Śmieciowy festiwal wstydu w Lubaniu
„Chlew i syf”, to delikatne określenia tego, co zobaczyliśmy na dzikim wysypisku śmieci w lubańskiej dzielnicy Księginki, które ciągnie się od ulicy Leśnej do ulicy Fortowej. Zgłoszenie dostaliśmy w połowie stycznia od mieszkańców i kilka dni później o problemie poinformowaliśmy Burmistrza Lubania oraz radnych Rady Miasta. Przez kolejne dwa miesiące, samorządowiec nawet nie kiwnął w tej sprawie przysłowiowym palcem.
W materiale filmowym Telewizji Lubań kliknij TUTAJ (emitowanym na portalu lubanski.eu), Burmistrz tłumaczył że zna sprawę i jego zdaniem teren zaśmieca jedna, znana m.in Straży Miejskiej osoba. To nas zastanowiło, bowiem jedna osoba raczej nie jest w stanie zaśmiecić tak dużego terenu. A trzeba podkreślić, że na wysypisku znajdują się m.in specjalistyczne odpady budowlane (fragmenty cegieł, styropian resztki płyt gipsowo – kartonowych), gruz, wycięte i częściowo spalone drzewa, odpady poremontowe i samochodowe, a także odpady RTV i AGD oraz stare okna, butelki i szkło. Osoba, o której mówił samorządowiec, to jak ustaliliśmy, jeden z mieszkających niedaleko osobników spożywających tanie napoje wyskokowe i zajmujący się tylko rozbieraniem starych, wspomnianych wyżej okien.
W rozmowie z nami, Burmistrz obiecywał wówczas, że jak najszybciej pochyli się nad problemem dzikiego składowiska odpadów. Mijały tygodnie, a Burmistrz w sprawie nie zrobił jednak nic.
Po trzech miesiącach wykonaliśmy więc telefon do naczelnika Wydziału Ochrony Środowiska i Gospodarki Przestrzennej Urzędu Miasta Lubań Tomasza Bernackiego. Co prawda był zdziwiony naszym telefonem (więc wywnioskowaliśmy, że nie został o całej sytuacji w ogóle poinformowany przez Burmistrza), ale zapewnił że sprawą zajmie się niezwłocznie. I rzeczywiście, jak powiedział tak zrobił. Przede wszystkim ustalił właścicieli zaśmieconych terenów i wysłał im wezwania do uporządkowania terenu (wśród właścicieli jest m.in PKP oraz inne podmioty). Teraz trzeba poczekać na reakcję właścicieli zaśmieconych terenów.
Cieszy nas fakt podejścia Naczelnika Bernackiego do tematu z pełną odpowiedzialnością i powagą, czego nie możemy niestety powiedzieć o Burmistrzu, który w naszej ocenie sygnały o poważnym zagrożeniu ekologicznym zignorował.
Co możemy znaleźć na dzikim wysypisku, obrazują zdjęcia (wykonane wczesną wiosną tego roku):























