11. wycieczka Rajdu na Raty – na Chojnik
5 maja 2013 roku odbyła się kolejna w tym roku wycieczka Rajdu na Raty organizowanego przez Oddział PTTK „Sudety Zachodnie” w Jeleniej Górze. Gdy czekałem na dworcu autobusowym, by poprowadzić chętnych na zaplanowaną dzisiaj trasę, zauważyłem, że jest ich niewielu. Czyżby dało o sobie znać zmęczenie po długim weekendzie? Było przecież tyle różnych imprez. Dobrze jednak, że choć niektórzy chcą przejść się i nie będą siedzieć w domu. Autobus odjechał punktualnie. Na pierwszym przystanku wsiedli kolejni uczestnicy wycieczki, na drugim następni i gdy wysiadaliśmy w Szklarskiej Porębie okazało się, że jest nas prawie 40 osób.
Pogoda, mimo niekorzystnych prognoz, była całkiem niezła. Aby dobrze rozpocząć dzień, podeszliśmy pod wodospad na potoku Szklarka. Co prawda byliśmy tu już wiele razy, ale jego widok, odgłos spadającej z wysokości ponad 13 metrów wody, zawsze jest warty, by tu przyjść. Zwłaszcza że jest on różny w różnych porach roku, a także o różnych porach dnia.
Podczas przekazywania przeze mnie informacji o odejściu na wieczną wędrówkę Juliusza Naumowicza – Wielkiego Mistrza Walońskiego, dowiedzieliśmy się, że wczoraj grono wiecznych wędrowców zasilił wieloletni uczestnik wycieczek Rajdu na Raty, nasz Kolega Robert. Zgodnie z tradycją obu uczciliśmy minutą ciszy.
Ruszyliśmy wzdłuż rzeki, w korycie której zalegają niezliczone ilości dużych głazów powodujących piętrzenie płynącej wody oraz tworzących liczne kaskady. Jest to oczywiście Kamienna. Minęliśmy Żółte Skały i skręciliśmy w szeroką drogę leśną prowadzącą wzdłuż potoku o nazwie Czarna Płóczka (tak, tak, prze „ó”). Te nasze pierwsze kilometry, mimo iż szliśmy wciąż pod górę, były bardzo przyjemne. Nie spociliśmy się za bardzo. Cały czas słyszeliśmy szum wody płynącej w dół oraz delikatny śpiew ptaków. Zauważyliśmy, że tutaj, tak jak wszędzie, prowadzona jest duża wycinka lasu. Docieramy do Drogi pod Reglami i nią do Trzech Jaworów. To właśnie stąd w 1900 roku poprowadzono ścieżkę nazwaną imieniem Josepha Partscha, wybitnego geografa pochodzącego ze Szklarskiej Poręby.
Idąc wciąż Drogą pod Reglami, cały czas obserwujemy drzewa rosnące po obu jej stronach. Widzimy i czujemy wiosnę, która zagościła już na dobre. Momentami, gdy pokazują się ciepłe promienie słoneczne, wyraźnie czujemy ten niepowtarzalny zapach lasu. W tym momencie nie ma nic przyjemniejszego. Do tego jeszcze dudnienie wody na Wodospadzie Wrzosówki i piękna Malowana Skała za Polskim Potokiem spływającym z Małych Śląskich Kamieni. Podbudowani takimi doznaniami stajemy na odpoczynek w utworzonym przez Karkonoski Park Narodowy specjalnym miejscu, w którym turyści mogą skorzystać z ustawionych ław i stołów. Jesteśmy na początku Petrowki, drogi prowadzącej, jak jej nazwa wskazuje, do schroniska Petrova bouda. Niestety jeszcze nieodbudowanego po pożarze. Dalej podążamy szlakiem żółtym. Mijamy potok Sopot, który swoje wody niesie z Hutniczego Grzbietu. W Zachełmiu opuszczamy Drogę pod Reglami i zielonym szlakiem podchodzimy przez zbocze Przesieckiej Góry do miejsca, z którego roztacza się wspaniała panorama na Kotlinę Jeleniogórską. Mijając Żelazny Mostek czujemy ulgę wiedząc, że jest to już dziś nasze ostatnie podejście. Podchodzimy na Przełęcz Żarską. Teraz czeka nas już tylko niezliczona ilość schodów (nikt ich nie policzył) i jesteśmy przed schroniskiem na Chojniku. To tutaj umieszczono tablicę upamiętniającą 50-lecie oddziału PTTK „Sudety Zachodnie” w Jeleniej Górze, właściciela Zamku Chojnik. Poznajemy nowego ajenta – kapitana Zamku Chojnik – Andrzeja Ciosańskiego. Na dziedzińcu zamkowym wysłuchujemy historii zamku oraz nowej wersji legendy o Kunegundzie.
Myślę, że pamiątkowe zdjęcie pod najładniejszym z pręgierzy oraz rozległa panorama, jaką podziwialiśmy z zamkowej wieży, całkowicie wynagrodziły trudy poniesione podczas tej wycieczki. A teraz pozostało nam już tylko spokojne zejście do Sobieszowa i powrót do domów.
Krzysztof Tęcza


