Wybory Parlamentarne 2019

Tablica ogłoszeń

Praca w regionie

Lokalny Samorząd

Kino w Lubaniu

Nadchodzące wydarzenia

Wacław Sławiński – powstaniec warszawski z Lubania.Część 2

Pan Wacław Sławiński (drugi od lewej) podczas obchodów 70 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. (foto: luban.pl)

Zapraszamy do przeczytania drugiej i ostatniej części historii wojennych i powojennych losów Pana Wacława Sławińskiego, który walczył i został ciężko ranny w Powstaniu Warszawskim. Po wyzwoleniu trafił do Lubania, gdzie po roku 1989 był współzałożycielem pierwszej w Polsce telewizji lokalnej Studio S.

Na skraju wsi Altengrabow, w połowie drogi między Magdeburgiem a Poczdamem zlokalizowano duży obóz dla jeńców. Poważnie  ranny i ledwo poruszający się o kulach Wacław zostaje umieszczony w lazarecie, gdzie przez kilka miesięcy jest leczony. Ciekawostką jest fakt, że stalagu Wacław Sławiński poznał jednego z najwybitniejszych polskich poetów Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego.

W 1945 roku, stalag w którym przebywał nasz bohater wyzwolili Amerykanie. Pan Wacław, nie uległ namowom aliantów by pozostać na zachodzie i razem z grupą kilkudziesięciu polskich jeńców, na zdobytych furmankach ruszył w stronę Polski. Dotarł do Frankfurtu nad Odrą,  gdzie jego i jego kolegów zatrzymali Rosjanie. Pan Wacław wspomina że to właśnie Konstanty Ildefons Gałczyński, był emisariuszem który prowadził rozmowy z Rosjanami w sprawie przejazdu. Ostatecznie Rosjanie puścili transport.

W Rzepinie, już po polskiej stronie powracający z niewoli spotkali żołnierzy II Armii Wojska Polskiego. Tu wsiedli do pociągu i tak dotarli do Warszawy. Wacław nie odnalazł swojej rodziny a jego dom nie istniał. Zamieszkał u wujka. Niedługo potem odnalazł rodzinę w Rawie Mazowieckiej. Jako były Ak-owiec poszedł też na UB, żeby się ujawnić. Ci go przesłuchali i puścili.

-Po chwili podszedł do mnie na ulicy jakiś nieznajomy mężczyzna i ostrzegł, że i tak jestem w niebezpieczeństwie, że i tak po mnie przyjdą. Kazał uciekać – wspominał Pan Wacław.

Uciekł do Legnicy, stamtąd do Węglińca, a z Węglińca pieszo przyszedł do Lubania. Było lato 1945 roku. W Urzędzie Miasta Lubań, pracowali Niemcy. Zameldowano go jako siódmego, polskiego mieszkańca miasta. Jeszcze jesienią tego samego roku Pan Wacław poznał swoją przyszłą żonę Urszulę, Niemkę i rodowitą lubaniankę. Młodzi pobrali się niedługo później. Wspominał, że  to była miłość od pierwszego wejrzenia. Wacław podjął pracę w lubańskim radiowęźle, i już do końca był związany z tą dziedziną życia gospodarczego naszego subregionu.

Pan Wacław przez wiele lat, nikomu nie wspominał o tym że był żołnierzem AK i walczył w Powstaniu Warszawskim. Dopiero w latach 70- tych nasz bohater opowiedział o swojej przeszłości dyrektorowi lubańskiego szpitala dr Lucjanowi Kopciowi, oficerowi AK, który w czasie wojny był komendantem jednego z partyzanckich szpitali leśnych na Zamojszczyźnie. Ten namówił go, by spróbował uzyskać rentę inwalidy wojennego, żeby się już nie bał. Pan Wacław, po wielu perturbacjach uzyskał wojenną rentę. Był również pracownikiem radiowo – telewizyjnych stacji nadawczych. Najpierw pracował na Ślęży, a później w Nowej Karczmie, gdzie był kierownikiem obiektu.

Kiedy 13 grudnia 1981 roku, pod stację podjechała czarna wołga. Kilku ludzi po cywilnemu zażądało otwarcia ośrodka i wpuszczenia ich. Pan Wacław odmówił, bowiem miał wyraźne wytyczne swoich przełożonych, by nikogo bez pisemnej zgody nie wpuszczać. Cywile, zapewne funkcjonariusze SB odjechali, ale po kilku godzinach obiekt ostawili żołnierze WOP. Wówczas kierownik porozumiał się z szefostwem we Wrocławiu, którzy kazali wpuścić wojskowych do stacji.

Wydarzenia związane ze stanem wojennym pan Wacław przypłacił zawałem serca, leczył się, aż nadszedł rok 1989. W tym samym roku, wspólnie z kilkoma zapaleńcami stworzył plan powołania do życia telewizji lokalnej. Udało się. Pierwszy program lokalny Studia S, został wyemitowany w roku 1990. Była to pierwsza w Polsce lokalna telewizja, nadająca w eterze.

Pan Wacław do końca życia wiódł bardzo aktywne życie. Uczestniczył w życiu społecznym miasta. Nadal fascynował się radiem i telewizją. Był oczarowany internetem.

Z żoną Urszulą miał czwórkę dzieci. Doczekali się również gromadki wnucząt.

Już w wolnej Polsce, Pan Wacław otrzymał od Prezydenta RP stopnień oficerski.

Porucznik Wacław Sławiński żołnierz AK  ps. „Suchy” i powstaniec warszawski, zmarł 23 maja 2016 roku w wieku 88 lat. Był legendą współczesnej historii Lubania i prekursorem lokalnych mediów elektronicznych.

Oprac: AM ( źródło: www.nj24.pl)/foto: luban.pl

 

 

 

Leave a Reply