Życie z pasją. Hanna Kurzeja z Olszyny i jej Hańciowo

Hanna Kurzeja jest znaną i lubianą pracownicą Urzędu Miejskiego w Olszynie. Prywatnie wspaniałą żoną, mamą i babcią. Poza pracą zawodową Hania uwielbia czytać, ale niewątpliwie największą swoją miłość, poza rodziną oczywiście, skierowała na rośliny i swój przepiękny ogród kwiatowy.
Hanna Kurzeja mieszka w Olszynie 21 lat. Jak sama przyznaje praca w ogrodzie towarzyszyła jej od dziecka.
-Pamiętam dom rodzinny. Zawsze były kwiaty i inne rośliny. Kiedy przychodziła sobota każdy miał swoje obowiązki w ogrodzie. Tak wyglądało nasze życie. Najpierw musieliśmy ogarnąć swój kawałek, a potem każdy z nas miał czas na przyjemności. Nigdy nie traktowałam tego zajęcia, jako przymus i coś przykrego. Od zawsze sprawiało mi ono ogromną radość – rozpoczyna opowieść o swojej pasji Hania.
Hania ogród nazwała Hańciowo. Powstało ono z miłości do kwiatów i wszelkiego rodzaju roślin liściastych. Samą nazwę wymyśliła córka Agnieszka, którą zainspirowała pasja mamy. Z rozmowy z naszą pasjonatką kwiatów wynika, że stara się zapamiętać nazwy roślin. Jak sama przyznaje nie pamięta wszystkich gatunków, ale jeśli chodzi o rodziny kwiatowe, to potrafi rozpoznać je bezbłędnie.
-Bo Ty wszystko wiesz – wiele raz słyszała nasza pasjonatka roślin.
-Wszystko, to nie, ale muszę przyznać, że jestem dumna ze swojej oazy spokoju, jaką stworzyłam wspólnie z mężem. Hańciowo to moja przystań. Kiedy wracam zmęczona po pracy, potrafię przebywać tam godzinami. Kocham moje roślinki. Uwielbiam obserwować jak rosną, kwitną i wabią piękne owady. Czuję tu spokój i wiem, że to moje miejsce na ziemi – kontunuuje Hania.
-Mąż pomaga realizować moje inspiracje w ogrodzie. Musi przy tym jednak uważać. Adam dobrze wie, że za jeden zniszczony kwiat, odkupuje ich pięć. Teraz już bardziej skupia się na tym, co robi – z uśmiechem wyznaje nasza pasjonatka.
-Kwiaty mnie wołają, chociaż nie jestem jeszcze na etapie rozmawiania z nimi. To już będzie chyba najwyższy poziom porozumienia z naturą. Posiadam także ogromną kolekcję kwiatów doniczkowych w domu. Mam na ich punkcie przysłowiowego „Hopla”. Nektórzy nazywają mnie „wariatka na kwiatka”, ale ja kocham rośliny i nie żałuję na nie funduszy. Jeśli chodzi o kwiaty, to nie potrafię sobie odmówić tej przyjemności. Chętnie dzielę się swoimi skarbami, także z innymi. Inspiracje czerpię z internetu i tam też najczęściej robię zakupy do domu i ogrodu. Czasem pomysły same przychodzą do głowy, ale muszą odczekać, aż dotknie mnie natchnienie na tworzenie. Mąż zabiera mnie na różne targi kwiatów. Może nie rozumie do końca, ale potrafi uczynić mi radość wycieczką w miejsca, które dają mi ogrom satysfakcji. Kocham swoje Hańciowo i wierzę, że to jest moje spełnienie. Myślę że kwiaty potrafią wysłuchać i odwdzięczyć się swoim pięknem. To jest największa nagroda dla mojego serca – z przyjemnością kończy rozmowę Hania.
Muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem osoby naszej pasjonatki. Hania jest niezwykle skromną i ciepłą osobą. Rozmowa i wymiana doświadczeń życiowych, nie tylko na temat kwiatów była cudowna, jak cały kwiatowy świat Hanny. Dziękuję Haniu. Rośnij w swoją pasję i zgłębiaj nadal tajniki natury.

Autor: Anna Kaleta – Radzik

Anna Kaleta-Radzik ukończyła filologię polską. Jest rodowitą Olszynianką oraz dziennikarką i felietonistką Gazety Olszyńskiej. Publikuje również w Przeglądzie Lubańskim i prowadzi blog Na stołeczku. Wraz z mężem i dziećmi na stałe mieszka w Irlandii.
