Tablica ogłoszeń

Praca w regionie

Kino w Lubaniu

Nadchodzące wydarzenia

Budziszyn 1945. O krok od klęski – cz. 1 (WIDEO)

73 lat temu na polach Łużyc, w rejonie Budziszyna rozegrała się jedna z najkrwawszych bitew w dziejach polskiego oręża. Dowodzona przez gen. Karola Świerczewskiego II Armia Wojska Polskiego, uczestnicząc w Operacji Berlińskiej po dwóch tygodniach ciężkich walk ze zgorzeleckim zgrupowaniem uderzeniowym Grupy Armii „Środek” feldm. Ferdynanda Schoernera, nie osiągnąwszy zamierzonych celów poniosła ciężkie straty niemal cudem unikając całkowitej klęski. Operacja Łużycka  kosztowała życie i zdrowie prawie 20 tysięcy polskich żołnierzy.

Przez wiele lat po wojnie komunistyczna historiografia opisywała tamte wydarzenia w kategoriach sukcesu polskiego wojska i osobiście jego dowódcy, traktując daninę krwi jaką przyszło złożyć na polach Łużyc żołnierzowi polskiemu jako niezbędny wkład w zwycięstwo. Dziś już wiemy, że było dokładnie na odwrót, a ogromne polskie straty podczas walk pod Budziszynem, to efekt w części błędnej strategii autorów planu operacji, a w części błędów dowództwa armii polskiej już w fazie realizacji. Spróbujmy opisać zatem jak do tego doszło.

Bitwa pod Budziszynem - mapa sytuacyjna

Bitwa pod Budziszynem – mapa sytuacyjna

II Armia Wojska Polskiego dotarła nad Nysę Łużycką, po ponad 1000 km marszu z rejonów formowania na Lubelszczyźnie. Polska jednostka pierwotnie miała być użyta podczas likwidacji oblężonego, niemieckiego garnizonu wrocławskiego, jednak ostatecznie radzieckie dowództwo zdecydowało się włączyć ją do Operacji Berlińskiej na pomocniczym kierunku uderzeniowym 1 frontu ukraińskiego marsz. Iwana Koniewa. Jednostki polskie rozlokowano na 32 km odcinku Nysy Łużyckiej pomiędzy folwarkiem Wysokie na południu i miejscowością Młoty na północy. Od południa polskie lewe skrzydło ubezpieczała radziecka 52 armia gen. Korotiejewa, która miesiąc wcześniej zluzowała na całym odcinku południowego frontu od Złotoryi po Pieńsk wykrwawioną pod Lubaniem 3 armię pancerną gwardii gen. Rybałki. Na północnym skrzydle frontu sąsiadowała z Polakami zaprawiona w bojach 5 armia pancerna gwardii gen. Żadowa.

Operacja Berlińska miała być chrztem bojowym dla naszych wojsk, dlatego zapewne głównodowodzący frontu przeznaczył polskim jednostkom uderzenie na pomocniczym, Budziszyńsko-Drezdeńskim kierunku działań, zabezpieczającym od południa radzieckie główne zgrupowanie uderzeniowe na Berlin. Rosjanie spodziewali się niemieckiego kontrataku na odsiecz Berlina z rejonu Drezna, dlatego zadaniem polskich wojsk i wspierających je częściowo jednostek 52 armii, było jak najszybsze dojście do tego miasta i zabezpieczenie rubieży. Już na samym wstępie słabym punktem planu było to, iż jednostki radzieckie 52 armii miały wspierać działania polskie tylko siłami jednego korpusu zmechanizowanego i jednej dywizji piechoty, co przy z grubsza rozpoznanych jednostkach niemieckich zgrupowanych w rejonie Goerlitz mogło i ostatecznie okazało się niewystarczające. Polska armia miała nacierać na zachód bez odpowiedniego zabezpieczenia lewego skrzydła.

Razem z przydzielonymi jednostkami w szeregach 2 armii znajdowało się 89 892 ludzi w tym 9 761 oficerów. Wojsko polskie było nieźle wyposażone w sprzęt, dysponując m.in. liczbą 296 czołgów, 135 dział pancernych, 887 armat i haubic, 686 moździerzy, 2 219 samochodów, 8 185 koni i 11 samolotów łącznikowych. Polska jednostka pod względem ludzkim stanowiła 18% składu 1 frontu ukraińskiego, pod względem liczby dział posiadała ich zaledwie 10% , ale już w odniesieniu do liczby czołgów dysponowała aż 28% udziałem. Główne związki operacyjne stanowiło pięć dywizji piechoty (5, 7, 8, 9 i 10) i jeden 1 korpus pancerny, oraz szereg pomniejszych jednostek artylerii z dywizjonem rakietowym włącznie.

Po stronie niemieckiej, w pasie natarcia wojsk polskich stacjonowała doborowa 1 dywizja grenadierów pancernych „Brandenburg”, oraz 615 dywizja do zadań specjalnych, łącznie zaledwie ok. 18 500 tys. ludzi. Jednak nie te jednostki jak się później okazało, stanowiły największe zagrożenie dla Polaków. Na tyłach Niemcy zgrupowali odwody operacyjne korpusu pancernego „Grossdeutschland” i 4 armii pancernej, na północy w Lasach Mużakowskich i na południu w rejonie Goerlitz stacjonowało dodatkowo 8 dywizji w tym 6 pancernych, a ponadto w ten rejon Niemcy przerzucali spod Jeleniej Góry 1 dywizję pancerno-spadochronową „Hermann Goering”.

Forsowanie Nysy Łużyckiej

Forsowanie Nysy Łużyckiej

W dniu 16 kwietnia 1945 r. o godz. 6.15 rozpoczęło się potężne przygotowanie artyleryjskie, po czym armie polskie i radzieckie rozpoczęły forsowanie Nysy Łużyckiej. Jednostki polskie ze zmiennym szczęściem prowadziły natarcie. 8 i 9 dywizje piechoty wdarły się najdalej, 7 km w głąb pozycji wroga w okolice miasta Horka, 7 dywizja piechoty bez wsparcia artylerii posunęła się zaledwie 1,5-2 km na zachód, a 10 dywizja piechoty w ogóle nie zdołała sforsować Nysy Łużyckiej. Natomiast dzięki wybudowanym 11 mostom udało się przeprawić na zachodnią stronę rzeki większość pozostałych jednostek, w tym 1 korpus pancerny. Kolejny dzień operacji to kontynuacja marszu na zachód 8 i 9 dywizji piechoty przy wsparciu 2 i 4 brygad pancernych w kierunku na Niesky i w dalszym ciągu niewielkie postępy 7 i 10 dywizji piechoty. Tempo natarcia wojsk polskich było niewystarczające w stosunku do oczekiwań d-dztwa armii. Świerczewski miał zastrzeżenia zwłaszcza do prędkości marszu 1 korpusu pancernego pisząc w rozkazie do dowódcy korpusu gen. Kimbara: „Macie tempo piechoty”. Jednak realnie rzecz biorąc, w tym okresie tempo to nie odbiegało od nacierających równolegle jednostek radzieckich, a nawet w początkowej fazie operacji było od niego nieco wyższe. Dzięki skutecznemu natarciu jednolita linia obrony wroga została podzielona na kilka mniejszych skupisk oporu co ułatwiało polskim jednostkom wnikanie w głąb i dokonywanie manewrów oskrzydlających.

Ofensywa Berlińska, marsz. Żymierski i gen. Świerczewski w przeddzień natarcia

Ofensywa Berlińska, marsz. Żymierski i gen. Świerczewski w przeddzień natarcia

Podczas kolejnych dni operacji do boju weszły jednostki drugiego rzutu – 5 dywizja piechoty i 16 brygada pancerna. Nastąpiło zwiększenie tempa natarcia i czołowe jednostki uderzeniowe po ominięciu Niesky, posuwając się dalej na zachód w kierunku na Budziszyn wieczorem doszły do prawych dopływów Szprewy. Jednak powoli zaczynały się zarysowywać ujemne strony źle przygotowanego przez radzieckie dowództwo planu współdziałania polskich i radzieckich jednostek. Wąski pas polskiego natarcia w kierunku na Budziszyn, a następnie Drezno w stosunku do jego długości groził łatwym przełamaniem ze strony wroga tym bardziej, że również od południa rosyjski 7 korpus zmechanizowany posuwał się bardzo szybko do przodu pozostawiając za sobą słabo zabezpieczone tyły.

Rozwój sytuacji na froncie i przecięcie ważnych szlaków komunikacyjnych zagroziły odcięciem Goerlitz od Drezna i zmusiły dowództwo niemieckie do podjęcia kroków zaradczych. Już 17 kwietnia do działań z rejonu Pieńska, wkroczyły silne niemieckie jednostki pancerne i piechoty w postaci 1 dywizji „Hermann Goering” oraz 20 dywizji pancernej i 72 dywizji piechoty. Pod Goerlitz koncentrowały się kolejne dywizje z korpusu polowego gen. Mosera. Powoli tworzyło się tzw. zgorzeleckie zgrupowanie uderzeniowe grupy armii „Środek” feld. F. Schoernera, które za kilka dni potężnie uderzy na północ na odsiecz Berlina. Z drugiej strony na północnym skrzydle polskiego natarcia, w Lasach Mużakowskich tkwiły bezpiecznie ukryte jednostki wroga w sile co najmniej jednej dywizji piechoty oczekując na rozkaz uderzenia na południe. Atak odwodów Schoernera zsynchronizowany był z działaniami 12 armii gen. W. Wencka, która działając dotychczas przeciwko wojskom amerykańskim otrzymała rozkaz natarcia w kierunku południowego skraju Berlina oraz połączenia się z 9 armią gen. T. Bussego. Jednocześnie, na prawe skrzydło wojsk 1 Frontu Białoruskiego obchodzących stolicę III Rzeszy od północy, zaplanowano uderzenie znad Kanału Hohenzollernów armijnej grupy gen. F. Steinera. Zderzenia wojsk niemieckich miały doprowadzić do rozbicia armii radzieckich na berlińskim teatrze wojennym.

Dostrzegając niebezpieczeństwo od strony Goerlitz, Świerczewski kieruje tam część jednostek pancernych uderzając z zaskoczenia w skrzydło 20 dywizji pancernej i hamując tempo niemieckiego natarcia. Jednak główny kierunek uderzenia wojsk polskich pozostaje niezmieniony. Dywizje 8, 9 i 5, znacznie wyprzedzając siły 1 korpusu pancernego po ominięciu zajętego już przez Rosjan Budziszyna, kierują się na Drezno i Kamenz. Działania armii na tym kierunku ponagla dówódcaca frontu marsz. Koniew mylnie, jak się później okazało, zakładając kontruderzenie niemieckie na Berlin właśnie spod Drezna.

Począwszy od 22 kwietnia sytuacja na froncie łużyckim zaczyna się coraz bardziej pogarszać. Tracąc kontakt z dowództwem frontu, Świerczewski samodzielnie wydaje rozkaz dołączenia brygad pancernych 1 korpusu do stających już na przedpolach Drezna 8 i 9 dywizji piechoty, oraz części sił 5 dywizji piechoty. Na kuriozum zakrawa fakt, że gdy po całonocnym marszu, po przebyciu 50 km 1 korpus pancerny w godzinach południowych dociera na miejsce, zostaje tego samego dnia rozkazem dowódcy armii natychmiast zawrócony z przedmieść Drezna pod Budziszyn, gdzie w obliczu rysującej się bitwy na północ od tego miasta tworzona jest linia obrony. Tam również spod Kamenz zostają zawrócone główne siły 5 dywizji piechoty.

Gen. Aleksander Waszkiewicz - Białorusin w 2 armii WP

Gen. bryg. Aleksander Waszkiewicz – Białorusin w 2 armii WP

Tego dnia dochodzi do tragedii sztabu tej dywizji dowodzonej przez gen. Aleksandra Waszkiewicza i współpracującej z nią 16 brygady pancernej płk. Michała Kundarcewa. Sztab dywizji i cała brygada okrążone w Tauer i Forstgen na Pn-Z od Niesky, zostają praktycznie doszczętnie rozbite. Generał Waszkiewicz w trakcie próby wyrwania się wraz żołnierzami z okrążenia, ranny, zostaje wzięty do niewoli i bestialsko zamordowany, a płk. Kundarcew ginie w płonącym czołgu. Straty polskie sięgają 700 zabitych i wielu rannych oraz kilkudziesiąt zniszczonych czołgów i dział pancernych. Walki stają się coraz bardziej zażarte. W odwecie za postępy polskiej armii, Niemcy dopuszczają się aktów bestialstwa mordując jeńców i rannych w zajętych szpitalach polowych i atakowanych transportach. Tak było np. w miejscowości Gross Roehrsdorf gdzie zamordowano 26 rannych z 26 pułku piechoty, czy we wsi Horka gdzie wymordowano szpital polowy z całym personelem medycznym

Oficerowie sztabu dywizji H. Goering we wsi Kleinwelka na północ od Budziszyna – IV.1945 r.

Oficerowie sztabu dywizji H. Goering we wsi Kleinwelka na północ od Budziszyna – IV.1945 r.

W dniu 23 kwietnia sytuacja na froncie zmienia się diametralnie. W widłach rzek Szprewa – Schwarzer Schops, rozpoczyna się niemieckie uderzenie na lewe skrzydło polskiej armii. Do akcji wkraczają doborowe jednostki 1 dywizji grenadierów pancernych „Brandenburg”, 1 dywizji pancerno-spadochronowej „Hermann Goering”, oraz prawdopodobnie 20 i 21. dywizji pancernej. Od północy od strony Lasów Mużakowskich naciera 615 dywizja do zadań specjalnych. Zgrupowane na północ od Budziszyna, wzdłuż lewego brzegu Szprewy polskie jednostki głównie 1 korpusu pancernego, są zbyt skromne aby przeciwstawić się uderzeniu (na razie 8, 9 i 5 dywizje piechoty tkwią daleko na zachód na przedpolach Drezna i Kamenz), podobnie sytuacja wygląda z prawej strony, na prawym brzegu Schwarzer Schops gdzie stacjonują 7 i 10 dywizje piechoty. Działające od południa siły radzieckie 52 armii w postaci 7 korpusu zmechanizowanego i 254 i 294 dywizji piechoty, okrążone w Budziszynie i w Weissenbergu szybko zostają wyłączone z walki. Zatem północny kierunek niemieckiego natarcia jest praktycznie wolny od polskich jednostek. A więc naprzód. Rozpoczyna się Bitwa pod Budziszynem.
c.d.n.

Autor: Jarosław Ludowski

Fotografie:
1. Bitwa pod Budziszynem – mapa sytuacyjna (https://upload.wikimedia.org)
2. Forsowanie Nysy Łużyckiej (http://portalhistoryczny.org)
3. Ofensywa Berlińska, marsz. Żymierski i gen. Świerczewski w przeddzień natarcia (http://nowahistoria.interia.pl)
4. Oficerowie sztabu dywizji H. Goering we wsi Kleinwelka na północ od Budziszyna – IV.1945 r.
http://www.arma2.ru/forums/showthread.php?t=58603
5. Gen. Aleksander Waszkiewicz – Białorusin w 2 armii WP (http://www.encyklopedia.puszcza-bialowieska.eu)

mgr.inż Jarosław Ludowski jest lubańskim regionalistą i badaczem historii współczesnej Dolnego Śląska. Zawodowo pracuje na stanowisku Kierownika Działu Obsługi Odbiorców i Eksploatacji Sieci w PEC Lubań.

 

 

 

mgr inż. Jarosław Ludowski jest lubańskim regionalistą i badaczem historii współczesnej Dolnego Śląska. Zawodowo pracuje na stanowisku Kierownika Działu Obsługi Odbiorców i Eksploatacji Sieci w PEC Lubań.

 

 

6 komentarzy Budziszyn 1945. O krok od klęski – cz. 1 (WIDEO)

  • Laubaner

    Bardzo dobry artykuł. Mam tylko jedno ale. Dlaczego pan pisze że generał Waszkiewicz to Biłorusin w armii polskiej? Przecież ten wybitny dowódca był Polakiem, urodzonym w Białowieży. Tam nawet stoi nadal dom w którym generał się urodził. Więc skąd informacje że on Białorusinem?

  • Arkadiusz Jaworski

    Najlepsze opracowanie o operacji łużyckiej jakie dotąd czytałem. Wcześniej na waszym portalu również czytałem artykuł o tej bitwie autorstwa Sławka Piguły, ale to było bardzo ogólnikowe, i w sumie chyba autor bardziej chciał złożyć hołd 5 Dywizji Piechoty i jej dowódcy gen. Waszkiewiczowi, niż jego celem było dokładne przybliżenie bitwy i jej kulisów. Czekam na dalsze części historii Panie Jarku i pozdrawiam

  • Jarosław Ludowski

    ad. Laubaner.
    Wie Pan też bym wolał, żeby gen. Waszkiewicz był Polakiem. Ale fakty są bezlitosne. Polecam link do artykułu.
    2 armia WP miała problem z obsadzeniem kadry dowódczej Polakami (ok. 40% stanowiły osoby nie polskiej narodowości, głównie Rosjanie) z różnych przyczyn, najczęściej politycznych. Ale nie tylko. Wszak Stalin wymordował sporą ich część w Katyniu. Tak że nie dość, że wojsko było niedoświadczone to jeszcze kadra nie potrafiła się porozumieć z żołnierzami, co również zapewne było jedną z przyczyn klęski w Łużycach. Ale o tym w 2 części publikacji.
    pzdr

  • Michał

    Waszkiewicz pochodził z polsko – białoruskiej rodziny. Jego matką była Białorusinka, a ojcem Polak. W domu nie pielęgnowało się polskiego patriotyzmu. Ale to prawdopodobnie dlatego, że była to rodzina pańszczyźniana, niewykształcona, a jak wiadomo ci ludzie nie utożsamiali się z konkretnym narodem. Waszkiewicz w wieku 16 lat trafił na front w czasie I wojny światowej jako carski żołnierz (jak zresztą wielu Polaków wówczas), a następnie, przeszedł do oddziałów bolszewickich i walczył w wojnie domowej. Został zawodowym żołnierzem, ukończył studia w szkole oficerskiej w Smoleńsku, gdzie później był wykładowcą. Przez wiele lat był oficerem niskiego szczebla m.in dowódcą plutonu i kompanii.Po czystkach w armii czerwonej, które przeprowadził Stalin w latach 30, w tym zamordowaniu całego dowództwa Akademii Wojskowej im. Fruzego w Moskwie, Waszkiewicza powołano na stanowisko szefa wyszkolenia w tej szkole. Jednocześnie przyszły generał studiował w akademii i ukończył ją w roku 1942. Awansowano go do stopnia podpułkownika i powołano na stanowisko dowódcy pułku w jednej z dywizji górskich, następnie w dywizji strzelców. Dowodził wieloma bitwami w tym heroicznym forsowaniem Dniepru. Był jednym z zaledwie kilku radzieckich dowódców, którzy cenili życie swoich ludzi. W 1944 roku w stopniu pułkownika został skierowany do II Armii Wojska Polskiego, gdzie dostał rozkaz sformowania i dowodzenia 5 Dywizją Piechoty. Już jako generał podlegał rozkazom generała Świerczewskiego, z którym znał się od wielu lat, jeszcze z czasów wojny domowej w Rosji. Waszkiewicz jako wybitny strateg i dowódca na odprawach niejednokrotnie sprzeciwiał się absurdalnym decyzjom Świerczewskiego i oficjalnie krytykował jego alkoholizm(sam Waszkiewicz nie pił alkoholu w ogóle). Świerczewski prawdopodobnie bał się tego, że popadnie w niełaskę a jego miejsce zajmie właśnie Waszkiewicz. Dlatego wysłał generała i ponad 10 tysięcy jego ludzi na niemal pewną śmierć. Z całej dywizji ocalało kilkuset żołnierzy, i to tylko dlatego że na odsiecz przyszli Rosjanie i pomogli wydostać się ocalałym z okrążenia. Niemcy nie oszczędzali nikogo. Mordowali w bestialski sposób jeńców, rannych, sanitariuszki i lekarzy. Samego generała torturowali, wykłuli mu oczy a następnie zamordowali kilkoma uderzeniami, które zostały zadane łopatką saperską. Oficerów jego sztabu, zakłuto bagnetami lub w najlepszym przypadku rozstrzelano.

  • fan

    Ciekawy tekst. Bardzo dokładny opis operacji łużyckiej. Kiedy następna cześć?

  • Jarosław Ludowski

    Panie Michale jeśli chodzi o życiorys gen. Waszkiewicza – OK, ale dalej to niestety pisze Pan nieprawdę. A już liczby jakie Pan podaje? Można poznać źródło informacji? Tymczasem pozwolę sobie sprostować:

    1. W Tauer i Forstgen okrążony i wybity został jedynie SZTAB! 5 dywizji piechoty (a więc dowództwo z pomniejszymi jednostkami ochrony) i współdziałająca z 5 DP 16 brygada pancerna. Główne siły dywizji, a więc 15 i 17 pułki piechoty znajdowały się w tym czasie 30km dalej na zachód pod Kamenz, a 13 pułk piechoty poza okrążeniem zaledwie 7km na wschód po prawej stronie rzeki Schwarzer Schops. Niestety nie był w stanie przyjść z pomocą wskutek silnej obrony Niemców. W każdym razie do końca operacji łużyckiej owe pułki piechoty brały czynny udział w walce.

    2. Mimo wszystko nie winiłbym Świerczewskiego za tę sytuację. Jest nie do końca zrozumiale, dlaczego sztab dywizji nie posuwał się na zachód za głównymi siłami, a pozostał daleko w tyle (30km). Zawiodło rozpoznanie? zlekceważenie zagrożenia? To raczej wina samego gen. Waszkiewicza. Fakt faktem, że 5 DP miała nieco utrudnione zadanie nacierając na dwóch rozbieżnych kierunkach – zachód i północ – a więc problem z ogarnięciem całości i pewnie lokalizacją sztabu. To istotna okoliczność łagodząca.

    3. Jeśli mówimy o okrążeniu dywizji, to być może ma Pan na myśli “dolinę śmierci” i 9 dywizję piechoty (chociaż tam też okrążone zostały jedynie pewne oddziały), ale to już inna sprawa, data, jednostka i dowódca, który został ranny ale ocalał. Ale o tym będzie w drugiej części za tydzień.

    Na koniec jeszcze słowo o samym generale. Pół Polak, pół Białorusin to prawda, jednak wybrał karierę w Armii Czerwonej. A w wojnie polsko-bolszewickiej 1919-20 walczył po stronie wroga – nie zapominajmy o tym. I do 2 armii WP trafił zapewne nie z miłości do ojczyzny, ale z rozkazu. W okrążeniu zginął w czołgu dowódca 16 (polskiej) brygady pancernej płk. Kundarcew. Czemu o nim kroniki nie piszą? Sytuacja identyczna.

    ad. A. Jaworski i fan – dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam.