W osłonie trzeciej pancernej cz.3
Kontynuujemy publikację fragmentów mającej się ukazać niebawem książki naszego redakcyjnego kolegi, lubańskiego regionalisty Jarosława Ludowskiego pt. W osłonie trzeciej pancernej. Walki 2 Armii Lotniczej w Operacji Dolnośląskiej i Bitwie Lubańskiej.

Zapowiedź pozycji na stronie wydawnictwa Archiwum System – (http://archiwum-system.pl/category/ksiazki/)
19 luty 1945 r.
Przesyłam w załączeniu książeczkę czerwonoarmisty …
W dniu 19 lutego w dalszym ciągu trwały zacięte walki na wschód od Lubania. Niemieckie kontrataki w międzyrzeczu Bobru i Kwisy dążyły do odcięcia jednostek radzieckich działających już po zachodniej stronie Kwisy. 6 kp gw odpierał ataki niemieckie z rejonu Godzieszowa w kierunku na Czerwoną Wodę i Czerną. Zacięte walki trwały już w południowo-zachodniej części Lubania, gdzie saperzy z 7 kp gw pod osłoną własnych czołgów i artylerii budowali przeprawę na Kwisie. Samo miasto powoli zamieniało się w oblężoną twierdzę w sposób fachowy przygotowane przez obrońców do obrony okrężnej. Na ulicach powstały barykady, a na skrzyżowaniach dróg wybudowano drewniano-ziemne zapory.
Tężejący opór niemiecki oraz liczne kontrataki zwróciły uwagę dowództwa 2 Armii Lotniczej, które nakazało podległym jednostkom zacieśnienie współpracy z oddziałami 3 AP Gw. Dla jednostek szturmowych 1 korpusu i bombowych 6 korpusu przedmiotem szczególnej kontroli z powietrza miały być ruchy niemieckich wojsk w rejonie Ubocza i Gryfowa Śl. Dla realizacji tego zadania podległe pułki bojowe oczekując dodatkowych rozkazów miały za zadanie utrzymywanie w gotowości:
-
8 dywizja szturmowa – 2 par samolotów rozpoznania
-
9 dywizja szturmowa – odpowiednio dla podległych pułków 4 grup po 12 samolotów Ił-2, 4 grup po 6 Ił-2 i 4 grup po 9 Ił-2.
Pogoda tego dnia sprzyjała lotom bojowym. Zachmurzenie wynosiło 5 – 6°, podstawa chmur zalegała na wysokości 1.000 – 1.200 m, a panująca widoczność – do 6 km. Realizując rozkaz sztabu korpusu jednostki w ciągu dnia wspomagały z powietrza odpieranie kontrataków wojsk niemieckich, czołgów i piechoty w rejonie Gierałtowa, Godzieszowa i Czerwonej Wody. Prowadziły rozpoznanie ruchów wojsk przeciwnika w rejonie m.in. Lubania, Leśnej, Gryfowa Śl. i Jeleniej Góry oraz osłaniały własne wojska w okolicy Lubania i Czerwonej Wody. W realizacji tych zadań udział wzięło 68 samolotów Ił-2 i 65 myśliwców Jak. Średni ładunek bombowy na szturmowca wyniósł 441 kg. Rezultatem nalotów było zniszczenie bądź uszkodzenie m. in. 13 czołgów, 9 transporterów opancerzonych i jeden wysadzony skład amunicji.
Nie obeszło się jednak bez strat wśród jednostek 144 pułku lotnictwa szturmowego gwardii. W tym dniu celem nalotów bombowych i ostrzału z działek pokładowych Iliuszynów pułku były wojska, kolumny samochodów i czołgów w rejonach Dłużyny, Goerlitz, Kondratowa k/Złotoryi, Mittelhof, Czerwonej Wody, Henrykowa i Przesieczan. W jednym z nalotów na Dłużynę Górną, dwa Ił-y w składzie pilot mł. lejt. gw. Nikołaj Arciasznikow i strzelec pokładowy starsz. gw. Jakow Kuzniecow oraz pilot mł. lejt. gw. Michaił Matwiejew i strzelec sierż. gw. Władymir Żernow podczas podejścia do celu zostały ostrzelane ogniem artylerii przeciwlotniczej. Samolot Arciasznikowa stracił część ogonową po czym spadł nieopodal Godzieszowa. Starsz. gw. Jakow Kuzniecow zginął na miejscu natomiast pilot, mł. lejt. gw. Nikołaj Arciasznikow, zdołał szczęśliwie opuścić uszkodzoną maszynę i wylądować na spadochronie. Wszystko odbywało się na obszarze zajętym przez wojska niemieckie i pilot został wzięty do niewoli.
Po latach Nikołaj Arciasznikow podczas spotkań pilotów – weteranów z pułku wspominał:
Nad celem wskutek bezpośredniego trafienia pociskiem z działa przeciwlotniczego oderwało mi ogon. Strzelec Kuzniecow zginął na miejscu. Nie mając już kontroli nad spadającym samolotem otworzyłem kabinę i wyskoczyłem na zewnątrz. Otworzyłem spadochron i wylądowałem wprost na stanowiskach wojsk niemieckich. Zanim zdążyłem pomyśleć, zobaczyłem skierowane na siebie dwa automaty.
Pilot, jak większość radzieckich lotników którzy dostali się do niewoli w tym okresie, przypuszczalnie został przewieziony do Treuenbrietzen, do sztabu 6 Floty Powietrznej. Po przesłuchaniach w połowie marca trafił do osamotnionego zamku położonego ok. 17 km od Tachau w Kraju Sudeckim, a następnie w połowie kwietnia do Stalagu 13B we wschodniej Bawarii. Stamtąd w dniu 17 kwietnia oficerów ewakuowano w niewiadomym kierunku. Wkrótce radzieccy lotnicy zostali uwolnieni przez jednostki amerykańskie. W lipcu 1945 r. Arciasznikow wrócił do macierzystego pułku. Stamtąd niebawem został przewieziony do Kujbyszewa, gdzie przez okres 1,5 miesiąca przechodził procedurę „sprawdzenia” przez radziecki kontrwywiad SMIERSZ. Była to standardowe zachowanie sowieckich służb specjalnych wobec jeńców, tyleż absurdalne co i brutalne, w efekcie którego wielu pilotom „skutecznie” przerwano karierę w lotnictwie. Bardzo często również dochodziło do ferowania wyroków długoletniego łagru czy śmierci. Po pozornie pozytywnie zakończonej kontroli Arciasznikow powrócił do jednostki. Z wiadomych, omówionych wyżej powodów, nie zaproponowano mu dalszej służby w Siłach Powietrznych ZSRR i w sierpniu 1946 r. po rozformowaniu pułku został przeniesiony do rezerwy. Wrócił do rodzinnego Astrachania gdzie zmarł w 1973 r.
W dokumentach 9 dywizji lotnictwa szturmowego gwardii tak opisano przyczynę zestrzelenia samolotów Arciasznikowa i Matwiejewa:
19 lutego 45 r. grupa w składzie 12 Ił-2 wiodący grupy st. lejt. gw. Lewin. Podczas podejścia do celu grupa przyjęła szyk prawych schodów i po zniżeniu na znacznej wysokości wiodący przeszedł do ataku. Zamykająca drużyna odstała od głównej grupy i z pierwszej salwy art. p-lot został zestrzelony wiodący drużyny mł. lejt. Arciasznikow i jego lewy skrzydłowy. Przyczyną utraty dwóch ekip w grupie Lewina było:
– Brak przyjęcia przez grupę manewru przeciwlotniczego podczas podejścia do celu
– Zbyt szybkie przejście do ataku wiodącego grupy w rezultacie czego zamykająca drużyna odstała [od głównej grupy] i cały ogień środków przeciwlotniczych nieprzyjaciela został na niej skoncentrowany.
Strzelec pokładowy starsz. gw. Jakow Kuzniecow, jak już napisano wcześniej, zginął w chwili odstrzelenia ogona Iliuszyna. Tak się złożyło, że niedługo potem jego ciało zostało odnalezione przez czerwonoarmistów 6 korpusu pancernego gwardii, nacierającego w kierunku Goerlitz. Na zwłoki natrafiono gdzieś w rejonie Strzelno – Godzieszów i pochowano na wzgórzu 246,3 nieopodal Strzelna, obok szosy Bolesławiec – Zgorzelec. Skąd o tym wiemy? Dowódca jednostki, która dokonała pochówku – przypuszczalnie chodzi o 53 brygadę pancerną gwardii – wystosował do naczelnika Wydziału Ewidencji Strat Szeregowych i Podoficerów Armii Czerwonej pismo, w którym informował o fakcie oraz przedmiotach znalezionych przy poległym. Pismo zachowało się w archiwach radzieckich:
Przesyłam w załączeniu Książeczkę Czerwonoarmisty na nazwisko Jakowa Matwiejewicza Kuzniecowa, ur. 1920r. w woj. Omskim, w Hanto-Mansijskim Okręgu, wieś Samarowo, znalezioną przy zabitym Czerwonoarmiście, który został pochowany na wzgórzu 246,3, 1km na wschód od miasteczka Schutzenhain (Strzelno – w. a.) na skraju lasu, (14km na południowy-wschód od Goerlitz, Niemcy).
Oprócz tego przesyłam 2 zdjęcia znalezione przy zabitym (poległy figuruje na tych zdjęciach co umożliwiło identyfikację). Oprócz tego przy poległym znaleziono zaświadczenie chorobowe Nr 165 i 100 złotych (1 banknot) i pokwitowanie przekazu pocztowego na 529 rubli.
Nie wiemy, czy rodzina została powiadomiona o śmierci.
Przeznaczenie: Tekst tylko do wiadomości adresata.
Pomocnik Naczelnika Sztabu,
Starszy Lejtnant Gwardii ….
Powyższy dokument jednoznacznie lokalizował miejsce skutecznego ostrzału samolotu przez niemiecką artylerię przeciwlotniczą i śmierci strzelca pokładowego oraz z grubsza lokalizował miejsce katastrofy. Na mapce poniżej zaznaczono wzgórze 246,3 obok Strzelna i Dłużyny Górnej – celu nalotu eskadry Ił-ów ze 144 plsz gw. Tam też został pochowany strzelec pokładowy starsz. gw. Jakow Kuzniecow.

Fot. 6. Strategiczne wzgórze 246,3 obok Strzelna, miejsce pochówku strzelca Kuzniecowa (ze zb. autora)
Niedługo przed napisaniem tej książki odwiedziłem górujące nad okolicą strategiczne wzgórze „246,3”, o które, jak zdążyłem zorientować się na miejscu, trwały zacięte walki. Stoki i szczyt poorane są transzejami okopów i ziemiankami. Liczne odłamki pocisków artyleryjskich czy łuski karabinowe sugerują intensywny ostrzał ogniem głównie niemieckich dział usytuowanych zapewne w niedalekiej Dłużynie bądź Strzelnie. Szczątki gąsienic czołgowych od T34/85 przypominają tragedię niejednej załogi pancernej. Liczne drobne elementy niemieckiego ekwipunku świadczą o zaciętej obronie tego odcinka frontu. Tam też usytuowano silne stanowiska baterii przeciwlotniczych, w ogień których dostała się eskadra radzieckich szturmowców.
Na skraju wzgórza, a właściwie bardziej łagodnego lesistego stoku, tuż obok szosy, odnalazłem miejsce pochówku strzelca Kuzniecowa …
Jarosław Ludowski
Kolejny fragment książki ukaże się 29 października 2016 r.
Fot. 1. Okładka (http://archiwum-system.pl/category/ksiazki/)
Fot. 2. Pilot mł. lejt. gw. Nikołaj Arciasznikow (ЦАМО РФ)
Fot. 3. Piloci 144 plsz gw, Arciasznikow drugi z prawej, 1944 r. (ЦАМО РФ)
Fot. 4. Radziecka notatka o odnalezieniu zwłok Kuzniecowa (ЦАМО РФ)
Fot. 5. Strzelec pokładowy starszina gwardii Jakow Kuzniecow (ЦАМО РФ)
Fot. 6. Strategiczne wzgórze 246,3 obok Strzelna, miejsce pochówku strzelca Kuzniecowa (ze zb. autora)
Fot. 7. Wzgórze 246,3 – zdjęcie współczesne (ze zb. autora)





