HomeGospodarkaSzansa dla Dolwisu (WIDEO)

Komentarze

Szansa dla Dolwisu (WIDEO) — 24 komentarze

  1. […] Czy szanowny Pan redaktor zapoznał się przed publikacją z tą „profesjonalną” architektoniczną wizją, na której na innych portalach i serwisach społecznościowych czytelnicy nie pozostawili suchej nitki? Czy poszukał informacji na temat tego „znanego architekta” ( w internecie jego firma rzeczywiście jest znana, ale chyba nie o taką sławę mu chodzi…)? A może po prostu Pan redaktor napisał to, co chciały „władze”, bez minimalnego wysiłku w postaci samodzielnego myślenia i obiektywnej oceny? Przecież ta wizja architektoniczna to kilka luźnych pomysłów, co można by zrobić w Dolwisie, bez żadnej analizy, czy konkretnych rozwiązań. Wstyd w ogóle firmować to swoim nazwiskiem, będąc urbanistą…Studenci pierwszego roku potrafiliby zrobić to lepiej. Ja się w każdym razie w żadnym wypadku nie zgadzam na przejmowanie (raczej kupowanie, przecież nikt za darmo nie odda tych nieruchomości) przez gminę tych ruin! Biorąc pod uwagę koszty inwestycji, Leśnej NIGDY nie będzie stać na realizację tych „wizji”. PS. Widać, że okulary władze Leśnej kupują w jednym sklepie 😉

    • O tyle ma Pan rację, że trudno dyskutować nie posiadając wizji. W artykule jest ona określona. Obiekt jako własność gminy ma pomieścić wiele instytucji. Koncepcję należy dobrze skalkulować, ale kierunek jest dobry. Zamiast wypłacać pokaźne zasiłki dla bezrobotnych lepiej przygotować obiekt dla rozpoczynających działalność gospodarczą i wynajmować za minimalną stawkę. Przestronne biura wyposażone w szybki internet mogą zmienić obraz miasta. Kwestia nadchodzącej na masową skalę starości, może w obiekcie uruchomić przestronne miejsca dziennego pobytu dla ludzi starszych. Obydwa cele mają charakter socjalny więc można na nie uzyskać dofinansowanie. Obiekt Dolwisu przez wiele lat służył miastu jako zakład produkcyjny. Obiekt jest nadal potrzebny miastu choć należy zmienić jego funkcję.

      Przestrzegam przed tym co się stało w Lubaniu. Powstają dziwne komitety budowy muzeum kolejnictwa w obiekcie kompletnie zrujnowanej parowozowni o 20 lat za późno. Może w Leśnej jeszcze nie jest za późno, bo obiekt dla miasta stanowi na pewno dużą wartość.

      Może idąc czeskim tropem warto w jednym z pomieszczeń zgromadzić kilka maszyn zamiast je złomować i utworzyć małe muzeum techniki przyciągające turystów? Na ten cel można także uzyskać dofinansowanie. Ostatnio wizytowałem kilka miejsc na Śląsku. Ekonomicznie mają się całkiem nieźle. W Czechach robienie skansenów techniki to norma, a turystów tam co nie miara.

      • Szanowny Panie to też fantazje nie poparte niczym tylko dobrymi intencjami .Kolejna SSE gdy w Lubaniu jest niewykorzystana ?
        Na tłumy turystów nie ma co liczyć . Niby dlaczego ?
        Co Czech to warto zajrzeć Novego Mesta , Frydlandu .
        Po drodze mijamy ruiny zakładów bawełnianych a w Novym Meste na kominie są przekaźniki i koniec .
        Jestem jak najbardziej ZA ale wszędzie tylko puste gadanie.
        Uważam że tańszą i lepszą wizytówka byłby remont zabytkowego dworca .
        Lotniska czy aquaparki to już były w Polsce.

        • W naszej części Europy widoki niszczejących hal poprodukcyjnych można spotkać w wielu miejscach, także w Czechach. Jednak ilość trafionych inwestycji zmieniających funkcję obiektów poprzemysłowych jest tam znacznie większa. Wizytowałem wiele takich miejsc w Pronikli, we Vrhlabi itd. Proszę zobaczyć jak Czesi zaopiekowali się swoimi kolejami lokalnymi. U nich nie występuje taki problem jak konieczność remontu dworca w Leśnej bo jest cały czas użytkowany i nikt nie doprowadził do takiej dekapitalizacji. Na nieczynnych trasach kolejowych dwa razy w tygodniu przejeżdża skład techniczny, aby trasa miała status przejezdnej.

  2. Aby obiekt stał się własnością gminy potrzebne są co najmniej setki tysięcy złotych na wykup nieruchomości. Aby utworzyć tam dom spokojnej starości lub jakąkolwiek inną działalność – kolejne miliony. Aby móc się starać o dofinansowanie – potrzebne są gotowe projekty i inna dokumentacja, która też będzie kosztować setki tysięcy złotych (nic tu nie pomogą studenci, o których pisano na innym portalu, bo po prostu prawo na to nie pozwala, muszą je tworzyć architekci z odpowiednimi uprawnieniami). Jeśli nawet uzyska się dofinansowanie – potrzebne są też miliony na wkłady własne (innej opcji pozyskania funduszy nie ma). Budżet Leśnej z trudem się dopina, więc gdzie te miliony znaleźć? Nie mówiąc już o tym, że ta pożal się Boże koncepcja obejmuje w zdecydowanej większości budynki prywatne (bloki na Świerczewskiego, kamienice w Rynku). Gmina da też pieniądze prywatnym właścicielom??? To nic trudnego stworzyć koncepcję, wizję, jak to by mogło być pięknie, wspaniale i cudownie. Myślę, ze każdy mieszkaniec mógłby podać tu co najmniej 10 pomysłów, co by można było zrobić, aby Leśna była ładniejsza, a ludzie mieli pracę. Cała trudność polega jednak na tym, aby odpowiedzieć na pytanie jak to zrobić, czyli znaleźć konkretne rozwiązania. A ekscytowanie się tym, że burmistrz rzucił publicznie kilka nierealnych pomysłów, licząc, że lud to kupi, nazywanie tego „odwagą” jak Pan to zrobił, rodzi poważne podejrzenia, że jest to po prostu artykuł sponsorowany. Nie rozumiem dlaczego pytanie o zapłatę zostało przez Pana wycięte, skoro to jest przecież informacja publiczna, na co burmistrz daje pieniądze. Wcześniej dawał księdzu na promocję z ambony, to może teraz daje dziennikarzom? A dociekliwy dziennikarz powinien raczej zająć się tematem, jakie są powody, że architekt robi coś dla gminy podobno za darmo…

    • Może nie do końca rozumie Pan to co proponuję i jednocześnie wspierając koncepcje miasta.
      Jestem inżynierem i nawet kiedyś postawiłem jeden „blok” w Leśnej. (Pamiętam też częste wizyty pracowników Dolwisu aby obejrzeć swoje przyszłe lokum).
      Zasada projektowania inwestycji jest prosta:
      1. Określić koncepcję lub projekt.
      2. Dokonać obliczeń, szczególnie ekonomicznych.
      3. Na podstawie wyników obliczeń podjąć decyzję o przyjęciu koncepcji lub jej odrzuceniu, albo modyfikacji i skierowaniu do ponownego obliczenia.
      4. Proces zakończyć po weryfikacji wszystkich wariantów.

      Pan odrzuca koncepcję nawet nie przystępując do wyliczeń. Można też konsekwentnie pójść do wróżki, ale ja na tym poziomie nie dyskutuję.
      Pozdrawiam

      Ps. Dla Pana informacji artykuł nie jest tekstem sponsorowanym. Wyraża poglądy Redakcji.

      • Raczej to nie jest powód do dumy te bloki. Jakość wykonania tych trumien betonowych kwalifikują osoby funkcyjne do pierdla, niż do chwalenia się faktem postawienia czegoś co Pan nazywa „blokiem”. Pan tam kim był jeśli już tak ochoczo się chwali?

        • Po 25 latach budynek ładnie wpasował się w zabudowę pierzejową miasta. Bardziej plomba niż blok. Ciekawie wygląda zasiedlony, ceglany, skośny dach drewniany, niczym nie przypomina „betonowych trumien”. Taka miła dla mnie pamiątka, lubię tam zaglądać gdy jestem w Leśnej. Wypłaty robiłem w soboty przed końcem pracy, ale i tak ze dwie-trzy osoby zawsze zdążyły się upić do nieprzytomności i na chwilę odjazdu leżały pokotem na podłodze „Nyski”. Nikt nie miał do nich specjalnych pretensji, bo na 50 młodych ludzi zawsze ktoś miał jakieś osobiste problemy. Co bardziej zaradne kobiety czekały z dziećmi na ręku na „swojego”. Miasto i Dolwis tętniły życiem, choć dobrze zorientowani wiedzieli, że Rosjanie nie chcą już „kieszeniówki” i czym to się skończy. W krajobraz miasta kolorowo wpisywała się rzeczka co rusz zmieniając zabarwienie w zależności od tego na jaki kolor w danym dniu farbował Dolwis.

  3. Może nie do końca rozumie Pan zarzuty, jakie stawia się Markiewiczowi w związku z tą koncepcją. Pierwszy i podstawowy jest taki, że Markiewicz wszem i wobec obiecywał w trakcie kampanii wyborczej reaktywację Dolwisu (i innych pozamykanych zakładów), a teraz wycofał się z tego rakiem. Okazało się, że nie ma żadnego pomysłu na to, prosił wręcz ludzi o pomoc, żeby sami coś wymyślali. A teraz na otarcie łez przedstawił jakąś niestworzoną wizję.

    Odnoszę wrażenie, że sposób postrzegania przez Pana procesu inwestycyjnego utkwił w poprzedniej epoce. Proces inwestycyjny nie jest tak prostym zagadnieniem, jak ujął to Pan w swoich punktach. Po pierwsze proces inwestycyjny powinien rozpocząć się od określenia możliwości finansowych inwestora – zaplanowania budżetu, jakim będzie on dysponować.

    Kolejnym krokiem jest określenie potrzeb rynku, potrzeb społecznych na daną inwestycję (tu niezbędne badania rynku). Jeżeli taka potrzeba występuje, to należy przejść do zasadności ekonomicznej tej inwestycji, a przede wszystkim rentowności przedsięwzięcia poprzez szczegółowe analizy ekonomiczne, wykorzystując stosowne narzędzia ekonomiczne (wskaźniki, badania rynku itp.) nie tylko dotyczące etapu projektowania i robót budowlanych, ale przede wszystkim eksploatacji obiektu w kolejnych latach podczas użytkowania. Dopiero po przejściu ww. kroków można zdecydować się na stworzenie koncepcji. Zaniechanie ww. analizy będzie prowadziło nieuchronnie do generowania nieprzewidywalnych kosztów i marnotrawstwa. Etap ten jest najważniejszy z punktu widzenia procesu inwestycyjnego i błędy na tym etapie, generują największe straty dla inwestora (proszę sięgnąć do dowolnej publikacji dotyczącej tej tematyki, byle nie z czasów PRL-u).

    Markiewicz jednak nie podjął żadnego wysiłku, aby przeprowadzić jakąkolwiek analizę i pominął całkowicie najistotniejszy etap procesu inwestycyjnego i zlecił opracowanie koncepcji.

    Co więcej, proces inwestycyjny wg tego schematu można przeprowadzić pod warunkiem, że jest się właścicielem nieruchomości. Tymczasem gmina nie jest właścicielem większości gruntów i budynków, których koncepcja dotyczy.

    To nie problem pójść do mediów i trąbić o tym, że chciałoby się zrobić to lub tamto, szczególnie że znanym jest się z niedotrzymywania obietnic. Przyzwoitość by jednak wymagała, aby jeśli już się przedstawia publicznie jakieś plany, to zadbać o to, by były możliwe do realizacji. Markiewicz robi tylko ludziom fałszywe nadzieje, by przykryć inne niewygodne tematy, np. podwyżki cen wody.

    • Myślałem, że dyskutujemy o ekonomii procesów inwestycyjnych, a tymczasem to sprawa na 100% polityczna. Ekonomia polityczna, to szersze zagadnienie.

      • Myślałem, że dyskutant potrafi czytać i zrozumie to co przeczytał, a tymczasem to sprawa na 100% natury.

        A jak już, to jako inżynier związany z budownictwem to raczyło by przysposobić sobie nowe zagadnienia prawne, bo te 25 lat wstecz to już może sobie Pan wsadzić wiadomo gdzie. Nie wstyd Panu?

        • Jeśli Pan sądzi, że sposób wyrażania się przez Pana jest cool, to jest Pan w „mylnym błędzie”. „Wsadzanie sobie” to język który nie przystoi w oficjalnej dyskusji na łamach PL. Choć dał Pan dowód, że potrafi i jestem pod wrażeniem, to jednak tego się oficjalnie nie robi – po prostu nie wypada.

          • Nie wypada robić tępych osłów z tych z których Pan żyje. Pan to robi w każdym temacie w którym pojawiają się niewygodne politycznie wypowiedzi. Jako redaktor naczelny, moderator i użytkownik tym bardziej powinien Pan mieć na względzie, że nie po to nie jeden dziennikarz stracił życie, by Pan manipulował rzeczywistością i przedstawiał swoją alternatywną prawdę, jedynie słuszną politycznie, zasłaniając się jakimiś bzdurami odnośnie pisania anonimowo i takie tam pierdoły. Pan jak i ten portal ustawiony politycznie nie ma nic wspólnego z prawdą i rzeczwistością. Ja się nie dziwię. Pies nie gryzie ręki, która go karmi.

            Ale może dokładniej Pan odpowie na wcześniejsze pytanie? Wszak jako inżynier powinien Pan wiedzieć coś o procesie budowy, uczestnikach tego procesu. Ja nie znam takiej funkcji „robiący wypłaty”, nawet nie widziałem takiej w starym Prawie Budowlanym. Jako kto Pan ten blok postawił? Krótkie pytanie, krótka odpowiedź. Potrafi Pan? Czy zaś wytniesz większość z mojej wypowiedzi? Pana odpowiedź ma zasadnicze znaczenie, czy Pan wie o czym dyskutuje. Bo hipotetycznie przyjmując, że „robiący wypłaty” to księgowy, to na litość boską niech Pan nie dyskutuje na temat budów, projektów, kosztorysów.

            Sposób moich wypowiedzi jest mi znany i proszę mi tego nie tłumaczyć, bo nie jest Pan w stanie tego zrobić. Inżynier budowlany, dziennikarz i w dodatku psycholog? No, gratuluję. Moja wypowiedź ma przedstawiać dokładnie to co chciałem napisać. A to, że się Panu nie podoba to jasno widać, że krytyki Pan nie przyjmuje. Przykro mi bardzo, ale u mnie wazeliny i lekja Pan nie uświadczy. Przoszę szukać gdzie indziej.

  4. A ja uważam że Markiewicz dobrze robi, bo przynajmniej odważył się w ogóle poruszyć temat Dolwisu. Wcześniej jakoś władza od tego tematu stroniła, a wiadomo że to Dolwis to ogromny problem dla naszego miasta. I niech tutaj Pan/Pani piszący pod pseudo Z leśniej nie opowiada bzdur, bowiem to że z upadłymi zakładami można coś zrobić pokazuje przykład pobliskiej Olszyny.Tam Pan Leśko potrafił znaleźć złoty środek na OFM i co? Udało się! jest firma Novostrat która się rozwija, a reszta która należy do miasta jest remontowana. Ostatni przykład to dom kultury, o którym oglądałem reportaż na waszym portalu.

    • Nie sztuka robić „coś”. Sztuka robić coś sensownego. Oczywiście, że upadłe zakłady można „rozruszać” – przykładów nie trzeba szukać w Olszynie. Przecież mamy leśniańskie Baworowo, gdzie właśnie za kadencji Surowca znalazł się inwestor i ten drugi największy zakład pracy nie podzielił losu Dolwisu.

      A Dolwis do upadku został doprowadzony właśnie za 12 lat rządów Markiewicza, wtedy Markiewicz nie kiwnął jednak palcem, pozwolił by zakład upadł. Wtedy można było jeszcze zakład wspierać. Gdy przyszedł Surowiec, na majątek wszedł już syndyk i jedyne, co mogła zrobić gmina to było dopilnowanie, żeby syndyk odzyskał długi, jakie Dolwis narobił wobec miasta. Mimo tego poszukiwano inwestorów, wiem na pewno, że co najmniej kilku przyjechało i oglądało zabudowania. Jednak się nie zdecydowali, czyli pewnie uznali inwestycję za nierentowną.

      Zasadnicza różnica polega na tym, że Surowiec nie latał po mediach z każdym pomysłem, który zrodził mu się w głowie. Jak mówił, to o tym, co już zostało zrobione. Nie wiem, jaki będzie efekt działań Markiewicza. Obiecał reaktywować Dolwis i Fatmę. Obiecał ludziom pracę. Na razie jedyne co zrobił, to przedstawił nierealną i mało konkretną koncepcję na pół miasta. Czekam z niecierpliwością na dalsze kroki…

  5. Z eluban.pl:
    „I właśnie na zagospodarowaniu całego miasta ma opierać się sukces przedsięwzięcia, bowiem jak mówi architekt – W trakcie prac nad studium ujawnił się pewien fenomen planistyczny. Analizując te przestrzenie miasta okazało się, że Leśna posiada bardzo ciekawą strukturę funkcjonalno – przestrzenną bo jest stare miasto, zespół nowej zabudowy i zabudowania zakładów Dolwis, naniesione na oś miasta, ul. Świerczewskiego . Państwo może nie zdają sobie sprawy – mówił autor opracowania – ale takiego czegoś nie ma i z punktu widzenia architektury jest to unikalny kształt przestrzenny. ”

    Czy ktoś mi powie co ten architekt bierze na śniadanie i dlaczego tak dużo? Normalnego taka dawka powali na kolana, a on jeszcze coś zdołał napisać. I to w jakim stylu. No, ba. Kto jak kto, ale tylko mieszkańcy Leśnej mają unikalny kształt miasta, składający się ze starego miasta, nowych budynków i zakładu Dolwis, a raczej tego co po nim pozostało. Normalnie tłumy wycieczek do Leśnej i bić pokłony pod wejściem głównym firmy Dolwis. Ja pierdziu, chroń nas Panie Boże przed ogniem, wodą i takimi architektami.

  6. Mirek Markiewicz to fajny facet. I podoba mi się jego wizja. Może ta nasza Leśna nareszcie będzie coś znaczyć

    • Fajny , owszem czemu nie. Z małą uwagą : Trzeba odróżnić wizjonera od nawiedzonego !!

  7. Pokazywaliśmy dobre rzeczy które robił dla Leśnej Jan Surowiec i pokazujemy to, co dobrego robi Mirosław Markiewicz. To jest zadanie dziennikarzy, a nie szukanie przysłowiowej dziury w całym.

    • Dobre to znaczy jakie? Jakim systemem zostały określone rzeczy dobre i niedobre? Myślałem, że to system i wyborcy decydują co ktoś dla nich zrobił dobrego lub nie. Wczoraj, dziś czy jutro, to nie ma znaczenia kto zasiada na stołku jak marnotrawi pieniądze. Ha, nie swoje wydawać łatwo. W magistracie Leśnej nie ma architekta? Nie ma ekonomisty? To kto tam siedzi? W jednym wpisie jest tu podany prawidłowy system inwestycyjny. Jak ktoś go nie pojmuje, to należy spakować tornister, ogolić pewną część ciała i wracać do szkoły, puki jeszcze czas. Wyrzucone pieniądze w błoto nie wygenerują zysku, tylko zagęszczą błoto.

      Zadaniem dziennikarzy jest włanie szukanie nieprawidłowości, a nie układanie się ze wszystkimi. Tak więc Redakcjo, rękawy zakasać, dupska do góry i do roboty.

  8. Zastanawia mnie, dlaczego nikt z mieszkańców Leśnej nie zada pytania Panu Burmistrzowi Markiewiczowi, po co gmina Leśna potrzebuje przejąć Dolwis, jeśli w sprawie Sikorskich burmistrz oficjalnie mówi, że gmina nie potrzebuje tych nieruchomości, przez co nie może ich przejąć, aby ratować Państwa Sikorskich, czyli nie interesuje go, że zmarnowano czyjeś życie, zdrowie, zlikwidowano 60 stanowisk pracy, co za tym idzie wiele rodzin zostało pozbawionych środków do życia. Nie pozwolono rozwijać się i tworzyć nowych miejsc pracy tak bardzo potrzebnych dla społeczeństwa miasta Leśnej. Pan Burmistrz Markiewicz tego nie potrzebuje.
    Więc niech oficjalnie powie, po co jest potrzebny gminie Dolwis, co mieszkaniec Leśnej na tym zyska czy tylko będzie zaspokojona czyjaś chora ambicja, podbudowane czyjeś ego. Bo na razie w wypowiedziach dotyczących przejęcia i rozwoju Dolwisu mówi się o jakiś zbytkach nikomu nie potrzebnych, którego mieszkańca Leśnej bez pracy będzie stać na uprawianie ekstremalnych sportów, chodzenie na koncerty czy picia kawki na deptaku na ul. Świerczewskiego. Czy nie lepiej starać się o miejsca pracy w sektorze produkcyjnych, co robił Pan Burmistrz Markiewicz w wcześniejszych swoich kadencjach, aby ratować Dolwis, gdy jeszcze prowadził produkcję i zatrudniał wiele osób, czy umorzył wtedy jakieś podatki dla Dolwisu zaproponował jakąś pomoc czy strategię ratowania zakładu produkcyjnego głównego pracodawcy gminy? Jak powiedział jeden z redaktorów, Dolwis przetrwał I i II woje światową oraz PRL tylko zapomniał dodać, że nie przetrwał panowania Pana M w Leśnej. Następnie skąd Pan Burmistrz Markiewicz weźmie pieniądze, które będą ładowane przez wiele lat w studnię bez dna zwaną Dolwis oraz czy ma już przygotowaną strategię, kiedy uprawomocnią się wszystkie sprawy z Państwem Sikorskim i gmina będzie zmuszona wypłacić milionowe odszkodowania jak w tedy poradzi sobie wypłacić odszkodowanie i wykładać miliony na rozwój koncepcji nowego Dolwisu? Czy przypadkiem nie może to doprowadzić do bankructwa gminy? Może okazać się, że Gmina Leśna będzie pierwszą gminą, która zbankrutuje w Polsce i dzięki temu będzie głośno o niej. Może Pan Markiewicz kieruje się maksymą z show biznesu nie ważne jak o nas mówią dobrze czy źle, ale najważniejsze, aby o nas mówiono. Można wnioskować, że po nie udanej kadencji Pan Markiewicz będzie chciał zostać znanym celebrytom i lansować się po salonach, na co może wskazywać retuszowane odmładzające zdjęcie w kampanii wyborczej.

    Dlatego też należy rozważyć czy nie powinno się ogłosić referendum o odwołaniu obecnego Burmistrza, aby nie doprowadził do wielkiego zagrożenia dla gminy większego niż powódź w 2010r., do których skutków sam się przyczynił swoją nie odpowiedzialnością.

    Dlatego zadaję pytanie:
    „PANIE MARKIEWICZ PO, CO GMINA LEŚNA POTRZEBUJE PRZEJĄĆ DOLWIS?”