HomeLubańHuskowski zamiast Schetyny, otworzy listę PO w okręgu jeleniogórsko-legnickim

Komentarze

Huskowski zamiast Schetyny, otworzy listę PO w okręgu jeleniogórsko-legnickim — 5 komentarzy

  1. Do której spółdzielni należy Stanisław Huskowski? Protasiewicza, Schetyny czy Grabarczyka?
    Czy te 80 milionów zostało rozliczone? Czy przypadkiem ksiądz kardynał Gulbinowicz nie zostawił czegoś na czarną godzinę diecezji wrocławskiej? Wszelkie źródła milczą na ten temat. Czy redakcja jest zorientowana w tej kwestii?
    Od 26 lat Stanisław Huskowski walczy zaŻARCIE o wolną, silną i zamożną Polskę. Czy Redakcja wie, który z tych przymiotników jest zrealizowany zdaniem Huskowskiego. Czy budżet Stanisława Huskowskiegio jest tak samo na minusie, jak budżet „wolnej” Polski?
    Jaki program będzie realizował Stanisław Huskowski w kolejnej kadencji Sejmu? Czy to będą kolejne spektakularne zdarzenia napełniające kieszenie tylko niektórym zblatowanym z władzą oligarchom i pomniejszym praktykantom biznesowej kombinatoryki stosowanej, czerpiącej garściami z dziurawego budżetu Polski? Nie słyszałem żeby Stanisław Huskowski protestował w sprawie np. złodziejskiej prywatyzacji CIECH-u?
    Co robił Stanisław Huskowski po skończeniu studiów w latach 1977 – 1980? Czy działał politycznie? Dziwne te życiorysy działaczy „opozycji demokratycznej”. Prawie wszystkie mają swój początek w roku 1980. Czy to nie jest zastanawiające? Na koniec tradycyjnie Szczęść Boże, Redaktorzy!

    • Rozumiem Pana z wyjątkiem jednego. Dlaczego ze swoimi wątpliwościami nie zwróci się Pan bezpośrednio do księdza kardynała, w kwestii jego dotyczącej. Jest bardzo przystępny, ma niezwykłą pamięć i jasność umysłu, choć trochę nie dosłyszy. Po co sugerując, zniesławia Pan Kościół? Czy tego Pan na prawdę chce, czy tylko jest Pan pożytecznym…? – o co, do tej pory, na podstawie tego co Pan wcześniej pisał, bym Pana nie posądzał?

      • Panie Andrzeju!

        Ksiądz kardynał Gulbinowicz jest OPOKĄ polskiego Kościoła, jako instytucji i wspólnoty wiernych. Jest prawdziwym niezwykle charyzmatycznym Księciem Kościoła. Oby był z nami jak najdłużej, czego Panu i sobie mocno życzę. Żałuję, że nie miałem nigdy sposobności poznać księdza kardynała. I prawdopodobnie już nie poznam. Mój czas dobiega powoli końca. Może spotkamy się z księdzem kardynałem na tamtym, lepszym świecie, jeśli moja dusza trafi do Nieba? To wie tylko Bóg.
        Pytania o kwestie finansowe w sprawach publicznych zawsze mają sens. I nie dotyczy to tylko kościoła. Interesując się tymi sprawami wcale nie naruszam sfery sacrum. I bynajmniej nie jest to, moim zdaniem, zniesławianie Kościoła. Być może poruszanie tych kwestii da wiernym asumpt do pewnej refleksji, czy wystarczająco wspieramy swój Kościół?
        Wracając do kwestii stanu wojennego, to jak wiadomo z autopsji (niestety, nie wiem, czy doświadczył Pan z racji wieku ciężaru życia w tamtym czasie) czasy wtedy były niespokojne i zrozumiałe jest, że Kościół prowadzący wtedy również akcję niesienia pomocy potrzebującym przez swoje różne instytucje, między innymi CARITAS, potrzebował na to środków. I to chyba wyczerpuje, mam nadzieję, ten temat. A czy jestem pożytecznym, czy też skończonym idiotą, to pozostawiam Panu do subiektywnej oceny. Na to pytanie odpowiedź już znam. Od prawie 70 lat. Życzę Panu i Czytelnikom naszej dyskusji dobrej nocy. Szczęść Boże!

        • To mnie Pan uspokoił, bo bardzo cenię Pana komentarze. W stanie wojennym często stałem w kolejce po leki dla ojca, rozprowadzane z darów przez Kościół, gdzie indziej niedostępne. To jedna z wielu akcji Kościoła która na pewno wielu ludziom pozwoliła przedłużyć, choć nie łatwe, życie doczesne.
          W ramach dygresji opowiem ciekawą historyjkę ze stanu wojennego. Tak te 80 milionów jak i ulotki przewożone były popularnym wówczas „maluchem”. Tropiący takie przewozy „funkcjonariusze” używali zazwyczaj dużych Fiatów na cywilnych rejestracjach. Na jednym z osiedli mieszkaniowych pomiędzy blokami ustawiono słupki aby uniemożliwić mieszkańcom przejazd samochodami. Tam właśnie kierowały się często śledzone „maluchy” z przesyłkami. Mały Fiat z trudem, ale mieścił się pomiędzy przeszkodą, duży już nie. Był to jeden ze sposobów na zgubienie „ogona”.

  2. Kolejny spadochron i tyle. Uruchomienie programów dla powodzian to żadna łaska – zrobiłby to każdy inny Zenek, Antek czy Józek, który dysponowałby rządowymi pieniędzmi. Dał bo musiał. To jeszcze nie powód aby o tym pamiętać przy urnie wyborczej. Za 80 milionów pan H. przeszedł do historii, także polskiego filmu i to wystarczy. A gdzie podziały się nasze orły z Platformy lubańskiej? Szykują zlot na Łysej Górze aby pomóc Grzesiowi?