Iść za pozytywnym impulsem
Krzewie Małe to niewielka wieś leżąca między Olszyną a Biedrzychowicami w Gminie Olszyna w Powiecie Lubańskim. Liczy zaledwie 146 mieszkańców. O sołectwie, jego mieszkańcach i stojących przed nimi wyzwaniach rozmawiamy z sołtysem wsi Gabrielą Murias
Artur D. Grabowski: Jesteś najmłodszym sołtysem w naszej gminie. Jak to się stało, że zdecydowałaś się na sołtysowanie w Krzewiu Małym?
Gabriela Murias – Wprowadzając się 10 lat temu do Krzewia Małego pomyślałam, że chciałabym coś robić na rzecz mieszkańców. Potem skłoniły mnie do tego dzieci. To dla nich, wraz z mężem, oddaliśmy nasz pierwszy telewizor, pierwszą grę elektroniczną i tak zaczęła się przygoda z sołtysowaniem.
Od 9 maja ponownie objęłaś tę funkcję po prawie półtorej roku przerwy…
– To dla mnie ważne, że mieszkańcy mi zaufali i za to im dziękuję. Cieszę się z pracy w sołectwie i dla sołectwa, ale najbardziej cieszy mnie, że nasza świetlica, podobnie jak inne świetlice na terenie naszej gminy znów jest aktywna.
Jaka jest pani sołtys Krzewia Małego?
– Jestem osobą otwartą, spontaniczną i szanującą ludzi, w tym dzieci, i takie cechy charakteru staram się przekazać uczestnikom zajęć, czy wydarzeń, które organizujemy wraz z Radą Sołecką. Staram się wkładać w to wszystko mnóstwo serca, a najpiękniejszą odpowiedzią za to jest pytanie „Czy to już koniec? Chcemy jeszcze!”. Tak sobie myślę: aby być liderem jakiejś grupy trzeba w sobie mieć przede wszystkim dobrą, pozytywną energię i optymizm. Tym trzeba zarażać ludzi. Dzięki temu wszystko idzie jakoś łatwiej.
Skąd czerpiesz pomysły na całą tą aktywność?
– Te pomysły i cała aktywność bierze się stąd, że odpoczęłam. Przez niemal półtora roku był inny sołtys i właściwie nie angażowałam się w życie wsi. Byłam z boku, przyglądając się od czasu do czasu sytuacji. Teraz znowu przyszła nowa anergia i nowy zapał. Bardzo pomocna jest nowo wybrana Rada Sołecka. Są to młodzi ludzie, którzy na moje pomysły odpowiadają pozytywnie, chętnie włączając się w ich realizację.
Już wiemy, jaka jest pani sołtys, a jakie jej zdaniem jest Krzewie Małe?
– Krzewie Małe to niewielka wioska, ale za to bardzo atrakcyjna. Mieszkańcy teraz bardzo się zaangażowali w jej życie. Integrują się ze sobą, aktywizują. To cieszy. Pokazują, że można iść za dobrym, pozytywnym impulsem. Chciałabym, aby tak już pozostało. I ta integracja mieszkańców jest takim moim osobistym pragnieniem, które będę chciała realizować jako sołtys wsi.
Jakieś plany i zamierzenia już są?
– Bardzo cieszę się na współpracę z panem burmistrzem Leszkiem Leśko i Radą Miejską, bo to jest absolutna podstawa. Poza tym chciałabym kontynuować święto wakacji w Krzewiu Małym. Jesteśmy po organizacji Dnia Dziecka, wielkim kibicowaniu dla naszej reprezentacji na Mistrzostwach Europy w piłce nożnej – w świetlicy wiejskiej stworzyliśmy strefę kibica. Oczywiście kontynuować będę współpracę z ks. Cezarym Królewiczem, proboszczem parafii ewangelicko-augsburskiej w Lubaniu, obejmującej swoim zasięgiem także naszą gminę, ponieważ bardzo nam pomagaja w organizacji rożnych imprez. Wspierają nas choćby słodyczami na Boże Narodzenie czy Wielkanoc. Pomysłów jest mnóstwo. Wszystko jest jednak kwestią czasu i realizacji.
Rozmawiał: Artur D. Grabowski (Gazeta Olszyńska)

