Pamiątki Polskiego Września w Bitwie Lubańskiej cz. 4
Pamiątki Polskiego Września w Bitwie Lubańskiej cz. 4 Artyleria
Powoli kończymy naszą podróż w poszukiwaniu pamiątek z Wojny Obronnej Polski 1939r. związanych z Bitwą Lubańską. Skromny zbiór przedstawionych dotychczas przedmiotów związanych z bronią, oporządzeniem i umundurowaniem polskiego piechura uzupełnimy dziś o element „cięższego kalibru” będący reprezentantem rodzaju broni ogromnej wagi na polu bitwy – artylerii. W poszukiwaniach, archeologii często tak już bywa, że niewielki, z pozoru nic nie znaczący kawałek metalu może nosić w sobie sporą tajemnicę, czy zaskakującą historię.
Tak było i tym razem gdy w moje ręce wpadła jedna, a chwilę potem o dziwo druga połówka pocisku odłamkowego wystrzelonego 70 lat temu z doskonałej francuskiej armaty polowej 75 mm Mle 1897 Schneider, będącej we wrześniu 1939 podstawową jednostką ognia pułków polskiej lekkiej artylerii.
W poprzednich publikacjach wielokrotnie wspominano, iż w trakcie zmagań pod Lubaniem używano uzbrojenia wielu ówczesnych potęg militarnych świata. Nie inaczej było i z artylerią. Oprócz standardowych II-wojennych armat niemieckich i sowieckich można u nas napotkać pozostałości I-wojennych „Weimarowskich” armat polowych kal. 7,7cm IFK 96, czy doskonałych czechosłowackich hufnic vz 14/19 kal. 100 mm i lekkich armat polowych vz. 30 kal. 80 mm. Francuski – polski Schneider stanowi wśród nich niespodziankę i perełkę zarazem.
Raczej mało prawdopodobne by pochodził z odległej Francji, gdy znacznie bliżej było do Polskiej granicy i gdy również armata mogła pochodzić z zasobów sowieckich przejętej w dużej ilości polskiej broni po 17 września 39 r.
Napiszmy kilka słów o tej doskonałej francuskiej konstrukcji, stosowanej w różnych modyfikacjach przez armie większości państw świata. Została skonstruowana w 1897r. Wbrew ugruntowanemu przekonaniu armata nie była wytworem fabryki Schneider, a powstała w rządowych zakładach zbrojeniowych – w Arsenale Puteaux pod Paryżem. Jej konstruktorami było dwóch oficerów z Ecole Polytechnique, S.C. Deville i Rimailho.
Wobec braku mocy produkcyjnych zakładów rządowych, firma Schneider przejęła produkcję nieco później. Była to o tyle nowatorska konstrukcja, że jako pierwsza posiadała mechanizm tłumienia odrzutu, tzw. oporopowrotnik, co znacząco poprawiało szybkostrzelność i celność ostrzału. Wzorując się na francuskiej produkcji większość armii Europy zmodernizowało swój park artyleryjski wprowadzając to samo unowocześnienie.
W Polsce po raz pierwszy 75mm armata polowa wz. 1897 Schneider pojawiła się wraz z przybyciem Błękitnej Armii gen. Hallera (180 dział). Na przestrzeni lat 1920 – 1933 poprzez zakupy we Francji oraz w drodze wymiany sprzętu artyleryjskiego z Łotwą, Rumunią i Jugosławią wyposażono polską armię w łączną liczbę 1.374 dział z amunicją w ilości 2.250.000 szt. W 1937r. niewielką ilość armat przystosowano do trakcji motorowej poprzez zastosowanie w miejsce drewnianych kół metalowych z niskociśnieniowymi oponami Michelin. Zwiększało to masę o 370kg ale umożliwiało zastosowanie szybkiego ciągu motorowego. Pod koniec lat 30-tych planowano zastąpienie Schneiderów nowymi polskimi armatami wz. 38 ST o lepszych parametrach, jak również wyposażenie w nią nowego polskiego czołgu średniego, jednak wojna pokrzyżowała te plany.
W Kampanii Wrześniowej armata stanowiła wyposażenie pułków lekkiej artylerii polowej i po przegranej wojnie w ilości po kilkaset szt. dostała się w ręce wroga. Co ciekawe po upadku Francji Niemcy wykorzystując doskonałe walory działa dokonali pewnych modyfikacji montując lufę na lawecie swojej armaty Pak 50 i dodając hamulec wylotowy. Tak przerobiona armata oznaczona jako Pak 97/38 (Panzerabwehrkanone 97/38) była wykorzystywana do zwalczania sowieckich czołgów T 34. Kto wie, być może także w okolicach Lubania.
Na koniec zacytujmy jeden z wojennych epizodów z września 1939 r. z wykorzystaniem armat wz. 1897 przez 9. Pułk Artylerii Lekkiej w rejonie Chojnic:
„Z najbardziej znanych akcji armaty wymienić można akcje armat z 9 pal-u z dni 1 września 1939 roku. O świcie na stację kolejową Chojnice wjechał niemiecki pociąg pancerny, zamiast zwykłego tranzytowego. Dowódca I dyonu wysłał działon pod dowództwem podchorążego w celu bezpośredniego ostrzału. Armatę wz.9 wprowadzono do budynku dworcowego skąd otworzyła ogień na wprost granatami ppanc wz.10. Pociąg został zmuszony do opuszczenia stacji i wycofania się poza jej obszar i zasięg działa. Polacy wysadzili więc wiadukt, który unieruchomił pociąg na małym odcinku. Do walki włączyła się 2. bateria 9 pal. Ostrzał okazał się skuteczny i po chwili spenetrowana została pierwsza wieża działonowa oraz wieżyczka obserwacyjna dowódcy pociągu. Pociąg znajdował się w ciągłym ruchy nie mogąc się wycofać w związku ze zniszczeniem torów w obu kierunkach. Maszynista jednak za późno w pewnym momencie zahamował i ostatni wagon pociągu spadł z wysadzonego mostu. Pociąg ugrzązł na nasypie. Do ostrzału włączyła się przed chwilą 1. bateria 9 pal w bliskiej odległości i ogniem bezpośrednim rozbito pociąg. Zajął się ogniem, co zmusiło załogę do ucieczki. Ostatni pocisk 75 mm trafił prosto w ładunek amunicji artyleryjskiej wysadzając jeden z wagonów w powietrze.”
Źródło:
http://www.dobroni.pl/rekonstrukcje,75-mm-armata-polowa-schneider-wz1897,12262
http://www.Odkrywca.pl
Centralne Archiwum Wojskowe








