Tirse z 1695 roku) i Nowogrodźca.
Dalsze dzieje krzyża
Z kronikarskich wzmianek dowiadujemy się, iż w 1756 roku krzyż został przewrócony przez silną wichurę i ponownie odnowiony jeszcze w tym samym roku przez hrabinę Eleonorę Almesloe de Goes, Pani na zamku w Uniegoszczy. Była żoną Ernsta Friedricha von Almesloe, po jego śmierci zarządzała wsią do 1762 roku, kiedy ją sprzedała. Krzyż został poświęcony w czasie podniosłej uroczystości religijnej przez nowogrodzieckiego proboszcza i archiprezbitera Adama Józefa Metznera z udziałem ówczesnego proboszcza Ignatiusa Teufel, pełniącego równocześnie funkcję kanonika budziszyńskiego, a także kapłana Josepha Scheer. W tym czasie od strony saksońskiego Lubania doszedł ogromy huk. Otóż z Kamiennej Góry z okazji poświęcenia nowego krzyża oddano na wiwat wystrzał z moździerza. I tutaj pewne zaskoczenie, rozkaz wystrzału wydał saksoński dowódca, którym był Polak – Dłużniewski (zapisany jako Dluzniwsky), stacjonujący wówczas w Lubaniu, zapewne wraz oddziałem złożonym z Polaków. Nie znam dokładnej daty tej uroczystości, z miejskich kronik wiemy, iż dwie kompanie wojsk saksońskich wkroczyły po raz pierwszy do miasta 28 sierpnia, a wojska pruskie zajęły Lubań po raz pierwszy 5 listopada, gdy zaatakowały Saksonię podczas wojny siedmioletniej. Obecność polskich dowódców czy wojsk w tej wojnie wynikała z unii personalnej Polski i Saksonii. Czemu akurat Polak postanowił oddać hołd krzyżowi w Uniegoszczy, czy z powodu przekonań religijnych czy z powodu lokalnej pamięci, iż sprawcą Odsieczy Wiedeńskiej był polski król? Na to pytanie trudno odpowiedzieć.

Podczas wojny siedmioletniej, 1 listopada 1758 roku artyleria pruska z rejonu Krzyżowej Góry prowadziła ostrzał Kamiennej Góry, gdzie stacjonowały wojska austriackie. Wydarzenie to uwidoczniono na kamiennym portalu (obecnie w piwnicy SP 1).
Międzywojenna willa Winklera stanęła poniżej niewielkiego kamieniołomu.
Prawdopodobnie krzyż dotrwał do 1945 roku, gdyż został oznaczony jeszcze na mapie z 1940 roku. Być może uległ zniszczeniu podczas Bitwy Lubańskiej, gdy trwały zacięte walki o Uniegoszcz, a na wzniesieniu stacjonowały oddziały niemieckie i radzieckie.
Lokalizacja krzyża na mapie z 1940 roku.
Bez względu na przyczynę ustawienia krzyża, pomimo, iż na ziemiach nad Kwisą od XVI wieku zapanował protestantyzm to miejscowi katolicy bardzo wyraźnie zaznaczyli swoją obecność ustawieniem krucyfiksu na Jałowcowej Górze dominującej nad Lubaniem i Uniegoszczą. Wydaje mi się, iż przywracając i restaurując wiele dawnych historycznych miejsc i obiektów w Lubaniu i okolicy, warto także przywrócić opisywanej górze krzyż, który był jej symbolem i dał jej na prawie trzysta lat nazwę Krzyżowa Góra.

Tomasz Bernacki jest znanym lubańskim regionalistą i badaczem historii Lubania oraz Dolnego Śląska i Górnych Łużyc. Zawodowo pełni funkcję Naczelnika Wydziału Ochrony Środowiska i Gospodarki Przestrzennej Urzędu Miasta Lubań
Autor: Tomasz Bernacki
Bardzo ciekawy artykuł. Dużo historycznych informacji.
Dobrze byłoby postawić tam ponownie krzyż.W przyszłym roku przypada setna rocznica Bitwy Warszawskiej zwanej Cudem nad Wisłą. Ta bitwa podobnie jak wiedeńska zadecydowała o kształcie Europy.
Lepszej okazji do uczczenia tej bitwy nie będzie. Może aby sfinansować tę inwestycję można sprzedawać tzw.cegiełki. Sam chętnie bym kupił aby mieć pamiątkę i satysfakcję przyczynienia się do tej szlachetnej inicjatywy.