Szpital Św. Jakuba (cz.III)
Zauważyłem, że nieco rozszerzyłem temat szpitala Św. Jakuba o rozwój szpitalnictwa jako takiego w całym Lubaniu. Dziś temat ten dalej będę kontynuował, próbując sięgnąć w najbardziej mgliste początki, oczywiście z powodu nikłych źródeł. Także jeszcze kolejny odcinek poświęcę innemu szpitalowi tj. Św. Elżbiety, natomiast już później wkroczę w temat pielgrzymek oraz tego co się działo w samym szpitalu Św. Jakuba
Część III – Najstarsze szpitale pogranicza śląsko-łużyckiego i kwestia lokalizacji kolonii trędowatych w Lubaniu
Budowa pierwszych szpitali w naszej części Europy wiązała się w dużym stopniu z przyniesieniem nowych zakaźnych chorób z południa, zwłaszcza trądu, który został przywleczony przez powracające rycerstwo z krucjat na Bliski Wschód. Powstawanie kolejnych szpitali wiązało się z nadejściem pierwszej fali małej epoki lodowej (rozpoczęła się na przełomie XIII/XIV wieku). Wkrótce do Europy dotarła także epidemia dżumy, pierwsza jej fala na Łużyce nadciągnęła w latach 1349/50. Nie znamy liczby ofiar z tego okresu, dopiero ściślejsze dane posiadamy z XVI i XVII wieku, najwięcej ofiar w Lubaniu pochłonęły epidemie z lat – 1539 – 500 osób, 1553 – 1832 lub 2200 osób, 1613 – 537 osób, 1632-1400 osób,1630 – 164 osoby (ostatnia epidemia dżumy).(1)
Szpitale w Lubaniu wzmiankowane są najpóźniej spośród Sześciu Miast Łużyckich, także później niż w innych ościennych śląskich miastach. Uważam, iż w Lubaniu szpital (leprozorium) funkcjonował już wcześniej, jednakże wskutek utraty danych archiwalnych (pożary miasta), nie zachowały się informacje o jego istnieniu. Wobec braku w mieście wyspecjalizowanych zakonów zajmujących się opieką lekarską, moim zdaniem prowadzili go franciszkanie, znani z działalności leczniczej i opiekuńczej, przybyli do miasta w 1273 roku. Leprozoria powstawały w miejscach mniej uczęszczanych, raczej na uboczu, jeśli była taka możliwość za jakimś ciekiem wodnym, rzeką (jak np. Św. Ducha w Zgorzelcu na prawym brzegu Nysy), natomiast pozostałe szpitale, w których także zatrzymywali się pielgrzymi, powstawały przy głównych traktach komunikacyjnych. Dla przykładu podam daty najstarszych wzmianek i fundacji kilku innych średniowiecznych szpitali w naszym regionie:
Budziszyn – w końcu XIII wieku leprozorium Św. Ducha, w końcu XIV wieku szpital Św. Marii i Marty;
Zgorzelec – ok. 1260 r. (wzm. 1264, 1298) szpital Św. Ducha nad Nysą (pierwotnie leprozorium); szpital Św. Jakuba wzm. 1305 (również początkowo domus leprosorum), ok.1490 r. Georg Emerich ufundował szpital Najświętszej Marii Panny (Unsere Lieben Frauen); 1500 r. szpital Nowy Dom (początkowo dla chorych na syfilis),
Żytawa – 1303 r. szpital z kaplicą Św. Jakuba (fundacja ok. 1290), poł. XIV wieku wzm. infirmeria Św. Ducha;
Lubij – szpital po 1311 r. ;
Kamieniec – 1313 r. wzm. szpital Św. Marii Magdaleny (powstanie datowane jednak już na XIII wiek);
Lubań – 1323 r. szpital Św. Jakuba; przed 1358 szpital Św. Elżbiety; leprozorium na Przedmieściu Brackim – koniec XIII wieku ?;
Lwówek Śląski – pierwszy przed 1322 r.; drugi, Św.Jakuba do XV w.;
Bolesławiec – szpital Św. Ducha – lata 50-te XIII wieku (prowadzony przez Zakon Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą).
Jawor – pierwszy przed 1322 r. przy kościele Św. Barbary, drugi przy kościele Św. Mikołaja w 1344 r.
Rycina przedstawiająca obmywanie nóg trędowatym przez księżną Jadwigę Śląską. Na podstawie kopii Kodeksu Św. Jadwigi Śląskiej z 1353 roku – Adolf Ritter von Wolfskrone, Die Bilder des Hedwigslegende, 1876, ryc. nr 18.
Intensywny okres budowy i rozwoju tych obiektów użyteczności publicznej na pograniczu śląsko-łużyckim przypadał na czasy panowania księcia piastowskiego Henryka jaworskiego, do którego należał m.in. od 1319 roku Zgorzelec, Lubań i Żytawa, a także wcześniej śląskie miasta Lwówek Śląski oraz Jawor. Henryk jaworski pomagał także szpitalom już istniejącym np. w 1320 roku nadał szpitalowi Św. Jakuba w Zgorzelcu las koło Jędrzychowic (Hennersdorf). W 1322 roku książę Henryk jaworski potwierdził nadanie przez Zygmunta Renkera 3 kramów z pieczywem dla szpitala we Lwówku Śl. (w zamian za coroczną daninę 1 korca pszenicy na rzecz proboszcza), szpital ten posiadał także młyn i ławy handlowe. W 1326 roku wójt Jawora, Hanno sprzedał szpitalowi 3 grzywny czynszu z 1/2 łana w miejskim folwarku w Zębowicach. Także lubański szpital Św. Jakuba powstał w okresie władania Lubaniem przez tego księcia piastowskiego i z pewnością na jego fundację musiał wyrazić swoją zgodę. Nie jest wykluczone, iż powstał nawet na gruncie książęcym, gdyż wiemy z kronik miejskich, iż Henryk jaworski takowe posiadał w Starym Lubaniu, chociażby w 1332 sprzedał „Hutten Reusener und seinen Sohn Hans, und den Gebrűdern Luther und Konrad, die Riesen gennant” aż 19 włók ziemi (neunzehn huben).
Wrócę jeszcze do możliwości istnienia w Lubaniu starszego szpitala, powstałego już w XIII wieku. W niektórych miastach, zanim jeszcze powstały szpitale, często jako obiekty miejskie, publiczne, najpierw zakładano tzw. infirmerie. Otóż mieszczanie sprowadzali do nowopowstałych grodów różne bractwa zakonne. Z jednej strony oczywiście chodziło o wsparcie duchowe mieszkańców (w tym oświatowe), z drugiej także o wsparcie fizyczne, gdyż mnisi organizowali pierwszą ogólną pomoc potrzebującym. W tym celu zdarzało się, iż w ramach klasztoru wyodrębniano salę tzw. infirmerię, z przeznaczeniem właśnie dla chorych, przytułku dla starych i ubogich. Oczywiście mogły do niej trafiać wyłącznie osoby, które nie powodowały zagrożenia chorobowego dla pozostałych mieszczan, jeśli klasztor położony był wewnątrz murów miejskich. Przykłady takiej opieki zakonnej możemy mnożyć, szczególną rolę na Łużycach czy Dolnym Śląsku odegrali w XIII-XIV wieku franciszkanie. Sprawowali oni opiekę nad szpitalami chociażby we Wrocławiu czy sąsiednim Zgorzelcu. W tym drugim mieście początkowo klasztor położony był poza murem miejskim (niedaleko było też leprozorium Św. Jakuba) i dopiero ok. 1255 roku został nim otoczony przy okazji powiększania miasta. Czy tak było także w Lubaniu ? Pierwszych mnichów franciszkańskich władcy askańscy oraz mieszczanie sprowadzili do miasta w 1273 roku. Istnieją spory co do pierwotnej lokacji klasztoru franciszkanów (możliwość lokacji na północny-wschód od Rynku). Niewątpliwie jednak w latach 1332-1336 znajdował się już pomiędzy dzisiejszymi ulicami Bracką-Grunwaldzką i Husytów, wkrótce obok wybudowano także Wieżę Bracką.
Po prawej kościół Św.Krzyża (dawny kościół franciszkanów), a po lewej cmentarz epidemiczny przy kościele NMP w końcu XVIII wieku na miedziorycie G.Böhmera. Zbiory Muzeum Narodowego we Wrocławiu.
Przeważnie w XIII wieku w miastach Łużyc i Śląska równolegle z infirmeriami powstawały także kolonie trędowatych czyli leprozoria (domus leprosorum – dom trędowatych). Choroba ta towarzyszyła ludzkości od jej zarania, jednakże do drzwi Europy Środkowej mocniej zapukała w XII wieku wraz z powracającymi rycerzami i ich dworami z wypraw krzyżowych na Bliski Wschód. Stopniowo takie kolonie także zamieszkiwali chorzy na inne ciężkie choroby zakaźne. W XIV wieku większość trędowatych zmarła, gdyż zostali zarażeni w koloniach dżumą, chorobą, której niektóre odmiany przynosiły śmierć nawet w ciągu 2 do kilku dni. Praktycznie w każdym średnim i większym mieście istniała taka kolonia, w której udzielano chorym pomocy materialnej i duchowej (kaplice). Po epidemii dżumy w XIV wieku i wymarciu większości trędowatych jedne leprozoria przekształcono w szpitale i przytułki, inne po prostu zanikły.
W tym miejscu wobec braku wzmianek kronikarskich trzeba jednak zadać pytanie – czy także w Lubaniu znajdowała się kolonia trędowatych? Moim zdaniem istniała i świadczą o tym pośrednie informacje. W przypadku Lubania takiej funkcji nie mogły spełniać ani szpital Św. Jakuba ani szpital Św. Elżbiety, gdyż znajdowały się zbyt blisko głównego szlaku oraz intensywnie zabudowanych terenów mieszkalnych (tutaj warto spojrzeć na mapkę z poprzedniej części artykułu). Gdzie więc można szukać takiej kolonii? Co prawda kroniki miejskie milczą w sprawie istnienia takiej kolonii w Lubaniu, jednakże na podstawie innych poszlak sądzę, iż powstała już w końcu XIII wieku, właśnie najdalej od murów Starego Miasta, przy wówczas najmniej ruchliwym trakcie komunikacyjnym, w niezaludnionej części miasta, na północnym stoku Kamiennej Góry.
W literaturze przedmiotu podaje się, iż leprozoria lokalizowano około 200-300 metrów od murów miasta, a właśnie w takiej odległości znajdował się lubański cmentarz epidemiczny i kaplica Marii Panny. Każde szanujące się miasto średniowieczne miało wyodrębniony szpital przeznaczony właśnie dla najcięższych przypadków, zwłaszcza osób zarażonych trądem czy dżumą. Średniowieczne leprozorium w zasadzie poprzedzało powstanie szpitali. W zamyśle była to kolonia, dom trędowatych, obowiązkowo tam umieszczanych, w XIV wieku dołączali do nich także kolejni chorzy, zwłaszcza zarażeni dżumą.
Wobec głodu, jaki zapanował w początkach XIV wieku, mimo wielkiego ryzyka zarażeniem, do takich kolonii próbowało dostać się wiele zdrowych osób, aby uzyskać dach nad głową i pożywienie. Stąd wobec napływu chętnych spoza danego miasta, mieszczanie ustalali regulaminy przyjęć, nierzadko uzależniając to od urodzenia w danym mieście czy przekazania swojego majątku na rzecz takiego szpitala (najbiedniejsi zarażeni musieli więc tułać się z kołatką i żebrać na drogach). Mieszczanie zatrudniali także specjalnych lekarzy (niem. Pestarzt), którzy z jednej strony kwalifikowali chorych, z drugiej w miarę możliwości starali się ich leczyć.
Przykład ubioru lekarza zajmującego się zakaźnie chorymi (tzw. Pestarzt) z XVI wieku. Przeważnie na nagie ciało, posmarowane woskiem lub tłuszczem wdziewał skórzany strój. Najpierw na nogi buty, sięgające do pasa, na wzór dzisiejszych woderów lub ogrodniczek. Na głowie nosił charakterystyczny dla lekarzy kapelusz. Twarz przykrywała prymitywna maska przeciwgazowa w kształcie głowy ptaka, ze szkłami z kolorowego szkła, dodatkowo wysmarowana wewnątrz olejkami eterycznymi. W ręku trzymał długi kij, który służył do dotykania chorych (też do odganiania się od nich), w drugiej skalpel do otwierania pęcherzy i ran. Na wyposażeniu był też czosnek oraz na szyi szkatułka z aromatami o działaniu dezynfekujacym (driakiew lub tzw. ocet siedmiu złodziei).
Często domy takie były prowadzone właśnie przez franciszkanów, którzy w Lubaniu byli ulokowani blisko tego cmentarza, przy Bramie Brackiej.(4) Po epidemii „czarnej śmierci” w XIV wieku, większość leprozoriów zamknięto bądź zamieniono na szpitale, przytułki, bo trędowaci wymarli w czasie dżumy i w zasadzie w Europie Środkowej przestał być to znaczący problem. W Lubaniu w miejscu tym nie wyewoluował nowy szpital, gdyż w międzyczasie powstały dwa kolejne (Św. Jakuba i Św. Elżbiety), jednakże utrzymano funkcję epidemiczną cmentarza.
Na terenie kolonii trędowatych budowano już od końca XII wieku kaplice, podobnie było moim zdaniem w Lubaniu, gdzie po kolonii trędowatych pozostała kaplica pogrzebowa Marii Panny. To właśnie przy kaplicy Marii Panny tradycja miejska wskazuje na istnienie cmentarza dla ofiar epidemii (tzw. Pestkirchhof), co potwierdzałoby moją teorię o lokalizacji tutaj pierwotnie leprozorium. Zgodnie z tradycją, cmentarzem i kaplicą zarządzał kapłan określany mianem „Pestilentarius”. Dla odróżnienia od innych księży oraz pastorów, miał na piersi biały krzyż, symbol śmierci (również domy, gdzie panowała zaraza znaczono na drzwiach białym krzyżem). Podobny krzyż nosili miejscowi grabarze (niem. Totengräber). Z resztą, nie miałoby najmniejszego sensu lokalizowanie kaplicy w miejscu z dala od zwartej zabudowy mieszkalnej, jest to najpóźniej zabudowane przedmieście Lubania (Księginki, dawniej Kerzdorf czyli Krótka Wieś, powstały dopiero w XIV wieku jako wieś należąca do magdalenek).
Pieczęć lubańskich franciszkanów.
Jedyne wyjaśnienie powstania tutaj kaplicy to właśnie jej funkcja „szpitalna”, o ile można tak powiedzieć, gdyż przecież trędowatych uważano wówczas za zmarłych za życia. W kaplicy tej ołtarz miał Św. Sebastian, patron i orędownik chorych zakaźnie (ale i kamieniarzy, powyżej był kamieniołom miejski), a także Św. Fabian, znany chociażby z przebudowy rzymskich cmentarzy. Pierwsza wzmianka o kaplicy unser lieben Frauen pochodzi jednak dopiero z 1384 roku. Została ona spalona, zapewne wraz z domem chorych, w okresie najazdu husyckiego na miasto w 1427 roku. W 1452 roku kaplicę Marii Panny odbudowano jako kościół pogrzebowy.
Warto zwrócić uwagę na fakt, iż zapiski kronikarskie mówią w XIV wieku o kaplicy a nie kościele, to poniekąd potwierdza jej początkową rolę szpitalną bądź cmentarną (we wcześniejszych rozdziałach pisałem, że kaplice często lokalizowano w szpitalach i był problem z rozróżnieniem szpitala od kaplicy). Wspomnę tylko dwa przykłady świadczące o szczególnej roli sanitarnej dla miasta tego miejsca. W 1553 roku podczas zarazy chowano na pobliskim cmentarzu nawet po 34 osoby dziennie, a w 1613 roku było tyle ofiar dżumy, iż grabarze nie nadążając ich chować, kładli zwłoki na ławkach w kościele. Z czasem rola tego kościoła (Frauenkirche) zaczęła się zmieniać, nabrał innej rangi, zwłaszcza w XVII wieku, gdy stał się kościołem ucieczkowym dla protestantów z sąsiedniego Uniegoszczu. Pomimo tego, jeszcze w XIX wieku silnie podkreślano związek tego miejsca i cmentarza z funkcją epidemiczną, dopiero znaczny spadek zachorowań na różnego rodzaju tzw. zarazy, a także ostateczne zamknięcie cmentarza w 1870 sprawiło, iż minęły obawy ludności przed osiedlaniem się w pobliżu, a na stoki Kamiennej Góry zaczęła szybko wkraczać zabudowa mieszkalna.
Przypisy:
1) Było kilka odmian dżumy, w zasadzie mianem tym określano różne epidemie, nie wszystkie śmiertelne. Kilka odmian wywoływała pałeczka dżumy, bakteria roznoszona przez gryzonie. Rokowania były różne, w zależności od odmiany, ale średnio minimum 50% zarażonych umierało. W odmianie tzw. septycznej (skórnej) objawem było czernienie tkanek, stąd określenie „czarna śmierć”. Dziś uważa się, że najgorsza odmiana dżumy była wirusowa i zbliżona efektami do dzisiejszej tropikalnej krwotocznej gorączki Ebola.
2) T.Wilf, Henryk jaworski i jego księstwo w latach 1312-1346, Zielona Góra 1995 (maszynopis, praca magisterska w posiadaniu autora)
3) Niemiecka huba odpowiadała polskiej włóce czyli gruntowi ornemu, w odróżnieniu od łanu, który mógł obejmować też łąki, wygony czy lasy. Jedna huba niemiecka obejmowała około 13,4 ha czyli sprzedaż objęła aż około 250 ha ziemi ornej. Ciekawe jest nazwisko Reussener pochodzące od słowa więcież (pułapka na ryby), a właśnie kosz do połowu ryb był jedną z wersji herbu rodu von Seidlitz, którego przedstawiciel był do 1303 roku właścicielem Starego Lubania. Nazwisko braci Lutera i Konrada zwanych Riesen, zapewne jest przekręceniem słowa Reusen (więcierz).
4) Kościół klasztorny franciszkanów miał wezwanie Św. Krzyża i Marii Panny. Jednak tylko Maria Panna znajdowała się na pieczęci lubańskich franciszkanów. Trudno ocenić czy właśnie poprzez franciszkanów istnieje jakiś związek pomiędzy tożsamymi wezwaniami obu kościołów.

