HomeHistoriaNazwy ulic jako trofea wojenne

Komentarze

Nazwy ulic jako trofea wojenne — 3 komentarze

  1. Trudno się nie zgodzić z wywodami autora. Apolityczne nazwy ulic rzeczywiście najlepiej oddawały ducha starego, przed pruskiego Lubania.
    Do całego tego galimatiasu z nazwami ulic dorzucę jeszcze swój kamyczek. Jak to się stało, że w Lubaniu mamy obecnie dwie ulice Graniczne i dwie ulice Główne (sam mieszkam przy króciutkim odcinku ul. Głównej, który nie łączy się z właściwą ul. Główną i stanowi odnogę jednej z ul. Granicznych :))?

    Panie Tomaszu na te pytania zapewne nie zdołałby odpowiedzieć nie jeden historyk.

  2. Działalność owej komisji ds. nazewnictwa z początku lat 90. nie była najszczęśliwsza. Oprócz p. Adamczyk działał w niej – jak pamiętam – śp. Ludwik Anioł i chyba pan Szałapata. Skład był większy, jednak nie wszyscy pojawiali się na spotkaniach. Stąd mamy to, co mamy. W efekcie i tak wszystko przechodziło (lub nie) w głosowaniu radnych na sali obrad. Choć nie byłem radnym, za osobisty sukces uważam zmianę dwóch ewidentnych „knotów” ulicznych. Ulicę Engelsa komisja chciała nazwać… Słowiańską (?) argumentując istniejącą już w mieście Łużycką, będzie więc „do pary”, zaś Marchlewskiego stać się miała… Przejazdową (br!!! – tak, tak – skoro mamy na niej aż… dwa przejazdy kolejowe, nazwa będzie jak w sam raz – ot koronny argument komisji!!!). Mój głos w tamtej dyskusji (zaznaczam jedynie doradczy, bo jako burmistrz nie miałem kompetencji stanowiących w tej sprawie, bo należały one do rady miejskiej) już na sali spowodował, że uznano dwie moje propozycje – nazywając ulice odpowiednio Lwówecką i Izerską. Ulice o nazwach tzw. kierunkowych są historycznie zawsze bezpieczne i łatwe do zapamiętania. Na tyle mi pozwolono. Dobre i to!
    Inna sprawa, że ani komisja ani radni nie zmierzyli się z „miejską” prawdą historyczną do końca i 25-ciu latach nadal straszy nam w centrum miasta Żymierski, człowiek mający krew na rękach. Pomimo wielu późniejszych moich artykułów prasowych, akcji uświadamiających (wspólnie z kol. J. Kulczyckim) czy uwag na stronach „Tajemnic Lubania”, nie poczyniono w tej sprawie NIC. Dziwna „niemota” radnych kilku kadencji połączona z ich partykularnymi interesami (lepiej nie wychylać się wobec naszych potencjalnych wyborców) budzi nie tylko zdziwienie ale i zażenowanie po latach. Nas czy przyjezdnych gości. Władz jakoś nie, im z tym dobrze.
    Były także przykłady, kiedy owa komisja stanęła na wysokości historyczne zadania – z Łokietka przywrócono ul. Mikołaja (nawiązując do przedwojennej Nikolaistrasse, zaś sam Łokietek trafił na Osiedle Piastów, co rokowało dobrze procesowi porządkowania).
    Gorzej już było (i jest do dzisiaj!) z ładem nazewniczym na Osiedlu Jagiellonów. Znów odezwał się partykularyzm kilku osób i wśród Jagiellonów mamy kilka nowych „perełek” – choćby Oficerską czy Agatową. Bez sensu. Ale kto będzie przejmował się sensem, ładem i porządkiem? Padł rozkaz, który wykonano! Przykre.
    Przykłady podane w tekście – Hermaszewskiego czy Kaczora Donalda – podane przez autora mają, jak rozumiem, charakter ironiczno-sarkastyczny. Nasz przykład ppłka Anatola Sawickiego, od lat bezskutecznie starającego się przez różne środowiska i dopominające się o ulicę dla siebie – już nie. Dwa – trzy lata temu przy okazji Dnia Żołnierzy Wyklętych były zbierane stosowne listy i petycje do władz miejskich? Co się z nimi stało i kto zamiótł temat pod przysłowiowy dywan? W tym roku już nie, bo niedługo po obchodach dnia „wyklętych” poszliśmy w komiksy i żarty. Można i tak, nie przeczę, skoro ma to być sposób na dotarcie do młodych z historycznym przekazem.
    Jednak uważam, że o zrobieniu porządku z nazewnictwem ulic nadal przypominać należy. Aż do skutku.

    Janusz Skowroński
    Burmistrz Lubania w latach 1990-1993

  3. Janusz Skowroński
    Burmistrz Lubania w latach 1990-1993

    Co to za podpis? Lepiej niech Skowroński opowie […]

    »
    PL to nienajlepsze miejsce do leczenia Pana przypadku.
    Moderator