Śmierć na A4. Służby miały trudności z dotarciem na miejsce wypadku (WIDEO)
Do wypadku, w wyniku którego śmierć poniósł niespełna 40-letni kierowca busa, doszło niedaleko zjazdu z autostrady A4 do Lubania, na pasie prowadzącym w kierunku Zgorzelca. Służby jadące na pomoc, miały ogromny problem z dotarciem na miejsce tragedii przez zatory na pasie ruchu spowodowane bezmyślnością kierowców.
Zdarzenie miało miejsce na ok 37 kilometrze A4, na pasie w kierunku Zgorzelca i Jędrzychowic.39 – letni mieszkaniec Województwa Małopolskiego wjechał swoim busem w tył tira. Jak się później okazało zginął na miejscu, ale śpieszące mu na ratunek służby – straż pożarna i policja, a za nimi karetka pogotowia, miały ogromne problemy z dojechaniem na miejsce tragedii, bowiem kierowcy nie ustępowali miejsca pojazdom uprzywilejowanym jadącym do wypadku.
Strażacy z jednostki OSP KSRG Czerna którzy przyjechali na miejsce wypadku jako pierwsi, nagrali film z przejazdu pomiędzy kolumnami tirów i samochodów osobowych. To prawdziwy horror i brak wyobraźni ze strony przede wszystkim kierowców ciężarówek. Na filmie widać jak jedzie policja ze strażą. Ci pierwsi, choć mają dużo mniejszy pojazd (nieoznakowany radiowóz z kogutem na dachu toruje drogę jadącemu pojazdowi straży, który nagrywa przejazd), również mają problem z przejazdem. Ale są również miejsca gdzie kierowcy stanęli na wysokości zadania i stworzyli korytarz życia.Najgorzej było ok. pół kilometra przed miejscem zdarzenia, gdzie zator była tak duży, że wóz strażacki nie mógł w ogóle przejechać, a strażacy – ratownicy ze sprzętem i policjanci a później sanitariusze oraz lekarz musieli przebiec ten odcinek.
Film publikujemy poniżej:
W komentarzu pod filmem czytamy:
Dlaczego duża część kierowców nie pozostała na krawędzi drogi, tylko wróciła znów na swój pas? Odpowiedź jest prosta: bo mi się spieszy i może uda mi się przejechać, życie czy zdrowie innych mnie nie interesuje! A na samym końcu kierowcy zawodowi wyszli z pojazdów i poszli zobaczyć, co się stało, zostawiając auta i strażaków bez możliwości przejazdu, a ci drudzy, nie myśląc, rzucili się w biegu na pomoc i ostatnie 400 m przebiegli!!! LUDZIE, WŁĄCZCIE MYŚLENIE!!!
Autor: Red.

Nie wiem w czym tu problem.Na filmie widać że kierowcy w miarę możliwości powjeżdżali na pobocze aby udrożnić przejazd służbom ratunkowym.Przed samym miejscem wypadku widocznie takiej możliwości nie było,no niestety samochód to nie helikopter,nie odfrunie z drogi.Jak nie ma możliwości wjechania na pobocze,bo jest tzw.korek,to kierowca nic nie poradzi.