Kaplica Świętego Jerzego w Lubaniu cz. IV
Dziś kolejna część odkrywania tajemnic kaplicy Św. Jerzego w Lubaniu. Czas na badania terenowe, a zasadzie porównawcze dawnych planów ze stanem obecnym – pisze Tomasz Bernacki w kolejnej odsłonie historii tego niezwykłego obiektu.
Budynek kaplicy Św. Jerzego, jego mury oraz kształt, architektura romańska miały świadczyć o jego dawnym pochodzeniu. Kaplica była orientowana, tzn. została umiejscowiona na linii wschód-zachód, gdzie ołtarz znajdował się po stronie wschodniej. Był to stary zwyczaj, jeszcze przedchrześcijański, aby przywitać wschodzące Słońce. Jak podawał pastor K.G.Műller, a za nim kolejni historycy, w ścianie wschodniej, właściwie apsydzie, znajdowało się niewielkie zagłębienie – cyborium, w którym miano trzymać kielich i Najświętszy Sakrament. Fakt ten miał potwierdzać, iż kaplica powstała przed 1215 rokiem, gdy papież Innocenty III rozporządził, aby już nie umieszczać w ten sposób hostii w nowobudowanych kościołach. Archidiakon Hermann Buschbeck w 1906 roku nadmienił, iż ściana z cyborium została wyburzona w XIX wieku. O jeszcze istniejącym cyborium wspomnał P.Berkel w roku 1896 roku, co może świadczyć, iż została wyburzona w końcu XIX wieku.
Jeszcze w 2009 roku byłem przekonany (film dokumentalny Civitas Luban, 2010) na podstawie opisów budowy szkoły, iż skoro rozbudowano szkołę, której obrys wówczas pokrywał się z klasami 4 i 5, to kaplica musiała znajdować się w miejscu dzisiejszego holu wejściowego, a na jej fundamentach później dobudowano owalną, półokrągłą klatkę schodową, co dawało zarys romańskiej kaplicy. Korzystałem przy tym z projektu rozbudowy szkoły z roku 1888. Jednakże w 2011 roku dotarłem w Archiwum Państwowym w Lubaniu, do bardzo dobrej jakości oryginału projektu przebudowy szkoły z roku 1866, który zmienił mój pogląd na lokalizację kaplicy. Otóż przede wszystkim są na nim oznaczone jeszcze starą numeracją sale szkolne – Prima – powstać miała nad kaplicą, Quinta (parter)/Quarta (I piętro) – szkoła z XV wieku. Piwnica pod salą nr 1 różni się od tej z roku 1888, wyraźnie na niej widać wydzielone pomieszczenie o owalnej ścianie po stronie wschodniej. Tak więc podczas rozbudowy szkoły w 1588 roku dobudowano dzisiejszy holl (Haus-Flur) i klasę Sexta oraz klasę wykładową (Prima). Co ciekawe, z rysunku wynika, iż kaplica nie przylegała bezpośrednio do fundamentów szkoły, lecz była oddalona od nowych fundamentów o 1,6 m, schodziło się do niej schodami bezpośrednio z hollu (schody te są jeszcze na projekcie budowlanym szkoły z 1882 roku, nie ma ich już na projekcie z 1888 roku). Nad dawną kaplicą widać oznaczone sklepienie – na części kolebkowe, dalej 5-żebrowe. Mimo wykonania nowych fundamentów pod nową szkołą, nie podpiwniczono miejsca wokół kaplicy, a więc pod hollem wejściowym, salą Quinta, części wschodniej Prima i zachodnią częścią biblioteki. Dopiero remont z końca XIX wieku udostępnił przestrzeń piwniczną pod salą Prima i częściowo holem wejściowym. Część szkoły, w miejscu sali „Prima” posiada najgrubsze fundamenty, a właściwie ściany – w przyziemiu mają one aż 140-150 cm.
Projekty przebudowy parteru gimnazjum na projektach z 1888 roku i 1866 roku (zbiory AP Oddział Lubań)
Jakie wymiary miała więc lubańska kaplica Św. Jerzego? Na podstawie przekroju szkoły z 1866 roku – możemy określić jej szerokość wewnątrz pomieszczenia (tzw. rozpiętość) na 16,2 stopy pruskiej (około 5,08 m), a długość 16,9 stopy (czyli ok. 5,3 m) , przy czym z uwagi na półkoliste zakończenie od wschodniej strony dawało to w sumie powierzchnię około 24,4 m2. Przy czym należy dodać, iż być może została skrócona długość jej ścian od strony zachodnie podczas budowy szkoły w 1588 roku. W zasadzie kształt całej kaplicy przypomina apsydę, jakby stanowiącą niegdyś jedynie podziemny fragment większego kościoła lub innego obiektu. Grubość ścian zewnętrznych wynosiła około 150 cm. Niestety, projekt przebudowy z 1888 roku zakładał rozbiórkę ściany wschodniej i południowej kaplicy, jej sklepienia i budowę nowych ścian i nowego żebrowego stropu, a także okna zsypowego, gdyż pomieszczenie kaplicy miało zostać przeznaczone na piwnicę na węgiel (Kohlenkeller) – funkcję kotłowni pełni do dziś (choć dziś jest już jedynie węzłem rozdzielczym ciepła z sieci miejskiej). W tym miejscu można mieć żal, że obiekt ten został zdewastowany przez montaż węzła ciepłowniczego, gdyż wymaga ekspozycji jako ważny obiekt w historii naszego miasta.
Inwentaryzacja gimnazjum z 1866 roku – przyziemie ( projekt z AP Oddział Lubań).
Powiększony wycinek przekroju gimnazjum z 1866 roku – piwnica z kaplicą Św. Jerzego pod salą Prima (projekt AP Oddział Lubań).
Rzut fundamentów lubańskiego gimnazjum i poszczególne fazy jego budowy wrysowane na projekcie z 1866 r. (ryc. T.Bernacki).
Przekrój przez drugą, niezrealizowaną wersję przebudowy gimnazjum (likwidacja dachu mansardowego), również z 1888 roku. Pod salą Prima widoczna piwnica pokapliczna i planowana budowa nowego sklepienia, częściowo zrealizowana.
Przekrój pionowy gimnazjum na projekcie z 1914 roku. U dołu po prawej widoczna nowa piwnica na węgiel i okno zsypowe na wysokości dawnej kaplicy Św. Jerzego (AP Oddział Lubań).
Pastor K.G.Műller podaje również, iż w piwnicy na wysokości piersi (an der Brűstung) na ścianie północnej były jeszcze widoczne resztki okien kaplicy, wg niego wejście musiało znajdować się od strony południowej.
Sprawdziłem jednakże czy w podziemiach dawnego gimnazjum, po przebudowie z końca XIX wieku, pozostały jeszcze jakieś widoczne ślady po kaplicy Św. Jerzego. I jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że projektu nie zrealizowano w pełni! Owszem, dokonano wyburzenia ściany południowej i wschodniej, wykonując nową ścianę od wschodu wg projektu z 1888 roku. Wyburzono sklepienie nad dawną kaplicą, wykonano nowy strop z podporami łukowymi, wzmocnionymi dodatkowo (później?) stalowymi belkami. Projektu jednak nie wykonano w pełni, gdyż nad północną częścią dawnej kaplicy przebudowano dawne sklepienie kolebkowe, zachowując przy tym część starszej ściany.
Ściana ta, północna, do wysokości piersi jest wykonana z kamienia bazaltowego, przechodząc w łukowe sklepienie, wyżej wykonane już z cegły. Cegły w sklepieniu posiadają widoczny wymiar jedynie wozówki – 27,5 x 7-7,5 cm, a więc z pewnością nie jest to cegła gotycka. Czyżby więc w 1588/89 dokonano uzupełnień zniszczonego sklepienia czy też dokonano jego ponownej przebudowy podczas następnych przebudów szkoły lub dopiero w XIX wieku? Dla porównania cegły w ściance z końca XIX wieku posiadają wymiar 25×6,5 cm. Również ściana zachodnia jest wykonana z bloków bazaltowych. Na odsłoniętym fragmencie widać, iż łączonych na zaprawie piaszczysto-wapiennej (przy posadzce widoczne kilka cegieł o grubości ok. 8 cm, zapewne późniejszych wypełnień). Bloki bazaltowe połączone są z dużą starannością, tworzą od wewnątrz równe lico ściany. Natomiast nie jest wiadomo czy kaplica podczas rozbudowy szkoły nie została skrócona i czy ściana zachodnia jest oryginalna. Można to sprawdzić w przyszłości poprzez odbicie istniejącego tynku i sprawdzenie wiązań narożnych (choć opis budowy szkoły, iż przy jej budowie wykorzystano ściany kaplicy wskazuje, iż oryginalna jest co najmniej ściana północna i być może zachodnia). Przy okienku widać obróbki ceglarskie po bokach cegłą 27-28×13,5-14×8 cm, powierzchnia zsypowa – 26×12 cm. Geneza ściany zachodniej jest bardzo istotna, gdyż w przypadku potwierdzenia teorii, iż była to kaplica cmentarna, wówczas właśnie od zachodu byłoby do niej główne wejście, którym wnoszono trumnę, a nie tak jak chce pastor K.G. Műller, od południa, gdzie było niewygodne wąskie wejście, zapewne już wykonane w 1588 roku wyłącznie jako zejście z wnętrza szkoły.
Zachowana część sklepienia rozciąga się nad pomieszczeniem o szerokości 330 cm, długości 400 cm, wysokość sklepienia w osi – 280 cm. Posadzka obecnie wyłożona jest cegłami o wymiarze 26-27-27,5×12-12,5 cm. Bez badań archeologicznych trudno orzec czy piwnica jest spłycona bądź pogłębiona. Z uwagi na tynk także nie można zaobserwować śladów po ewentualnych zamurowanych otworach okiennych i wejściowym.
Projekt przebudowy gimnazjum z 1888 roku – przyziemie. Częściowo zrealizowany (ryc. AP Oddział Lubań).
Przebudowana dawna kaplica na kotłownię. W głębi, za ścianką zachowane fragmenty ściany kaplicy Św. Jerzego.
Północno-zachodni narożnik dawnej kaplicy. Dawne sklepienie zostało do wysokości piersi wyburzone w XIX wieku. Stąd w przyziemiu widoczne są dawne kamienie bazaltowe, które powyżej zostały nadmurowane już z cegły (fot. T.Bernacki, 2011).
Okno zsypowe do wrzucania węgla do kotłowni, wykute w XIX wieku w ścianie zachodniej kaplicy.
Ściana wschodnia, która przedzieliła dawną kaplicę.
Po lewej ściana szkoły sprzed przebudowy w końcu XVI w. Na wprost widać narożnik zachodniej ściany dawnej kaplicy, na którą wkuto i wymurowano młodszy filar ceglany. Strop piwnicy przebudowany w XIX wieku.
Na wyburzeniu części kaplicy i rozbudowie szkoły w 1588 roku kroniki i historie miasta oficjalnie kończą dzieje kaplicy Św. Jerzego. Budynek przestał pełnić swoją pierwotną funkcję sakralną, stając się piwnicą gimnazjalną. Jednakże kolejne wzmianki historyczne świadczą, iż wezwanie Św. Jerzego mogło być kontynuowane w kolejnej kaplicy…
C.d.n.


Podoba mi się ta seria. Czekam na więcej wpisów dotyczących naszych okolic 🙂
Brawa dla autora. Człowiek z pasją. Tyle miejsc ma swoją historię, niekiedy tylko prywatną, zapomnianą.
Szacunek dla autora za detektywistyczne wręcz odtworzenie dziejów kaplicy św. Jerzego w Lubaniu. Można tylko się domyślać jak wiele czasu i wysiłku kosztowało zebranie tak bogatego materiału archiwalnego aby mógł powstać ten krótki kilkustronicowy tekst wzbogacony materiałem zdjęciowym. Ciężka praca zasługująca na uznanie, tym bardziej, że autor z wykształcenia historykiem nie jest.
Jednak jako pracownik lubańskiego PEC, która to spółka pośrednio stała się negatywnym bohaterem opowieści, pozwolę sobie mimo wszystko na zwrócenie uwagi na moim zdaniem nieszczęśliwy i pewnie nie zamierzony (mam nadzieję) zwrot dotyczący zagospodarowania pomieszczenia kaplicy. Cyt. „W tym miejscu można mieć żal, że obiekt ten został zdewastowany przez montaż węzła ciepłowniczego, gdyż wymaga ekspozycji jako ważny obiekt w historii naszego miasta.”
Kilka uwag sprostowania:
1. Nie wydaje mi się, aby zastąpienie przestarzałej kotłowni węglowej zautomatyzowanym węzłem cieplnym przyłączonym do miejskiej sieci ciepłowniczej był dewastacją. Szkoda, że autor nie dysponuje materiałem zdjęciowym z czasów funkcjonowania owej kotłowni. Obawiam się, że wstyd byłoby je opublikować. A jeśli ich brak zapraszam do siebie, zademonstruję najświeższe z 2016 r. Takich kotłowni w Lubaniu jeszcze trochę mamy. Może zatem jednak to nie PEC, a władze pruskie dokonały dewastacji kaplicy instalując tam kocioł, bunkier węglowy i całą furę niezbędnego orurowania. Pamiętajmy, że montaż węzła cieplnego nie wiązał się z pracami budowlanymi typu wyburzanie, bądź murowanie. Co najwyżej pobiałkowano i odświeżono zarosłe sadzą, czarne ściany.
2. Lokalizację węzła ustalono jako jedyną możliwą i najtańszą zarazem opcję wykorzystując do doprowadzenia ciepłociągu do budynku szkoły ów widoczny na jednej z fotografii wykonany przez władze niemieckie zsyp węglowy do kotłowni. Dziś nawet 2,5 metrowe przewierty do budynków nie stanowią dla nas problemów, jednak 20 lat temu nie byłoby to takie proste. Można sobie wyobrazić prawdziwą dewastację kaplicy czy innego, sąsiedniego pomieszczenia (o ile takowe w ogóle wchodziło w grę), gdyby trzeba było przekuwać się do budynku metodą tradycyjną.
3. Jeśli jednak władze placówki uznają za stosowne udostępnienie pomieszczenia zwiedzającym nic nie stoi na przeszkodzie aby węzeł cieplny przenieść w inne miejsce. Należy jednak pamiętać, że i tak nie unikniemy konieczności poprowadzenia rur przez kaplicę, chyba że zostanie wykonane nowe przyłącze. No i pozostaje kluczowe i sakramentalne – kto za to zapłaci? Pamiętajmy jeszcze, że to nie PEC narzuca warunki lokalizacji węzła cieplnego w budynku. Realia są takie, że korzysta się z każdego, udostępnionego przez użytkownika budynku pomieszczenia, niezależnie od jego położenia w obiekcie.
4. Na problem starej, zabytkowej zabudowy i lokalizacji w jej pomieszczeniach, często naprawdę pięknie wykonanych ze sklepieniami łukowatymi, dwupoziomowych, infrastruktury technicznej natrafiamy od wielu lat gdy przyłączamy do sieci ciepłowniczej najstarsze budynki Lubania. Zwłaszcza od kilku lat, gdy do podłączenia pozostały już tylko najstarsze obiekty, jest to szczególnie dostrzegalne. Ale węzeł cieplny trzeba gdzieś zlokalizować. I przeciwnie do tego co napisał autor, zawsze gdy zasiedlamy takowe pomieszczenie, najczęściej w opłakanym stanie technicznym, dokonujemy na własny koszt jego gruntownego remontu. Z pożytkiem dla użytkowników budynku jak i całego miasta.
Powtarzam więc, PEC Lubań nie dewastuje obiektów.
Łączę wyrazy szacunku
Jarosław Ludowski