Wtorki z JPK

Po pijanemu zabił swoją partnerkę siekierą i próbował zabić córkę

Mieszkaniec Jeleniej Góry Marek L, który we wrześniu 2016 po pijanemu zabił siekierą swoją partnerkę i próbował zabić również córkę, niebawem stanie przed tamtejszym sądem. Prokuratura skierowała właśnie do tamtejszej temidy akt oskarżenia przeciwko mężczyźnie. Grozi mu dożywocie.

Prokuratura skierowała do Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze akt oskarżenia przeciwko 45-letniemu jeleniogórzaninowi Markowi L. Śledczy zarzucają mu m.in. zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem konkubiny Małgorzaty R. i próbę zabicia córki Aleksandry L.

Małgorzata R. i Marek L. od ponad 20 lat żyli w związku konkubenckim. Z tego związku pochodzi ich córka Aleksandra. Zamieszkiwali w Jeleniej Górze.

Od ponad 2 lat życie rodzinne całej trójki nie układało się najlepiej, bowiem mężczyzna od dłuższego czasu nadużywał alkoholu, a od września 2014 roku często dochodziło do awantur domowych. Wielokrotnie groził konkubinie pozbawieniem życia, szarpał ją, tłukł naczynia, używał słów wulgarnych. W kwietniu 2016 r. Małgorzata wyrzuciła partnera z mieszkania. Ten jednak wkrótce wrócił, oświadczając, że ma tzw. wszywkę. Sytuacja uległa poprawie. Ale tylko na miesiąc.

Od czerwca 2016 Marek L. ponownie zaczął pić, początkowo ukrywając to przed najbliższymi. W lipcu Małgorzata R. kazała konkubentowi opuścić mieszkanie i oświadczyła, że to koniec ich związku. Oskarżony wyprowadził się i zamieszkał u matki. Przez 3 tygodnie w ogóle nie kontaktował się z rodziną. Niestety, od połowy sierpnia Marek ponownie zaczął naprzykrzać się Małgorzacie i córce. 4 września 45 – latek wraz z matką przyjechał do mieszkania pokrzywdzonej, z którego chciał zabrać swoje rzeczy. Jeszcze raz prosił ekspartnerkę, aby mu wybaczyła i pozwoliła wrócić do domu. Małgorzata jednak stanowczo odmówiła.

6 września, około 22:00, kobieta położyła się spać. Obok niej zasnęła córka. Około północy Marek L. w nieustalony sposób wszedł do mieszkania Małgorzaty i jej córki. Miał przy sobie siekierę i zaatakował nią konkubinę. Ta obudziła się i zaczęła walczyć z napastnikiem. Potem obudziła się córka, która nie rozpoznała agresora. Zaczęła krzyczeć. Podczas walki, Małgorzata wyniku zadanego ciosu osunęła się na podłogę. Widząc to Aleksandra odruchowo chwyciła telefon i podbiegła do oprawcy, próbując go powstrzymać. Dopiero wtedy zorientowała się, że napastnik to jej ojciec. Córka próbowała odciągać agresora od matki, wtedy została uderzona siekierą w głowę, w okolice czoła, a następnie w plecy. Po tym ataku ranna dziewczyna uciekła do swojego pokoju, zamykając drzwi na klucz.

Oskarżony podszedł do pokoju córki i próbował ją wywabić na zewnątrz. Aleksandra została w pokoju i przez telefon zawiadomiła służby ratunkowe. Wtedy Marek wrócił do Małgorzaty i tam najprawdopodobniej ją dobił, a następnie wyszedł z mieszkania. Został zatrzymany przez policję, gdy cały zakrwawiony opuszczał budynek.

Obie ofiary napadu zostały przewiezione do szpitala. Małgorzata po kilku godzinach zmarła. Aleksandra bardzo ciężko ranna trafiła na OIOM.

W chwili zdarzenia oprawca miał 2,1 promila alkoholu we krwi. Nie przyznał się do winy. Na wniosek prokuratury mężczyznę aresztowano, a następnie decyzją sądu areszt przedłużono.  Akt oskarżenia, w którym prokuratura zarzuca mu zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem konkubiny Małgorzaty R. i próbę zabójstwa córki Aleksandry L., skierowany został do Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze kilka dni temu. Teraz mężczyźnie grozi dożywocie.

Autor: Red.