Tato, a jeśli coś się ze mną stanie … – cz. 2 – Nieznane postaci Bitwy Lubańskiej
Nieznane postaci Bitwy Lubańskiej
Tato, a jeśli coś się ze mną stanie … – cz.2
Kapitan gwardii Iwan Gulkin, d-ca eskadry 141. Pułku Lotnictwa Szturmowego gwardii.
W tych gorących dla walczących stron i przede wszystkim miasta dniach Iwan pisał niewiele:
List z 19.02.1945r.
„Rozpoczął się gorący okres, nie ma czasu na pisanie. „Pracuję” nad Niemcami. Do Berlina pozostało 75 km. Nastąpiła nowa faza wojny – wyrównanie rachunków. Rozliczymy się za 1941 r. i 42 r. , za wszystko, co oni uczynili na naszej ziemi, przeklęci …”
Złość stopniowo przechodzi w znużenie i tęsknotę. Na dwa dni przed śmiercią:
„Tęsknię. Przydałby się urlop w Rosji, choć na miesiąc. Jednak zdaje się, do ostatniego wystrzału się nie uda. Bardzo tęsknię. Iwan Antypin chory, w szpitalu. No nic, wytrzymamy. Nie takie rzeczy wytrzymywaliśmy. Natarcie tymczasowo wstrzymane, ale nastąpi, z całą mocą i ostatni raz”.
Nadszedł feralny dzień 4 marca 1945 r. Od 3 dni trwa niemiecki kontratak wyprowadzony z południa po zachodniej i wschodniej stronie Lubania, który częściowo zamknął w lubańskich kleszczach jednostki sowieckie 7. Korpusu Pancernego. Szczególnie zażarte walki toczą się w rejonie Radostowa, Mściszowa i Niwnic gdzie zaskoczeni Rosjanie w celu umożliwienia wyprowadzenia z miasta zagrożonych całkowitym odcięciem swoich oddziałów próbują hamować niemieckie natarcie.
I właśnie w ten rejon walk kolejne eskadry myśliwskie, szturmowe i bombowe kieruje dowództwo 2. Armii Lotniczej. Samoloty Iliuszyn Ił-2 M3 z 1. Korpusu Lotnictwa Szturmowego gwardii tego dnia dokonują nalotów na miejscowości Niwnice, Rząsiny, Olszynę Dolną, Wolbromów i Mściszów. Prowadzą również rozpoznanie terenu w rejonach Lubań, Radostów, Gryfów Śl., Zaręba i Wleń.
Zadania są realizowane dużymi grupami samolotów. Tego dnia pozycje wroga łącznie szturmuje 107 maszyn Ił-2 i 73 myśliwce osłony typu Jak-1 i Jak-9. Samoloty myśliwskie P-39 Airacobra z 9. Dywizji Lotnictwa Myśliwskiego gwardii startujące z Osłej pod Bolesławcem parami patrolują drogi w rejonie Radostowa i Gościszowa osłaniając z powietrza przed atakiem wrogiego lotnictwa działania swoich wojsk.
Dzień wcześniej na ten rejon walk odbywa się nalot bombowców Petlakow Pe-2 z Brzegu ze stratami dwóch maszyn, z których jedna uderza w ziemię w centrum Rząsin grzebiąc ciała trzech członków załogi. Łączny czas nalotów z tych dwóch dni w trakcie których zrzucono ponad 60 ton bomb wyniósł ok. 200 godzin. W rezultacie, wg danych sowieckich, zniszczono bądź uszkodzono 18 czołgów, 2 transportery opancerzone, 28 samochodów, zburzono 28 domów oraz wzniecono 10 pożarów.
Do baz w Legnicy i Lubiniu nie powróciły 4 maszyny – trzy szturmowce, dwa bombowce i jeden myśliwiec, w tym również załoga kpt. Iwana Gulkina. Jak opowiadali koledzy, podczas feralnego lotu ekipa zaatakowała kolumnę czołgów poruszających się szosą z Olszyny w kierunku Rząsin. Po wyjściu z ataku, samoloty dostały się pod silny ogień artylerii przeciwlotniczej. Samolot Gulkina trafiony pociskiem przewrócił się na plecy i runął na ziemię przypuszczalnie w rejonie Rząsin.
Krótko po śmierci pilota, jego przyjaciel Iwan Antypin pisał do ojca Gulkina:
„Gdy zginął Wasz wspaniały syn i mój najlepszy przyjaciel Iwan, tak bardzo to przeżyłem, że nie mogłem pisać. Długi czas nie latałem do boju i z początku nie uwierzyłem, po prostu nie mieściło mi się to w głowie. Teraz wiem, że to prawda, w przeciwnym razie dawno by mnie już odwiedził. W ten dzień z nim nie leciałem. Byłem bardzo chory, ledwie nie wyzionąłem ducha w szpitalu. Jak przyszedł jego adiutant i powiedział, że Tichonowicz zginął, dostałem takiej gorączki, że przez 40 minut nie pytałem o szczegóły. Potem myślałem, że bredziłem. Zacytuję opowieść kolegów, którzy z nim byli. Po tym, jak zrzucili bomby i wychodzili na nasze terytorium, rozpoczął się silny ostrzał z ziemi. Samolot Iwana przewrócił się w powietrzu na plecy i spadł na ziemię koło miasta Lauban na wschód od wsi Seifersdorf (Mściszów wtr. aut.) na obszarze zajętym przez Niemców. Na spadochronie nikt nie wyskoczył. Na pewno Iwan zginął jeszcze w powietrzu.
Potem prosiłem w dowództwie o samochód, chciałem pojechać tam gdzie spadł, okazało się to jednak niemożliwe. A jeszcze trudniej znaleźć samo miejsce, Niemców wiadomo nie zapytasz, nie porozmawiasz. Bardzo żal Iwana, 2 miesiące nie doczekał zwycięstwa. Choć teraz wielu naszych chłopców wraca, których uważano za zabitych…”
Wbrew nadziejom Iwana Antypina nikt z zaginionej załogi nie powrócił do domu. Pozostaje pytanie, gdzie ostatecznie spadł samolot i co stało się z ciałami załogi, o ile nie spłonęły doszczętnie we wraku samolotu? Dokumenty dywizyjne różnią się nieco w tym względzie od zeznań kolegów, którzy brali udział w feralnym locie 6 szturmowców ze 141. PLSz gw. Piloci podają jako miejsce katastrofy rejon na wschód od Mściszowa, natomiast w Imiennym Spisie Bezzwrotnych Strat oraz w Streszczeniach Operacyjnych 9. Dywizji Lotnictwa Szturmowego gwardii mówi się wprost o Rząsinach.
Ta, wydawałoby się niewielka rozbieżność, nie ułatwia sprawy, ponieważ wg danych 1. Korpusu Lotnictwa Szturmowego gwardii na niewielkim obszarze zamkniętym miejscowościami Radostów – Gościszów – Niwnice – Gradówek – Ubocze w okresie walko o Lubań zestrzelono przynajmniej 6 samolotów Iliuszyn Ił-2. Z tego 5 maszyn sowieckie lotnictwo szturmowe utraciło w apogeum niemieckiego kontrataku, w dniu 3 marca 1945 r. również na skutek burz śnieżnych jakie wtedy nawiedzały okolicę. Tylko w tych dwóch dniach 3 i 4 marca na ziemi lubańskiej znalazło miejsce wiecznego spoczynku 18 pilotów, strzelców pokładowych i nawigatorów.
Jest w Uboczu niewielka mogiła usytuowana na styku pola i lasu, obok szosy z Ubocza do Rząsin. Chociaż miejscowi starają się dbać o jej wygląd i porządek wokół, to jednak jak to bywa z mogiłami gdzieś na bezdrożach, przyroda nieustannie robi swoje i jak tylko człowiek na moment zapomni o pielęgnacji zaraz wyrastają chwasty i samosiewy.
Gdy byłem tam niedawno zobaczyłem jednak znicze, posadzone obok dwa małe iglaki – znak, że ktoś stara się pamiętać. Zapytany o drogę dojazdu do grobu miły starszy pan uświadomił mnie jak trafić oraz poinformował, że właśnie z powodu tej mogiły jak również samego faktu katastrofy samolotu miejscowa świetlica w Uboczu nosi nazwę „Pod Lotnikiem”. Na grobie jest tabliczka o treści: „W hołdzie poległemu lotnikowi Armii Radzieckiej. Cześć Jego Pamięci. Mieszkańcy Ubocza. Czerwiec 2007 r.”
Wg relacji mieszkańców spoczywa tu ciało jednego, a być może i załogi samolotu, strąconego pod koniec wojny, który spadł dosłownie kilkadziesiąt metrów obok. Czy w grobie leżą ciała kpt. Gulkina i sierż. Sorokina? Na to pytanie mogłaby dać odpowiedź jedynie ekshumacja i zapewne przy braku jakichkolwiek dokumentów czy odznaczeń badanie kodu genetycznego DNA. Ale kto się tym zajmie, sfinansuje całość i czy w obecnej nie najlepszej sytuacji geopolitycznej takie działanie ma sens i jakiekolwiek szanse powodzenia – trudno na to pytanie odpowiedzieć. W każdym razie jeśli w grobie nie spoczywa ciało załogi 141. PLSz. gw. to wobec poznanych już nazwisk ofiar lotniczych katastrof z tego rejonu ustalenie danych osoby/osób spoczywających w mogile miałoby spore szanse powodzenia.
W dniu swojej śmierci, Bohater Związku Radzieckiego kpt. Iwan Gulkin miał na swoim koncie ok. 200 lotów bojowych, 5 zestrzelonych w grupie samolotów wroga w 20 walkach powietrznych, 26 zniszczonych czołgów oraz wiele innych dokonań. Pośmiertnie został odznaczony drugą Złotą Gwiazdą BZR.
Z listu z 29.10.1944 r.
„Tato! A jeśli coś się ze mną stanie, wtedy opowiedz wszystkim mieszkańcom Barnaułu, że nasi ludzie, Sybiracy, zawsze w bojach byli z przodu, nieustraszeni obrońcy ojczyzny. Widziałem to na własne oczy przez całą wojnę!”
Jarosław Ludowski
Bibliografia:
1.http://www.airaces.ru
2.http://blogs.altapress.ru
3.http://www.pomnivoinu.ru
4.http://www.yaplakal.com
5.http://www.nnre.ru
6.http://altlib.ru
7.Dziennik działań bojowych 1.Korpusu Lotnictwa Szturmowego gwardii






