Otrzeźwić społeczeństwo – wódka za 38 zł, piwo po 5 zł
Jeżeli ministerstwu zdrowia uda się przeforsować projekt, mający na celu ograniczenie dystrybucji alkoholu, to za średniej jakości piwo w sklepie będziemy płacić ok. 5 zł, a za 0,5 litra średniej jakości wódki ok 38 zł. Celem tego programu ma byś trzeźwe społeczeństwo. Zdaniem właścicieli lubańskich pubów i restauracji, drastyczne podwyżki cen alkoholu, mogą spowodować ich zamknięcie.
Pomysł, by podaż alkoholu regulować ceną minimalną ( tego chce , został zawarty w projekcie Narodowego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Inicjatywa funkcjonuje niezależnie od unijnych propozycji. Po zmianach najtańsze piwo kosztowałoby 4 zł (obecnie ok 2 zł), a wódka z najniższej półki – 32 zł (dzisiaj nawet poniżej 20 zł).
Na spotkaniu ministrów zdrowia UE w Rydze urzędnicy przedstawili projekt „radykalnej reformy” dotyczącej dystrybucji i reklamy alkoholu. Wszystko po to, by walczyć z alkoholizmem. Nowe rozwiązania zakładają m.in.: zakaz reklamy jakiejkolwiek reklamy alkoholu, wprowadzenie minimalnych cen i monitorowanie transgranicznego handlu alkoholem. Polscy urzędnicy poparli zmiany, bowiem są one zgodne z planami, nad którymi pracuje rząd.
– prowadzę niewielką knajpkę w Lubaniu, gdzie można wypić dobre piwo czy wino i nie wyobrażam sobie aby tak drastycznie podniesiono ceny tych trunków. Obecnie, u mnie przysłowiowy kufel piwa kosztuje 5 zł. Po zmianach musiałby kosztować co najmniej 8 zł. Ten pomysł zniszczy niewielkie rodzinne piwiarnie, przynajmniej w takich miastach jak Lubań – mówi właścicielka jednego z lubańskich pubów.
Tymczasem w internecie jak grzyby po deszczu wyrastają strony sklepów internetowych, oferujących aparaturę do produkcji bimbru i piwa. Ceny wachaja sie od 200 do 2000 tysięcy złotych.
– Jak znam życie, to w naszym społeczeństwie takie działania odniosą skutek odwrotny do zamierzonego. Jak pamiętamy, za komuny też była częściowa prohibicja, alkohol sprzedawano w sklepach czy podawano w lokalach dopiero od godziny 13.00, nie było sklepów nocnych, wódka na kartki, dostanie np. piwa w sklepie graniczyło z cudem, a naród i tak pił na potęgę. Były tzw. meliny, a co bardziej cwani pędzili bimber czy robili wina. Teraz będzie tak samo. Jestem o tym przekonany w 100 procentach – mówi 65 – letni Pan Janek, mieszkaniec Lubania.
Tylko uważajmy, bo w domowych warunkach można sobie produkować jedynie wino czy piwo, bowiem są to produkty to produkty fermentacji. Niestety destylacja czystego alkoholu jest zabroniona.
– Aparaturę sprzedawać i kupować można. Można ją też trzymać w domu. Ale spirytusu czy bimbru produkować nie wolno. Nawet najmniejszych ilości na własny użytek – mówi nadkom. Dagmara Hołod, rzecznik lubańskiej policji. – Wyrabianie alkoholu etylowego bez wymaganego wpisu do rejestru, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Jeżeli alkohol etylowy jest znacznej wartości, osoba go wytwarzająca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 – kończy policjantka
Ale, jak to w życiu i w Polsce bywa – Polak potrafi. Nic więc dodać i nic ująć!
Red.

Dobrze ze mieszkamy blisko Czech i Niemiec, damy rade
Ja już od dawna piwo kupuję w Czechach albo w Niemczech. Polecam Svijany – piwko z pod Liberca ok 12 koron za butelkę, czyli jakieś 1.80 zł. Piwko pierwszorzędne. W Niemczech zaś Radeberger za jakieś 0.60 e czyli ok 2.40 zł – po prostu miodzio dla podniebienia. I chromolę polski syf w stylu tyskie czy okocim, do których dolewa się byczej żółci żeby szybciej fermentowały. Koncerny, które doprowadziły w Polsce rynek piwa do największego dziadostwa, same się zjedzą. A ja sobie nadal będę popijał złoty trunek z Czech i Niemiec, bo od nas to rzut beretem!
PO już dawno na tym umoczyło