Perełki do lamusa?
28.02.2012
W okresie międzywojennym, w Niemczech wybudowano ich kilkaset. Kilkadziesiąt istnieje do dzisiaj i służą jako siedziby towarzystw kolejowych, stowarzyszeń modelarzy, itp. Niejednokrotnie spełniają również funkcje mieszkalne czy przemysłowe. Mowa o starych kolejowych podstacjach trakcyjnych. Dwie z nich znajdują się jeszcze w Lubaniu. Jedna istnieje w dzielnicy Księginki (na zdj.), a druga na terenie dawnych ZNTK. Są jedynymi tego typu obiektami w Polsce.
Osiem w Polsce, kilkaset w Niemczech
Głównym zadaniem współczesnych kolejowych podstacji trakcyjnych jest zamiana prądu zmiennego na prąd stały oraz dostarczanie go do sieci trakcyjnej. Dodatkowym ich zadaniem, jest zasilanie różnych obiektów nie związanych z kolejową trakcją elektryczną. Podstacje istnieją również w miastach, gdzie funkcjonuje miejska komunikacja tramwajowa lub trolejbusowa. Pierwsze elektryfikacje magistralnych linii kolejowych były realizowane w Europie w okresie przed i po I wojnie światowej. W Polsce takich obiektów, w okresie międzywojennym wybudowano zaledwie osiem, natomiast w Niemczech kilkaset. Wiązało to się z szybkim rozwojem elektryfikacji linii kolejowych i tramwajowych w tym kraju. Należy zaznaczyć, że do 1939 roku w Prowincji Śląskiej Rzeszy Niemieckiej (Dolny i Górny Śląsk) zostało zelektryfikowanych 90 proc. linii kolejowych. W naszym regionie powstały 4 podstacje. Jedna w Jeleniej Górze, dwie w Lubaniu (Księginki i ZNTK – na potrzeby zakładów) i jedna w Węglińcu.
Tory i klamki do ZSRR
Po zakończeniu działań wojennych lubańską podstację na Księginkach (wówczas wieś Kerzdorf ) uruchomiono, aby można było wznowić komunikację kolejową między Lubaniem i Leśną oraz między Lubaniem a Węglińcem. Dzięki operatywności niemieckich kolejarzy pociągi do Leśnej i Węglińca ruszyły wraz z końcem maja 1945 roku. Natomiast w czerwcu i w lipcu ruszyła kolej do Zgorzelca i Jeleniej Góry. Niestety zgodnie z porozumieniami między rządem RP a sowieckim komisariatem spraw zagranicznych z lipca 1945 roku, podpisanym w Moskwie, trakcja elektryczna wraz z całą infrastrukturą techniczną w regionie obsługiwanym przez tzw. Śląską Kolej Górską (Wrocław– Jelenia Góra -Lubań–Zgorzelec) została zdemontowana i wywieziona do Związku Radzieckiego. Temu działaniu podlegały wszystkie urządzenia elektrotrakcyjne, warsztaty, drut jezdny, podstacje, linie wysokiego napięcia, elektrownia, tabor, oraz w przypadku linii dwutorowych drugi tor. Rosjanie niczego nie przegapili, a czasami nawet brali więcej niż im się należało. Na stacji w Leśnej wykręcili np. wszystkie mosiężne klamki z drzwi. Demontaż całej kolei przeprowadzono w trzy tygodnie.
Chlewnia w podstacji
Tym samym przestała istnieć podstacja w Lubaniu. We wrześniu 1945 roku na liniach w regionie jeleniogórsko–lubańsko-zgorzeleckim kursowały już parowozy. Dalsze losy ogromnej podstacji na Księginkach, która została wybudowana w 1921 roku jako jeden z setek filarów rozwoju niemieckiego kolejnictwa elektrycznego to grabież przez szabrowników tego, czego nie wywieźli Rosjanie. Następnie znajdowały się tam magazyny PKP, a późniejchlewnia, którą zlikwidowano w latach osiemdziesiątych. Bodajże w roku 1989 lub 1990 znalazł się ktoś, kto był zainteresowany budynkiem. Nawet wymieniono dach na zupełnie nowy i zaczęto remont pomieszczeń. Trwało to krótko a inwestor w rezultacie się wycofał. Obiekt przejęło miasto i wystawiło do sprzedaży. Niestety nikt jak dotąd nie jest zainteresowany tak ogromnym budynkiem. Natomiast podstacja w byłych niemieckich Królewskich Warsztatach Głównych (ZNTK) funkcjonowała jeszcze kilka lat, po czym wprowadzono nowocześniejsze urządzenia elektrotrakcyjne i w rezultacie stała się ona magazynem sprzętu oświetleniowego.
W całych Niemczech zachowało się kilkadziesiąt starych podstacji, które pełnią różne funkcje – od budynków mieszkalnych, poprzez magazyny i tartaki, na muzeach skończywszy. Czy lubańskie perełki rozwoju epoki kolei elektrycznej mają szansę podzielić taki sam los?
Autor: Sławomir Piguła

