HomeHistoriaKaplica Świętego Jerzego w Lubaniu cz. IV

Komentarze

Kaplica Świętego Jerzego w Lubaniu cz. IV — 3 komentarze

  1. Brawa dla autora. Człowiek z pasją. Tyle miejsc ma swoją historię, niekiedy tylko prywatną, zapomnianą.

  2. Szacunek dla autora za detektywistyczne wręcz odtworzenie dziejów kaplicy św. Jerzego w Lubaniu. Można tylko się domyślać jak wiele czasu i wysiłku kosztowało zebranie tak bogatego materiału archiwalnego aby mógł powstać ten krótki kilkustronicowy tekst wzbogacony materiałem zdjęciowym. Ciężka praca zasługująca na uznanie, tym bardziej, że autor z wykształcenia historykiem nie jest.
    Jednak jako pracownik lubańskiego PEC, która to spółka pośrednio stała się negatywnym bohaterem opowieści, pozwolę sobie mimo wszystko na zwrócenie uwagi na moim zdaniem nieszczęśliwy i pewnie nie zamierzony (mam nadzieję) zwrot dotyczący zagospodarowania pomieszczenia kaplicy. Cyt. „W tym miejscu można mieć żal, że obiekt ten został zdewastowany przez montaż węzła ciepłowniczego, gdyż wymaga ekspozycji jako ważny obiekt w historii naszego miasta.”
    Kilka uwag sprostowania:

    1. Nie wydaje mi się, aby zastąpienie przestarzałej kotłowni węglowej zautomatyzowanym węzłem cieplnym przyłączonym do miejskiej sieci ciepłowniczej był dewastacją. Szkoda, że autor nie dysponuje materiałem zdjęciowym z czasów funkcjonowania owej kotłowni. Obawiam się, że wstyd byłoby je opublikować. A jeśli ich brak zapraszam do siebie, zademonstruję najświeższe z 2016 r. Takich kotłowni w Lubaniu jeszcze trochę mamy. Może zatem jednak to nie PEC, a władze pruskie dokonały dewastacji kaplicy instalując tam kocioł, bunkier węglowy i całą furę niezbędnego orurowania. Pamiętajmy, że montaż węzła cieplnego nie wiązał się z pracami budowlanymi typu wyburzanie, bądź murowanie. Co najwyżej pobiałkowano i odświeżono zarosłe sadzą, czarne ściany.

    2. Lokalizację węzła ustalono jako jedyną możliwą i najtańszą zarazem opcję wykorzystując do doprowadzenia ciepłociągu do budynku szkoły ów widoczny na jednej z fotografii wykonany przez władze niemieckie zsyp węglowy do kotłowni. Dziś nawet 2,5 metrowe przewierty do budynków nie stanowią dla nas problemów, jednak 20 lat temu nie byłoby to takie proste. Można sobie wyobrazić prawdziwą dewastację kaplicy czy innego, sąsiedniego pomieszczenia (o ile takowe w ogóle wchodziło w grę), gdyby trzeba było przekuwać się do budynku metodą tradycyjną.

    3. Jeśli jednak władze placówki uznają za stosowne udostępnienie pomieszczenia zwiedzającym nic nie stoi na przeszkodzie aby węzeł cieplny przenieść w inne miejsce. Należy jednak pamiętać, że i tak nie unikniemy konieczności poprowadzenia rur przez kaplicę, chyba że zostanie wykonane nowe przyłącze. No i pozostaje kluczowe i sakramentalne – kto za to zapłaci? Pamiętajmy jeszcze, że to nie PEC narzuca warunki lokalizacji węzła cieplnego w budynku. Realia są takie, że korzysta się z każdego, udostępnionego przez użytkownika budynku pomieszczenia, niezależnie od jego położenia w obiekcie.

    4. Na problem starej, zabytkowej zabudowy i lokalizacji w jej pomieszczeniach, często naprawdę pięknie wykonanych ze sklepieniami łukowatymi, dwupoziomowych, infrastruktury technicznej natrafiamy od wielu lat gdy przyłączamy do sieci ciepłowniczej najstarsze budynki Lubania. Zwłaszcza od kilku lat, gdy do podłączenia pozostały już tylko najstarsze obiekty, jest to szczególnie dostrzegalne. Ale węzeł cieplny trzeba gdzieś zlokalizować. I przeciwnie do tego co napisał autor, zawsze gdy zasiedlamy takowe pomieszczenie, najczęściej w opłakanym stanie technicznym, dokonujemy na własny koszt jego gruntownego remontu. Z pożytkiem dla użytkowników budynku jak i całego miasta.
    Powtarzam więc, PEC Lubań nie dewastuje obiektów.

    Łączę wyrazy szacunku
    Jarosław Ludowski