Podpalono samochód na Hutniczej?
W Lubaniu nie doszło do podpalenia żadnego samochodu od końca lat 90 – tych, kiedy to gangsterzy z rywalizujących między sobą grup przestępczych, takimi właśnie metodami załatwiali porachunki. Czyżby teraz do miasta wróciła niechlubna tradycja?
Niemal doszczętnie samochód marki Honda Civic spłonął w nocy z niedzieli na poniedziałek, na tzw. lubańskim Manhatanie (niewielkie osiedle mieszkaniowe powstałe w latach 80, znajdujące się przy ulicach: Warszawskiej, Hutniczej, Lwóweckiej i Robotniczej). Pożar szybko zauważyli mieszkańcy ulicy Hutniczej i zawiadomili natychmiast straż pożarną i policję. Mimo że na miejsce w ciągu kilku minut przybyły dwa wozy bojowe ze strażakami, to samochodu uratować się nie dało.- To szczęście że ogień szedł od strony silnika a nie od strony bagażnika, gdzie znajduje się zbiornik paliwa, a strażacy szybko przyjechali do pożaru. Gdyby nie to, myślę że mógłby nastąpić wybuch i doszłoby do nieszczęścia – powiedział nam jeden z mieszkań osiedla. – Po mojemu to był nieprzypadkowy pożar i na pewno związany z jakimiś porachunkami – mówi nasz rozmówca.
Policja nie wyklucza podpalenia, ale na wyniki dochodzenia, które na razie jest prowadzone w sprawie trzeba będzie poczekać, bowiem to, czy rzeczywiście było to podpalenie muszą stwierdzić biegli. Jednocześnie lubańscy policjanci podkreślają, że podpalenie Hondy nie jest robotą piromana, jak miało to miejsce w Gdańsku gdzie jeden sprawca spalił 40 przypadkowych pojazdów. Gdyby tak było, tej nocy w mieście zapewne spłonęło by kilka innych samochodów.
Red.
