HomeLubańDlaczego psuje się nam system edukacji?

Komentarze

Dlaczego psuje się nam system edukacji? — 11 komentarzy

  1. Pan Cecchino Sognorini z Ciliverghe niedaleko Turynu jest założycielem i przewodniczącym zrzeszającego kilka tysięcy osób „koła głuptasów” Hasło klubu brzmi: „oby nigdy nie ujawniła się w nas inteligencja”, a znakiem jego -królik. Pan prezes twierdzi, że życie głuptasów jest bardzo przyjemne, a sekret polega na zadowalaniu się tym, co się ma. Ze składek klubu zakupiono m.in. aparaturę dla kilku szpitali.
    Tęsknota za kombinatem dydaktyczno-produkcyjnym. Umysł wyrasta ponad intelekt! Ułatwić to sobie można, przez przypomnienie -gdzie się było jak wyjściową koniecznością -trend obalenia cyfryzacji ZSRR?
    Naród został dobrze wykształcony, kierunkowo, dziś mamy efekty.
    Kraj posiekany zakładami pro.,stołówkami, przyszkolnymi warsztatami,i bogu ducha winny młodziak cieszył się z dyplomu ukończenia kierunku. Dzisiejsza elastyczność w wygłaszanych tezach /vide int./ umiera z jednego powodu: miało się w tedy naście lat.
    Edukujmy własne dzieci, a wylewność nostalgiczną przelać można na epitafium.

    pozdrawaiam

  2. Ma pan rację, ale tamtych na górze, to nie interesuje….. każda władza coś zmieniała w systemie oświaty, szkoda ze nie wyszło to edukacji na dobre…

  3. Tak jest miła pani.Model świata .globalizacja ,Postęp linearnego myślenia,zaściankowość natrętna, ocena wzrostu konta,drenaż potencjału intelektualnego przez kulturę masową , powoduje ,iż „góra” robi krok ku zdziczeniu a wyboru nie ma ,bo posiada taki sam status jak ksiądz gej czy polityk złodziej.
    Wszyscy kreują się na osobowości, dyplomy stają się mediami,
    a człowiek pozostaje iluzją edukacyjną.Z drugiej strony, można docenić wysiłki zatroskanych 'pedagogów” naczelnych, w tworzeniu postaw obywatelskich i utrzymania historii Narodu w zgodności z czasem, bo jeśli płemieł mówi o chodzących do teatru ,że są 'baranami”, to każdemu odechce się lokować przyszłość w Kraju na Wisłą. a szkoda ,bardzo szkoda.

  4. Przyznacie Państwo że troszkę sami sobie, my Rodzice jesteśmy sobie winni. Jeżeli zdarzy się jeszcze nauczyciel który coś od naszych pociech wymaga to mamy do niego pretensje, rozmawiamy w tej sprawie z dyrektorami ….Sami negatywnie wypowiadamy się o nauczycielach przy naszych latoroślach nie budując ani swojego, ani ich przez to autorytetu. Przykład z życia. Gimnazjum. Nauczyciel nie może nic zabrać uczniowi może ewentualnie poprosić i to grzecznie aby schował komórkę i inne akcesoria którymi uczeń bawi się na lekcji. Klasa nad która bardzo ciężko zapanować. Inicjatywa aby od czasu do czasu jakiś rodzic uczestniczył w lekcji. I miałam okazje w takiej lekcji uczestniczyć. Wrażenie -szczerze współczuję nauczycielom. Ale nauczyciel powiedział że to była jedna z najspokojniejszych lekcji!!!! I mieliśmy to omówić na najbliższym zebraniu. To co usłyszeliśmy z ust niektórych rodziców odebrało nam chęć do robienia czegokolwiek w tej klasie. Nie jestem nauczycielem i uważam ze wielu nauczycieli jest w szkole z przypadku. Nie powinni uczyć. Ale jest też wielu rodziców którzy nie powinni nazywać się rodzicami. Problem Edukacji jest bardzo złożony i my jako rodzice mamy w tym duży udział. Zrzucamy obowiązek kształcenia młodych ludzi tylko i wyłącznie na szkoły. A kształcenie to tez kultura osobista to umiejętność radzenia sobie. Jeżeli rodzic w domu kłamie nasze dziecko też będzie kłamało, oszukujemy – ono też się tego nauczy, nie jesteśmy konsekwentni – ono tez nie będzie itp itd. Wszystko zaczyna się w naszych domach. To my rodzice wychowaliśmy byle jakich nauczycieli, byle jakich polityków itp itd…..

    • W owczym pędzie za przekształcaniem wszystkiego w instytucje demokratyczne zapominamy, a raczej nakłania się nas do zapomnienia, że szkoła z definicji jest instytucją niedemokratyczną i taką musi pozostać by spełniła swoją funkcję. To nauczyciel ma przemocą wtłoczyć uczniowi wiedzę zawartą w programie nauczania, a uczeń ma się temu poddać, bo tak nakazuje prawo i racja stanu. Do czasu zdania matury prawa ucznia są ograniczone. Zdanie egzaminu dojrzałości dopiero „wyzwala” go i daje prawo wyboru dalszej drogi i sposobu kształcenia. Kto nie pamięta o tym – zawsze będzie miał problemy ze zrozumieniem relacji uczeń – nauczyciel.

  5. Pani Andrzeju jakos nie trafiłam na nauczyciela stosującego przemoc wobec mnie czy mojej pociechy na całe szczęście:) Ale znam wielu wartosciowych nauczycieli którym opadają rece. Powiem to tak uczen ma prawa a nauczyciel obowiazki podobnie jak w polityce , polityk ma prawa a obywatel obowiazki. Sa dobrzy i zli nauczyciele , dobrzy i zli rodzice , dobre i zmanierowane dzieci i szlag mnie trafia jak widze ze w duzej mierze wygrywaja ci zli.

    • Dobry pedagog tak przekazuje wiedzę, aby uczeń tej przemocy (intelektualnej) nie widział. Po jednej i drugiej stronie granicy wtłacza się uczniom wiedzę historyczną w aspekcie aktualnej polityki Państwa. Dam najmniej drażliwy przykład. Do niedawna Stalin był „dobrym wujkiem”, a teraz zbrodniczym satrapą. O tym w jaki sposób o nim uczyć nie decydował nauczyciel, ani tym bardziej uczniowie, a jedynie „polityczna poprawność”. Niechby ktoś spróbował inaczej przekazywać i chłonąć tę wiedzę… Zero dobrowolności, 100% przemocy. Jedni to widzą inni nie.

  6. Takiej właśnie historii o dobrym wojsku uczyłam się w szkole ale moja profesorka potrafiła nas zaciekawić abyśmy sami grzebali w pamięci rodziców, dziadków abyśmy zadawali trudne pytania w domach oczywiście……ach wprowadził mnie Pan w stan zadumy…… bo tych profesorów w większości już nie ma…….

  7. Żeby wprowadzić edukację taką, jaką byśmy sobie życzyli trzeba zacząć od wiedzy zgoła niepotrzebnej jednostce a niezmiernie potrzebnej społeczeństwu, bo rośnie przepaść między światem a nami. Musimy uczyć przyszłości z dnia wczorajszego. Trzeba, chyba przezwyciężyć tę ostrą granicę między tymi, którzy wiedzą i uczą, a tymi którzy nie wiedzą a są pouczani. Jakaś koncepcja „pięknej edukacji”, która nie ma w sobie siły wykonawczej jest deptana w świecie politycznej przemocy, ślepych i fanatycznych nienawiści. To wszystko wplecione w stan zachowań i braku reakcji, tworzy tęsknotę za autorytetami-:bo tych profesorów w większości już nie ma…….”
    Edukacyjny kostium, w który przyodziano opowieść o narodowej wspólnocie, jest spustem kolonialnym, sami winni jesteśmy- „To my rodzice wychowaliśmy byle jakich nauczycieli, byle jakich polityków itp itd…..”-
    Parafrazując:,sami godzimy się na zapomnienie o społeczeństwie z lat 30-tych.

    Gender -już od przedszkola z nakazu! tu już powinno się zdecydowanie „hałasować” Ale jeśli Nasz kompleks niższości wpakowany na komuny i tkwiący jeszcze, jako usprawiedliwienie będzie tylko wirtualną walką portalową to będziemy kształcić „baranów”, niezdolnych do otwarcia konserwy – no bo jak?
    Przez aktualnych technokratów, pseudo-ekspertów z nadania rodzinnego, przez taką zwichniętą „wolę Narodu”, nie potrafimy nawet obronić się zdecydowanie przed „polskim obozem koncentracyjnym”, wysyłając tylko pisemka z oburzeniem! To nic dziwnego, że w tym rozumieniu, nie wiemy kim chcemy być.
    Kulturowo i społecznie i historycznie, nie dla Nas okupacja zaburzonych psycholi – po prostu, nie!

    pozdrawiam

  8. Niestety, ale będzie coraz gorzej. Nauczyciele po pięcioletnich studiach kierunkowych nie mają pracy, a humaniści i nauczyciele wychowania fizycznego uczą przedmiotów ścisłych. dawno temu stwierdzono, że z humanisty sie ścisłowca nie zrobi. Jak ktoś, kto nie widzi przestrzeni w sposób charakterytyczny dla matematyki moze dobrze nauczyć przedmiotu. Są elementy, które należy wykładać na kilka możliwych sposobów. Może wreszcie zaczną się liczyć kwalifikacje i doświadczenie a nie znajomości. Mam nadzieję, że moje wnuki doczekają się nauczycieli z prawdziwego zdarzenia.