Bitwa o Lubań 1945 dzień po dniu – epilog. Część 31

Pozostawiając już statystyki, pozostaje nam jeszcze odpowiedzieć na dwa zasadnicze pytania -jaki sens miała tak twarda niemiecka obrona Lubania i dlaczego sowiecki atak zakończył się niepowodzeniem? Na te pytania spróbuję Państwu odpowiedzieć w ostatniej części mojego cyklu który pt. „Bitwa o Lubań 1945 dzień po dniu”, ukazywał się na łamach Przeglądu Lubańskiego.
Odpowiadając na pierwsze pytanie, strona niemiecka mówi o fakcie oczywistym, o obronie „mitycznej” wręcz linii kolejowej Drezno – Wałbrzych – Wrocław i dalej na Górny Śląsk, aż do czeskiej Ostravy. Linii kolejowej, dzięki której miało się ziścić marzenie odblokowania Wrocławia i która zapewniała kontakt pomiędzy stacjonującą na zachód od Nysy Łużyckiej 4. Armią Pancerną, zgrupowaną na północy Czech 17. Armią i dalej na wschodniej flance 1. Armią Pancerną.

Lubań po walkach – młodzi rekruci Wehrmachtu na ul. Bankowej (ze zbiorów dolny-slask.org.p.)
Gen. Hans von Ahlfen, d-ca Festung Breslau i autor książki Walka o Śląsk 1944/1945 twardo broni tezy o strategicznym znaczeniu tejże trasy. Tak z Wałbrzycha jak i z Kłodzka odcinki tej linii wiodły bezpośrednio do Wrocławia, a więc mogły być wykorzystane do transportu w bezpośredni rejon walk dużych jednostek wojskowych. Jednak gdy spojrzymy na mapę północnych Czech i sieć połączeń kolejowych w tym rejonie, to szybko uświadomimy sobie, że na południe od Gór Izerskich, Karkonoszy i Kotliny Kłodzkiej na trasie Drezno – Melnik – Nymburg – Hradec Kralowe – Kłodzko, biegnie równolegle równie przepustowa magistrala kolei czeskich. Zlokalizowana w odległości co najmniej 100 km na południe o linii frontu, na głębokim zapleczu w obszarze niezakłóconego panowania 17. Armii z Grupy Armii „Środek” i nie narażona na ostrzał artyleryjski oraz ataki z powietrza wrogiego lotnictwa. To prawda, że na odcinku Drezno – Kłodzko była ona dłuższa o ok. 100 km, jednak jak się ma owe 100 km naddatku do innych oczywistych korzyści nietrudno ocenić. Sam gen. von Ahlfen podaje fakt istnienia i możliwości wykorzystania tego połączenia, jednak stwierdza, iż linia ta była mniej przepustowa.

Młodzi obrońcy Lauban w drodze na linię frontu
Najwyraźniej lekceważąc przytoczony powyżej aspekt, d-ca Grupy Armii „Środek” w myśl dyrektywy Hitlera nie oddania ani piędzi niemieckiej ziemi nakazał zamienić miasto w redutę i bronić jej do upadłego. A jak w praktyce po odblokowaniu linii kolejowej wyglądała jej dalsza eksploatacja? Na odcinku Goerlitz – Gryfów Śl. trasa przebiegała w odległości min. 6 km i max. 12 km od linii frontu, a więc ciągle była narażona na ostrzał sowieckiej artylerii średniego i dużego kalibru, a szczególnie oczywiście stacje w Lubaniu, Olszynie czy nawet Gryfowie Śl. Jak pisze Waldemar Bena w „Lubań wczoraj i dziś”, jedynie w okresie Wielkiego Tygodnia, już po zakończeniu Bitwy Lubańskiej, na Lubań spadło 630 pocisków. Przypuszczalnie spora część z nich kierowana była na dworzec kolejowy powodując ciągłe uszkodzenia torowisk, rozrządów, nastawni i innych urządzeń i budynków kolejowych niezbędnych do zapewnienia eksploatacji trasy. Ponadto ciągłe rozpoznanie lotnicze tego rejonu przez stacjonujące w Osłej k/Bolesławca sowieckie lotnictwo jak również tzw. swobodne polowania lotnictwa myśliwskiego, skutecznie utrudniły eksploatację linii.

Odcinek linii magistrali Śląskiej Kolei Górskiej (widok od Zaręby w kierunku Batowic Lubańskich). To dla tej właśnie linii, Niemcy tak zaciekle bronili Lubania
Wypada jeszcze napisać kilka słów o samej idei odblokowania Wrocławia, dla której zawzięcie broniono trasy kolejowej i miasta Lubań. Jak wiadomo sowiecki pierścień okrążenia wokół Wrocławia zamknął się w dniu 16 lutego 1945 r. Tuż przed tą datą jednostki niemieckie próbowały zapobiec tej sytuacji atakując z południa i dlatego jak pamiętamy przed dojściem do Lubania część jednostek 3. APG w. Rybałki została zawrócona w rejon Strzegomia umożliwiając ostatecznie zaciśnięcie pierścienia okrążenia. Niemiecki kontratak się nie udał. A co było dalej? Po tym wydarzeniu, większość niemieckich dowódców wojskowych uważała odblokowanie Wrocławia za mrzonkę. Znany nam chociażby płk. Hans von Luck, nazywał te plany iluzją wobec ogromnej przewagi Rosjan. Ale szczególną wagę mają słowa szefa sztabu Grupy Armii „Środek” gen. O.O. von Natzmera, a więc sztabu samego Schoernera, który stwierdził wyraźnie, że zadanie odblokowania Wrocławia mogło być zrealizowane max do 24.02.1945 r., a po tym czasie armie stacjonujące w Czechach utraciły bezpowrotnie możliwości operacyjne i mogły się skupić jedynie na obronie swoich pozycji.

Most kolejowy na Kwisie w dzielnicy Lubań – Księginki – widok z dołu (źr. autor)
Dlaczego zatem pomimo w/przytoczonej wiedzy gen. Schoerner poświęcił Lubań? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Zdecydowały zapewne jako dla zagorzałego nazisty, bezwzględna lojalność wobec Hitlera nakazująca bronić za wszelką cenę niemieckiej ziemi, chęć wykazania inicjatywy krótko po nominacji na d-cę Grupy Armii „Środek”, ale też i błędne rachuby i zwykłe błędy w dowodzeniu, o których często wspomina w swojej książce von Ahlfen. W walkach na Śląsku Schoerner niejednokrotnie nakazywał podległym oddziałom atak bądź trwanie na pozycjach z góry przegranych i to wbrew opinii swoich oficerów. Bezsensownie narażał życie swoich żołnierzy i mienie obywateli, podobnie jak w Lubaniu. „Szalony ferdi”, „krwawy Ferdinand”, czy jak mówił o nim Goebbels „krwawy pies” wymagał od innych cudów i bezwzględnie karał za niesubordynację, a sam cudotwórcą nie był, co najwyżej średniej miary wysokim dowódcą wojskowym. Miał problemy również z honorem, gdy na koniec opuścił swoją armię w cywilnym przebraniu i uciekł samolotem na tereny opanowane przez Amerykanów, co nawiasem mówiąc i tak nie ustrzegło go przed wieloletnim więzieniem za popełnione zbrodnie wojenne.
Na koniec odpowiadając na drugie pytanie, dlaczego sowiecki atak zakończył się niepowodzeniem, posłużmy się znamiennym cytatem ze wspomnień d-cy 56. BPGw płk. Zachara Slusarenki:
„Mimo wszystko nie zdołaliśmy w wyznaczonym przez przełożonych terminie sforsować Bobru i opanować Lubania. Przyczyna tkwiła w tym, że nieprzyjaciel zaczął dużymi siłami obchodzić 3 armie pancerną od wschodu. Miał on świeże, całkowicie skompletowane, przerzucone z frontu zachodniego jednostki, my zaś po 15-20 wozów bojowych w brygadzie. I jeszcze jedną, powiedziałbym, nawet zasadniczą przyczyną było to, że zbyt ufaliśmy we własne możliwości, nie docenialiśmy sił wroga i zbyt gorączkowo parliśmy do przodu.”

Zniszczony radziecki czołg na ulicach Lauban
Trudno o lepsze podsumowanie przyczyn sowieckiej porażki. Można dorzucić jeszcze wyczerpanie sowieckich jednostek trwającą drugi, potem trzeci i czwarty tydzień nieustanną ofensywą, braki w zaopatrzeniu i paliwie do czołgów, awarie sprzętu (większość czołgów miała już wykonane resursy po 900-1000 km co kwalifikowało je do remontu). Ponadto kardynalnym błędem sowieckiego dowództwa w walkach w Lubaniu w obliczu strat i twardej niemieckiej obrony z użyciem barykad i jednostek niszczycieli czołgów było nie wykorzystanie piechoty. Ale abstrahując od w/w czynników kluczowa wydaje się, jak wspomniał Slusarenko, doskonała niemiecka taktyka uderzenia 8. Dywizji Pancernej już 18 lutego w lewe skrzydło nacierających Rosjan. Uderzenie to skutecznie ostudziło zapał atakujących i zmusiło ich do ciągłego angażowania w tamtym rejonie dodatkowych jednostek kosztem działań na kierunku Lubańskim i Zgorzeleckim. Zastanawiające, dlaczego gen. Schoerner nie kontynuował działań militarnych właśnie tam wzmacniając odpowiednio swoje siły i pośrednio działając na rzecz odbicia Lubania. Zapewne w pierwszej fazie utraciłby miasto, ale nie wykluczone, że niedługo potem zmusiłby Rosjan do jego opuszczenia. Teraz to już tylko luźne dywagacje. Stało się tak, jak się stało, czymże w końcu w świetle ogromnej hekatomby II Wojny Światowej były losy niedużego łużyckiego miasta na Kwisą.
Serdecznie dziękuję Państwu za uwagę. W sposób szczególny dziękuję za miłe słowa, polubienia, komentarze i znajomości na FB. Za obejrzane filmy. Wierzę, że pozostaniemy przyjaciółmi.
Z poważaniem Jarosław Ludowski
dodano 09.03.2020 r.
mgr inż. Jarosław Ludowski jest lubańskim regionalistą oraz badaczem historii współczesnej Lubania i Dolnego Śląska. Specjalizuje się w zagadnieniach historycznych dotyczących Bitwy o Lubań, która miała miejsce w lutym i marcu 1945 roku. Zawodowo pracuje w PEC Lubań Sp. z.o.o.
