Ziemia obiecana?
Ludzie od zawsze wyjeżdżali w poszukiwaniu lepszych warunków ekonomicznych. W samej tylko Unii Europejskiej dwa lata temu 52,8 mln osób – wśród nich wielu Polaków – mieszkało w innym kraju niż ten, w którym się urodziło. Podczas gdy my wyjeżdżamy na Zachód, Ukraińcy szukają pracy w Polsce.
Szacuje się, że w Polsce przebywa obecnie ponad milion Ukraińców. W Lubaniu i okolicy także znalazło zatrudnienie wielu sąsiadów zza wschodniej granicy. I choć pracują najczęściej fizycznie to są wśród nich wysoko wykwalifikowani specjaliści, na przykład w branży informatycznej. Ukraińcy szukają polskiego pracodawcy bezpośrednio lub też za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej. Z drugiej zaś strony kilka lat temu do rangi symbolu urósł polski hydraulik, który podbijał Europę. W tym reklamowym motywie kryła się tęsknota Polaków za lepszym życiem i lepszą pracą. Polacy wyjeżdżają głównie do Niemiec, Wielkiej Brytanii, Irlandii i Holandii. Pokusiliśmy się o małe porównanie.
Polskie wyjazdy migracyjne
Członkostwo w Unii Europejskiej i otwarcie rynków pracy na Zachodzie stały się doskonałą okazją do poszukiwania przez naszych rodaków wygodniejszego życia za granicą. Tym bardziej, że w Polsce szalało bezrobocie. Jednak obserwuje się, że od jakiegoś czasu tendencje migracyjne stały się słabsze. Z jednej strony wpłynęło na to coraz większe zagrożenie terrorystyczne w Europie, z drugiej – coraz lepsza sytuacja ekonomiczna Polaków i spadające bezrobocie. Aleksandra i Andrzej Wrzołek, oboje z wyższym wykształceniem(inżynier i nauczycielka), po kilku latach emigracji zarobkowej niedawno wrócili do Polski.

Aleksandra i Andrzej Wrzołek, oboje z wyższym wykształceniem(inżynier i nauczycielka), po kilku latach emigracji zarobkowej niedawno wrócili do Polski.
– Do emigracji zmusiła nas trudna sytuacja ekonomiczna – mówi Andrzej. – Ja straciłem pracę, żona miała niewielką nauczycielska pensję a potrzeby rosły. Mieliśmy na utrzymaniu dwoje dzieci, które dzięki swojej ciężkiej pracy i zdolnościom dostały się na wymarzone studia i którym trzeba było zapewnić byt. Niestety jedna niewielka pensja nie wystarczała nawet na najbardziej podstawowe rzeczy. Do tego, jakby prawem serii zaczęły kolejno odmawiać posłuszeństwa mocno już zużyte domowe sprzęty. Lodówka, odkurzacz, pralka powiedziały stanowcze „nie”. Nie było po prostu innego wyjścia. Emigracja „za chlebem” była jedynym wyjściem z tej trudnej sytuacji. Szukając pracy przez internet wylądowaliśmy całkowicie przypadkowo w Aberdeen w Szkocji. Tam ja pracowałem jako kierowca autobusu, żona w hotelach jako pokojówka. Dla Szkotów w 2005 roku emigranci byli całkowicie czymś nowym i nieznanym. Zostaliśmy przyjęci z wielką serdecznością i życzliwością. Jednak naszym zdaniem pełna asymilacja z rdzennymi mieszkańcami nie jest możliwa w ciągu jednego pokolenia. Można po 10-15 latach mieszkania wśród Szkotów poznać dość dobrze ich język, obyczaje ale niestety nasza mentalność, poczucie humoru różnią się bardzo. Później na kilka lat wylądowaliśmy w Londynie. Tutaj żona pracowała jako przedszkolanka a ja nadal jako kierowca piętrowego autobusu miejskiego. Poznaliśmy tu wielu Polaków urodzonych już w Wielkiej Brytanii po II wojnie światowej, którzy tam chodzili do szkół, studiowali, mieli szkockich przyjaciół często współmałżonków, ale ciągle tęsknili za Polską. Za Polską, którą często znali tylko z opowieści rodziców czy dziadków. Często wielu z nich starało się nawet jakoś kultywować polskie tradycje, czy obyczaje w swoich rodzinach. Pomimo całej życzliwości Szkotów i Anglików uważamy, ze 95 procent Nowej Polonii marzy o powrocie do kraju. Może to zabrzmi sentymentalnie, ale czytając na emigracji „Pana Tadeusza”, Latarnika” czy wiersze Norwida niejednokrotnie mieliśmy łzy w oczach – kontynuują polscy emigranci. – Uważamy, że lansowany od kilku lat pogląd, że powinniśmy być Europejczykami i żyć tam gdzie jest praca i że powinno być nam obojętne w jakim kraju żyjemy jest pustym i nieprawdziwym sloganem. W ostatnich latach z kraju wyemigrowało „za chlebem” prawie 2 mln Polaków. To są tysiące rozłączonych rodzin, małżeństw w których nieuchronnie umierają rodzinne więzi. Gdy emigrowaliśmy z Polski w 2005 roku 1 Funt kosztował ponad 6 zł, obecnie po 13 latach 1 Funt kosztuje zaledwie ok. 4,60 zł. Kilka lat temu ciężko pracując w UK I żyjąc bardzo oszczędnie mogliśmy wyremontować mieszkanie I wymienić podstawowe wyposażenie mieszkania, niestety przy obecnym przeliczniku wracając do Polski stać nas naprawdę na niewiele. W ostatnich latach koszty życia w UK bardzo wzrosły, realne płacę zmalały z uwagi na olbrzymią ilość przybyłych emigrantów tak więc polski emigrant nie kojarzy się już z człowiekiem zamożnym. Wybraliśmy Wielką Brytanie jako cel naszej emigracji z uwagi na język, który juz trochę znaliśmy, jak również na to, że Wielka Brytania jako jeden z pierwszych krajów otworzyła rynek pracy dla Polaków. Na pewno Niemcy są zamożniejszym krajem, ale z uwagi na pewne uprzedzenia nie braliśmy nawet pod uwagę tego kraju. (Oboje moi rodzice przebywali kilka lat w niemieckich obozach w okresie II wojny Światowej).
Podczas gdy my, Polacy szukamy lepszej pracy na Zachodzie, w takim samym celu przyjeżdżają do nas Ukraińcy.
Polska ziemią obiecaną dla Ukraińców
Migracja zarobkowa Ukraińców do naszego kraju nie powinna dziwić. Ich obecna średnia płaca w ojczyźnie wynosi około 150 euro, podczas gdy w Polsce Ukraińcy zarabiają trzy razy tyle. Do Lubania przyjechała dość pokaźna grupa Ukraińców, znajdując zatrudnienie głównie na produkcji w Schumacherze. Inna ma lat 25, Siergiej 27 i jego żona Ola 25, Mikołaj 35 i najstarsza w tej szesnastoosobowej grupie Natasza 40. Prawie wszyscy mają wyższe wykształcenie, niektórzy nawet uniwersyteckie. Wśród nich jest np. ekspert towaroznawstwa pracujący na granicy, inżynier mechanik. Niektórzy, najmłodsi w tej grupie są po Collegiach mechanicznych i medycznych. Jak jeden mąż mówią, że przyjechali tu aby zarobić na nowe mieszkania. I nie jest to ich pierwszy zarobkowy pobyt w Polsce. W Lubaniu są od kilku miesięcy.
– U nas zarobki są na tyle niskie, że na kupno mieszkania nie stać by nas było nigdy – mówią Siergiej i Ola. – Wybraliśmy Polskę bo tutaj jest najbliżej, a i język podobny do naszego. Nie bez znaczenia jest też, że łatwiej jest dostać do Polski wizę, niż do Niemiec czy Anglii.
Polacy są narodem otwartym. Może nie wszyscy ale lubanianie na pewno.
– Ludzie są tutaj podobni do naszych – mówi Mikołaj. – Dlatego nietrudno się było z nimi zasymilować. Co też bardzo intensywnie czyniliśmy w nowy rok.
Młodzi Ukraińcy, choć tęsknią za rodzinami i krajem starają się w Polsce czas zagospodarować pożytecznie. W każdy niemal weekend wyjeżdżają aby zwiedzać Polskę i sąsiednie kraje.
Na zjawisko migracji ma wpływ wiele różnych czynników, m.in. sytuacja polityczna, społeczna, ekonomiczna, a także rynek pracy. Szczególnie ten ostatni sprawił, że Polacy coraz rzadziej wyjeżdżają za granicę w poszukiwaniu lepszych warunków życia. Ukraińcy są natomiast w zupełnie innej sytuacji, a ta determinuje ich do poszukiwania zajęcia w Polsce i innych krajach Unii Europejskiej.
Emigranci, bez względu na to skąd pochodzą i miejsce, gdzie szukają swojej „ziemi obiecanej” są do siebie – jak widać – bardzo podobni. Mają podobne marzenia i odczucia. Szukają lepszego życia, bez względu na koszty, które muszą ponieść.

Teresa Kraska, jest znaną w regionie dziennikarką i felietonistką. Pełni również mandat radnej Rady Miejskiej Lubania.
Autor: Teresa Kraska (ZL)

