Bitwa Lubańska cz. 1
Lubań 1945 – miasto w ogniu.
Część 1. Nadchodzi Armia Czerwona. Preludium wydarzeń.
Już po raz 71 przyjdzie nam wspominać wydarzenia określane mianem Bitwy Lubańskiej, prawie 3 tygodniowy heroiczny bój o miasto stoczony przez niemieckich obrońców z nacierającymi jednostkami Armii Czerwonej. I choć Arkadiusz Wilczyński w książce „Lubań 1945. Ostatnie zwycięstwo III Rzeszy” dokładnie opisał tamte wydarzenia, jednak co roku zadajemy sobie te same pytania. Jak to możliwe że zwycięska Armia Czerwona po dopiero co rozpoczętej w dniu 8 lutego 1945r. Operacji Dolnośląskiej, poniosła porażkę pod Lubaniem? Jak to możliwe, że przez ponad 2 tygodnie bynajmniej nie doborowym oddziałom Wehrmachtu udawało się dość skutecznie bronić niewielkiego miasta, które przecież twierdzą nie było? Jak możliwy był taki, a nie inny finał wydarzeń zakończony skutecznym kontrnatarciem, gdy leżące wcześniej na linii sowieckiego ataku okoliczne miasta Bolesławiec, Złotoryja czy Lwówek ulegały po jednym czy dwóch dniach walki? Przez kilka kolejnych lutowych weekendów, idąc tropem wydarzeń z tamtych dni spróbujemy odpowiedzieć na te i inne pytania.
Wg pierwotnych założeń dowództwa I. Frontu Ukraińskiego Operacja Dolnośląska miała się rozpocząć ofensywą z przyczółka mostowego na Odrze w rejonie Ścinawy w dniu 6 lutego 1945r. Trzon operacji miało stanowić pancerne uderzenie na prawym skrzydle frontu siłą 6 armii sowieckich w dwóch zasadniczych kierunkach: na Cottbus (3. Armia Gwardii, 13.Armia i 4. Armia Pancerna) i na Drezno (3. Armia Pancerna Gwardii, 52. Armia i 6. Armia). W niespełna 3 tygodnie to potężne zgrupowanie miało osiągnąć oddalony o 300 km brzeg Łaby. Dyrektywa STAWKI – Naczelnego Dowództwa Sił Zbrojnych ZSRR mówiła jasno:
„Przechodząc 6 lutego do rozstrzygającego natarcia rozgromić wrocławskie zgrupowanie wroga i do 25.02. głównymi siłami dojść do rzeki Łaby. [Następnie] prawym skrzydłem frontu współdziałając z 1. Frontem Białoruskim opanować Berlin”. [1]
Ja pokazało życie niepowodzenia na południowym odcinku frontu, twardy opór Wrocławia i kontrataki niemieckie z południa z rejonu Strzegomia zagrażające wyjściu jednostek wroga na tyły atakujących Sowietów zrewidował pierwotne założenia i Koniew niebawem przedstawił do zatwierdzenia STAWCE dużo bardziej ograniczony plan działań (dojście do Nysy Łużyckiej i opanowanie Goerlitz). Koniec końców armie gen. Iwana Korotiejewa (52.A) i gen. Pawła Rybałki (3.APGw) pozostawiając na tyłach nie zajęty Wrocław ruszyły na zachód bez osłony lewego skrzydła co w znaczącym stopniu wpłynęło na późniejszy bieg wydarzeń.
Ześrodkowane na przyczółku Ścinawskim nad Odrą w dniu 4 lutego, a więc na kilka dni przed atakiem jednostki Rybałki – mowa tu o 6. i 7. Gwardyjskich Korpusach Pancernych i 9. Korpusie Zmechanizowanym – dysponowały pokaźną siłą ognia. Na dzień 8 lutego 1945r. oddziały te dysponowały łączną liczbą:
– 348 czołgów średnich T-34/85,
– 20 czołgów ciężkich IS-122,
– 46 dział pancernych SU-76,
– 53 dział pancernych SU-85,
– 41 dział pancernych ISU-122
– 3 dział pancernych SU-122.
Zatem łącznie Rybałko dysponował 511 mobilnymi, pancernymi jednostkami uderzeniowymi różnych typów, od lekkich 76 mm dział szturmowych SU-76 tzw. „suczek” po 122 mm stalowe kolosy ISU-122. Ponadto do dyspozycji głównodowodzącego oddano 7 dywizjonów ciężkiej artylerii, 3 dywizjony moździerzy, 6 pułków artylerii przeciwpancernej, jednostki inżynieryjne, saperów itd. Oddziały powyższe wspierały jednostki 52. Armii w liczbie trzech korpusów piechoty – 9 dywizji piechoty. Z powietrza działania armii miał wspierać i ubezpieczać cały 1. Korpus Lotnictwa Szturmowego gwardii operujący z lotnisk w Legnicy i Lubiniu – łącznie ok. 450 samolotów szturmowych i myśliwskich. Wiadomo, że po zaostrzeniu sytuacji pod Lubaniem do akcji włączyły się również inne jednostki, w tym pułki bombowe z Brzegu. [1]
Po drugiej stronie frontu stały okopane niemieckie jednostki 4. Armii Pancernej i 17. Armii podległe dowództwu Grupy Armii „Środek” marsz. Ferdynanda Schoernera. W okolicach Lubania trzon obrony stanowiła 6. Dywizja Grenadierów Ludowych, przeformowana niedawno pod Chocianowem z doszczętnie rozbitej nad Wisłą podczas Ofensywy Styczniowej 6. Dywizji Piechoty, dowodzona przez generała-majora Otto-Hermanna Brückera.
Wartość bojowa tej jednostki, odtworzonej z młodego, niedoświadczonego rocznika poborowych bądź leciwych folkssturmistów, uzupełniona o niedoleczonych rekonwalescentów (tzw. bataliony „uszne” czy „brzuszne” ze schorzeniami laryngologicznymi czy chorobami dróg pokarmowych) pozostawiała w chwili obecnej wiele do życzenia. Obrońców zasilały również licznie drobniejsze oddziały niemieckie przedzierające się ze wschodu w „wędrujących kotłach” po porażce na linii Wisły. Morale wojsk niemieckich nie było wysokie i mało kto wierzył w końcowy sukces wojny. Po załamaniu frontu wschodniego zarówno straty fizyczne jak i materialne Wehrmachtu były ogromne. W Dzienniku Bojowym 3.APGw odnotowano:
„Duch bojowy wojsk niemieckich, które poniosły potężne straty podczas Ofensywy Styczniowej Armii Czerwonej był mocno nadwerężony. Faszystowskie Niemcy z wejściem naszych wojsk do Prus, na Pomorze i na Górny Śląsk straciły 1/3 swoich rezerw zbożowych, 1/4 dostaw ziemniaków, 1/5 dostaw mięsa i wojenno-przemysłowy region Górnego Śląska z dużymi zapasami żelaza, węgla i kolorowych metali.
Ujęci jeńcy wojenni zeznawali o dotkliwym braku paliwa, bomb lotniczych i pocisków. Taki stan rzeczy potwierdziło zajęcie trzech lotnisk z samolotami wroga, których nie ewakuowano z powodu braku paliwa.” [1]
Rozpoczęte z przyczółka ścinawskiego w dniu 8 lutego natarcie w ramach Operacji Dolnośląskiej rozwija się pomyślnie. Rosjanie kolejno opanowują Legnicę – 9.02, Chojnów – 10.02, Jawor – 12.02, Bolesławiec – 12.02. Korpusy 3. Armii Pancernej Gwardii zmierzającej na Goerlitz działają na trzech głównych kierunkach:
– 6. Korpus Pancerny Gwardii (51., 52. i 53. Brygady Pancerne Gwardii i 22. Brygada Piechoty Zmotoryzowanej) wysunięty najbardziej na północ przemieszcza się w kierunku na Trzebień a następnie na Pieńsk i Goerlitz. Choć nie bierze udziału w bezpośrednich walkach o Lubań, to prowadzi intensywne boje po zachodniej stronie miasta
– 7. Korpus Pancerny Gwardii (54., 55., 56. Brygady Pancerne Gwardii i 23. Brygada Piechoty Zmotoryzowanej) po opanowaniu Legnicy, Chojnowa, Bolesławca w dniu 12 lutego zostaje zawrócony na południowy wschód na kierunek Jawor, Strzegom w celu ratowania sytuacji przed silnie kontratakującym wrogiem i zamknięcia pierścienia okrążenia pod Wrocławiem. Po drodze zdobywa Złotoryję i Jawor. Po trzech dniach korpus zawraca i podąża trasą Złotoryja, Lwówek. Tam częścią jednostek w postaci 54. i 55. BPGw. odchodzi na północ i po przejściu Kwisy w Nowej Wsi z tamtego kierunku dociera do Lubania, a drugą częścią w postaci 56.BPGw i 23.BPZm uderza w dniu 17 lutego na Lubań od południowego wschodu. To te jednostki jako pierwsze angażują się w walki uliczne w Uniegoszczy i na Księginkach.
– 9. Korpus Zmechanizowany podąża za jednostkami pancernymi. Po opanowaniu kryzysu pod Wrocławiem (gdzie zostaje skierowany wraz z 7.KPGw) wraca na kierunek lubański poruszając się trasą Złotoryja, Lwówek, Lubań. Głównym zadaniem korpusu jest ubezpieczenie południowej flanki frontu na całej szerokości odcinka pomiędzy Złotoryją, a Lubaniem. Na tym właśnie odcinku będą rozgrywać się najbardziej zacięte walki i tam dowództwo radzieckie będzie zmuszone dosyłać uzupełnienia włącznie z wycofywaniem z miasta części atakujących jednostek.
W dniu 17 lutego 1945r. w godzinach wieczornych czołgi 56. Brygady Pancernej i poruszającej się za nimi 23. Brygady piechoty Zmotoryzowanej idąc dwoma drogami od strony Radostowa docierają do Uniegoszczy. Czołgiści zatrzymują się przed rzeką czekając na budowę przeprawy, natomiast piechota przebywa Kwisę wpław i zajmuje przyczółki po drugiej stronie. Na wieży kościoła w Uniegoszczy sadowi się sowiecki obserwator kierujący ogniem artyleryjskim, a w podwórzu kościelnym i po drugiej stronie ulicy Rosjanie ustawiają baterie haubic i rozpoczynają ostrzał miasta. Pierwsze pociski spadają już w nocy z 17 na 18 luty 1945 r. Zaczyna się prawie 3-tygodniowy, wyniszczający dla obydwu stron bój o miasto. Tak wspominał tamte dni d-ca 55. Brygady Pancernej gwardii płk Dawid Dragunski:
„Po południu ruszyliśmy w drogę. Dziewczyna na p-cie kontrolnym wyciągnęła rękę z chorągiewką, wskazując szosę wiodącą na pd-zach do Lubania. (…) Jechaliśmy na zachód w głąb Europy, starymi kutzowskimi drogami, by zwycięsko zakończyć wojnę. Maszerowaliśmy przez terytorium III Rzeszy, pokonując zamiecie i roztopy.
– Ale grzęzawiska; jeszcze większe niż u nas – wyrwał mnie z zamyślenia głos Kożemiakowa. – Sądziłem, że do Berlina będziemy jechać po asfaltowej szosie.
Piotr miał rację. Wystarczyło trochę zboczyć z drogi i od razu wpadało się w lepką maź. (…)
Z trudem pokonując kilometr po kilometrze poruszaliśmy się do przodu. Jechaliśmy jak przez pustynię. Ani żywej duszy, ani żadnego dźwięku poza trzaskaniem ognia dopalających się domostw.(…)
Rozpoczęły się wyczerpujące marcowe walki. Nacierać po bezdrożach było coraz trudniej. Zbliżaliśmy się do Nysy Łużyckiej. Z fanatyzmem skazańców hitlerowcy uczepili się tej rubieży. Toczyły się wielodniowe krwawe walki o miasta Lubań, Nowogrodziec, Zgorzelec. Powodzenie w tych walkach było zmienne. Dawało o sobie znać wyczerpanie. Ludzie i sprzęt bojowy – wszystko w stanie krańcowego wyczerpania. Uzupełnienia przybywały coraz rzadziej. Nasze natarcie wygasało.” [2]
c.d.n.
Kolumna czołgów T-34/85 z 7.Korpusu Pancernego Gwardii; Niemcy, IV.1945r.
Bibliografia:
[1] Журнал боевых действий 3 Гв. ТА с 1 февраля по 1 марта 1945 г.
[2] Dawid Dragunski – Lata w pancerzu; MON 1978

mgr.inż Jarosław Ludowski jest lubańskim regionalistą i badaczem historii współczesnej Dolnego Śląska. Zawodowo pracuje na stanowisku Kierownika Działu Obsługi Odbiorców i Eksploatacji Sieci w PEC Lubań.
Autor: Jarosław Ludowski





