Lubańskie Porcelanki
Przedwojenny Lubań znany był w całej okolicy ze znakomitego piwa i wody mineralnej. Na przykład Klosterbrauerei Lauban produkował niegdyś wyśmienity napój „Alsina”, a firma Hermana Meiera znaną do dziś orzeźwiającą lemoniadę „Sinalco”. Dziś po dawnej świetności miejskich browarów i wytwórni nie ma już prawie żadnego śladu.
Jedynymi świadkami tamtych czasów są tylko puste butelki i porcelanowe do nich korki. Szczególnie te drugie, wytwarzane w przeróżnej formie, przybliżają nam bogactwo lokalnego piwowarstwa.
Butelki do piwa i wody mineralnej musiały posiadać szczelne i mocne zamknięcia z uwagi na zawarty w płynie dwutlenek węgla. Początkowo mocno nasycone piwa górnej fermentacji zamykano czopem z kauczuku lub korkiem. Zabezpieczano je sznurkiem lub drutem, aby nie zostały wypchane przez zawarty w nich gaz. Pod koniec XIX w. pojawiły się pierwsze rewolucyjne zamknięcia pałąkowe z porcelanowym korkiem. Zostały one opracowane niezależnie przez przynajmniej dwóch wynalazców. Amerykański wynalazca Charles de Quillfeldt opatentował takie zamknięcie w 1875 r. W tym samym roku Carl Dietrich z Berlina opracował bardzo podobne zamknięcie, z tym, że korek wykonany był z cyny. Rok później Nicolai Fritzner wprowadził korek stalowy.
Porcelanowy korek został opatentowany w Niemczech w 1878 r. Pierwsze korki porcelanowe, zwane dziś potocznie porcelankami, miały formę podłużną. Później wprowadzono korki okrągłe, które stosowano do butelek z piwem. Porcelanki podłużne pozostały w użyciu nadal, jednak stosowano je wyłącznie do butelek z wodą mineralną i oranżadą. Praktycznie każdy browar zajmował się niegdyś – obok produkcji piwa rozlewaniem wód mineralnych, w związku z tym stosował jednocześnie dwa typy ww. porcelanek.
Najstarsze porcelanki były wypalane dwukrotnie. Najpierw pokrywano je glazurą i wypalano, potem za pomocą specjalnego stempla nanoszono napisy, które jeszcze raz pokrywano glazurą i wypalano. Napisy na porcelankach wyprodukowanych w ten sposób po prostu się nie ścierają. Po pierwszej wojnie światowej w ramach oszczędności coraz częściej rezygnowano z drugiego wypalania, czego efekty widać na nowszych porcelankach z nieczytelnymi napisami.
Na porcelanowych kapslach umieszczano zawsze znaki własności (nazwisko właściciela), oznaczenia firmowe i nazwę miasta. Dzięki temu posiadamy dziś dość dużą wiedzę o przedwojennym piwowarstwie.W moich zbiorach lubańskich porcelanek znajdują się egzemplarze z kilku miejskich browarów: założony w 1880 r. Klosterbrauerei przy Heide 5 (obecnie Plac Strażacki od ul. Podwale) i Germania Brauerei przy Greiffenbergerstrasse 15 (dawna przychodnia kolejowa przy ul. Warszawskiej) – fot. 1.

Dużym browarem miejskim był też Brau-Commune zu Lauban z 1869 r. przy Langengasse 4 – fot. 2. Max Pfullmann przy Richterstrasse 9-10 prowadził sprzedaż lwóweckiego piwa z Brauerei Löwenberg (fot.2).

Z zachowanych porcelanek pozyskujemy wiedzę również o innych lokalnych rozlewniach piwa: Paula Schobera, Gustawa Seidela, Augusta Ressela (fot.3).

W latach 80-tych XIX wieku powstała w Lubaniu duża wytwórnia – wchodzącej dopiero do spożycia – lemoniady gazowanej Wilhelma Bertrama (fot.4).

Drugą co do wielkości wytwórnię wody gazowanej założył w dawnej hali sportowej przy Äusseren Görlizerstrasse kupiec P.E. Achtnich (fot.5), który później przeniósł ją do centrum miasta.

Jego zakład nosił nazwę – Champagnerfabrik. Przy Friedrich-Wilhelms-Platz 4a swoją wytwórnię wody mineralnej (Mineralwasserfabrik) prowadził Erich Bachmann (fot.6).

Przeglądając dawne, porcelanowe korki od lubańskich butelek po wodzie mineralnej możemy odczytać również innych producentów tego napoju: Richard Ludwig, Hermann Just, Gustav Schirach, Heinrich A. Zimmer, Louis Eifler, i bracia Gomm (fot. 4, 5, 6). Klosterbrauerei Lauban produkował niegdyś wyśmienity napój „Alsina”, a firma Hermana Meiera znany do dziś orzeźwiające „Sinalco”.

Janusz Kulczycki jest regionalistą, badaczem historii Lubania oraz całych Górnych Łużyc i publicystą. Jest również współzałożycielem i Prezesem Stowarzyszenia Miłośników Górnych Łużyc w Lubaniu.
Autor: Janusz Kulczycki (Stowarzyszenie Miłośników Górnych Łużyc)

To nie był Lubań. Das war Lauban, verstehen? Nie wolno mieszać tych spraw. Niemcy wyraźnie zaznaczają granice swojej jurysdykcji, również kulturowej. Nas, Polaków, musi interesować nasza historia i nasza kultura na tych ziemiach. Twórzcie kulturę na Łużycach, ale POLSKĄ. Niemcy zacierają, jak tylko mogą wszystkie ślady Słowiańszczyzny na swoich obecnych terenach, nie mówiąc o polskich śladach. Podobno budynki rządowe w Berlinie stoją na gruntach, które należały do zamożnych Wielkopolan. Berlin założyli Słowianie. Wszelkie babranie się w niemczyźnie na Łużycach szkodzi naszym, polskim sprawom. Jeszcze Polska nie zginęła. Proszę o tym pamiętać.
Szczęść Boże!
Nie byłbym aż tak radykalny, ale fakt, że z tą świadomością narodową nie jest najlepiej. Inna sprawa jeśli ktoś wykopie na działce taką porcelankę, to jest ciekawy co to jest? Może to jest wartościowe i da się sprzedać za jakiś milion. To właśnie ta perspektywa „kasy” pcha do wyprzedaży ojcowizny, czytaj polskiej ziemi. Kasa, kasa i jeszcze raz kasa…
Trzeba pamiętać, że nasze ziemie maja wielonarodową historię. Stowarzyszenie Miłośników Górnych Łużyc i jej członkowie starają się ją poznać oraz przybliżać w jak najłatwiejszy sposób. Choć to nie podoba się wszystkim…. notabene prawdopodobnie nie będziemy wystawieni na dniach organizacji pozarządowych podczas dnia Lubania…. bo nie podoba się, jak chcemy promować nasze stowarzyszenie naszym władzom, a może jest drugie dno ? …. no cóż my mamy pomysł na rozwój turystyki historycznej miasta,,,,, a inni wolą nic nie robić…..
Mimo wszystko nie obawiałbym się zaniku świadomości narodowej. Nie pozbawił nas jej przez całe wieki dyktat sąsiednich potęg, to teraz ma to zrobić powszechny konsumpcjonizm i polityka Unii Europejskiej? Nic z tych rzeczy. A już na pewno nie dopuści do tego ostrożnie liczona na min. 30% część społeczeństwa i jej reprezentacja w sejmie, która najprawdopodobniej niebawem przejmie władzę 😉
Dlatego mówmy również o m.in. niemieckiej historii Lubania i zbierajmy porcelanki, butelki i nie tylko. Ku zaskoczeniu, wśród drobiazgów z okolic nie raz udaje się znaleźć i coś z ojczystej II Rzeczypospolitej.