HomeAnonseOlszyna z gazetą

Komentarze

Olszyna z gazetą — 16 komentarzy

  1. Oby to nie była tylko „tuba propagandowa” władzy. A może pomyśleć o gazetowym wydaniu „Przeglądu Lubańskiego”?.

    • Przegląd Lubański ukazuje się jako dziennik – w wydaniu drukowanym praktycznie niewykonalnym. Myśleliśmy natomiast o wydaniu specjalnym w postaci rocznika.

      • Rocznik?, ciekawa propozycja, tylko żeby cena nie była zaporowa.

        • Myślę, że gdyby na bazie archiwum PL zebrać najistotniejsze informacje o regionie z danego roku i wydać je drukiem, to mogły by to być ciekawy materiał biblioteczny jaki pozostanie po naszych czasach. Jak jest z mediami cyfrowymi najlepiej wiedzą ci co utracili swoje dane. Dysk się zepsuł i nie ma już zdjęć dzieci, rodziny, wakacji, zabaw i imienin. Dane cyfrowe, choć tanie, są jednak bardzo nietrwałe. Papier to papier.

  2. Niestety, każda samorządowa tuba będzie nadal tubą, choć za symboliczne 2 złote. Nie wierzę w to, że będą tam się ukazywały artykuły krytyczne wobec władzy, która daje kasę i stawia swoje wymagania. Z drugiej strony widzimy powolny rozkład Ziemi Lubańskiej, z której nie tylko odchodzą ludzie ale i jej rośnie konkurencja. Dlaczego tak się dzieje? Każdy, kto ma pojęcie o lokalnych mediach wie o tym najlepiej, że wszystko na własne życzenie. „ZL” coarz słabsza w Lubaniu, od czasu do czasu pojawia się „LiS” samorządowy, jakby burmistrzowi Lubania było mało.Niewielu wie, że najlepszy nakład w regionie (i to aż 3 tysiące m-cznie) ma zupełnie darmowa „Panorama Leśnej”. Przegląd Lubański jako rocznik? Ciekawe, ciekawe…
    Aha, pisanie o panu Grabowskim, że to doświadczony dziennikarz jest OK. A że pisarz – to już trochę na wyrost. Po jednej, debiutanckiej książce jeszcze nie nabiera się doświadczenia. Ale wszystko przed nim.

    • „Niestety, każda samorządowa tuba będzie nadal tubą, choć za symboliczne 2 złote. Nie wierzę w to, że będą tam się ukazywały artykuły krytyczne wobec władzy, która daje kasę i stawia swoje wymagania.”

      Pani Olu – Jakoś żyć trzeba 🙂

  3. Ja z kolei mam nadzieję, że w końcu w Lubaniu, ale z dbałością o całą Ziemię Lubańską, powstanie periodyk historyczno-regionalny. W jelonce wychodzą Roczniki, w zgolku były Szkice, w gorlicach nadal wychodzi NLM, w Lubaniu wychodziły publikacje z konferencji popularnonaukowych (zaczęte przez Panią Bożenę). Teraz ponoć coś bolec planuje w oparciu o zaprzepaszczone przez powiaty lubański i zgorzelecki Archiwum Państwowe i ichniejsze Muzeum Ceramiki. Moim zdaniem, jak na region o tak bogatej kulturze pogranicza śląsko-łużyckiego, tego typu artykuły i periodyk byłyby niczym ciepłe bułeczki. Mamy bardzo wiele osób o bardzo wielkiej wiedzy o regionie, z różnych dziedzin. I nie ma znaczenia czy są to amatorzy czy naukowcy, gdyż wszyscy stanowią wielką wartość i naukową i kulturową, którą warto wspomóc. Wiele z tych osób, które znam, z wielką chęcią wzięłyby udział w takim projekcie. Są osoby, które mają przepiękne kolekcje, wiedzę, choć nie potrafią to przelać na papier, przy odrobinie pomocy również i oni mogliby zaprezentować wspaniałe ciekawostki i historie. Najważniejsze, aby w takim projekcie brali udział miejscowi pasjonaci, którzy kochają naszą Małą Ojczyznę. Jednak wydania netowe, choć je bardzo cenię (zwłaszcza przy prezentacji zdjęć czy map, z czym niestety forma papierowa słabo sobie radzi), to jednak nie jest to co najbardziej uwielbiają misie.

    A Arturowi oczywiście życzę sukcesu!

    • Oby jak najszybciej taki periodyk się ukazał,a może kwartalnik?.

  4. Bardzo dobra diagnoza „Ziemi Lubańskiej”,to od lat jest tylko „tuba propagandowa” władzy.

  5. Z tego co wiem to już ostatni rok działalności Ziemi Lubańskiej, gminy rezygnują z korzystania z obsługi medialnej przez ZL, gazeta praktycznie się nie sprzedaje i rozważane jest wycofanie wydawnictwa z rynku.

  6. No nie wiem czy „nareszcie”. Pytanie co w zamian?

    Można psioczyć na lokalne media które muszą jakoś powiązać koniec z końcem, wykazać odrobinę niezależności, czasami dać małego psztyczka w nos urzędującej władzy, a jednocześnie nie narazić się aby przypadkiem nie utracić dotacji czy kontraktu, ale z drugiej strony tak naprawdę aby utrzymać się na rynku nie mogą postępować inaczej. To oczywiste. I nie chodzi tu tylko o ZL. Niestety tutaj realnie działa przysłowiowe „panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek”.
    Można marzyć o lokalnych wydawnictwach historyczno-kulturalnych na papierze ale dopóki nie znajdzie się pewny i stabilny finansowo mecenat, na mrzonkach się skończy. Gmina Lubań do krezusów nie należy i nie ma co się łudzić że sfinansuje przedsięwzięcie. Również nie nam równać się z Bolesławcem czy Zgorzelcem gdzie budżety gminne są znacznie wyższe. Internet na dzień dzisiejszy jest najtańszą formą wydawniczą i raczej nic tego już nie zmieni.
    A co do pasjonatów którzy chętnie podzielą się swoją wiedzą, będą pisać artykuły i felietony, pokazywać kolekcje. Po pierwsze odnoszę wrażenie, że monopol na tego rodzaju działalność ma na terenie Lubania pewne stowarzyszenie i potencjalna konkurencja nie jest tu mile widziana. To że kącik historyczny w ZL „okupuje” jeden, no może dwóch, w porywach trzech autorów to raczej nie przypadek. Po drugie nie wiem czy ci potencjalni publicyści tak chętnie nieodpłatnie podzielą się swoją wiedzą i czasem. Jakoś żyć w końcu trzeba.
    Tak że jeszcze raz powtórzę. Do powstania lokalnego papierowego periodyku potrzeba trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy. Reszta przyjdzie sama.

    • Nieodłącznym elementem publikowanie na papierze jest sprawny kolportaż. Ani się obejrzeliśmy, a z miejskiego krajobrazu zniknęły kioski z gazetami. Kiedyś dzień pracy zaczynałem od wizyty w kiosku w Mirsku na wylocie z rynku – to już tylko wspomnienia.

  7. Panie Andrzeju chyba nie do końca. Nie wiem jak jest teraz ale do niedawna ZL można było nabyć płacąc za śmietanę czy makaron w niejednym sklepie spożywczym na terenie miasta 🙂

    Jak widać w przypadku tej gazety wręcz nachalne „wciskanie” czytelnikowi nie pomogło. Najwyraźniej ZL nie sprostała wymogom współczesnego rynku. Niezmienna od lat formuła, uboga szata graficzna, zamknięte na nowinki i innych autorów, mocno ograniczone grono redakcyjne, przewaga lansu władzy nad inną, ciekawszą tematyką itd. itp.
    Można by długo wymieniać. Tak naprawdę w PL i eLuban w ciągu kilku dni podajecie więcej news-ów niż w ZL w ciągu 2 tygodni. Nie mówiąc już o tym, że publikują tu również inni autorzy.

    • Chodziło mi o szerszą perspektywę. Niby lokalne „Karkonosze” rozchodziły się w czterech województwach i w Empik’ach w całej Polsce. Zawoziłem do południa i w nocy docierały do wszystkich punktów, aż miło było popatrzyć.

  8. Szanowni Czytelnicy Ziemi Lubańskiej 🙂
    Dziękuję za zaangażowanie, z jakim śledzą Państwo losy jedynej papierowej lubańskiej gazety, która przetrwała próbę czasu.

    Wraz z redakcją z uwagą czytamy wszystkie Państwa uwagi, również te krytyczne, ciesząc się, że stan czasopisma nie jest Państwu obojętny. Martwią nas nieuzasadnione plotki, ale, cóż, kiedyż ich nie było… Tyle razy już „zabili go i uciekł”, tyle razy w Moskwie na placu Czerwonym rozdawali samochody 🙂

    Skoro starają się Państwo przeanalizować plusy i minusy takich wydawnictw jak nasz dwutygodnik, chciałabym zaproponować eksperyment:

    http://www.jbc.jelenia-gora.pl/dlibra/docmetadata?id=20545&from=pubstats

    Zapraszam do wejścia w link i poczytania ZL sprzed 23 lat (archiwalne numery digitalizuje lubańska biblioteka).

    Nam taki rzut oka wstecz uświadomił jak ważna dla środowiska lokalnego jest rola kroniki wydarzeń społecznych i kulturalnych, nie tylko przedsięwzięć, ale i obyczajów… Ciekawa jestem, czy Państwo też będą mieli podobne refleksje.

    Pozdrawiam Państwa, życząc miłej lektury i zapewniając, że nowe wydanie ZL już jutro będzie w kioskach.
    Anna Łagowska, redaktorka naczelna Ziemi Lubańskiej