Dzieje szpitala Św. Jakuba (cz.IV)
W XIII wieku powstające szpitale w większości były zarządzane przez kościół, a więc parafie lub klasztory. Wzrost zamożności i znaczenia mieszczan powodował jednak, iż coraz częściej fundatorami szpitali były nie tylko zakony czy parafie, książęta, rycerze, ale także bogaci mieszczanie. Rady miast coraz częściej same występowały z takimi inicjatywami. Tak też było w Lubaniu.
Część IV – Zmienne koleje losu
Jak już wspomniałem, szpital Św. Jakuba w 1323 roku powstał jako fundacja prywatna, co w ówczesnym czasie nie było już rzadkością. Po takiej fundacji utrzymanie szpitala jednakże przechodziło na władze miasta (radę) oraz miejscową parafię. Nie było tu mowy o konkurencji lecz współdziałaniu. W początkach XIV wieku (od bulli Papieża Klemensa V Quia contingit z 1311 roku) przeważnie zarządzanie szpitalem powierzano już mieszczanom (radzie miejskiej), natomiast nadal funkcję opiekuńczo-charytatywną prowadził kościół. Nad kościołem i szpitalem Św. Jakuba w średniowieczu patronat posiadał kościół farny. Świadczy o tym, chociażby fakt, iż przyległy kościół Św. Jakuba nie posiadał proboszczów lecz tylko ołtarzystów. Patronat nad kościołem farnym (po reformacji zwany kościołem p.w. Św. Trójcy) od 1322 roku posiadały z kolei siostry magdalenki, których grupę z inicjatywy księcia Henryka jaworskiego przeniesiono do Lubania z klasztoru w Nowogrodźcu. Można więc się spodziewać, iż posługę potrzebującym niosły w szpitalu również siostry magdalenki, przy najmniej do nastania reformacji.
Szpital Św. Jakuba, podobnie z resztą jak i większość ówczesnych szpitali, miał trudności z samodzielnym utrzymaniem. Lubański historyk z przełomu XIX/XX wieku, Paul Berkel pisał, iż szpital nie otrzymał żadnego uposażenia założycielskiego i musiał opierać się tylko na datkach . Z przeglądu materiałów archiwalnych wynika, iż jednak z czasem otrzymał darowizny w majątku ziemskim. W 1496 roku szanowany lubański rajca Lorenz Siebenweck darował w poniedziałek po Oculi (3 Niedziela Pasyjna) szpitalowi akr ziemi znajdujący się w jego folwarku zwanym Bayerhaus (Bayerhaus Vorwerk, zwany też Beyerhanses Vorwerk). Dodatkowo zastrzegł, iż po jego śmierci każdy następca tego folwarku musiał szanować to prawo posiadania, w przeciwnym razie rada miasta musiała zapewnić szpitalowi pożytki w postaci 60 marek . Lorenz Siebenwek w latach 1497, 1501 i 1505 piastował stanowisko burmistrza miasta, na początku XVI wieku (wzm. 1507-08) pełnił także funkcję proboszcza w klasztorze magdalenek, a także stał na czele lubańskiej parafii . Jego córka (czasem podawane, iż siostra) Christina w latach 1504-1532 pełniła funkcję przeoryszy klasztoru magdalenek. Jak wyżej wspomniałem jest wielce prawdopodobne, iż magdalenki (przy najmniej do początku reformacji) sprawowały opiekę duchową i fizyczną nad pensjonariuszami szpitala. Być może ten akt darowizny wiązał się z pilną potrzebą pomocy pensjonariuszom szpitali (w tym samym roku Siebenweck poczynił też darowiznę na rzecz szpitala Św. Elżbiety w Lubaniu). Otóż w latach 1496-97 grasowała w regionie dżuma, która przez dwa lata pochłonęła w mieście aż około 3000 ofiar.
Po ustąpieniu epidemii, w 1500 roku mieszczanin Hans Anders ofiarował na rzecz szpitali Św. Jakuba oraz Św. Elżbiety ½ marki z łąki przy „Sleiffgrunde” (łąka pomiędzy ul.Górniczą, a potokiem Gozdnica, dawniej Schleif Grund) .
Co prawda brak jest wzmianek kronikarskich o roli szpitala w średniowieczu, jednakże historycy sądzą, iż od jego założenia służył przede wszystkim chorym, kalekom, niedomagającym oraz biedakom, a doraźnie także ofiarom epidemii.
W XVI wieku z pewnością wzrosła rola rady miasta w kierowaniu i utrzymaniu szpitala w związku z przejściem większości mieszkańców na protestantyzm. W XVI wieku powszechnie odbierano w krajach protestanckich nadzór kościelny nad szpitalami. Starano się od tego czasu ograniczać rolę sióstr magdalenek na życie miejskie, a tym bardziej duchowe osób przebywających w szpitalu. Ograniczano także przyjmowanie do szpitali żebraków, starając się zmieniać stopniowo ich funkcje na bardziej lecznicze. Oczywiście uwarunkowane było to możliwościami lokalowymi. W przypadku Lubania widać jednak, iż szpital Św. Jakuba nadal pełnił różnorodną funkcję.
Kolejna wzmianka kronikarska o szpitalu pochodzi właśnie z burzliwego okresu religijnych sporów w I połowie XVI wieku. W 1539 roku w swym testamencie biskup wrocławski Jacob von Salza przekazał na rzecz szpitala 100 florenów węgierskich w złocie (ofiarował też pisarzowickiemu kościołowi biskupi ornat i kielich). Środki te przekazał w 1540 roku radzie miasta starosta Mathes (Maciej) von Salza z Platerówki. W tym samym roku za złoto rada kupiła dla szpitala, a w zasadzie jego folwarku, który prowadził na gruntach szpitalnych gospodarkę rolnę (G. Jakobschen Vorwerk) – pole, prawie 18 szefli do wysiania, łąkę i staw przy pisarzowickiej granicy . Pole było odtąd znane jako „pole biskupie” (Bischof Acker). Analizując topografię Lubania wydaje się, iż miejsce to leżało na krańcach Lubania w rejonie ograniczonym drogami na Zgorzelec i do autostrady A4, nad potokiem Łazek (dawniej Potok Pisarzowicki). Być może był to nawet grunt wydzielony z włości rodu von Salza, który w tym czasie władał Pisarzowicami. W tej informacji bardzo istotna jest notka o przekazaniu gruntów folwarkowi Jakuba (Gut Jakobschen Vorwerk), który zajmował się gospodarką rolną, hodowlaną i rybną na rzecz szpitala. Niestety nie dotarłem do informacji gdzie znajdowały się zabudowania tego folwarku.
Prawdopodobna lokalizacja Biskupiego Akru, na granicy z Pisarzowicami. Teren ten topograficznie bardziej związany jest z Pisarzowicami niż z Lubaniem, znajdują się tam staw, podmokłe łąki i pole orne.
Kilka zdań poświęcę ofiarodawcy na rzecz lubańskiego szpitala. Ród von Salza miał duże wpływy w Lubaniu co najmniej od połowy XIV wieku. Posiadali liczne włości na Górnych Łużycach, w tym wokół Lubania. W XVI wieku na wschód od Nysy byli właścicielami m.in. Białogórza, Wyręby, Pisarzowic, Zaręby, Platerówki, Włosienia, Sulikowa, Łomnicy, Jerzmanek, Łagowa zgorzeleckiego, Kościelnika, Jałowca, Gierałtowa, Nawojowa, Niwnic i jeszcze wielu innych małych przysiółków, do tego posiadali też liczne włości na zachód od Nysy. Jakub był trzecim synem Gűnthera z Zaręby, urodził się w Pisarzowicach w 1481 roku, a zmarł 24 sierpnia 1539 roku w Nysie. Pierwsze nauki pobierał w Lubaniu, następnie studiował w Lipsku, w 1502 roku w Bolonii, 1506 w Ferrarze (lub Florencji), by w 1508 roku zostać doktorem prawa. Wysokie wykształcenie otworzyło mu drogę do uzyskania w 1510 roku stanowiska starosty Głogowa. W 1516 roku, już jako starosta głogowski, otrzymał list polecający od rady miejskiej w Zgorzelcu na drogę do Santiago de Compostella. Pomimo braku wykształcenia teologicznego w 1520 roku został arcybiskupem Wrocławia i równocześnie księciem nyskim. Często przebywał we włościach biskupich w Nysie, gdzie znajduje się bazylika Św. Jakuba, w której został pochowany. W 1532 roku od króla Ferdynanda nabył miasto i zamek Bolków (przepisał je starszemu bratu Maciejowi z Platerówki) Czasem przypisuje się mu zaniechanie (być może z braku wiedzy teologicznej) walki z protestantyzmem na Dolnym Śląsku, która to rewolucja przypadła właśnie na okres pełnienia przez niego sakry biskupiej. Być może ta niechęć do walki z protestantami wynikała także z faktu, iż jego rodzina, w tym bracia również przeszli na stronę Lutra.
Sarkofag biskupa Jakuba von Salza w bazylice Św. Jakuba w Nysie.
Kilka zdań należy poświęcić także tragicznym losom szpitala. Według lubańskich dziejopisarzy z pewnością spłonął podczas najazdu husyckiego na Lubań w 1427 roku. Kolejny raz został podpalony 1469 roku. Było to ciekawe wydarzenie, które warto opisać. Otóż w tym czasie w Czechach nadal trwała walka religijna husytów z katolikami. Król czeski, husyta Jerzy z Podiebradów wciąż musiał walczyć z wewnętrzną opozycją katolicką. Na Dolnym Śląsku i Łużycach w jego imieniu bunty miast tłumił syn, książę ziębicki i hrabia kłodzki, Henryk I Starszy. 7 września 1496 roku książę podszedł pod Lubań, wojska zajęły pozycje pomiędzy Kappelenberg a Gerichte (czyli pomiędzy dzisiejszym Świętoniem i Szubieniczną Górą, gdzieś w rejonie Osiedla Fabrycznego). Stamtąd ognistymi strzałami ostrzeliwali Lubań. Spłonęło wówczas Przedmieście Zgorzeleckie wraz ze szpitalem Św. Jakuba. Husyci następnie przesunęli wojska na północ od miasta, a w rejonie młyna nad potokiem Łazek przy ujściu do Kwisy w Radogoszczy (Schreiber Műhle) zorganizowali swój obóz zaopatrzeniowy. W nocy mieszczanie lubańscy zorganizowali atak odwetowy, a właściwie grabieżczy. Zamarkowali, iż w mieście nadal znajdują się obrońcy, natomiast 200 mieszczan i knechtów podzieliło się na dwie grupy, które zaatakowały tyły wojsk książęcych. Jedna grupa lubanian przekroczyła Kwisę od strony Uniegoszczy, druga od strony Lasu Zakonnego (Nonnenbusch). Lubańscy mieszczanie podczas tego wypadu zagrabili prowiant wojsk książęcych, który co lepszy (słoninę, mięso, drób) dostali mieszczanie, a gorszy (masło i ser) knechci. Do rana wróg opuścił okolice Lubania. Półtora roku później, po śmierci Jerzego z Podiebradów, królem Czech, a więc także władcą Lubania, został Władysław II Jagiellończyk, syn polskiego króla Kazimierza IV.
Rzeźba przedstawiająca Henryka I z Podiebradów w nieistniejącym już obiekcie Neues Lusthaus w Stuttgarcie (zb. 1584-93), ryc. Th.Hoffmana z Allgemeine Bauzeitung (1870).
Plan bitwy o Lubań 07-08 września 1496 roku. Na czerwono oznaczono wojska księcia Henryka ziębickiego, na niebiesko kierunek nocnego wypadu mieszczan lubańskich.
Liczne choroby zakaźne dziesiątkowały mieszkańców, zwłaszcza zatłoczonych miast. Z tego też powodu szpital został odbudowany i już w 1553 roku kroniki miejskie zauważają jego bardzo ważną rolę podczas Pestzeit, a więc podczas epidemii dżumy. Wówczas w ciągu pół roku zmarło około 2.200 osób. Szpital w tym okresie miał pełnić rolę tzw. Siechenhaus, a więc właśnie obiektu, w którym zamieszkiwali chorzy zakaźnie . W 1554 roku na żądanie landwójta budziszyńskiego Christopha von Dohna lubański Spitalmeister, a więc mistrz szpitalny, miał przedstawić do kontroli księgi rachunkowe .
Szpital z pewnością przyjął bardzo wielu chorych w roku 1613 roku. Wówczas do pisarzowickiej karczmy (Neu Kretscham dziś Nowa Karczma) dotarła zaraza. Wkrótce w Lubaniu zmarło 537 osób. Aby pomóc szpitalowi w tym roku chłopi z Radogoszczy ofiarowali piwo dla szpitala. Z tego roku w aktach szpitala, które znajdują się w Archiwum Państwowym w Bolesławcu, znajduje się ciekawy dokument lubańskich złotników, którzy również starali się pomóc szpitalowi. Dokument zawiera suche stemple, są to jedyne pieczęcie złotników z Lubania, jakie w ogóle się zachowały. Symbole innych lubańskich złotników znane są wyłącznie z ich wyrobów (tzw. punce).
Suche pieczęcie lubańskich złotników. Fot.T.Bernacki, zbiory AP Oddział Bolesławiec.
Szpital wraz z kościołem spłonął także 13 grudnia 1634 roku po podpaleniu Przedmieścia Zgorzeleckiego przez Chorwatów dowodzonych przez pułkownika cesarskiego Beygotha (podczas wojny 30-letniej). Lecznica długo stała w ruinie, wówczas wzrosła także znacząco rola szpitala Św. Elżbiety. Brak szpitala odczuli mieszkańcy miasta zwłaszcza w 1680 roku, podczas kolejnej zarazy. Wówczas Lubań zamknął bramy miasta, nikogo do niego nie wpuszczano, otwarto dopiero je rok później, w 1681 roku. To wydarzenie zapewne stało u podstaw decyzji o odbudowie szpitala. W 1690 roku wykonano nowe zadaszenie, przystosowano izby na przyjęcie bezdomnych i chorych. Odbudowano także pobliskie budynki mieszkalne oraz stodoły . Po odbudowie szpitala wprowadził się do niego Wójt Ubogich (Bettelvogt) .
Księżna Jadwiga śląska udzielająca jałmużny żebrakom. Na podstawie kopii Kodeksu Św. Jadwigi Śląskiej z 1353 roku – Adolf Ritter von Wolfskrone, Die Bilder des Hedwigslegende, 1876.
Kilka zdań warto poświęcić tej funkcji. W okresie XIII-XIV wieku w miastach wzrastała ilość biedoty i żebraków, w tym także wędrujących z miasta do miasta, wielu chłopów przybywało do miast w poszukiwaniu schronienia, pracy czy żebractwa. W celu ich nadzorowania, ograniczenia żebractwa w określonych miejscach (kościołach) i w pewien sposób ogarnięcia tego problemu, rady miast zatrudniały funkcyjną osobę, która miała zapobiegać też przestępczości, jeśli potrzeba aresztować, a więc o nieco policyjnych kompetencjach. Była to więc bardziej funkcja niższego policjanta, niezbyt wdzięczna, niż funkcja, która miała na celu pomagać żebrakom. Określenie to miało kilka różnych zamienników jak Gassenvogt, Armenvogt, Armenwächter, Bettelvogt, Prachervogt (Pracher – słowo to oznaczało szczególnie uporczywych żebraków). Funkcje te upowszechniły się w miastach Europy Środkowej w XVI-XVII wieku. W Lubaniu bezdomni i żebracy, który nie zdołali dostać się do szpitali grupowali się nad Kwisą, gdzie tworzyli niewielką kolonię żebraczą. Budowali tam nielegalne niewielkie chatki, których główne skupisko znajdowało się na obrzeżach Wyspy Katowskiej (dzisiejsze tereny wokół ulicy Wyspowej).
Rycina niderlandzkiego malarza Hieronima Boscha z około 1500 roku przedstawiająca sposoby żebractwa w miastach.
Z jeszcze starszych informacji wiadomo, iż po raz pierwszy w Lubaniu funkcja wójta ubogich (Armenvogt) była utworzona 18 sierpnia 1599 roku, wówczas zatrudniono na to stanowisko Ernsta Blaschke . Niestety nie podano miejsca jego „urzędowania”, mógł to być szpital Św. Jakuba lub Św. Elżbiety. Kolejne wzmianki o tej funkcji pochodzą z końca XVII wieku. Otóż kroniki miejskie głoszą, iż 13 sierpnia 1695 roku miasto zatrudniło dwie osoby na funkcję „Bettelvogt i Hundepeitscher” . Wówczas ich główną rolą miało być przeganianie żebraków (Bettler) oraz łotrów z kościołów (słowo Hunde oznacza psy, ale ma także znaczenie łotr, łajdak, głupek, biedak; niem. Peitscher – biczownik). Ich dochodami były napiwki z wesel, pogrzebów, a także otrzymywali tygodniowo 6 groszy oraz darmowy pokój w szpitalu Św. Jakuba . W 1766 roku wójt ubogich był podejrzany o złamanie prawa, sąd miejski badał sprawę, w której wójt zamknął w szpitalu biedaka jako podejrzanego, przy czym w ciągu 8 kolejnych dni miał zrobić to dwukrotnie . W Archiwum Państwowym w Bolesławcu zachowały się nawet akta z lat 1782-83 dotyczące lubańskich biedaków (Hunde Ordnung, syg. 3043).
Armenvogt na międzywojennej serii obrazkowej Tengelmann –Sammelbild.
Opiekę szpitalną dozorowali lekarze, w tym główny lekarz miejski (Aerzt, Stadtphisicus), rzadko w takich małych miasteczkach leczyli lekarze po studiach (Medicus). Kronikarze przekazali nam listę 33 lekarzy lubańskich odnotowanych pomiędzy 1553 a 1834 rokiem (do tego jeszcze kilku chirurgów). Przypuszcza się, iż nie bez powodu w 1553 roku odnotowano w kronikach po raz pierwszy funkcję głównego lekarza miejskiego. Wówczas właśnie w mieście panowała epidemia dżumy. Pierwszy znany lekarz, Heinrich Brȁuer, podczas udzielania pomocy potrzebującym także uległ zarażeniu i został pochowany wraz z 33 innymi ofiarami w jednym grobie. W sumie w tym roku zmarło około 2000 osób . Lekarze miejscy wraz z chirurgami z jednej strony leczyli chorych w domach, z drugiej opiekowali się pacjentami w miejskich szpitalach Św. Jakuba i Św. Elżbiety. Z kronik wiemy także, iż często przyjmowali w głównej łaźni miejskiej (Baderei) przy dzisiejszej ulicy Starej. Wykonywano tam także zabiegi chirurgiczne, co było zapewne powodem do kupna tego obiektu tuż po 1750 roku przez cyrulika i chirurga Johanna Gottloba Busen. Bezpośrednio obok łaźni w początku XVIII wieku kupiec, a zarazem sędzia miejski Johann Gottlob Kirchhof wzniósł Dom pod Okrętem (ur. 30.10.1665-zm. 07.02.1726). Rodzina ta wydała kilku znanych lubańskich lekarzy i chirurgów. Jego brat Johann Adam był wspomniany w 1708 roku jako lekarz miejski. Johann Gottlob posłał na studia medyczne swego syna Johanna Gottfrieda (ur. 12.4.1697), studiował medycynę w Lipsku, ok. 1720 miał promocję w Halle, po czym wrócił do Lubania i został lekarzem miejskim (Physikus). W 1760 pojawia się informacja o kolejnym przedstawicielu tego rodu, otóż chirurg Karl Gottlob Kirchhoff w 1760 roku od wspomnianego chirurga Busena kupił łaźnię. Notabene Karl był żonaty z córką Busego, lecz wykonywał praktyki w Bolesławcu, zapewne chciał przenieść praktyki chirurgiczne do lubańskiej łaźni (wówczas zwanej Mannsbadestube). Pech, iż tuż po kupnie nastąpił wielki pożar miasta, w którym doszczętnie spłonęła łaźnia. W XIX wieku powstały w jej miejscu dwa budynki mieszkalne, po których dziś pozostały ruiny (ślad po piwnicach) oraz parking Urzędu Skarbowego.
Temat dbałości o zdrowie mieszkańców Lubania jest bardzo ciekawy, tym bardziej, iż w Archiwum Państwowym Oddział Bolesławiec zachowały się akta lekarzy lubańskich „Stadtphisicus 1564-1852” (syg. 3048), chirurgii „Hesiger Gerichts u. Pest-Chirurgies 1632-1813” (syg. 3047) czy epidemii (Antstalten wegen epidemischer u. anderer Krankenheiten, die best Wache, 1680-1787” (syg. 3045) i wiele innych interesujących w tym temacie zbiorów dokumentów, choćby opis epidemii tyfusu (Nervenfieber) w mieście podczas wojen napoleońskich w latach 1813-15.
Prawdopodobnie jedyny zachowany portret budowniczego Domu pod Okrętem, Johanna Gottloba Kirchhofa, który dał początek znanej linii lubańskich lekarzy. RuL t.3 s.62, 1935.
Niestety, ale funkcjonujące obok szpitala stodoły miejskie niosły zagrożenie dla niego przy każdym pożarze. Tak też stało się kilkadziesiąt lat później. Późnym wieczorem, o 22.35, 1 sierpnia 1774 roku na Przedmieściu Zgorzeleckim wybuchł spory pożar. Dzień ten był bardzo ciepły i suchy, więc ogień w takich warunkach rozprzestrzeniał się bardzo szybko. Zapoczątkowała go iskra od uderzenia pioruna w dom sukiennika nazwiskiem Jänisch (przy kleine Gőrlitzgasse – a więc dzisiejszy odcinek pomiędzy Ratuszową a Pl. Strażackim) W jego płomieniach spopieliło się aż 19 domów mieszkalnych oraz 17 stodół miejskich wraz z sianem dla miejskich owiec. Niestety, wśród zniszczonych budynków znajdował się także szpital Św. Jakuba. W konsekwencji pensjonariusze szpitala musieli przenieść się do budynku sierocińca na Przedmieściu Mikołajskim .
Lubańskie stodoły miejskie po wielu odbudowach na pocztówce przedwojennej. W jednej z tych po lewej mieści się dziś biuro architektoniczne i mieszkanie. Stodoły po prawej stronie nie istnieją (skrzyżowanie drogi krajowej nr 30), za nimi widoczny dach z wieżyczką szpitala Św. Jakuba.

