Wekeend z historią. Zamek Talkenstein w Rząsinach – siedziba rabusiów i zbójców

Zamek w czasach swojej świetności
Niewiele pozostało dziś z zamku Talkenstein, który od XIII wieku wznosił się na wysokiej,
kilkunastometrowej skale w Rząsinach niedaleko Olszyny. Zbudowany został z wykorzystaniem naturalnej skały, a swój kształt zawdzięczał specyficznemu ukształtowaniu podłoża, na którym stał. Nie są do końca znane jego początkowe dzieje. Ale istnieje kilka teorii mówiących o jego budowie, przypisywanej księciu Henrykowi Brodatemu, rodowi Talkenbergów i wreszcie rycerzom – rabusiom, którzy uczynili z niego swe zbójeckie gniazdo. Podczas wojen husyckich zamek podzielił los większości śląskich warowni i został zniszczony.
XIV wieku pod władzę Czechów. Burgrafami zamku stał się ród Talkenbergów, którzy założyli tu swoją rozbójniczą siedzibę. Zapiski z 1432 roku podają, że szczególną bezwzględnością odznaczał się Bernard Talkenberg, który mordował i okradał kupców przewożących nieopodal swoje towary i łupił mieszczan oraz chłopów począwszy od Olszyny, na Lwówku Śląskim kończąc. Na prośbę mieszczan z Lwówka Śląskiego i innych okolicznych miejscowości, Mateusz – król węgierski, polecił w roku 1476 swemu namiestnikowi śląskiemu Georgowi von Stein, zdobyć i zniszczyć gród, czego ten dokonał za pomocą górników z niedalekich Kowar, „specjalistów od wysadzania fortyfikacji”, którzy po raz pierwszy sprawdzili się w bitwie pod Legnicą w 1241 roku. Najpierw wykopano podziemny tunel, po czym cieśle i murarze ze Lwówka Śląskiego i Jeleniej Góry rozpoczęli szukanie szpar w dolnych murach. Po przygotowaniu otworów dwudziestu kowarskich górników wykorzystując proch założyło ładunki powodując eksplozję pod murami. 14 maja 1476 roku, o godzinie 9 rano, przy dźwiękach kościelnego dzwonu, zwołującego na nabożeństwo, rozpoczęto szturm zdobyto na warownię. W wyniku czego został on zdobyty. Tym samym zamek (który częściowo wyremontowano) i wieś Welkersdorf znalazły się pod wpływami Lwówka Śl. Ten stan zmienił się gdy syn znienawidzonego Bernarda Talkenberga Krzysztof – znakomity rycerz, znany z uczestnictwa w wielu bitwach i turniejach, w 1490 roku siłą postarał się o zwrot rodzinnej posiadłości. Wobec nowych okoliczności Lwówek Śl wniósł skargę , która w następnym roku zakończyła się przegraną miasta. Tym sposobem w 1500 roku Talkenbergowie zachowali zamek i inne dobra Rząsinach, oraz dodatkowo wybudowali w nich pałac.

Ruiny zamku współcześnie
Około 1530 r. zamek został opuszczony przez Rampholda Talkenberga, który przeniósł się
do pobliskich Płakowic, budując tam okazały pałac. Rząsiński zamek zaczął popadać w ruinę. Sto lat później majątek rodu Talkenbergów przeszedł w ręce rodziny Hohbergów. W czasie wojen napoleońskich w pobliżu Rząsin obozowały wojska francuskie.

Pałac Talkenbergów w Rząsinach
W XIX w. miały miejsce częste zmiany właścicieli majątku. Przez pewien czas, również ich właścicielem był znany w Polsce z tłumienia Powstania Listopadowego rosyjski feldmarszałek, książe Iwan Dybicz Zabałkański (właściwie Hans Karl Friedrich Anton von Diebitsch). Przebudował on dwór i otaczający go park, a także zabezpieczył ruiny zamku, z których wcześniej rozbierano gruz na podbudowę drogi. W XIX w. Rząsiny były dużą wsią liczącą blisko 250 domów. Mieszkańcy wsi zajmowali się prócz rolnictwa tkactwem chałupniczym. Pracowały tu dwa młyny wodne i jeden do mielenia kory dębowej, kamieniołom wapieni i wapiennik, browar, wiatrak i aż 9 gospód. Wraz z upadkiem tkactwa wieś trochę się wyludniła. Ostatnim właścicielem majątku przed II wojną światową był Hintz Winckel.

Feldmarszałek książe Iwan Dybicz Zabałkański
Wróćmy jeszcze do roku 1476 i pewnej legendy związanej z wysadzeniem Podskala
zamieszkałego przez okrutnego rycerza Bernarda von Talkenberga. W zamkowych lochach
pełno było ofiar jego okrucieństw. Talkenberg napadał nie tylko na kupców podążających
pobliskim traktem handlowym, również okoliczni mieszkańcy narażeni byli na grabieże, pożary i mordy ze strony rycerza. Nadzieją dla nich była wróżba, głosząca, że: „ogień, pełnia księżyca i dzwon na jutrznię będą zwiastunami zagłady zamku Podskale” . Z tych też czasów pochodzi, oparty, zapewne w dużej części na faktach, historyczny przekaz potwierdzający okoliczności zniszczenia zamku:
wiosną 1476 r. kowal Adam Wiecha z Rząsin pojął za żonę piękną i posażną pannę z
Gradówka, Dorotę Stelmach. Po ślubie młoda para z weselnym orszakiem udała się na ucztę
do Rząsin. Droga wiodła leśnym wąwozem, w którym rozlegały się beztroskie rozmowy i
śmiechy weselników, nie spodziewających się przecież niczego złego. Nagle, wydając dzikie
okrzyki, wypadła zza kępy drzew grupa uzbrojonych mężczyzn z Talkenbergiem na czele.
Obrabowano gości, a próbujących się bronić zabito. Piękną Dorotę zawleczono na zamek
Podskale, spodziewając się otrzymać od jej rodziny bogaty okup. Pan młody uszedł z życiem i
zwrócił się ze skargą na okrutnego pana do króla, panującego wówczas na
Śląsku. Król przyjął skargę i rozkazał zorganizować wyprawę, zdobyć zamek, zrównać go z
ziemią, a rozbójnika wziąć żywcem. Nadszedł wieczór 1 maja 1476 r. Słońce już zaszło, a na niebie błyszczał księżyc w pełni. Nagle zapłonęły żołnierskie pochodnie i królewska wyprawa, wzmocniona lwóweckimi mieszczanami i kowarskimi górnikami, rozpoczęła szturm na zamek. Pierwsze uderzenie zostało odparte. Nagle w ciszy poranka rozległ się dźwięk dzwonu na jutrznię, co było
sygnałem do kolejnego ataku. Kiedy i ten okazał się nieskuteczny, nagle powietrzem
wstrząsnął olbrzymi huk, a ziemia zadrżała. To górnicy z Kowar wysadzili w powietrze wieżę
bramną z częścią murów. Zbójecka warownia została zdobyta, a piękna Dorota uratowana
przez jej męża. Zapanowała wielka radość, a z przepastnej piwniczki wytoczono beczki ze
smakowitymi trunkami. Zdobywcy bawili się, jedli i pili do późnego wieczora, a okrutny
Talkenberg wylądował w lochu. Wkrótce za wszystkie popełnione wcześniej zbrodnie został
ścięty, a kowal Adam z piękną Dorotą żyli… oczywiście długo i szczęśliwie. Na pamiątkę zdobycia zamku 1 maja każdego roku, wcześnie rano na jutrznię, z wieży kościoła w Rząsinach dobiegał mieszkańców okolicy radosny dźwięk dzwonów.
Obecnie po rząsińskiej warowni zachowały się niewielkie fragmenty wieży, wówczas
mieszkalno-obronnej, wykonanej z kamiennych ciosów. Ponieważ ostatecznie z zamku ocalały tylko jego fragmenty, nie mógł konkurować z pobliskimi, znacznie okazalszymi tego typu budowlami i nie stał się atrakcją turystyczną. Z czasem zamkowa skała zarosła krzewami i drzewami. Mimo to uważny wędrowiec zawsze może ją znaleźć.

Rząsiny (w tle ruiny zamku) przed II wojną światową
Autor: Zbigniew Madurowicz

Zbigniew Madurowicz jest pasjonatem historii, publicystą i regionalistą związanym ze Stowarzyszeniem Miłośników Górnych Łużyc. Publikuje w Gazecie Olszyńskiej i Przeglądzie Lubańskim. Z wykształcenia jest farmaceutą. Pełni funkcję Wiceprezesa Zarządu Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej.
