Wybory Samorządowe 2018

Tablica ogłoszeń

Praca w regionie

Kino w Lubaniu

Nadchodzące wydarzenia

Im Grunde. Historyczny zakątek Lubania cz.II – tajemniczy Dom Żupana

Dom Żupana zaznaczony na rycinie planu miasta z ok 1710 r.

W lubańskich kronikach pojawiają się informacje o budowli w rejonie Im Grunde o dość tajemniczo brzmiącej nazwie „Ziepanz” (Ziehpanz, Zupanz). Była to duża zagadka dla niemieckich historyków i to już od XVIII wieku. Przyznam, że i ja mam kłopot ze zgłębieniem jego historii. Z wielu źródeł wyciągnąłem zapiski na jego temat i opisywanego terenu, które spróbuję ująć chronologicznie i w miarę logiczną całość. Być może analiza tych  nielicznych kronikarskich wzmianek przybliży nas do odpowiedzi na temat początkowego przeznaczenia budynku  i genezy samej nazwy.

Dom żupana

Niemieccy historycy niewątpliwie dobrze rozszyfrowali genezę tej nazwy od słowa żupan, która w języku słowiańskim, w tym na ziemiach łużyckich czy czeskich, oznaczał władcę okręgu grodowego oraz sędziego, stąd czasem też przeobrażało się w określenie „sudpan” (czasem tłumaczone jako “pan sądów, sędzia”, w dokumentach czeskich dla naszego regionu zapisywane po łacinie jako supan). Według lubańskich kronikarzy był to bardzo stary, kamienny budynek, pochodzący jeszcze z okresu średniowiecza. Nauczyciel lubański Paul Berkel w 1896 roku łączył ten budynek z sąsiednią kaplicą Św. Jerzego. Nazwę odczytywał jako „zupanatium” i tłumaczył jako „zamek pana”. Sąsiednia kaplica miałaby być więc kaplicą zamkową, pierwszą kaplicą lubańską, służącą przybyłym tutaj wojom saskim, którzy mieli trzymać w ryzach miejscową ludność słowiańską. Bardziej ostrożny był nauczyciel gimnazjalny Paul Plüschke, który w 1930 roku uważał, iż zamek niemiecki nie mógł powstać „w dole” (takie lokalizacje, jako późniejszy zwolennik Hitlera, rezerwował dla Słowian) lecz na jakimś wzgórzu.

Uliczka Piramowicza, dawniej Im Grunde. Widok na odcinek prowadzący do dawnej bramy dolnej klasztoru magdalenek. Fot. T.Bernacki.

Budynek ten jednakże w kronikach został wymieniony z nazwy dość późno. Lubański historyk J.G. Gründner w 1846 roku przypuszczał, iż budynek został po raz pierwszy zauważony, choć jeszcze bez nazwy, w 1554 roku. Wówczas w dniu 28 stycznia 1554 roku w mieście wybuchł bardzo duży pożar miasta. Wewnątrz murów pozostało niewiele budynków, które przetrwały, głownie kamiennych. Ponoć wśród budynków, które ocalały z pożaru były trzy w rejonie uliczki Im Grunde, w tym zapewne dom żupana. Autor sugeruje jednak, że budynek w XVII wieku został opuszczony. Znalazł informację, iż w dniu 8 czerwca 1655 roku  ten kamienny budynek był już bez dachu i został sprzedany przez radę miasta. Nabył go Markus Hosekuntz za 24 Marki, ale rada zatrzymała z tego tylko 19 marek, gdyż 5 musiano zapłacić właścicielowi sąsiedniej działki  (nazwiskiem Bernd Schmieden) za ogród (geschlagenen Gärtnleins)  i prawa do korzystania ze studni (Brunnenrecht). Jest to bardzo ważna informacja, gdyż potwierdza, iż był to budynek należący do miasta. Zastanawiające jest  po co miastu wcześniej był potrzebny budynek w tak mało atrakcyjnym miejscu Lubania? Nie udało mi się dotrzeć do informacji czym zajmował się Markus Hosekuntz, ale z pewnością należał do elity miejskiej. Jego przodek (dziadek?) Georg Hosekunze był wieloletnim rajcą miejskim, chociażby w 1546 roku, a następnie głównym sędzią miejskim (Stadtrichter), wzmiankowanym na urzędzie choćby w 1566 roku. Wówczas 24 września w jego domu wybuchł pożar, za co sędzia miejski został skazany na 4 dni aresztu w ratuszu! Zapewne już jego syn, też Georg był w 1582 rokiem syndykiem miejskim, a następnie w 1590, 1592, 1594 i 1596 burmistrzem Lubania (zmarł w 1597 roku). To właśnie Georg Hosekunz był protestanckim rywalem burmistrza i protektora magdalenek Mateusza Scheufflera i to on ostatecznie w 1592 roku pozbawił magdalenki sądownictwa w ich dobrach ziemskich.  W tym czasie (1586) archidiakonem miejskim był Tobias Hosekunz, a niewiele lat później, w 1618 roku wzmiankowany jest Adrian Hosekunz jako nauczyciel pobliskiego gimnazjum.

Budynek Ziepans na rycinie Lubania z około 1710 roku. W zasadzie jest to jedyna rycina, na której w pełni widoczny jest ten obiekt zanim w jego miejscu powstały w końcu XVIII wieku nowe budynki.

Po zakupie domu żupana przez Hosekunza jego dach zapewne został odbudowany. Obiekt ten ponownie został prawdopodobnie wymieniony (choć bez nazwy) kilka lat później. Otóż 4 maja 1659 roku wybuchł kolejny duży pożar miasta. Wśród budynków, które nie zostały tknięte przez płomienie wymieniono trzy domki Im Grunde. Niewątpliwie wśród nich był właśnie Ziepanz. Nie wiadomo jak długo w rodzinie Hosekunzów pozostał ten dom. Jako kamienny budynek był odporny na płomienie, które niejednokrotnie trawiły miasto. Historyk J.G. Gründner również zauważył, że podczas wielkiego pożaru miasta 14 lipca 1760 roku, przy Im Grunde  płomienie nie strawiły czterech małych drewnianych budynków i właśnie Ziepanz.

Nauczyciel Paul Berkel w 1896 roku pisał, iż w końcu XVIII wieku budynek był jednak już w ruinie. Nie znamy jednak przyczyny zniszczenia. I w tym miejscu pojawia się zagadka. Budynek prawdopodobnie został w końcu XVIII lub na początku XIX wieku przebudowany lub rozbudowany. W 1828 roku tak opisywał go jeden z historyków górnołużyckich „Stojący dom pod numerem 24 i 25, wcześniej zwany Zipans, charakteryzuje się silnymi murami, małymi oknami i innymi cechami, w tym piwnicą, które wyróżniają go od nowszych konstrukcji, że nie ma wątpliwości, że zdradza elementy starożytne, nawet jeśli nie jest najstarszym budynkiem”. Dodam, że numery pochodzą jeszcze sprzed pruskiej reformy adresowej (po niej były to Im Grunde 5 i 6).

Fragment planu miasta z lat 40. XX wieku z oznaczonymi budynkami przy Im Grunde 5 i 6, zbudowanymi w miejscu Zipans.

Paul Plüschke w 1929 roku uważał, że jest to budynek, który dzisiaj figuruje pod adresem Piramowicza 6. Jest to dwukondygnacyjny budynek, z użytkowym poddaszem, niepodpiwniczony, dachem prostym, dwuspadowym. Widać, iż budynek był wielokrotnie przebudowywany. Historycy sztuki w latach 80. XX wieku analizujący zabudowę Starego Miasta, ocenili czas jego budowy na XIX wiek, z czym trudno się zgodzić, moim zdaniem jest to co najmniej koniec wieku XVIII lub przełom wieków. Budynek ma charakterystyczne niewielkie okna, jedno w parterze zamurowane. Odbiega swoim wyglądem od zabudowy mieszczańskiej Starego Miasta. Do ściany południowej budynku przylega kamienny, bazaltowy mur po dawnej ścianie szczytowej sąsiedniego, nie istniejącego już budynku. Właśnie ten sąsiedni budynek posiadał kamienne piwnice, które zachowały się do czasów współczesnych. Budynek ten uległ zniszczeniu w marcu 1945 roku i został wyburzony  na początku lat 60. XX wieku. Kamienny mur szczytowy, prawdopodobnie jest jedyną pozostałością budynku, który w historii miasta określany był mianem „Ziehpanz”. Trudno dziś ocenić bez badań archeologicznych i architektonicznych, który z tych budynków powstał w miejscu dawnego Zipans.

 Budynek, który miał powstać w miejscu domu żupana na rycinie z 1930 roku.

Widok współczesny na dawne Im Grunde 5. 

W 2011 roku archeolog mgr Grzegorz Jaworski przeprowadził badania powierzchniowe pozostałych fragmentów budynku przy Im Grunde 6. Badania wykazały, iż fundamenty, ściany konstrukcyjne oraz sklepienia piwnic zostały wykonane z ciosów bazaltowych na zaprawie wapiennej. Wewnątrz były licowane cegłą, przy czym na fragmentach cegłą niewątpliwie starszą niż XIX-wieczna, gdyż o wymiarach 30x15x7 cm. Zachowane fragmenty wykazują liczne przebudowy. Główne wejście było od strony muru obronnego. Badania wstępnie potwierdziły, iż budynek pochodzi z II połowy XVIII wieku, choć zapewne same piwnice mogą być starsze. Być może kolejne informacje do jego historii wniosą badania archeologiczne, które jeszcze będą prowadzone na tym terenie.

Fragment planu miasta z 1954 roku. Linią przerywaną oznaczono budynki w ruinie (w tym Im Grunde 6)

Kamienna ściana szczytowa po budynku przy Im Grunde 6. 

 Ślady po fundamentach i piwnicach dawnego budynku przy Im Grunde 6 .

 Zejście do piwnicy Im Grunde 6.

Planigrafia rejonu domu Im Grunde 6. Autor G. Jaworski, 2011.

Wspomnę jeszcze, iż ryciny i dawne plany miasta wskazują, iż  dom żupana chroniony był przez basteję w muru wyższym. Taka lokalizacja bastei nie mogła być przypadkowa i miała na celu ochronę opisywanego budynku, co poświadcza pośrednio o jego ważnej funkcji.

Dom sędziego klasztornego?

Wypada wrócić jeszcze do samej nazwy. Na wstępie wspomniałem, że określenie Ziehpanz zostało odtworzone jako żupan, sędzia, co wydaje się najbardziej uzasadnione. Niewątpliwie jednak określenie to nie należy wiązać z okresem przedlokacyjnym i funkcją słowiańskiego okręgu grodowego. Również w okresie polokacyjnym brak jest wzmianek, by w miejscu tym znajdowała się siedziba sędziego miejskiego, gdyż od początków miasta rozprawy sędziego dziedzicznego odbywały się na Rynku – w wójtostwie, a później w ratuszu.

Pozostają więc jeszcze dwie możliwości. Jak wspomniałem wcześniej, klasztor mógł zostać założony na gruncie książęcym. W zakresie wyższego sądownictwa, od podziału Górnych Łużyc w 1268 roku,  Lubań znajdował się w granicach jurysdykcji landwójta zgorzeleckiego. W 1329 roku jednakże książę Henryk jaworski zrzekł się Zgorzelca na rzecz króla czeskiego (i tytularnego Polski) Jana Luksemburskiego. Wówczas książę utworzył nową kasztelanię w Lubaniu, która jednakże obejmowała stosunkowo niewielki obszar. Jej pierwszym wójtem miał być Opitz (być może pod tym imieniem krył się Apetz de Rakowitz). W 1346 roku miasto jednakże zostało połączone z pozostałą częścią Górnych Łużyc. Pozostaje pytanie czy w rejonie dolnej bramy klasztornej nie znajdował się wspomniany kamienny dom sędziego? Pomimo krótkich rządów książę piastowski Henryk jaworski przyczynił się do intensywnego rozwoju Lubania. To za jego rządów Lubań otrzymał wyższe sądownictwo (1329), lokowano i wybudowano klasztor magdalenek (1322-26), przebudowano kościół parafialny Św. Marii i Marii Magdaleny, rozbudowano fortyfikacje miejskie, wybudowano przy sukiennicach pierwszy ratusz miejski i być może przy okazji przebudowano same sukiennice na kamienne, zbudowano klasztor franciszkański i być może też  kościół Św. Krzyża, zabezpieczając go pobliską Wieżą Bracką. Odrębność wójta sprawującego wyższe sądownictwo wygasła jednakże w 1402 roku, gdy urząd ten został wykupiony przez radę miasta. Piszę o tym urzędzie dlatego, iż w miastach takich jak Lwówek Śląski, Bolesławiec czy Zgorzelec, siedziby tamtejszych landwójtów znajdowały się na książęcych gruntach i zawsze bezpośrednio przy murach obronnych (czasem nawet z osobną furtą).

Rejon Im Grunde na planie miasta z około połowy XVIII wieku. Zbiory Uniwersytetu Karola w Pradze.

Zaproponuję jeszcze jedno wyjaśnienie pochodzenia nazwy „dom żupana”, które wydaje mi się również prawdopodobne.

Zgodnie z bullą papieską z 1232 roku, która określała reguły zakonu magdalenek wynikało, iż przeor (Prior) nie mógł zbywać majątku klasztornego bez zgody generalnego proboszcza zakonu. Zgodnie z tymi regułami przeor mógł  tylko raz w roku w celu wizytacji wejść na teren klauzury magdalenek. Bulla także dopuszczała powierzanie osobom świeckim zarząd nad majątkiem, musiały jednakże składać rachunki i sprawozdanie przeorowi co najmniej dwa razy do roku. W paragrafie 19 reguły zalecano, aby zarządzanie majątkiem zewnętrznym klasztoru powierzano czterem pobożnym, bogobojnym mężom. Natomiast majątek wewnętrzny klasztoru czterem zakonnicom. O wszystkich kwestiach w zakresie zbywania i dysponowania złotem i srebrem decydował jednak przeor. Wydaje się, iż dom zakonny lubańskich magdalenek w miarę dostosował się do tych reguł.

W Lubaniu istniała dodatkowa specyfika funkcji przeora, gdyż zgodnie z prawem patronackim  klasztoru nad kościołem farnym, przeor klasztorny był równocześnie proboszczem miejskim. Zgodnie z prawem zwierzchnim magdalenek nad kościołem parafialnym to one proponowały biskupowi kandydata na proboszcza miasta, co tak naprawdę było praktycznie równoznaczne z jego wyborem. Pełnił on nadzór duchowy nad klasztorem oraz poddanymi świeckimi klasztoru. Do połowy XVI wieku przełożonego klasztoru tytułowano mianem przeora (Prior), od około 1473 przeora zaczęto określać mianem prepozyta (Propst, preapositus) i tak już zostało do rewolucji protestanckiej w XVI wieku. Jednak już od 1527 roku luteranie zablokowali ten system i proboszczowie klasztoru nie obejmowali funkcji proboszcza miejskiego (ostatecznie ten stan uregulowano w 1584 roku). Z listu dziekana budziszyńskiego Johanna Leisentritta z 1567 roku wynika, iż od około 20 lat magdalenki nie miały żadnego prepozyta (ostatnim był Nikolaus Pyrner wzm. w 1548 roku). Po rewolucji protestanckiej funkcje te rozdzielono, odtąd magdalenki miały swojego proboszcza (tzw. Vizepröpste). Nie ma jednoznacznych źródeł wskazujących na miejsce zamieszkania proboszcza, zapewne jednak był to późniejszy budynek zajmowany przez proboszcza luterańskiego (tzw. Primariat) przy obecnym Pl. Lompy (do  pocz. XIX wieku nr 10, później Pl. Gimnazjalny 4, obecnie nie istnieje).

Rejon Im Grunde na rycinie miasta z 1691 roku. Zbiory AP Oddział Bolesławiec.

Wymagania prowadzenia zarządu nad majątkiem przez osoby świeckie wynikało przede wszystkim z uwagi na określone rygory życia zakonnego. Z uwagi na klauzurę magdalenki nie mogły swobodnie przemieszczać się nawet po swoich majątkach, a tym bardziej nimi zarządzać. A było tego w średniowieczu sporo, majątki w Radogoszczy, na Księginkach czy w Henrykowie, do tego dziesięciny biskupie, darowizny szlacheckie, las na Bukowej Górze. Klasztor posiadał własną słodownię niezbędną do warzenia piwa,  a także prawo handlu solą. Dodatkowo książę Henryk jaworski nadał im w ich włościach prawo sądownictwa niższego i wysokiego. W ich imieniu zadania te wykonywał zarządca, zwany od XVI wieku tytułem Amtmann, Justitiar lub Syndikus. Jednakże w okresie od średniowiecza  do końca XVI wieku używano innego określenia – Kloster Voigt czyli Wójt Klasztorny. Oczywiście z uwagi na obowiązującą siostry zakonne klauzurę nie mógł zamieszkiwać na terenie klasztoru, zapewne jednak siedzibę miał w jego pobliżu. Czyżby był to dom żupana?

Fragment przedwojennego zdjęcia lotniczego z widokiem na rejon Im Grunde. Widok od południa.

Sprzed reformacji znamy niewielu wójtów klasztornych. Pierwszym znanym był prawdopodobnie rajca miejski, doktor obojga praw Johann Melzer, brat drugiej przeoryszy Nicoli Melzer (1337). Jego wykształcenie predysponowało go więc do tej funkcji, gdyż oznaczało, iż był obeznany w prawie świeckim i kościelnym. Został ponoć pochowany obok głównego ołtarza kościoła klasztornego. Wobec braku źródeł (liczne pożary miasta) o kolejnych wójtach klasztornych dowiadujemy się dopiero w 1488 roku. Wówczas zostali wspomnieni – Matthaus Schleiff, Matthaus Melzer i Lorenz Siebenweck. Wówczas magdalenki określiły ich mianem „unsere Rathsfreunde und Eidgenossen”. Kronikarz lubański Christoph Wiesner w XVII wieku określił ich mianem „drei Männer des Klosters Freunden und Verweser”. Niewątpliwie określenie „Verweser” należy tłumaczyć jako zarządca. Z kontekstu wynika więc, iż Mateusz Schleiff pełnił funkcję sędziego, wójta klasztornego w drugiej połowie XV wieku. Z kolejności wymienionych nazwisk należy wnosić, iż pełnił on tę rolę jako pierwszy z trzech wymienionych, po nim Mateusz Melzer, a na końcu, dopiero początkujący, Wawrzyniec Siebenweck. W tym okresie w klasztorze mniszką była córka Mateusza, Urszula (Ursula Schleyffyn). O pierwszym z nich już wiele napisałem w artykule „Im Grunde – historyczny zakątek”. Kolejny wzmiankowany wójt klasztorny, Mateusz Melzer jak wynika z nazwiska, był potomkiem pierwszego znanego wójta Johanna Melzera. W 1474 roku wspomniany jako rajca miejski, w latach 1484-86 sędzia miejski (Stadtrichter), a następnie pełnił funkcję wójta klasztornego. W tym czasie jego córka, Margaretha Melzlianyn była siostrą zakonną w lubańskim klasztorze. Bardziej znaną osobistością był Lorenz Siebenweck, doktor obojga prawa, rajca i kilkukrotny burmistrz miasta (1497, 1501, 1505), a następnie zarządca klasztoru ( 1508, Klosterverwesser). W 1507 roku był również określony mianem proboszcza (Propst) klasztoru, a co za tym idzie także miasta. Jego córka Christina była główną przeoryszą klasztoru w latach 1504-1532. Na okres jej panowania przypadł  moment rewolucji protestanckiej i mimo wielkich trudności uratowała klasztor i zakon przed upadkiem. Lorenz był ostatnim wójtem klasztornym przed okresem zwycięstwa protestantyzmu w Lubaniu.

Fragment przedwojennego zdjęcia lotniczego z widokiem na rejon Im Grunde. Widok od północy.

Wspomniałem, iż wójt klasztorny w swych prerogatywach miał wyższe sądownictwo nad poddanymi magdalenek, mieszkańcami ich wsi i folwarków. Przywilej był nadany już przez księcia Henryka jaworskiego. Jednak na tym tle wciąż pojawiały się spory z radą miejską. O pewnych sporach klasztoru z radą miasta w zakresie sądownictwa dowiadujemy się już z roku 1488, kiedy rada miasta zastrzegła sobie wyższe sądownictwo na Księginkach. Jednak większe problemy zaczęły się od lat 20. XVI wieku, gdy większość mieszkańców Lubania i okolicznych wsi przeszła na protestantyzm. Do tego w wyniku tzw. Pönfall w 1547 roku zarówno Lubań, jak i klasztor utraciły prawa sądownicze. W 1557 roku przywrócono dawne prawa Lubaniowi, jednak wyższe sądownictwo nie powróciło do magdalenek, gdyż władca przekazał miastu dawne prawa sądownicze klasztoru. Dla katolików było to dużym poniżeniem. I tutaj pewne zaskoczenie, gdyż znów pojawia się w historii mieszczanin Mateusz Scheuffler. Otóż z dokumentu wystawionego przez radę miasta 14 września 1592 roku wynika, że wówczas rada ponownie sprawowała wyższe sądownictwo w dobrach klasztoru. Przypuszcza się, że w wyniku działań nawróconego na katolicyzm Scheufflera i jego przyjaciół w radzie miasta (Peter Krausse, Georg Berndt) klasztor odzyskał na krótko prawa sądownicze. Pośrednio mogą także świadczyć o tym zapisy Polizeiordnung z 1587 roku.  Ma o tym świadczyć także wezwanie rady miasta z 14 września 1592 roku domagające się ponownie praw wyższego sądownictwa w podległych klasztorowi majątkach. Klasztor mógł odzyskać więc swoje prawa w latach 1581-1592, gdy wspierał je burmistrz Scheuffler. W 1591 roku po raz ostatni objął funkcję burmistrza przyjaciel i przychylny magdalenkom Georg Berndt. Od 1592 roku rada ponownie sprawowała wyższe sądownictwo w dobrach klasztornych. Ciekawe, że walczący o prawa magdalenek burmistrz Mateusz Scheuffler, który był okresowo sędzią klasztornym benedyktynek w Lubomierzu, właśnie obok domu żupana posiadał ogród (sprzedany miasto w 1599 roku). Czy obok ogrodu znajdował się jego dom zdewastowany w 1581 roku przez tłum rozwścieczonych protestantów? Czy był nim właśnie dom żupana? Interesujące też, że po usunięciu w 1581 roku Scheufflera z urzędu burmistrza objął po nim funkcję zagorzały luteranin Georg Hosekunz, który zakończył spór na korzyść protestantów. Jego syn, Marcus w 1655 roku nabył od rady miasta opisywany dom żupana.

Rejon Im Grunde na planie miasta z XVIII wieku. Widoczna basteja na wysokości dawnego Zipans.

Rejon ulicy Piramowicza na planie Lubania z końca  lat 40. XX wieku. Przy murze prawdopodobnie oznaczone szczątki dawnej bastei.

Po przejęciu władzy świeckiej i kościelnej przez protestantów magdalenki popadły w bardzo duże kłopoty zarówno majątkowe, jak i duchowe. Załamały się struktury kościelne, a także system zarządzania majątkami klasztornymi. Na trudną sytuację magdalenek zwrócił uwagę po raz pierwszy Mateusz Scheuffler, potomek wójta klasztornego z połowy XV wieku, również o tym samym imieniu. To właśnie on zwrócił się z pismem z około 1560 roku (bez daty, burmistrzem został pierwszy raz w 1564 roku) do dziekana budziszyńskiego Johanna Leisentriita, w którym powiadomił go, że magdalenki nie posiadają zarządcy. Równocześnie dodał, że przed i po reformacji, gdy nie było wyznaczonego zarządcy przez klasztor (nazwał go Amtmann), wówczas o temporalia klasztoru troszczył się jeden z wybranych rajców miejskich. Dziekana ubiegła jednak protestancka rada miasta, która około 1565 roku narzuciła magdalenkom urzędnika klasztornego (Klosteramtmann) luteranina Kaspara Römera. Skończył fakultet teologii w protestanckim gnieździe Wittenberdze stąd szybko doszło do konfliktu z przeoryszą Urszulą Nas. Wobec braku właściwego zarządu majątkiem magdalenki były w bardzo trudnej sytuacji materialnej. Dziekan Leisentritt w celu uzdrowienia sytuacji powołał około 1565 roku wiceprepozyta Wolfganga Hulwecka, którego rolą było jednak uregulowanie sytuacji bardziej na polu religijnym i stosunków z luteranami. W kwestii świeckiego zarządu Leisentritt powierzył kwestie uregulowania spraw zarządu w klasztorach i szkołach na terenie Górnych Łużyc Melchiorowi Breitenbach, wójtowi klasztoru w Marienstern. Była to osoba przywiązana do dawnych tradycji i w zakresie zarządu nad majątkiem klasztoru chciał powrotu do stanu sprzed reformy protestanckiej i powołania ponownie wójtów klasztornych. Wywołało to sprzeciw protestantów i definitywnie od 1580 roku wójtowie klasztorni znikają z Górnych Łużyc. Zastąpili ich już na stałe urzędnicy klasztorni (Klosteramtmann). Wobec takiego obrotu sytuacji Leisentritt w 1579 roku powołał nowego urzędnika klasztornego Daniela Kotschereutera. Z dokumentu z 1579 roku, w którym powierzono mu zadania, wynika, iż miał prowadzić korespondencję, nadzorować poddanych, zarządzać gospodarstwami rolnymi i hodowlą w majątkach, lasami, ścigać złodziei i zarządzać gospodarstwem domowym magdalenek. Był więc to faktycznie prawie cały zakres obowiązków dawnych wójtów klasztornych. Nie miał on jednak wielkiego doświadczenia do prowadzenia tak szerokiego zakresu działań, gdyż z zawodu był organistą. Nie pełnił długo swojego urzędu, gdyż 6 sierpnia 1582 roku upił się w Piwnicy Ratuszowej (Weinkeller) i po powrocie do domu ponoć zamiast drzwiami wyszedł oknem i spadł na bruk. Co prawda przeżył, jednakże 2 września następnego roku, zmarł w wieku 42 lat. Pomimo, iż mianowano kolejnych zarządców, to tak naprawdę główny ciężar zarządzania świeckimi sprawami klasztoru spadł na przeorysze. Nic więc dziwnego, iż wspomniana Urszula Nas, jako pierwsza przeorysza zaczęła używać pieczęci imiennej.

Analizując dane historyczne o wójtach klasztornych wydaje się więc, że kamienny budynek określany mianem Zipans mógł powstać wyłącznie przed reformacją. Tylko wówczas istniały warunki, w których mógł funkcjonować. Czy mieszkał w nim wójt klasztorny? Jest to prawdopodobne.

Widok na uliczkę Piramowicza podczas przebudowy murów obronnych w 1973 roku. PKZ Wrocław.

Wrócę jeszcze do nazwy „Ziepanz”. Przyjmując, że oznacza „dom żupana”  musiała zostać nadana przez ludność słowiańską. Mogła przylgnąć do budynku już przed wojnami husyckimi. Jeszcze wówczas ludność wielu okolicznych wsi mówiła po ‘wendyjsku”. Kronikarze powtarzają, że pierwotnie wieś Stary Lubań była zamieszkana przez ludność słowiańską (najdłużej tzw. Półwieś). Również wieś, która jako pierwsza weszła w skład uposażenia klasztoru magdalenek ma nazwę wskazującą na jej mieszkańców – Windischdorf czyli Wieś Słowian, a więc dzisiejsza Radogoszcz (na marginesie po drugiej stronie rzeki wieś Łagów również była słowiańska). Niewątpliwie także pierwsza osada targowa z kościołem Św. Mikołaja również wywodziła się z osady słowiańskiej. Być może więc to właśnie słowiańscy poddani klasztoru magdalenek  nadali taką nazwę budynkowi, w którym mieszkał nadzorujący ich administrator i sędzia w jednej osobie czyli wójt klasztorny.  Rozważałem także możliwość, iż budynkowi, gdzie urzędował wójt klasztorny, taką łużycką nazwę nadały same magdalenki, gdyż najwięcej z nich pochodziło z rodzin serbołużyckich z Dolnych Łużyc z okolic Kulowa (niem. Wittichenau). Również kilku kapłanów klasztornych było z pochodzenia Łużyczanami lub pochodzili z miejsc zwartego osadnictwa serbołużyckiego np. ks. Georg Müller (od 1666) i ks. Szymon Józef Rollinus (od 1696 roku), obaj z Kulowa, czy ks. Urban z Marienstern (1578) i Andreas Jatzlau z Chróścicy (1670). Jednakże jest to mniej prawdopodobna opcja, gdyż napływ magdalenek i kapłanów tej narodowości do klasztoru nastąpił silniej dopiero od połowy XVII wieku.

Zdaję sobie sprawę, że pytań w sprawie domu żupana jest wiele, odpowiedzi pewnych już mniej. Jednakże być może przedstawiona przez mnie analiza historyczna wzmianek o tym terenie przybliża nas nieco do rozwiązania zagadki tajemniczego „Zipans”.

Autor: Tomasz Bernacki 

1 comment to Im Grunde. Historyczny zakątek Lubania cz.II – tajemniczy Dom Żupana